Marcowy projekt denko

poniedziałek, 31 marca 2014 39 komentarzy
1. Lakier do włosów Cien- zwykły lakier do włosów kupiony za przysłowiowe grosze w Lidlu. Utrwala fryzurę, w niewielkiej ilości nie skleja włosów, nie wysusza ich jak inne lakiery, łatwo się wyczesuje. Używany średnio raz na tydzień wystarcza na kilka dobrych lat :P
2. Szampon wypełniający Elseve Total Repair L'Oreal- pamiętam, że kupiłam ten szampon w bardzo okazyjnej cenie. Ładnie pachnie, świetnie się pieni, nie podrażnia skóry głowy, dobrze oczyszcza i odświeża włosy. Nie plącze włosów, pozostawia je sprężyste i miłe w dotyku. Jest to jeden z niewielu szamponów L'Oreal, o ile nie jedyny, do którego wracam co jakiś czas.
3. Zmywacz do paznokci Blanchette- całkiem niezły, ale nie na tyle by przebić mojego ulubieńca z Isany :)
4. Oczyszczający płyn micelarny Fresh&Soft Eveline- recenzja tutaj
5. Antyperspirant Natural Fresh Nivea- w dezodorantach Nivea nie lubię tego, że podrażniają skórę pach po depilacji- zawsze się zapominam, a potem cierpię długie minuty :( Poza tym nie mam żadnych zastrzeżeń, bo zapewniają długotrwałe uczucie świeżości, a w połączeniu z Blokerem Ziaja skutecznie chroni przed potem i brzydkimi zapachami.
6. Delikatny fluid intensywnie kryjący Pharmaceris- recenzja tutaj
7. Tusz do rzęs Volume Booster Lovely- recenzja tutaj
8. Serum do rzęs Inveo- recenzja tutaj
9. Odżywka regenerująca Ultimate Repair Gliss Kur- recenzja w przygotowaniu :)
10. Masło do ciała Kakao Balea- recenzja tutaj
11. Fluid matująco-wygładzający City Matt Lirene- recenzja tutaj
1. Odżywczy żel pod prysznic Silk Glow Dove- bardzo lubię żele Dove. Jak dla mnie mają wspaniałą konsystencję, świetnie się pienią, dobrze myją, a przy okazji nawilżają skórę i sprawiają, że jest jedwabiście gładka w dotyku, odżywiona i zregenerowana. Podczas ostatniej wizyty w Rossmannie zaopatrzyłam się w kolejne dwa :)
2. Żel pod prysznic Spa BeBeauty- moja druga butelka tego żelu :) Uwielbiam za energetyczny zapach, który rano pobudza mnie do działania. Produkt za grosze, który dobrze myje i odświeża, nie wysuszając skóry na wiór. 
3. Płyn micelarny+ peeling do demakijażu twarzy 2w1 AA- jak dla mnie jest to tylko płyn micelarny, którym nie można zmywać oczu. Kupując go myślałam, że będą w nim zanurzone drobinki peelingujące, ale się przeliczyłam. Nie zaszkodził mojej cerze, ale też nie wpłynął na jej poprawę. Używałam go do wieczornego zmywania podkładu, pudru oraz różu i w tej kwestii spisał się całkiem dobrze. 
4. Odżywka do brązowych włosów Balea Professional- recenzja tutaj 
5. Odżywka do włosów z olejkiem eterycznym z lawendy i róża z regionu Grasse Ultra Doux Garnier- recenzja w przygotowaniu :)
6. Bio-żel pod oczy i na powieki kojący ze świetlikiem Ziaja- jeden z fajniejszych żeli pod oczy jaki miałam. Bardzo łatwy w aplikacji. Po nałożeniu szybko się wchłania, przyjemnie koi i nawilża. Rozjaśnia skórę pod oczami, tonizuje i sprawia, że cienie są mniej widoczne. Jedynym minusem jest to, że szczypie przy lekkim dostaniu się do oka. 
7. Błyszczyk do ust Shimmer Gloss Golden Rose- błyszczyk jak błyszczyk, niczym szczególnym się nie wyróżnia. Lekko natłuszcza usta, jest trwały, a pod słońcem niesamowicie się mieni, dzięki czemu usta wydają się niezwykle zmysłowe i kuszące. 
8. Antyseptyczny krem do ciała Uiercreme Hegron- recenzja tutaj
9. Mgiełka chroniąca włosy przed działaniem wysokiej temperatury Marion- recenzja tutaj
Czytaj więcej »

Maseczki z Cytrynowej Torebki

sobota, 29 marca 2014 22 komentarze
W lutowej torebce ( tak tak, jeszcze w lutowej ) od Drogerii Cytrynowej znalazłam aż trzy różne maseczki. Właściwie cztery, bo dla mojego TŻ też się jedna znalazła :) Co tydzień testowałam inną, wierciłam także dziurę w brzuchu mojemu TŻ żeby zgodził się przetestować tą, która była dla niego. Żadna z maseczek nie uczuliła, nie podrażniła ani nie zapchała mojej kapryśnej cery ( szczególnie obawiałam się czekoladowej ). Wszystkie są raczej słabo dostępne, z tego co wiem tylko Cytrynowa Drogeria ma je w swojej ofercie, po 6zł każda.  
 Od producenta:
Maska Julia- olej z dzikiej róży, woda różana i korzeń lukrecji łagodzi skórę i relaksuje zmysły. Maska odżywia, nawilża i nadaje świeży wygląd. Efekt: Gładka, miękka i elastyczna skóra
Maska ​​Romeo- z żeń-szenia syberyjskiego, tauryny i ekstraktów z alg wzmacnia skórę mężczyzn ze skutkiem natychmiastowym, wzmacnia odporność skóry i przyspiesza regenerację. Maska błyskawicznie odświeża, szybko się wchłania, nawilża i nie tłuści! Efekt: maksymalne odświeżenie i zrelaksowana skóra.

