Grudniowy projekt denko

wtorek, 31 grudnia 2013 27 komentarzy
Kończy się kolejny miesiąc, a to oznacza post podsumowujący moje zużycia. Znów jestem zaskoczona ilością wykończonych przeze mnie kosmetyków. Nie pytajcie jak to robię, bo naprawdę nie mam pojęcia! Bywa tak, że przez pierwsze dni miesiąca nie zużyję nic, aż przychodzi taki dzień i bach!- kończy mi się wszystko po kolei... Mój 'rekord' to 6 pustych opakowań w ciągu jednego dnia. Ale dość gadania, czas przejść do rzeczy :)
W grudniu zastanawiałam się dlaczego żele pod prysznic kończą się zanim właściwie zacznę ich używać. Ledwo otworzyłam jeden, a już widziałam jego dno. I tak za każdym razem... Rozwiązanie zagadki okazało się bardzo proste, z żelami 'zaprzyjaźnił' się mój tatuś, który podczas jednej kąpieli potrafi wlać do wanny pół butelki :P Przy jego pomocy wykończyłam cztery żele pod prysznic, wszystkie przepięknie pachnące- Original Source Cactus&Guarana ( 1 ), Isana o zapachu kwiatu maku ( 2 ), Wellness&Beauty Mandarynka&Jogurt ( 3 ) oraz Yves Rocher Grejpfrut z Florydy ( 4 )
Nigdy nie myślałam, że zużyję do końca Masła do ciała o zapach Mango BeBeauty ( 6 ). W życiu nie miałam tak topornego balsamu do ciała, rozsmarowywanie go to istna orka na ugorze. Gdyby jeszcze fenomelnalnie nawilżał i odżywiał skórę to wybaczyłabym mu okropną konsystencję. Niestety, nie zapewnia ani tego ani tego, więc nigdy więcej go nie kupię! W przeciwieństwie do Wyszczuplającego musu do ciała Perfecta Spa ( 5 ), o którym pisałam już tutaj. Mus ma fajną konsystencję, dobrze się rozsmarowuje i przyjemnie nawilża ciało. Krople przyspieszające wysychanie lakieru Essence ( 9 ) kupowałabym znacznie częściej, gdybym miała bliżej Naturę, bo są naprawdę świetne! Oprócz szybszego wysychania lakieru olejek dba też o skórki wokół paznokci. Kosmetyki FlosLek kupuję bardzo rzadko, bo jakoś nie mam przekonania do ich produktów. Czekoladową wazelinę ( 8 ) kupiłam ze względu na pozytywne oceny w blogosferze, a  na żel pod oczy na sińce i obrzmienia z arniką ( 7 ) namówiła mnie koleżanka, która bardzo lubi ten żel. Wzięłam, bo kiedyś miałam z babką lancetowatą i był świetny, a ten okazał się totalnym niewypałem. Nie spełnia żadnej głównej obietnicy producenta, czyli nie zmniejsza cieni ani obrzęków pod oczami. 
Na odżywkę do włosów łamliwych i bez połysku Isana ( 1 ) skusiłam się ze względu na promocję. Niestety nie sprawdziła się na moich włosach, mimo że nakładałam spore ilości to włosy ciągle były suche, matowe i wyglądały jak siano. Również ze względu na promocję kupiłam szampon Timotei Naturalne Oczyszczenie ( 2 ), który także się nie popisał i teraz trzymam się od Timotei z daleka. Pozostając jeszcze w temacie produktów do włosów to w grudniu wykończyłam jeszcze  szampon wzmacniający Arginine Resist x3 L'Oreal Elseve ( 4 ). Mimo że zbiera średnie oceny to moim zdaniem jest świetny. Dobrze oczyszcza, nie plącze włosów, pozostawia je miękkie i gładkie.
Antyperspirant Garnier Mineral Sensitive ( 3 ) to mój ulubieniec. Tak samo jak balsam do ciała Dove Silky ( 5 ). Gorzej jest z dwoma kremami do twarzy, które wykończyłam w grudniu. Punktowy reduktor przebarwień Ziaja Med  ( 7 ) po czasie zaczął mnie zapychać, a   Normaderm ProMat Vichy ( 8 ) tylko wysuszył mi skórę... To była moja druga tubka tego kremu, pierwszą miałam chyba w liceum i wtedy krem sprawdził się dużo lepiej. Wydajność maski do twarzy ze 100% olejem winogronowym Bingo Spa ( 6 ) przeszła moje oczekiwania. Więcej o masce możecie przeczytać tutaj.
Przez ostatnie tygodnie używałam na zmianę ulubionego płynu micelarnego do demakijażu oczu i twarzy AA ( 3 ) oraz płynu micelarnego do oczyszczania oraz demakijażu twarzy i oczu Marion ( 5 ), o którym poczytacie tutaj. O spirulinie ( 6 ) zamierzam napisać oddzielną notkę, w której będę wychwalać ją pod niebiosa :D Nie przeszkadza mi nawet jej specyficzny zapach :) Stałymi elementami większości moich denek jest żel do golenia Sensual Joanna ( 2 ), bez którego nie umiem już ogolić sobie nóg :P oraz zmywacz do paznokci, tym razem Labell ( 1 ), który kupiła moja mama i któremu daleko do mojego ulubieńca z Isany.  Perfumy Green Tea Elizabeth Arden ( 4 ) mają orzeźwiający zapach zielonej herbaty, który towarzyszył mi każdego dnia. W planach mam zakup kolejnych flakonów, ale najpierw muszę wykończyć zalegające zapachy :)
W grudniu zużyłam też troszkę kolorówki, w tym dwa tusze, które okazały się totalnymi bublami. Zoom Zoom Mascara Bell ( 9 ) oprócz nadania rzęsom koloru intensywnej czerni i minimalnego wydłużenia rzęs nie robi z nimi nic innego. Z kolei  Scandaleyes Rimmel ( 8 ) ma ogromną szczoteczkę, którą trudno było mi umalować rzęsy. W dodatku skleja rzęsy, rozmazuje się i kruszy, a obiecywany efekt pogrubienia jest żaden. Oprócz dwóch tuszy wykończyłam też dwa błyszczyki. Jednym z nich był błyszczyk Liquid Crystal 5D Glamour Effect Eveline ( 10 ), o którym pisałam tutaj. Błyszczyk Safari Quiz ( 11 ) poznałam dzięki współpracy z marka Quiz i od tamtej pory kupiłam chyba trzy kolejne w innych odcieniach :) Dna dobił także fluid Mineral Make-Up Golden Rose ( 7 ), który kupiłam tylko po to aby mieszać go z innym podkładem, czyli nie mam pojęcia jak sprawuje się solo na twarzy :P
I to by było na tyle :) A jak Wasze ostatnie denka w 2013 roku :)?