2x5ml kosztuje 6zł w Drogerii Cytrynowej

Moim zdaniem:
Maseczka ma różową konsystencję oraz pachnie różami.  Jest łatwa w aplikacji, z czasem zasycha tworząc delikatną „skorupkę” na twarzy, ale nie na tyle by nieprzyjemnie ściągać skórę. Po zmyciu skóra nabiera blasku, ma wyrównany koloryt, jest odżywiona, odświeżona oraz lekko zmatowiona.
Niestety, nie udało mi się znaleźć chętnego do przetestowania maseczki Romeo- mój Romeo okazał się bardzo oporny stwierdzając, że nie będzie sobie niczego nakładał na twarz. Pomyślałam "trudno" i sama się nią wysmarowałam :P Maseczka ma białą konsystencję i delikatnie pachnie męskimi kosmetykami. Większość wchłania się w skórę, pozostałości wklepałam tak samo jak krem. Maseczka delikatnie nawilżyła, odświeżyła i zmiękczyła skórę. 
 Od producenta:
Ta maska ​​to prawdziwe SPA z czekolady mlecznej. Produkt jest odpowiedni dla wszystkich rodzajów skóry. Pielęgnuje skórę w najprzyjemniejszy sposób. Rezultat: Po krótkim czasie stosowania skóra jest bardziej miękka, gładsza i bardziej zrelaksowana. Ponadto zapach ziarna kakaowego urzeka zmysły, przynosi intensywne doznania i zwiększa poczucie szczęścia. Przyjemny efekt uboczny: czekolada nie tylko pielęgnuje, ale również smakuje!

20gr kosztuje 6zł w Cytrynowej Drogerii

Moim zdaniem:
Najprzyjemniejsza maseczka z całej trójki! Odważyłam się nawet spróbować, bo według producenta jest jadalna. W smaku okazała się podobna do roztopionej mlecznej czekolady, ale ma gorzki, lekko chemiczny posmak. Po nałożeniu też wygląda jak mleczna czekolada :) W saszetce jest aż 20gr produktu i pojemność ta spokojnie wystarczy na dwie aplikacje, a u nieco oszczędniejszych osób nawet na trzy. Maseczka nie powoduje najmniejszego dyskomfortu. Po zmyciu skóra jest przyjemnie zmiękczona, zmatowiona i gładsza w dotyku, a jej koloryt jest wyrównany. 
Od producenta:
Róża jest uważana za najstarszy symbol miłości. Schaebens LOVE MASKE to ​​pachnące delikatne płatki róż dające uczucie harmonii i relaksu. Ekstrakt z lukrecji i bisabolol uspokajają i zapewniają naturalną równowagę skóry. Woda różana i pantenol nawilżają. Połączenie cennych olejów z dzikiej róży, migdałów i jojoba odżywia i chroni skórę. Rezultat: skóra jest aksamitnie miękka, gładka i elastyczna.

2x5ml w Cytrynowej Drogerii kosztuje 6zł

Moim zdaniem:
Ostatnia maseczka ma delikatny różowy kolor, lekko kremową konsystencję i pachnie jak większość różanych kosmetyków, a jej zapach czuć przez cały czas trzymania jej na buzi. Łatwo się rozsmarowuje po twarzy, nie spływa, a podczas zasychania nie ściąga skóry. Podczas jej aplikacji nie czuć żadnego dyskomfortu, zmywa się bez problemu pozostawiając skórę ukojoną, nawilżoną i przyjemną w dotyku.

I to chyba wszystko co mogę napisać o tych maseczkach :) 
Czytaj więcej »

Marzec na zdjęciach

czwartek, 27 marca 2014 34 komentarze
  taki uroczy miś stoi przy przedszkolu, domyślam się, że to kosz na śmieci :) | jedna ze złotych myśli bohaterki książki "Do Szaleństwa" | współpraca z Biosfera Polska | jagodowo-waniliowa herbatka umilająca mi czas w pracy
 marcowe nowości książkowe | kontynuacja współpracy z Equilibrą | powrót do przeszłości, czyli spacer po Piotrkowskiej :) | jeden z nowych lakierów do paznokci
 piękne bezchmurne niebo | wyrzutki lakierowe, chlip :( | łódzkie zakupy cz. I | zdrowe śniadanko, czyli kasza jaglana z siemieniem lnianym, bananami, truskawkami i suszoną żurawiną
  niedzielne zakupy w Manufakturze | zapiekanka makaronowa z warzywami i kurczakiem | łódzkie zakupy cz. II | bez tych kropli nie ruszam się z domu
łódzkie zakupy cz. III- w koszuli w kwiaty zakochałam się w oka mgnieniu, w rzeczywistości jest jeszcze piękniejsza! | zapomniałam już jak to jest stać w korku w dużym mieście :P | wyjazd do Łodzi nie mógł odbyć się bez wizyty w Mc'Donaldzie | książki przeczytane w marcu, czyli bezsenność ma jednak swoje plusy
Czytaj więcej »

Najbardziej niefotogeniczny lakier

wtorek, 25 marca 2014 37 komentarzy
Golden Rose Rich Color nr 105

Aby uchwycić rzeczywisty kolor lakieru próbowałam wszystkiego- zdjęcie robiłam dwoma aparatami, pod różnymi kątami, odległościami, światłami. Za każdym razem wychodzi kolor lekkiej oberżyny, gdy w realu jest bardziej bordowo-wiśniowy.
Czytaj więcej »