Czytaj więcej »

Grudzień na zdjęciach

niedziela, 29 grudnia 2013 56 komentarzy
 moje zdjęcie na głównej Bangli :) | przyjaciółka ubiera choinkę, a ja sklejam świąteczne stworki- ten z lewej miał być reniferem, ale zabrakło mi kleju i wyszła świnka z porożem :P | pierwsze łupy z tegorocznych wyprzedaży, kolczyki miały swój debiut w świątecznej stylizacji :) | wieczorne mycie samochodu | to chyba rekord- cztery paczki w ciągu jednego dnia
 prezent od mojego M. | "Zbuntowany Anioł'- uwielbiam tą telenowele :D | pieczenie świątecznych pierniczków | kawa i pączek- idealny zestaw na dłuższą podróż samochodem :) | nowe kosmetyki do testowania
 prezenty dla najbliższych | choinka w moim pokoju | jedna z książek przeczytanych w grudniu, ta przypomniała mi dlaczego lubię Cobena :) | mój i mojego M. nowe kubki | kontynuacja współpracy z Equilibrą, tym razem testuję balsam do ciała
 choinka w salonie | zapas podgrzewaczy do wosków | nowy zakup z Sinsay, z którym wiąże się dylemat- prać z białymi czy z czarnymi? | dekorowanie pierniczków to świetna zabawa :D | kolejna książka przeczytana w grudniu, jedna z pięciu
 pierwsze gotowanie z książką "Pyszne 25". a wiecie, że w lutym ma wyjść druga część? już nie mogę się doczekać :) | świąteczny reniferek z Portu Łódź | świąteczne słodkie obżarstwo :D | kutia w nowoczesnym wydaniu | nowa-stara opaska i pierwsze próby fryzury 
bluzka z H&M, na którą polowałam od dłuższego czasu, a którą kupiłam na wyprzedaży :) | pierwsze przepisy w Przepiśniku | lakiery znalezione pod choinką- znalazłam je dużo wcześniej, zrobiłam zdjęcie, a w Święta udawałam zaskoczoną :P | świąteczne dekorowanie domu | zimowe wieczory najlepiej spędzać oglądając ulubione seriale, czyli maraton "Gotowych na wszystko" :)
Czytaj więcej »

Hypoalergiczne serum stymulujące wzrost rzęs Inveo + kosmetyki mineralne

piątek, 27 grudnia 2013 35 komentarzy
Trzy tygodnie temu otrzymałam hypoalergiczne serum stymulujące wzrost rzęs od portalu Uroda i Zdrowie. Według producetna całkowita kuracja powinna trwać minimum sześć tygodni, ale już po trzech mogę co nieco napisać na temat tego produktu :)
Moje rzęsy z natury są nie za ciemne, są krótkie, przerzedzone, a ostatnio także osłabione- po każdym demakijażu oczu na waciku zostawało kilka rzęs... Zaczęłam się powoli martwić ich stanem, ale teraz mam już problem z głowy :) W ciagu tych trzech tygodni stosowania serum widzę dużą poprawę. Przede wszystkim rzęsy nabrały ciemniejszego koloru. Są też nieco dłuższe i dużo mocniejsze- serum zadziałało ekspresowo, bo odkąd je stosuje nie znalazłam ani jednej wypadającej rzęsy.
Więcej o serum napiszę za kolejne trzy tygodnie, po skończeniu kuracji :) 


Mam zamiar zgłosić swój blog do akcji "EARTHNICITY- NATURALNE TESTOWANIE". Zgłoszenie polega na opublikowaniu kilku ciekawostek na temat kosmetyków mineralnych.
Nigdy nie miałam okazji wypróbowania mineralnych kosmetyków, więc aby napisać ten post musiałam troszkę poszperać w Internecie. Oto co interesującego znalazłam:
* kosmetyki mineralne można aplikować na twarz na sucho ( tak jak nakłada się sypki puder, zaczynając od nakładania od środka twarzy w kierunku linii włosów) oraz na mokro ( spryskując twarz lub pędzelek wodą termalną lub hydrolatem i postępując zgodnie ze sposobem aplikacji na „na sucho”). 
* nie zatykają porów, nie wysuszają skóry, nie powodują podrażnień, mogą być stosowane przez osoby ze skórą tłustą i mieszaną, czyli taką jaką dokładnie mam ja !
* zapewniają doskonałe krycie z jednoczesnym uczuciem lekkości. Pozwalają na noszenia makijażu, którego w ogóle nie czuć.
* kosmetyki mineralne mają w swoim składzie wyłącznie czyste pigmenty, minerały w formie proszku takie jak: tlenki żelaza, cynku, tytanu, cząsteczki miki oraz kamienie półszlachetne – kwarcyt, cytryn, turmalin.
* kosmetyki mineralne nigdy się nie psują. Mają nieograniczony termin ważności, o ile  zawierają wyłącznie składniki nieorganiczne (na przykład mikę, dwutlenek tytanu czy tlenki żelaza ).
* stanowią naturalną warstwę ochronną przed promieniami UV i mają właściwości pielęgnacyjne.
Czy kosmetyki mineralne mają wady?
Tak, zgodnie z porzekadłem "jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził' ;) Po pierwsze posiadają ograniczoną paletę barw i są bardzo delikatne, dlatego nie zrobimy za ich pomocą bardzo kolorowego, wyrazistego makijażu. Po drugie wadą jest cena- są dość drogie, przez wykorzystanie naturalnych surowców, które są drogie w produkcji.
„Ten post bierze udział w Akcji „Earthnicity- naturalne testowanie”