Recenzja: Naturalne czarne mydło od Maroko Sklep

niedziela, 23 marca 2014 38 komentarzy
Obietnice producenta:
Savon Noir to mydło roślinne wytwarzane w Maroku tradycyjnymi metodami z czarnych oliwek i oleju oliwnego. Jest ono bardzo znanym i cenionym na świecie produktem, gdyż posiada walory nie tylko pielęgnacyjne, ale także oczyszczające i relaksujące. Jest ono w 100% naturalne i bogate w witaminę E. Może być stosowane dla każdego typu cery, także wrażliwej skóry dziecka. Dodatkowo, ze względu na swoje naturalne pochodzenie nie uwrażliwia, nie zatyka porów. Ma specyficzny zapach, który nie każdemu początkowo może przypaść do gustu, ale jak się pozna na własnej skórze wprost magiczne efekty jego działania ten mały detal będzie nieistotny.
Savon Noir dzięki swoim właściwościom nawilżającym i oczyszczającym zmiękcza oraz bardzo skutecznie i dogłębnie odżywia skórę. Skóra staje się jedwabiście gładka, delikatna w dotyku, odżywiona i naoliwiona jak nigdy wcześniej. Można je swobodnie łączyć z innymi naturalnymi składnikami jak glinka Ghassoul, olejki roślinne lub eteryczne. 

200g/około 25zł w Maroko Sklep
Moim zdaniem:
Czarne mydło- brzmi oryginalnie, intrygująco, egzotycznie. Dopóki nie otrzymałam słoiczka wypełnionego dziwną mazią, żyłam w błogiej nieświadomości, że coś takiego jak czarne mydło w ogóle istnieje. Tym bardziej ochoczo zabrałam się za testowanie. Jednak z biegiem czasu mój zapał do tego produktu mizerniał z dnia na dzień...
Naturalne czarne mydło lub inaczej Savon Nori, cytując producenta "ma postać pasty w kolorze ciemnego brązu". Mnie od razu skojarzyło się z konsystencją i barwą gryczanego miodu lub ... smarem do samochodu, który jakiś czas temu widziałam w garażu. Zapach nie należy do najprzyjemniejszych, jest dość specyficzny- to połączenie mocnego zapachu oliwek z ziołowo-pieprzową nutą. 
Opakowanie to niepozorny słoiczek ze srebrną nakrętką. Wykonane jest z mocnego plastiku, więc jest odporne na upadki. Ma przezroczyste ścianki, przez które widać ile kosmetyku zostało w środku. Zaś szeroki otwór umożliwia bezproblemowe wykorzystanie produktu do samego końca. 
Na zdjęciu widoczna jest także próbka czarnego mydła z olejem lawendowym, którą otrzymała od Cytrynowej Drogerii. Wspominam o tym, albowiem do próbki dołączona była ulotka informacyjna, gdzie wyczytałam, że czarne mydło może być stosowane do oczyszczania twarzy, także w przypadku zmian trądzikowych. Bez większego namysłu postanowiłam, że takie będzie przeznaczenie otrzymanego mydła, że wspomoże moją pielęgnację twarzy. Niewielką ilością mydła myłam i masowałam twarz przez dłuższą chwilę. Mydło w ogóle się nie pieni, a gdy dostanie się do oczu może lekko zaszczypać. Zgodnie z zaleceniami producenta po zastosowaniu Savon Noir nawilżałam twarz olejkiem arganowym ( o którym pisałam już tutaj ).
Jakie efekty zaobserwowałam? Niestety znikome... Nie mogę powiedzieć, że mydło nie przywraca skórze gładkości, miękkości i delikatności, bo tak nie jest, ale jest to efekt powierzchowny. Podczas wieczornej pielęgnacji nie czuję, aby mydło oczyściło twarz z zanieczyszczeń, które nagromadziły się w ciągu całego dnia. Nie wydaje mi się, aby dogłębnie nawilżyło i odżywiło skórę, jak to obiecuje producent. Po kilku dniach testowania mydła na twarzy pomyślałam, że może na ciele sprawdzi się lepiej, w końcu nie jest tak wymagające jak moja cera, jednak tutaj efekty były dokładnie takie same. 
Czarne mydło nie zrobiło krzywdy mojej problemowej cerze i za to jestem wdzięczna, ale swoim działaniem nie przekonało mnie do zakupu kolejnego słoiczka. 
Czytaj więcej »

Recenzja: Odżywka do brązowych włosów, Balea Professional

piątek, 21 marca 2014 30 komentarzy
Obietnice producenta:
Odżywka do włosów brązowych zarówno naturalnych jak farbowanych zawierająca ekstrakt z henny i pigmenty zapewni włosom świeży, żywy kolor. Pigmenty, ekstrakt z henny oraz kompleks ochronny przed promieniami UV sprawią, że włosy nie blakną, a kolor nabiera głębi i wyrazistości. Odżywka doskonale nawilża włosy, dzięki czemu zyskują blask, a specjalna formuła wygładza włosy i przeciwdziała ich elektryzowaniu się, przez co zapewnia im optymalne odbicie światła, włosy stają się jedwabiście miękkie i nie obciążone.

250ml/ 12,50zł ( lub 11,40zł w promocji ) w Drogerii Cytrynowej
Moim zdaniem:
Niedawno pokazywałam Wam kakaowe masło do ciała, czyli pierwszy kosmetyk Balea w mojej kosmetycznej karierze. Dziś przedstawię Wam kolejny, tym razem do pielęgnacji włosów, czyli odżywkę do brązowych włosów :)
Opakowanie to elastyczna, giętka tubka utrzymana w brązowej kolorystyce, na której brak mi nalepki z informacjami na temat odżywki po polsku. Tubkę można postawić do góry nogami, dzięki czemu wydobycie resztek produktu nie sprawia najmniejszego problemu. W tubce znajduje się bardzo apetyczna konsystencja, która po wyciśnięciu na dłoń wygląda jak gęsta, płynna mleczna czekolada- nieraz łapałam się na tym, że wygląda tak pysznie, iż chętnie bym jej spróbowała :P To, że odżywka ma brązowy kolor łączy się z małym minusem, mianowicie strasznie brudzi wannę i ręczniki! Po pierwszym jej użyciu przeraziłam się nie na żarty, że zniszczyłam ręcznik, ale wystarczyły 2-3 porządne prania i po plamach nie zostało śladu. Na moje szczęście, bo rodzicielka powyrywałaby mi nogi z czterech liter :P 
Większość zapewnień producenta sprawdza się co do joty. Odżywka nie obciąża włosów, a moje skłonne do puszenia się ujarzmia i wygładza. Głęboko nawilża i zmiękcza włosy, niweluje ich elektryzowanie się oraz ułatwia rozczesywanie. Włosy są delikatne w dotyku, ładnie się błyszczą, wyglądają lekko i zdrowo. Mimo regularnego stosowanie nie zauważyłam, by brąz moich włosów pogłębił się, był bardziej wyrazisty lub jak pisze producent bardziej "świeży i żywy". Nie mam jednak oto pretensji, bo nie na tym mi zależało. Od odżywki wymagam nawilżenia, wygładzenia oraz ujarzmienia i to właśnie zapewniła mi Balea. Jeśli macie takie same oczekiwania jak ja, to śmiało polecam :)
Czytaj więcej »

Zapasy kosmetyczne, część IV i ostatnia: kosmetyki do pielęgnacji ciała

środa, 19 marca 2014 42 komentarze
Płyn do kąpieli: jeden
Balsamy do ciała: cztery, w tym jedna oliwka
Antyperspiranty: trzy, w tym Bloker
Zmywacze do paznokci: dwa
Kremy do rąk: jeden
Kremy do stóp: jeden
Żele pod prysznic: cztery
Płyny do higieny intymnej: jeden
Żel do depilacji: jeden

Kosmetyków do pielęgnacji ciała mam najmniej, zdjęcie zrobiłam 6 marca br. 
Czytaj więcej »

Maska nabłyszczająca do włosów suchych i matowych, Vanilla Shine Hair Mask, Kallos

poniedziałek, 17 marca 2014 50 komentarzy
Obietnice producenta:
Kallos Vanilla Shine Hair Mask to nabłyszczająca i odżywiająca maska do włosów suchych i matowych o zapachu wanilii. Dzięki proteinom pszenicy i Pantenolu zawartym w masce, włosy stają się błyszczące, jedwabiste, łatwo się rozczesują. Szczególnie polecana do włosów suchych i pozbawionych połysku.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Propylene Glycol, Hydrogenated Polysorbutene, Parfume, Panthenol, Dimethicon, Hydrolized Milk Protein, Cyclopentasiloxan, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.
Moja opinia:
Moje włosy lubią maski, więc staram się rozpieszczać je nimi tak często jak tylko mogę :) Zawsze wybieram te do włosów suchych i zniszczonych, bo mimo że ich nie farbuję, to kilka razy w tygodniu traktuję je prostownicą, więc potrzebują solidnej dawki nawilżenia. Od kilku tygodni o moje włosy dba maska Vanilla Shine znanego w blogosferze Kallosa.
W środku dużego, bo aż litrowego słoika kryje się produkt o niesamowitym działaniu. Ma białą konsystencję, lekką i puszystą niczym bita śmietana lub budyń. Zapach jest bardzo przyjemny, na upartego można w nim wyczuć nutę wanilii. Długo utrzymuje się na włosach, już kilka osób pytało czym tak ładnie pachną :) Wydajność maski jest bardzo dobra- stosowałam ją od listopada do połowy lutego. Jak już wspomniałam w tym akapicie o opakowaniu, to nadmienię jeszcze, że jest bardzo wygodne, pozwala wydobyć produkt do samego końca i kontrolować jego zużywanie. 
Maskę standardowo zostawiam na włosach na min. 15 minut. Łatwo się nakłada  na włosy, nie spływa z nich, ale trudno zmyć ją z włosów, trzeba to zrobić bardzo dokładnie, by nie uzyskać efektu odwrotnego od chcianego. 
Działanie maski określam jako rewelacyjne! Po wysuszeniu włosy są miłe w dotyku, zmiękczone, wygładzone i głęboko nawilżone. Maska ich nie obciąża, dodaje im blasku, elastyczności i sprężystości. Ułatwia rozczesywanie włosów, szczotka wchodzi w nie niczym w masło, sunie po nich bez najmniejszych problemów. Dyscyplinuje włosy, minimalizuje do zera elektryzowanie się włosów oraz ich puszenie. Efekty działania maski utrzymują się u mnie do następnego mycia ( włosy myję co 2-3 dni ). Maska nie przedłuża świeżości włosów, ale też ich nie przetłuszcza. Po kilku zastosowaniach można zauważyć, że włosy są bardziej odżywione, zregenerowane, wyglądają ładnie i zdrowo, mniej wypadają, a także są dużo mocniejsze.
Za 1000 ml zapłaciłam tylko 9,99 zł w drogerii Hebe. To naprawdę niewiele za to co oferuje nam ta maska :)
Czytaj więcej »