PS. Jeżeli także chcecie zgłosić się do akcji to zapraszam tutaj :)
Czytaj więcej »

Recenzja: Tusz do rzęs Magnetic Look, Eveline

czwartek, 26 grudnia 2013 32 komentarze

Obietnice producenta:
Rewolucyjna maskara zapewnia natychmiastowy efekt mocno pogrubionych i gęstych rzęs. Innowacyjna formuła tuszu Beauty & Care sprawia, że rzęsy stają się gęste, wyraziste i odpowiednio podkręcone. Wyprofilowana, silikonowa szczoteczka Flexy Brush równomiernie rozprowadza tusz na rzęsach, nie pozostawiając grudek. Mikrowłoski silikonowe dokładnie rozdzielają rzęsy, zapewniając im spektakularne pogrubienie nawet do 200%. Formuła bogata w pigmenty mineralne, naturalny wosk carnauba oraz kompleks witamin (A, E i F) zapobiega wypadaniu i łamaniu rzęs, pobudzając je do wzrostu. Dzięki zawartości D - pantenolu tusz jest wyjątkowo delikatny dla oczu i nie powoduje podrażnień.Doskonale wzmacnia, odżywia i kondycjonuje rzęsy.

10ml/około 12zł
Moim zdaniem:
Mam nieopisaną słabość do tuszy. Dowodem na to jest chociażby fakt, że swego czasu miałam prawie 20 różnych maskar, którymi naprzemiennie malowałam oczy :P Uwielbiam kupować nowe tusze, z każdego cieszę się jak dziecko, a ich testowanie to dla mnie czysta przyjemność :) Dlatego nie zdziwi nikogo to, że otwierając paczkę od Eveline ucieszyłam się widząc wśród kosmetyków tusz Magnetic Look :)
Tusz znajduje się w klasycznym, czarno-zielonym opakowaniu, przyjemnym dla oka, estetycznym i ładnym w swej prostocie. Szczoteczka ma kształt delikatnie zarysowanej klepsydry i jest silikonowa, czyli taka jaką lubię. Łatwo manweruje się nią koło oka i nabiera odpowiednią ilość tuszu o kremowej konsystencji, niezbyt 'mokrej' oraz w intensywnym czarnym kolorze. 
Według producenta tusz ma zapewnić "efekt mocno pogrubionych i gęstych rzęs", jednak moim zdaniem obietnica ta jest mocno przesadzona. Pogrubienie rzęs nie jest spektakularne, określiłabym je raczej jako średnie, pasujące do codziennych makijaży. W mocniejszych, bardziej wyrazistych, wieczorowych makijażach raczej się nie sprawdzi. No, chyba że zależy nam na wydłużeniu rzęs- ten tusz to potrafi i to jeszcze jak! Mam krótkie rzęsy, a dzięki temu tuszowi są fantastyczne wydłużone, sięgają niemal nieba :D Są też podkręcone oraz rozdzielone. Oczy są ładnie podkreślone, a spojrzenie nabiera zalotnego charakteru :)
Dwie- trzy warstwy tuszu nie sklejają rzęs, ale ładnie je rozczesują. Tusz jest bardzo trwały, wytrzymuje całe dnie bez osypywania, odbijania na powiece czy nieestetycznego kruszenia. Nie zbiera się w grudki, nie podrażnia oczu, przy demakijażu schodzi bez najmniejszego problemu- nie ważne czy do jego zmycia użyjemy mleczka czy płynu micelarnego.
Jeśli szukacie niedrogiego tuszu do codziennego makijażu, który ładnie podkreśli oczy i wydłuży rzęsy, to polecam wypróbować ten :)
 Tak wyglądają rzęsy wymalowane dwoma warstwami tuszu Magnetic Look :)


O tuszu możecie poczytać takżetutaj.

Kosmetyk otrzymałam od serwisu bangla.pl
w ramach współpracy z Klubem Kejt

Czytaj więcej »

Wesołych Świąt !!

wtorek, 24 grudnia 2013 34 komentarze
Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia
pragnę przesłać Wam najserdeczniejsze życzenia. 
Niech nadchodzące Święta będą dla każdej z Was
 niezapomnianym czasem spędzonym bez pośpiechu, trosk i zmartwień.
 Życzę Wam, aby odbyły się w spokoju i radości
wśród Rodziny, Przyjaciół oraz wszystkich Bliskich dla Was osób.
A wraz z nadchodzącym Nowym Rokiem
 życzę Każdej z Was dużo zdrowia, miłości i szczęścia. 
Niech nie opuszcza Was pomyślność, Wasze blogi cieszą się popularnością i poczytalnością
i niech spełnią się wszystkie Wasze najskrytsze marzenia :):*
Czytaj więcej »

"Lekcje Madame Chic" Jennifer L. Scott

niedziela, 22 grudnia 2013 36 komentarzy
 Paryski szyk teraz w Twoim zasięgu!

 Jennifer Scott odkrywa sekrety życia francuskiej rodziny mieszkającej w ekskluzywnej szesnastej dzielnicy w Paryżu. Lekcji stylu udziela jej sama Madame Chic, a co najważniejsze – wcale nie są one takie trudne. Jennifer przyjechała do Paryża jako Kalifornijka, wróciła do Kalifornii jako Paryżanka. Dwadzieścia prostych rad i wskazówek wystarczyło, by nauczyć się żyć à la française. Teraz czas na Ciebie!
źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2013
Styl bycia i sposób życia paryżanek fascynuje mnie odkąd pamiętam. Tysiące kobiet, w tym ja, zazdrości im nienagannych figur, wykwintnej kuchni oraz umiejętności łączenia ubrań i dodatków. Wśród tych kobiet jest także Jennifer L. Scott, która miała to szczęście i spędziła kilka miesięcy w Paryżu, gdzie nie tylko uczyła się i zwiedzała francuskie zabytki i zakątka, ale też przeszła niezwykłą metamorfozę, której etapy i efekty opisała w poradniku. Właściwie jest to poradnik z elementami powieści, albowiem autorka wplata różne historie z życia swojego, swojej rodziny, a także paryskiej rodziny, u której gościła. 
Książka składa się z trzech części. Pierwsza dotyczy diety oraz aktywności fizycznej, w drugiej zawarte są porady kosmetyczne, a w ostatniej części autorka radzi jak żyć z klasą. Całość czyta się bardzo szybko i przyjemnie, albowiem styl pisarki jest lekki, prosty, taki codzienny i pozbawiony przydługich opisów oraz zbędnych ozdobników. Jednakże rady, które zawarte zostały w książce są... no cóż, powszechnie znane, w dodatku opisane zbyt ogólnie jak na mój gust, a niektóre doprawione psychologicznym bełkotem. Sięgając po tę książkę spodziewałam się znaleźć w niej tego czego jeszcze nie wiem, konkretów, które jeszcze bardziej pomogą mi zgłębić fenomem życia paryżanek, a wśród licznych porad znalazłam tylko kilka, które mogłabym wprowadzić w życie, np. o ograniczaniu konsumpcji czy cieszeniu się z małych, codziennych przyjemności. 
Mimo iż spodziewałam się czegoś innego, to cieszę się, że przeczytałam książkę, a autorka choć troszkę przybliżyła mi świat paryżanek. 

Artykuł na temat książki przeczytacie także tutaj :)
Czytaj więcej »

Recenzja: Arganowy suchy olejek do ciała Argan Oil, Eveline

sobota, 21 grudnia 2013 32 komentarze
Obietnice producenta:
Arganowy suchy olejek do ciała przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry, również suchej, bardzo suchej i wrażliwej. Nowatorska formuła bogata w drogocenne olejki działające w synergii z witaminą E głęboko odżywia i regeneruje. Przywraca skórze elastyczność i jedwabistą gładkość. Intensywnie i długotrwale nawilża. Chroni i odbudowuje naturalny płaszcz hydrolipidowy naskórka. Neutralizuje działanie wolnych rodników. Przynosi skórze natychmiastowe ukojenie. Nietłusta, lekka konsystencja łatwo się rozprowadza i bardzo szybko wchłania. Przyjemny, delikatny zapach zapewnia wyjątkowe uczucie świeżości i komfortu.

Składniki najnowszej generacji:
Olejek arganowy bogaty w polifenole, kwasy omega 6 i 9oraz witaminę E poprawia nawilżenie, gładkość oraz elastyczność naskórka. Intensywnie odżywia i regeneruje. Jest prawdziwym „eliksirem młodości”. Przeciwdziała procesom starzenia i poprawia ogólną kondycję skóry.
Olejek makadamia posiada wyjątkowe właściwości regeneracyjne. Głęboko nawilża i odżywia. Przeciwdziała utracie sprężystości i wyraźnie poprawia wygląd skóry. Doskonale zmiękcza i wygładza naskórek. Chroni przed działaniem wolnych rodników.
Witamina E, silny antyoksydant, hamuje procesy starzenia się skóry. Nawilża, wygładza i zmiękcza naskórek. Zmniejsza szkodliwe działanie promieni słonecznych. Poprawia jędrność i elastyczność skóry, dodaje jej witalności i energii.

Eksperci Laboratorium Eveline Cosmetics zainspirowani najnowszymi osiągnięciami współczesnej kosmetologii opracowali innowacyjną formułę „suchego” olejku do ciała. W przeciwieństwie do tradycyjnych olejków, „suchy” olejek do ciała nie pozostawia na skórze tłustej warstwy i natychmiast się wchłania.

Skład: Ethylhexyl Palmitate, Cyclomethicone, Argania Spinosa Kernel Oil, Isopropyl Myristate, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Phenoxyathanol, Metylparaben, Propylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Parfum, Hexyl Cinnamal, Lyral, Hydroxycitronellal, Linalool, Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone, Geraniol, Limonene, Coumarin, Cinnamayl Alcohol.