Recenzja: Glicerynowe mydło Cytrynowa Beza, Bomb Cosmetics

sobota, 15 marca 2014 46 komentarzy
Od producenta:
To mydełko nie tylko doskonale myje i nawilża, ale także rewelacyjnie wygląda - i pachnie cytrynową bezą! Olejki w nim zawarte, May Chang i Ylang Ylang, tylko dopełniają tej doskonałości, nastrajając Cię zmysłowo i podnosząc na duchu! Gliceryna zatrzymuje wodę w skórze, dzięki czemu mydełko nie tylko świetnie myje, ale i doskonale nawilża. Nie zawiera parabenów, nie testowane na zwierzęta, z naturalnymi olejkami. 
Skład: Aqua (Water), Propylene Glycol, Sodium Stearate, Glycerin, Sodium Laurate, Sodium Laureth Sulfate, Sorbitol, Sodium Lauryl Sulfate, Parfum (Fragrance), Sodium Chloride, Stearic Acid, Lauric Acid, Citrus Aurantifolia (Lime) Oil, Citrus Limonum, Tetrasodium Etidronate, Pentasodium Pentetate, Benzyl Alcohol, Benzyl Benzoate, Hydroxycitronellal, Citral, Linalool, Limonene, CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 19140 (Yellow 5).
120g/ 14zł ( w promocji 12,50zł ) w drogerii Cytrynowej
Moim zdaniem:
Gdy otworzyłam marcową torebkę od Cytrynowej Drogerii w moje nozdrza uderzył orzeźwiający, cytrusowy zapach, który przypomniał mi moje ulubione lody cytrynowe. Źródłem zapachu okazała się nieduża, lekko żółta kostka mydła glicerynowego o wdzięcznie brzmiącej nazwie Cytrynowa Beza. 
Mydełka używam codziennie, swoim zapachem umila mi poranne prysznice, działa energetyzująco i pobudzająco. Tworzy delikatną pianę i jest łagodne dla skóry. Myje i odświeża, nie wysusza skóry ani jej nie ściąga, pozostawia ją przyjemną w dotyku, miękką oraz lekko nawilżoną. Uratowało mnie, gdy dna dobił żel do depilacji- zmiękczyło włoski na nogach, ułatwiło poślizg maszynki i nie spowodowało najmniejszego podrażnienia. 
Mydełko bardzo spodobało mi się wizualnie i gdyby nie to, że musiałam napisać o nim recenzję, to stanowiłoby element dekoracyjny mojej łazienki :)
Czytaj więcej »

Recenzja: Kosmetyczny olej arganowy od Maroko Sklep

czwartek, 13 marca 2014 44 komentarze
Od producenta:
100% czysty i naturalny, z pierwszego tłoczenie na zimno olej arganowy jest nieocenionym składnikiem kosmetyków. Zwany jest eliksirem młodości, szczególnie dzięki wysokiej zawartości tokoferolu, czyli witaminy E (w tym Beta-tokoferolu, Gamma-tokoferolu i Delta-tokoferolu), które są obrońcami komórek skóry przed starzeniem się i mają znaczny udział w walce z czynnikami utleniającymi. Olej ten jest hitem kosmetyków anti-aging (anty-starzeniowych).  Olej arganowy ma zastosowanie w pielęgnacji nawet bardzo wysuszonej skóry dłoni. Używany jest także do pielęgnacji paznokci.
Olej arganowy : 
- zalecany jest w walce ze zmarszczkami, przedwczesnym starzeniem się skóry, doskonały dla dojrzałej cery
-pomaga zredukować powstałe już zmarszczki poprzez odbudowę warstwy hydrolipidowej skóry, a tym samym zachować młodzieńczy i zdrowy wygląd skóry
-dzięki naturalnym antyoksydantom chroni organizm przed niekorzystnym działaniem wolnych rodników
-wzmacnia włosy i paznokcie
-ma silnie nawilżające właściwości - dogłębnie nawilża, ujędrnia i napina skórę, redukuje cellulit i rozstępny
-chroni przed działaniem szkodliwych dla cery czynników zewnętrznych
-ma duże właściwości naprawcze, regenerujące skórę
-jest skuteczny w walce z trądzikiem, łuszczycą, egzemą
-może przyśpieszać gojenie ran, zadrapań, pęknięć skóry, rozstępów, blizn, poparzeń (w tym słonecznych)
-miejscowo stosowany działa korzystnie w schorzeniach reumatycznych
-jest doskonały do masażu, który rozluźnia spięte i bolące mięśnie
-nawilża suche i zniszczone włosy, nawilża i odżywia suchą skórę głowy
-wzmacnia kruche, rozdwajające się paznokcie

50ml/23,42zł w Maroko Sklep


Ode mnie:
Jeszcze trzy lata temu wszelkiego rodzaju oleje stosowałam tylko w kuchni. Przez myśl mi nie przeszło, że mogą one stanowić element pielęgnacji włosów, ciała czy twarzy, dopóki nie zaczęłam czytać blogów. Na wielu z nich opisywany był arganowy olejek, które wszystkie blogerki jak jeden brat wychwalały jego właściwości. I chociaż kusił mnie niemiłosiernie ciągle biłam się z myślami czy go kupić, bo do olejowania włosów nie mam głowy, na twarz nie chciałam nakładać, bo jeszcze zapcha, a balsamów do ciała mam co nie miara, więc póki co  nie okazał się niezbędny. Jednak ostatnio dostałam go w ramach współpracy z Maroko Sklep i chcąc nie chcąc musiałam zacząć go stosować. I wyszło mi to na dobre!
Olejek, który dostałam znajduje się w niedużej, plastikowej buteleczce z atomizerem. Ma złotawy kolor, lekko tłustą konsystencję i przyjemny, słodki zapach. Mimo tłustawej konsystencji w miarę dobrze się wchłania, pozostawiając na skórze delikatną warstewkę ochronną.
Olejek przetestowałam na chyba wszystkie możliwe sposoby:
* włosy- jedną kroplę rozcieram w dłoniach, a następnie wcieram w końcówki. Olejek arganowy ujarzmia moje niesforne włosy, lekko je obciąża, dzięki czemu nie elektryzują się ani nie puszą. Są nawilżone, gładsze i odżywione. Mocniej się błyszczą i wyglądają na zdrowsze.
* ciało- używam go głównie po kąpieli zamiast balsamu do ciała. Na dużej powierzchni ciała, np. na nogach trochę topornie się rozprowadza, ale za to pozostawia skórę aksamitnie gładką, natłuszczoną oraz nawilżoną na długi czas. Łagodzi podrażnienia po depilacji i przyspiesza regenerację skóry.
* twarz- stosuję na noc, a rano budzę się z głęboko nawilżoną skórą twarzy, odżywioną oraz z wyrównanym kolorytem. Skóra jest napięta, ukojona, zaś blizny potrądzikowe mniej widoczne. Dodaję go także do maseczek z glinek.  
* stopy- olejek arganowy wykorzystałam także jako krem do stóp. Większą ilość wsmarowuje w stopy, zakładam bawełniane skarpetki i tak idę spać. Po kilku dniach zaobserwowałam, że skóra jest mniej szorstka, a zgrubienia już nie są takie twarde. W ogóle stopy są gładsze i wyglądają znacznie lepiej ( ale jeszcze nie idealnie... ).
* paznokcie- kilka razy potraktowałam olejkiem skórki wokół paznokci. Teraz są wypielęgnowane, miękkie, nie zadzierają się i wyglądają estetycznie. Dużo łatwiej jest mi je odsuwać drewnianym patyczkiem. 
Jak same możecie przeczytać olejek arganowy to kosmetyk wielofunkcyjny, który spisze się na piątkę z plusem zarówno jako balsam do ciała, serum do włosów czy krem do twarzy :)
Czytaj więcej »