Cena: około 20zł za 150ml w Rossmannie
Moim zdaniem:
Olejek do ciała jest nowością w mojej codziennej pielęgnacji. Zawsze sięgam po balsamy, mleczka, masła do ciała, a jedynymi olejkami w mojej łazience są te do opalania. Dlatego z chęcią wypróbowałam suchy olejek Eveline, byłam niezmiernie ciekawa jak sprawdzi się na co dzień :)
Olejek znajduje się w przezroczystej butelce w kolorze złota o pojemności 150ml. Posiada pompkę, dzięki czemu łatwo spryskać olejekiem skórę. Chyba jednak trafiłam na ferelny egzemplarz...  Za każdym razem po pierwszym naciśnięciu pompka jakby zapowietrzała się i przez następnych kilka prób nie zasysała olejku, co jest nieco irytujące, szczególnie gdy człowiek się spieszy... Rekompensuje mi to zapach, który jest przyjemny, delikatny, nie drażniący i bardzo trwały- czuć go na skórze nawet po kilku godzinach. Konsystencja olejku wyróżnia się lekkością i subtelnością. Dzięki lekkiej formule wydajność olejku przechodzi najśmielsze oczekiwania! Używam go codziennie już kilka tygodni, a zużycie jest minimalne. Dobrze, że stosuję go jeszcze do peelingu z kawy, bo chyba nigdy by mi się nie skończył ;)
Olejek wchłania się bardzo szybko, nie pozostawia tłustej warstwy na ciele. Skóra po użyciu jest gładka, miękka i elastyczne. Regularnie stosowany przyjemnie regeneruje skórę, fantastycznie ją nawilża i wygładza. Znika uczucie szorstkości i suchości skóry, staje się ona aksamitna i miękka w dotyku. Sprawdza się także po depilacji, skutecznie kojąc podrażnioną czy zaczerwienioną skórę. Odważyłam się wypróbować olejek także na włosach i muszę przyznać, że warto było :) Jedną pompkę olejku wcieram w wysuszone włosy. Taki zabieg sprawia, że włosy przestają się puszyć i elektryzować, odzyskują blask, są ujarzmione, a w dotyku miękkie, gładkie i nawilżone. 
Podsumowując, olejek jest strzałem w dziesiątkę :) Nawilża, regeneruje, koi, nie zostawia tłustej warstwy i jest wielofunkcyjny - czy można chcieć czegoś więcej :)?



Kosmetyk otrzymałam od serwisu bangla.pl
w ramach współpracy z Klubem Kejt

Czytaj więcej »

Elektryczna szczoteczka Oral-B Professional Care 500

czwartek, 19 grudnia 2013 39 komentarzy
Obietnice producenta:
Łatwa w użyciu, posiadająca jeden tryb szczotkowania szczoteczka Oral-B Professional Care 500 wykorzystuje technologię czyszczenia 3D. Doskonale usuwa płytkę nazębną. Delikatnie otacza każdy ząb, aby zapewnić dokładne czyszczenie.

* Prosta w użyciu, doskonałe czyszczenie
* 20 000 ruchów pulsacyjnych na minutę aby rozbić płytkę nazębną
* 7600 ruchów rotacyjnych na minutę aby usunąć płytkę nazębną
* Technologia czyszczenia 3D


Główne cechy:
Technologia- by zapewnić optymalne rezultaty, szczoteczka Professional Care 500 Precision Clean usuwa do 100% więcej płytki nazębnej niż szczoteczki manualne, wykonując 20000 ruchów pulsacyjnych na minutę oraz 7600 ruchów oscylacyjnych na minutę. Pulsując, szczoteczka delikatnie rozbija płytkę nazębną, która następnie jest wymiatana dzięki oscylacji z boku na bok.
Łatwy w użyciu tryb czyszczenia pozwoli Ci dobrać własny sposób szczotkowania zębów- wyjątkowe czyszczenie zębów oraz dziąseł.
Profesjonalny timer- zapewnia, że szczotkowanie będzie się odbywało przez pełny, zalecany przez dentystów czas 2 minut, dzięki czemu efekty będą jeszcze lepsze. Krótkie, przerywane wibracje, które można usłyszeć i poczuć po 30-sekundowych przedziałach przypominają o równomiernym szczotkowaniu wszystkich partii jamy ustnej, dzięki czemu wszystkie zęby są dokładnie wyczyszczone. Długa, przerywana wibracja oznacza, że zalecany czas szczotkowania dobiegł końca. 
Końcówka szczoteczki Oral-B Precision Clean- otacza każdy ząb i dokładnie czyści, zapewniając czystsze zęby i zdrowsze dziąsła niż podczas szczotkowania zwykłymi szczoteczkami manualnymi. 
Bateria- uchwyt z akumulatorem nie wymagającym ładowania nawet do 7 dni (przy szczotkowaniu 2 razy dziennie przez 2 minuty).

Cechy i zalety:
* Usuwa 2 razy więcej płytki nazębnej niż tradycyjna manualna szczoteczka.
* 1 łatwy w użyciu tryb szczotkowania zębów: czyszczenie.
* Delikatnie rozbija i wymiata płytkę nazębną.
* Delikatna dla zębów i dziąseł.
* Otacza każdy ząb dla gruntownego i dokładnego czyszczenia (zamienna końcówka Oral-B Precision Clean).
* Zapewnia doskonałe usuwanie płytki nazębnej dzięki technologii czyszczenia 3D.

Cena szczoteki z akumulatorem oraz 1 wymienną końcówką: od 129zł ( tutaj )
Moim zdaniem:
Swoją pierwszą w życiu elektryczną szczoteczkę ( wraz z dwoma opakowaniami wymiennych końcówek, po 4 sztuki w każdej ) otrzymałam od TRNDczyli "jednej z największych społe­czności marketingowych na świecie, dzięki której mamy możliwość uczestni­czenia w projektach marketingowych swoich ulubionych produktów i marek. Ponad 1.7 miliona zarejestrowanych użytkowników trnd w Europie i Ameryce Południowej otrzymuje codziennie szansę testowania produktów - często nowości na rynku. Stając się ambasadorami marek mogą przetestować je w swoich domach, dzielić się próbkami produktów ze swoimi znajomymi i przyjaciółmi oraz poprzez wyrażanie swoich opinii, oddziaływać na strategie firm i producentów".
Desing szczoteczki jest bardzo przyjemny dla oka, albowiem utrzymana jest w delikatnej, biało-błękitnej kolorystyce.  Rączka jest dobrze wyprofilowana, wygodna, ma antypoślizgową powierzchnię oraz idealnie leży w dłoni. Główka szczoteczki jest okrągła i nieduża, dzięki czemu dociera do wszystkich zakamarków jamy ustnej. Włosie nie jest ani za twarde ani za miękkie. Na plus szczoteczki przemawia także to, że- zgodnie z zapewnieniem producenta- w miarę jej używania włosie systematycznie blaknie, dzięki czemu wiem kiedy muszę wymienić końcówkę, czyli według producenta mniej więcej co 3 miesiące. A propos końcówek- dzięki temu, że każda z nich ma kolorową opaskę ( niebieską, różową, zieloną i żółtą ) można z łatwością dopasować je do właścicieli, a to znaczy, że z jednej szczoteczki może korzystać cała rodzina, wystarczy tylko pamiętać który kolor końcówki jest nasz :) Szczoteczka jest na tyle uniwersalna, że pasują do niej wszystkie wymienne końcówki Oral-B np. wybielająca, ortodontyczna czy dziecięce jak między innymi Stages Power.
Szczoteczka ma wbudowany sygnalizator czasowy, który wibruje co 30sekund i 2minuty, dzięki czemu każda ćwiartka zębów jest dokładnie wyczyszczona, a zęby są myte przez tyle minut ile zalecają dentyści. Wyposażona jest także w czujnik baterii- jeśli mruga na czerwono to znak, że należy ją podładować. Całkowite naładowanie baterii zajmuje kilka godzin, przy czym jedno pełne ładowanie pozwala na korzystanie ze szczoteczki przez min. 5-6 dni. Utrzymanie szczoteczki w czystości jest dziecinnie proste. Wystarczy tylko przepłukać ją wodą ( jest wodoodporna ) i delikatnie wytrzeć, np. w ręcznik. 
Po ponad miesiącu używania szczoteczki zauważyłam dużą różnicę w stanie zdrowia moich zębów oraz dziąseł. Zęby po umyciu szczoteczką Oral-B są tak gładkie jakby zostały wypolerowane :) Są dokładnie wyczyszczone, bielsze, uśmiech jest bardziej promienisty, a uczucie świeżości odczuwalne jest znacznie dłużej niż przy użyciu zwykłej szczoteczki manualnej. Szczoteczka dobrze oczyszcza zęby z kamienia nazębnego, zapobiega jego powstawaniu i nie podrażnia dziąseł.
Jestem pod dużym wrażeniem skuteczności tej szczoteczki. Moim zdaniem jest naprawdę niezawodna, a do manualnej nigdy już nie wrócę :)

PS. Jeśli nie macie pomysłu na prezent dla kogoś bliskiego, to pomyślcie nad tą szczoteczką. Moim zdaniem jest to fajny pomysł, z którego obdarowana osoba na pewno się ucieszy :)

O szczoteczce poczytacie także tutaj :)
Czytaj więcej »

Recenzja: Płyn micelarny do oczyszczania oraz demakijażu twarzy i oczu, Marion

wtorek, 17 grudnia 2013 48 komentarzy
Obietnice producenta:
Płyn zawiera struktury miceli, składające się z cząsteczek hydrofilnych i lipofilnych, które dokładnie oczyszczają skórę i zmywają makijaż także z oczu. Zawiera wygładzający ekstrakt z hibiskusa i kwas hialuronowy, który doskonale nawilża i rewitalizuje skórę. Formuła bez alkoholu jest wyjątkowo łagodna, co czyni ją odpowiednią także dla osób noszących szkła kontaktowe.

120ml/około 6zł
Skład: Skład: Aqua, Laureth - 7 Citrate, Propylene Glycol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Phenoxyethanol (and) Ethylhexylglycerin, Panthenol, Allantoin, Sodium Hyaluronate, Disodium EDTA, Hibiscus Rosa-Sinensis Extract, Parfum, Triethanolamine, Citric Acid, Hexyl Cinnamaldehyde, Buthylphenyl Methylpropional, C.I. 16185
Moim zdaniem:
Testowanie płynu micelarnego Marion tak samo jako w przypadku chusteczek do demakijażu Marion ( do poczytania tutaj ) rozpoczęłam od małego testu na przedramieniu. Do testu wybrałam szminkę L'Oreal, eyeliner Lovely, podkład Pharmaceris, kredkę do oczu Vipera oraz tusz do rzęs MNY. Na górnym zdjęciu widoczne są użyte kosmetyki przed przetarciem ich wacikiem nasączonym płynem micelarnym, na dolnym widać efekt jednokrotnego przetarcia wspomnianym wacikiem. Nie wiem jakie jest Wasze zdanie na temat skuteczności płynu, ale moim zdaniem sprawdził się świetnie :) Jeden ruch i większości kosmetyków nie ma. Równie dobrze radzi sobie z większą ilością kosmetyków, którymi raczyłam swoją buzię. Skutecznie rozprawia się z kosmetykami, ale jest niezwykle delikatny dla skóry i oczu- nie podrażnia, nie uczula, nie zapycha ani nie powoduje uczucia ściągnięcia czy szczypania. Użyty rano przyjemnie odświeża i oczyszcza skórę. 
Z spraw typowo "technicznych", od których przeważnie zaczynam recenzję danego produktu, to płyn micelarny znajduje się w niedużej, poręcznej buteleczce z różową nakrętką. Ma subtelny zapach, który od razu mi się spodobał. Nie pieni się przy aplikacji oraz nie pozostawia na skórze żadnego tłustego filmu. Jest wydajny i niestety trudno dostępny... Jednakże producent wychodząc na przeciw klientowi na swojej stronie umieścił nie tylko link do sklepu internetowego, w którym kosmetyków Marion jest od groma i jeszcze trochę, ale także listę sklepów stacjonarnych, w których można kupić kosmetyki Marion :)
Podsumowując, płyn micelarny Marion jest godnym uwagi kosmetykiem. Bardzo dobrze spełnia swoje zadanie jakim jest oczyszczanie i demakijaż. A to wszystko za naprawdę śmiesznie niską cenę :)
Czytaj więcej »