Zapasy kosmetyczne, część III: kosmetyki do pielęgnacji włosów

środa, 12 marca 2014 58 komentarzy
Szampony: osiem
Odżywki: siedem, w tym dwie w sprayu
Maski: pięć, w tym trzy w jednorazowych saszetkach
Olejki: cztery, w tym trzy takie same z Gliss Kur
Inne: termoochronna mgiełka

Oto moje zapasy produktów do włosów, zdjęcie zostało zrobione 6 marca br.
Czytaj więcej »

Marion, 7 Efektów, Ultralekka odżywka z olejkiem arganowym

poniedziałek, 10 marca 2014 41 komentarzy
Obietnice producenta:
Nowa linia produktów stworzona do pielęgnacji wszystkich rodzajów włosów, szczególnie polecana do włosów suchych i zniszczonych. Wyjątkowe formuły produktów oparte zostały na bazie olejku arganowego, zwanego `marokańskim złotem`, który pomaga zapewnić włosom 7 efektów:
- przywraca piękny połysk,
- regeneruje włosy od wewnątrz i wygładza,
- ułatwia rozczesywanie i układanie,
- wzmacnia i nawilża,
- nadaje miękkość i elastyczność,
- chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych,
- zapobiega puszeniu się włosów.
Ultralekka odżywka z olejkiem arganowym to specjalnie opracowana dwufazowa formuła działająca zarówno na zewnętrzną warstwę włosów, jaki i pomagająca regenerować włosy od wewnątrz. Niezwykle lekka konsystencja, która natychmiast wnika we włókno włosa, gwarantuje świeżość, sprężystość i lekkość włosów, bez ich obciążania.

ok.8zł/120ml
Moim zdaniem:
Odżywkę z olejkiem arganowym Marion kupiłam kilka miesięcy temu podczas zakupów z mamą w Inter Marche. Nie był to zakup planowany, nawet nie wiedziałam o istnieniu takiego produktu. Tego dnia nie planowałam właściwie żadnych kosmetycznych zakupów, ale przypomniałam sobie, że kończy mi się mgiełka ochronna do włosów, więc weszłam do odpowiedniej alejki, a tam moim oczom ukazała się cała półeczka z kosmetykami Marion. Odżywka, o której dziś będziecie mogły poczytać rzuciła mi się jako pierwsza w oczy, a że uwielbiam kosmetyki do włosów w sprayu bez zastanowienia wrzuciłam małą buteleczkę do koszyczka. Jak się później okazało ta niepozorna buteleczka kryła w sobie wielki skarb.
Buteleczka, w której znajduje się odżywka wykonana jest z przezroczystego plastiku oraz posiada atomizer, który po naciśnięciu otula włosy delikatną mgiełką. Odżywka ma przepiękny zapach, który utrzymuje się na włosach przez długi czas. Konsystencja produktu jest dwufazowa, przed spryskaniem włosów należy wstrząsnąć buteleczką tak aby obie warstwy się wymieszały tworząc złoty płyn z rozświetlającymi drobinkami.  Ma bardzo lekką formułę, nie obciąża, dlatego nie boję się spryskiwać nią włosów nawet przy nasadzie głowy. 
Wszystkie obietnice i zapewnienia producenta sprawdzają się co do joty, zupełnie nie mam się do czego przyczepić :) Po każdym użyciu odżywki włosy są nawilżone, wygładzone i aksamitnie miękkie w dotyku. O ich puszeniu się już dawno zapomniałam, a ich rozczesywanie i układanie to teraz pestka. Po końcówkach włosów widać, że są zregenerowane, mocniejsze i odżywione. Do następnego mycia są sprężyste, puszyste oraz błyszczące. 
Odżywka okazała się bardzo wydajna, stosowałam ją praktycznie codziennie przez 3 miesiące. Można ją stosować zarówno na suche jak i mokre włosy, jednak dla mnie przeważnie stanowiła zakończenie oraz utrwalenie fryzury- spryskiwałam nią włosy po wysuszeniu, wyprostowaniu i uczesaniu. To taka kropka nad i w mojej pielęgnacji włosów :) 
Czytaj więcej »