Recenzja: Arganowa maska do włosów 8w1, Eveline

niedziela, 15 grudnia 2013 42 komentarze
Obietnice producenta:
Innowacyjna maska do włosów 8 w 1 skutecznie uzupełnia ubytki keratyny, intensywnie regeneruje i odbudowuje włosy farbowane, rozjaśniane oraz zniszczone. Formuła bogata w zaawansowane składniki aktywne, działające w synergii z olejkiem arganowym i płynną keratyną, chroni kolor oraz przywraca włosom elastyczność i piękny połysk. Głęboko odżywia i wzmacnia strukturę uszkodzonych i osłabionych włókien włosów. Natychmiast po zastosowaniu włosy stają się jedwabiście gładkie, lśniące i miękkie w dotyku. Łatwo się rozczesują i nie puszą się. Lekka formuła nie obciąża i nie zostawia żadnych osadów we włosach.

KOMPLEKSOWE DZIAŁANIE 8 w 1:
1. Odbudowa włókna włosa.
2. Nawilżenie i wygładzenie.
3. Odżywienie i wzmocnienie.
4. Intensywna regeneracja.
5. Połysk od nasady aż po same końce włosa.
6. Miękkie i elastyczne włosy.
7. Łatwe rozczesywanie i stylizacja.
8. Ochrona przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych.

500ml/około 24zł
Moim zdaniem:
Markę Eveline znam od bardzo dawna. Z większości kosmetyków jest zdecydowanie bardzo zadowolona, dlatego ucieszyłam się gdy dowiedziałam się, że marka wypuściła na rynek kosmetyki do pielęgnacji włosów :)
Maska mieści się w czarnym słoiczku z odkręcanym wieczkiem. Dodatkowo zabezpieczona jest sreberkiem, dzięki któremu wiadomo, że nikt niepożądany nie maczał w niej paluszków. Szeroki otwór pozwala na kontrolowanie użycia maski oraz na wydostanie jej do samego końca bez potrzeby rozciania opakowania czy siłowania się z nim.
Wyglądem maska przypomina musztardę :P Na zdjęciu tak dobrze tego nie widać, ale w realu maska naprawdę ma musztardowy kolor i musztardową konsystencję- kremową, lekko zbitą, aksamitną i przyjemną w dotyku. Bardzo podoba mi się zapach maski- nie za mocny, bardzo przyjemny dla nosa, taki słodkawy. Długo utrzymuje się na włosach- wszyscy pytają mnie czego używam, że moje włosy tak ślicznie pachną :)
Według producenta, aby zobaczyć efekty działania maski wystarczy pozostawić ją na włosach tylko 3 minuty. Ja jak to ja trzymałam ją nie krócej niż 15 minut :) Stosowałam ją z przeróżnymi szamponami i za każdym razem sprawdzała się tak samo, czyli po mistrzowsku! Maska sprawia, że włosy łatwo się rozczesują, pięknie pachną i nie eletryzują się. Zgodnie z obietnicami producenta dzięki masce włosy nabierają sprężystości, elastyczności, są  błyszczące, gładkie i miękkie w dotyku. Gołym okiem widać, że są nawilżone, odżywione i zregenerowane, czyli jednym słowem wyglądają na zdrowsze.
Nie szczędzę maski, a mimo to ciągle jest jej bardzo dużo. Jest bardzo wydajna, a dzięki fajnej konsystencji nie spływa z włosów. Z dostępnością nie ma najmniejszych problemów, albowiem można ją kupić w Rossmannie. Ja już wiem, że na pewno kupię ponownie :)

O masce Eveline poczytacie także tutaj :)

Kosmetyk otrzymałam od serwisu bangla.pl
w ramach współpracy z Klubem Kejt

Czytaj więcej »

Idealny brąz

piątek, 13 grudnia 2013 53 komentarze
Golden Rose, Rich Color, nr 109

Wieki szukałam takiego koloru!
Czytaj więcej »

Męskie testowanie, czyli gościnna recenzja zestawu składającego się z żelu do mycia twarzy, wygładzającego balsamu po goleniu oraz hypoalergicznej pianki do golenia Task Essential oraz dezodorantu w kulce Bluebeards

środa, 11 grudnia 2013 24 komentarze
Strasznie długi tytuł ma ten post :P
Jak wiecie od kilku tygodni dzięki portalowi Uroda i Zdrowie mój TŻ testuje kilka kosmetyków. Dziś jest dzień, w którym dzieli się z Wami swoją opinią :)
Pierwszy kosmetyk, który testował M. to pianka do golenia. 
Jak chyba wszystkie pianki do golenia i ta ma białą, puszystą konsystencję oraz, według M. zapach, który przypomina tanie męskie produkty. Trzeba się do niego przyzwyczaić, jest bardzo trwały i czuć go nawet po kilku godzinach o czym przekonałam się na własnej skórze :P Przypadkiem wytarłam dłonią część pianki widocznej na zdjęciu i mimo kilkukrotnego mycia rąk przez kilka godzin pachniałam bardzo męsko :D
Pianka znajduje się w biało-czerwonej butelece o pojemności 75ml. Posiada plastikowy dozownik, który przy lekkim naciśnięciu dozuje wystarczającą ilość produktu. Pianka jest gęsta, więc po rozsmarowaniu nie spływa z twarzy. 
Zdaniem M. pianka spełnia swoje podstawowe zadania, czyli zmiękcza zarost ułatwiając golenie oraz poślizg maszynki, ale nie wyróżnia się niczym szczególnym. Spisuje się tak samo jak inne pianki do golenia dostępne w drogeriach. Do plusów pianki należy dodać to, że nie ściąga skóry twarzy, nie podrażnia ani jej nie wysusza. 
Kolejny kosmetyk to balsam do goleniu. Z całej trójki chyba najbardziej przypadł do gustu mojemu TŻ :)
Balsam znajduje się w niedużej, ale poręcznej tubce. Ma lekką, białą i rzadką konsystencję. Pachnie lepiej niż pianka, zapach nie jest aż tak intensywny, ale równie trwały. 
Tak samo jak pianka i ten balsam spełnia swoje podstawowe zadania, czyli łagodzi podrażnienia i pieczenie po goleniu, koi, przynosi ulgę i przyjemnie chłodzi. Szybko się wchłania i nie tworzy na twarzy klejącej się, lepkiej warstwy.
Ostatnim produktem z zestawu jest żel do mycia twarzy, czyli zupełna nowość dla mojego Testera, albowiem należy on do tej grupy mężczyzn, którzy myją twarz sama wodą z mydłem ;)
Żel do mycia twarzy znajduje się w identycznej tubce jak balsam po goleniu, więc można łatwo się pomylić. Niemniej jednak, opakowanie jest wygodne, higieniczne i łatwo z niego wycisnąć kosmetyk. Jak na żel przystało ma typową żelową konsystencję. Tak jak w przypadku pianki do golenia i tutaj M. stwierdził, że produkt pachnie jak tanie męskie produkty. 
Żel fajnie się pieni i dobrze rozpowadza po twarzy. Mycie twarzy tym żelem byłoby dużo przyjemniejsze gdyby nie ten mocny zapach. Po umyciu czuć, że twarz jest odświeżona, czysta. Żel nie powoduje poczucia dyskomfortu jakim jest między innymi uczucie ściągnięcia skóry. Nie wysusza, nie podrażnia, przez krótką chwilę czuć na twarzy przyjemnie, lekkie chłodzenie. 
Dodatkowo M. otrzymał jeszcze antyperspirant w kulce. Początkowo przeraził nas wizerunek czaszki na opakowaniu, który od razu skojarzył nam się z trucizną :P Nie wiem skąd producentowi przyszedł pomysł na taki desing, ale naszym zdaniem powinien z niego szybko zrezygnować! :P
Kulka ma typowo męski zapach, który zarówno mnie jak i mojemu M. spodobał się najbardziej. Działa sprawnie, nie zacina się i dozuje taką ilość kosmetyku jaka jest potrzebna. Chroni przed potem i zapewnia uczucia świeżości, czyli spełnia obietnice producenta. Także nie klei się, szybko się wchłania i nie brudzi ubrań. 


Reasumując, Zestaw Task Essential jest poręczny, zajmuje mało miejsca, więc sprawdzi się na wszelkiego rodzaju wyjazdach. Jednak zgodnie z M. uważamy, że nie jest wart aż tylu pieniędzy ( w sklepie internetowym MenSpace kosztuje aż 149zł ). Co innego kulka, której zarówno cena ( ok.25zł ), działanie jak i zapach są zdecydowania na plus.

A tak o kosmetykach pisze producent:
Męski zestaw podróżny 3 produkty TASK ESSENTIAL "Zestaw zawierający 3 produkty: piankę do golenia Sweet Shave, balsam po goleniu Stop Burning oraz żel do mycia twarzy Face Wash. Wszystkie produkty są w mini opakowaniach do podróży. Zestaw ten jest stworzony do wszelkiego rodzaju wyjazdów, zarówno biznesowych, weekendowych jak i wakacyjnych.
Wielkość produktów jak i przeźroczysta kosmetyczka zostały zaprojektowane zgodnie z wytycznymi dotyczącymi przewozu w samolocie. Możesz bez problemu zabrać je na pokład samolotu czy w bagażu podręcznym.
 Używaj pianki do golenia aby zmiękczyć zarost, a po goleniu zastosuj balsam po goleniu, który dzięki zawartości wyciągu z Hamamelisu zminimalizuje zaczerwienienia oraz małe zacięcia. Żel do mycia twarzy dzięki zawartości Ginko Biloba, dokładnie oczyści twoją twarz."
Zestaw ( Pianka do golenia Sweet Shave 75ml, Balsam po goleniu Stop Burning 30ml, Żel do mycia twarzy Face Wash 30ml ) kosztuje 149zł ( w promocji 75zł ).
Męski dezodorant w kulce Bluebeards Anti-Perspirant marki Bluebeards Revenge wykorzystuje formułę na bazie srebra która ma naturalne działania antybakteryjne. Neutralizowuje bakterie, które powodują nieprzyjemny zapach ciała. Pozwala tym samym Tobie i osobom w twoim bezpośrednim sąsiedztwie cieszyć się nowoczesnym, ale klasycznym zapachem The Bluebeards Revenge.
Skład: woda, aluminium chlorohydrate, ethanol, peg7 glyceryl cocoate, guar gum, parfum, ethyl methicone, cocoproline, silver chloride, titanium dioxide, (Perfum składa się z: benzyl benzoate, coumarin, hydroxyisohexyl 3-cyclohexene, carboxaldehyde,limonene, linalool)."
50ml/ 24,90zł ( w promocji 16,90zł )


I to by było na tyle, gratuluję wytrwałym, którzy przeczytali zarówno cały tytuł jak i sam post :)
Czytaj więcej »
SZABLON BY: PANNA VEJJS.