Face&Look Box, czyli mój mały prezent na Dzień Kobiet :)

sobota, 8 marca 2014 43 komentarze
Wy macie swoje Glossy Box, Shiny Box czy Pinky Joy, a ja mam Face&Look Box :D Jako ambasadroka F&L mogę zamawiać pudełka wypełnione kosmetykami za jedyne 39,99zł ( w tym jest przesyłka kurierem! ). F&L w swojej ofercie ma już kilka boxów, niestety te, które interesowały mnie najbardziej zostały szybko wyprzedane... Nie ma się co dziwić, za taką cenę rozchodzą się jak świeże bułeczki. Mimo to dwa dni temu udało mi się kupić najnowsze pudełko wręcz wypchane po brzegi kosmetykami Joanna, a już dziś cieszę się jego bogatą zawartością:
* Z APTECZKI BABUNI Delikatny odświeżający płyn do higieny intymnej 300ml
* Z APTECZKI BABUNI Odżywczy balsam do ciała 500ml
* Z APTECZKI BABUNI Krem odżywczy do szorstkich dłoni 100ml
* ARGAN OIL Jedwabisty eliksir do włosów suchych i zniszczonych 30ml
* ARGAN OIL Maseczka do włosów suchych i zniszczonych 150ml
* ARGAN OIL Odżywka do włosów suchych i zniszczonych 200ml
* ARGAN OIL Szampon do włosów suchych i zniszczonych 200ml
* SENSUAL Peeling do ciała gruboziarnisty 200g
* SENSUAL Kremowy żel pod prysznic 500ml
* oraz najnowszy numer magazynu Face&Look.
Muszę przyznać, że jest to jeden z lepszych zakupów ostatnich tygodni :)
Mamy dzisiaj swoje małe święto, więc życzę Wam wszystkiego najlepszego :):* 
Czytaj więcej »

Nowości i kontynuacje, czyli o dwóch ostatnich współpracach

czwartek, 6 marca 2014 55 komentarzy
Jak zapewne większość z Was wie portal Uroda i Zdrowie mniej więcej na początku lutego ogłosił Wielką Akcję Testowania Kosmetyków. Aby wziąć w niej udział wystarczyło tylko wybrać kosmetyki, które chciałoby się testować i wraz z adresem bloga poinformować o tym w komentarzu. Tak też zrobiłam i pod koniec ubiegłego miesiąca otrzymałam e-mail, że zakwalifikowałam się do testów jednego z zestawu kosmetyków od Maroko Sklep. I tak oto od początku tygodnia testuję sobie kosmetyczny olejek arganowy, naturalne czarne mydło oraz glinkę rhassoul, czyli marokański sekret urody z Gór Atlas :)
W tym tygodniu otrzymałam także drugą torebkę od Cytrynowej Drogerii, w której znalazłam krem do rąk Balea o zapachu papaji i maślanki, rosyjski krem do twarzy z zieloną herbatą, glicerynowe mydło z naturalnymi olejkami eterycznymi, próbkę czarnego mydła z olejkiem lawendowym oraz ślicznie pachnącą świeczuszkę w kształcie kwiatka w doniczce :)
Skoro już się pochwaliłam, to zadzieram kiece i lecę dalej testować :D
Czytaj więcej »

Czym u mnie pachnie?, czyli krótko o wybranych woskach YC

środa, 5 marca 2014 28 komentarzy
Dzisiaj przygotowałam dla Was post o zapachach, które w ostatnim czasie czuć u mnie w pokoju :) 
Christmas Cookie "delikatny i ciepły zapach świątecznych ciasteczek. Woń wanilii i cukrowej posypki, która subtelnie wypełni pokój": zapach, który moim zdaniem zupełnie nie przywodzi na myśl świątecznego okresu, dlatego uważam, że można go palić przez cały rok. Pachnie maślanymi ciasteczkami posypanymi cukrem z waniliową i cynamonową nutką. Zapach słodki, ale nie przesłodzony, otulający, niezbyt ciężki, intensywny, ale nie przytłaczający. 
Pineaplle Cilantro "egzotyczne i niecodzienne połączenie soczystego ananasa, kolendry, cytrusów i kokosa"w tym wosku nie wyczuwam ani ananasa ani cytrusów ani kokosa... Wyraźnie przebija się kolendra, mimo tego zapach nie jest intensywny, należy do subtelniejszych aromatów. Zapach nie jest słodki, raczej półwytrawny ( jak wino :P ), lekko mdły, ale też energetyczny.
Loves Me Loves Me Not "subtelny i niewinny zapach stokrotki i łąki pełnej polnych kwiatów. Wróc do czasów dzieciństwa i sprawdź- kocha? nie kocha? kocha?": zapach otrzymałam w ramach współpracy, sama tego wosku bym nie wybrała, bo nie lubię kwiatowych zapachów. Mimo że nie jest to moja nuta zapachowa, to nie mogę powiedzieć by zapach szczególnie mi się nie podobał, jednak bardziej spodobał się on mojej rodzicielce niż mnie :) Zapach jest intensywny, ale nie ciężki. Jest świeżym i czystym zapachem, ale bardziej kojarzy mi się z mydłem o kwiatowym zapachu niż z prawdziwą łąką czy stokrotkami. 

Woski Yankee Candle możecie kupić zarówno stacjonarnie w większych miastach, jak i w Internecie, np. w Drogerii Cytrynowej :)
Czytaj więcej »

Nowości książkowe i kosmetyczne ostatnich dni

poniedziałek, 3 marca 2014 50 komentarzy
Luty okazał się miesiącem owocnym w wymiany książkowe oraz liczne promocje w księgarniach. Stosik po lewo to zbiór łupów poczynionych w Biedronce, a także w internetowych księgarniach, takich jak Aros czy Weltbild. Oba sklepy bardzo Wam polecam, szczególnie dyskont Aros ze względu na naprawdę okazjonalne ceny oraz koszty wysyłki już od 3,99zł. Stos po prawo to powieści, które udało mi się zdobyć dzięki wymianom z użytkownikami portalu Lubimy Czytać, dzięki czemu mam coraz więcej książek, ale niestety, ostatnio też coraz mniej czasu na ich lekturę... 
Odwyk zakończyłam, więc w końcu mogłam nadrobić zaległości kosmetyczne :P Zamówienie z Yves Rocher poczyniłam, by nabić TŻ punkty Pay Back ( za moje małe zakupy otrzymał nie tylko punkty za wydane przeze mnie pieniądze, ale też dodatkowe 1000 ). Pod koniec wspomnianego odwyku nie miałam już ani jednego żelu pod prysznic, dlatego zamówiłam od razu dwa. Szampony kupiłam w ramach promocji "3 za 21zł". Jeden z nich miałam już wcześniej i okazał się fantastyczny! Napiszę o nim dużo więcej w niedługim czasie, bo naprawdę jest wart osobnej notki :) W lutym skończyła mi się maska do włosów, więc zaczęłam poszukiwania nowej na Allegro. Miałam kupić tylko jedną, ale sprzedający akurat miał w promocji Kallos Jasmine za niecałe 8zł, więc szkoda było mi nie wziąć :) Tym bardziej, że jej waniliowa siostra dobrze sprawdziła się na moich włosach. W internetowym sklepie Golden Rose trafiłam na nie lada promocję- lakiery do paznokci z serii Fantastic zostały przecenione w niecałych 6zł na 2zł! Stąd aż 10 nowych kolorów :)
I to by były wszystkie moje zakupy, więcej grzechów nie pamiętam :P
Czytaj więcej »

Recenzja: Masło do ciała Kakao, Balea

sobota, 1 marca 2014 42 komentarze
Obietnice producenta:
Cudownie pachnące masło do ciała KAKAO z 20% zawartością masła Shea w składzie, z dodatkiem masła kakaowego. Neutralne dla skóry pH sprawi, że kosmetyk sprawdzi się nawet przy skórze wrażliwej. Produkt przeznaczony do skóry suchej.

200ml w drogerii Cytrynowej kosztuje 19,50zł
Skład: Aqua, Butyrospermum Parkii Butter, Theobroma Cacao Butter, Glycine Soja Oil, Dimethicone, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Lanolin Alcohol, Phenoxyethanol, Cera Alba, Xanthan Gum, Parfum, Tocopherol, Disodium EDTA, Methylparaben, Citric Acid, Lecithin, Ethylparaben, Butylparaben, Ascorbyl Palmitate, Propylparaben, Hydrogenated Palm Glicerides Citrate, CI 15510, CI 13015, CI 15985, CI 28440.
Moim zdaniem: 
O kosmetykach Balea czytam już chyba od roku, jak nie lepiej. Piszecie, że są wspaniałe, cudowne, najlepsze :) Bardzo chciałam je przetestować na własnej skórze, jednak jak same wiecie u nas w Polsce są słabo dostępne, a gdy w końcu znalazłam internetową drogerię mającą ich kosmetyki w ofercie to nie miałam funduszy na zakup- zanim zdecydowałam się co by tu kupić odłożone pieniądze wydałam na kawę z koleżanką, nową książkę, kolejną torebkę, itp. Tak więc żyłam sobie bez Balei do dnia nawiązania współpracy z Drogerią Cytrynową, która spełniła moje cichutkie marzenie i do testów przesłała mi nie jeden, ale dwa kosmetyki Balea. Dziś dowiecie się co sądzę o kakaowym masełku do ciała, a później poczytacie o odżywce do włosów brązowych :)
Zakręcany słoiczek utrzymany jest w różowej tonacji, dziewczęcej i miłej dla oka. Urocze serduszko oraz kawałek czekolady przykuwa uwagę i zachęca do kupienia. Na mnie podziałało także słowo 'kakao', ponieważ jest to jeden z moich ulubionych zapachów w kosmetykach. Opakowanie wykonane jest z twardego plastiku, jego forma pozwala na łatwe zużycie kosmetyku do samego końca, zakrętka działa bez zarzutu ( jakby miało się tu co zacinać :P ), a produkt zabezpieczony jest sreberkiem. 
Masło skradło moje serce gdy tylko je powąchałam- niesamowicie pachnie! Zapach jest słodki, wręcz przesłodzony i nieco mdły, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Jest otulający, bardzo wyraźny, czuć w nim nutę deserowej czekolady i nutkę kakaowej goryczki. Umila pielęgnację oraz utrzymuje się na skórze przez dłuższą chwilę. 
Obawiałam się nieco konsystencji tego produktu, albowiem jest bardzo zbita, twarda jak prawdziwe masło wyjęte prosto z lodówki. Przypomina mi nielubiane przeze mnie masło do ciała Be Beauty, którego konsystencja jest tak toporna, że wsmarowywanie jej w ciało to była kara, a nie przyjemność. Na szczęście moje obawy szybko zostały rozwiane, bo mimo zbitej konsystencji masło przy rozsmarowywaniu nabiera lekkości, dzięki czemu aplikacja jest bezproblemowa. Dobrze i szybko się wchłania, nie pozostawia żadnej tłustej czy lepkiej warstwy. 
W kwestii działania masło Balea spełniło wszystkie moje oczekiwania. Skóra jest delikatnie natłuszczona, odżywiona, zmiękczona i wygładzona. Efekt dobrze nawilżonej skóry utrzymuje się bardzo długo. Masło regeneruje i pielęgnuje skórę oraz poprawia jej koloryt. Nie powoduje uczulenia, nie ściąga skóry, nie podrażnia nawet po depilacji. Sucha skóra na łokciach czy kolanach uległa widocznej poprawie, jest delikatniejsza, bardziej miękka i przyjemniejsza w dotyku. Masło sprawdza się równie dobrze zarówno jako krem do stóp, jak i balsam do dłoni. 
Za sprawką tego masła w końcu przekonałam się, że ani troche nie przesadzałyście chwaląc kosmetyki Balea :) Mam ochotę na więcej!

PS. Zapraszam na FanPage Drogerii Cytrynowej :)
Czytaj więcej »
SZABLON BY: PANNA VEJJS.