07:58:00

O tym, ile nerwów może kosztować zakup bluzy

Wymarzyłam sobie bluzę. Zwykłą, niezwykłą, bo sportową, ale z rękawami wyszytymi cekinami. Po tygodniach poszukiwań mam! Znalazłam! Właśnie taką, jaką chciałam, w przyzwoitej cenie i z jeszcze 20% upustem oraz darmową wysyłką. Cud, miód i orzeszki. No więc składam zamówienie, płacę z góry, z radości zacieram rączki i choć wiem, że to niemożliwe, by tego samego dnia do mnie doszła, to i tak biegam od okna do okna wypatrując kuriera. 
Mija jeden dzień, drugi, piąty, a w statusie zamówienia ciągle widnieje, że zostało przyjęte. No więc piszę maila z zapytaniem kiedy mogę spodziewać się przesyłki, po czym następnego dnia otrzymuję wygenerowaną wiadomość o... odrzuceniu mojego zamówienia! Że co?! Jak to?! Przecież opłacone, podane dane prawdziwe, kuriera ani widu ani słychu, o co kaman? Łapię za telefon, wykręcam raz za razem podane na stronie numery i co słyszę? Automatyczną sekretarkę... Zaczęłam się niepokoić, szukam firmy na Facebooku, gdzie widzę pytanie dziewczyny czy sklep ma obecnie przerwę w działaniu.  Odpisuję, że również jestem tego ciekawa, opisując pokrótce całą sytuację. Po kilku minutach pojawia się odpowiedź tejże dziewczyny, że jej sprawa ma się identycznie i nie wie co robić. Popsioczyłyśmy jeszcze trochę, po czym obiecałyśmy sobie, że będziemy próbować skontaktować się ze sklepem aż do skutku, po czym podzielimy się tym, czego uda się nad dowiedzieć. Znów chwytam za telefon, znów bez powodzenia... Następnego dnia owa dziewczyna napisała, że znalazła jeszcze jakiś numer, że odebrał jakiś nieprzyjemny pan i łaskawie poinformował, że wysyłki zostały wstrzymane do połowy lutego ze względu na remont i że nie informował o tym fakcie żadnego ze swoich klientów! No, nóż mi się natychmiast w kieszeni otworzył, z tak 'profesjonalnym' podejściem do klienta to ja się nigdy nie spotkałam! Sprzedawcę gów*o obchodzi to, że klienci się martwią, bo chodzi o ich pieniądze! Przecież wystarczyłaby krótka informacja na stronie sklepu, żebym mogła spokojnie czekać na przesyłkę i żeby całej tej nieprzyjemnej sytuacji nie było. Zła wylewam swoje gorzkie żale wszędzie gdzie się da, ale co z tego, skoro mogę tylko czekać. No więc czekam, do połowy lutego z nadzieją, że bluza do mnie dojdzie i nie będzie już żadnych przykrych niespodzianek. Albo na kontakt ze strony sklepu, już oni sobie ode mnie usłyszą. A na dodatek, pomiędzy jednym a drugim przekleństwem, czytam w Internecie, że jest to któraś z kolei nieprzyjemna akcja ze strony sklepu, np. obietnica rekompensaty- gratisu za wysłanie niewłaściwej rzeczy ( tym gratisem okazało się... powietrze ). 
Musiałam się wygadać, bo ze złości aż mnie nosi, a poza tym chciałam ostrzec potencjalne klientki tego sklepu: gdyby ktoś mnie pytał czy polecam zakupy w internetowym sklepie Rubin Fashion, stanowczo odpowiadam: NIE, szkoda nerwów. Tak na zakończenie dodam jeszcze, że opisałam Wam moje drugie podejście do zakupu tejże bluzy. Za pierwszym razem przesyłka zaginęła w drodze do mnie... 

42 komentarze:

  1. Bardzo dziwna sytuacja, może to sklep-krzak, który faktycznie niczego nie wysyła?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wydaję mi się, bo na swoim profilu na FB ma też pozytywne komentarze, współpracuje z blogerkami, ma stacjonarny sklep.

      Usuń
  2. Jezu.. faktycznie musisz być nieźle wkurzona, nie dziwię się.

    OdpowiedzUsuń
  3. ale bym się wściekła.... zwłaszcza jak mam chorobę kobiecą bym rozniosła całą sieć!

    OdpowiedzUsuń
  4. Uuu kochana takich sytuacji to nie lubimy. Trzeba piętnować i trąbić o tym, gdzie się da.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak to jest, jak się coś bardzo chce to ciężko to zdobyć :/ ja też mam wymarzoną bluzę, ale znalazłam ją tylko na all, ale z racji tego, że nie jestem pewna "rozmiaru" (teoretycznie jeden rozmiar na wszystkich ;)), więc póki co wzdycham do niej i na tym się kończy.

    Ale...z reguły zanim coś zamówię przez internet, sporo czytam o danym sklepie, aby wiedzieć czego mogę się spodziewać.
    Na szczęście H&M okazał się być odpowiednim sklepem do szybkiego dostarczenia tego co zamówiłam, a bluzki nie odbiegają wyglądem od tego co widnieje na stronie :) (to tak w ramach moich ostatnich zakupów internetowych).

    Mam nadzieję, że Twoja sytuacja szybko i pozytywnie rozwiąże się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja czytałam trochę o tym sklepie na Instagramie i wiele dziewczyn było zadowolonych...

      dobrze wiedzieć, że H&M ma swój online sklep:D

      Usuń
  6. Haha podnieśli Ci ciśnienie :) widzisz, dbają o Twoje zdrowie, bo ciśnienie czasami musi być podniesione :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo, to już niech lepiej zostawią moje zdrowie w spokoju:P

      Usuń
  7. Współczuję :( mam nadzieję, że dostaniesz tą bluzę...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale niefajnie :/ nie dziwię się, że jesteś wściekła...

    OdpowiedzUsuń
  9. ostatni akapit jest najlepszy, dobrze ze informujesz czego nie polecasz. mnie taka sytuacja nie spotkała ale byłabym tak samo wściekła jak Ty. na paczkę z usa czekam 8 dni, i po tym czasie dochodzi. z chin max 3 tygodnie a tu taka masakra, nie dość ze nie wysłali to nie uprzedzili o remoncie, urlopie, zawieszeniu działalności czy czymkolwiek

    OdpowiedzUsuń
  10. ale bluzy rzeczywiście mają fajne i tanie...

    OdpowiedzUsuń
  11. jak ja nie lubię takich sytuacji, mnie tak samo by nosiło

    OdpowiedzUsuń
  12. Tragedia. To nie na moje nerwy. Chyba bym wyszła z siebie i stanęła obok dosłownie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dlatego trzeba kupować w sprawdzonych sklepach.

    OdpowiedzUsuń
  14. Niestety zakupy w internecie zawsze wiążą się z ryzykiem :( Trzymam kciuki, żeby bluza okazała się dla Ciebie idealna i była warta tak długiego okresu oczekiwania.

    OdpowiedzUsuń
  15. współczuję przejść. Nie użeraj się dalej z nimi, nie warto.

    OdpowiedzUsuń
  16. No ludzie... jak nie szanujesz klienta to i on się odpłaci...

    OdpowiedzUsuń
  17. matko cóż za nieprofesjonalne podejście do klienta... życzę zatem wytrwałości w czekaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. już wiem żeby tam nie kupować, ja nie polecam cndirect. zamówiłam koleżance ubrania za 200 zł i po 3 miesiącach nie ma po nich śladu a sklep olewa wszystko ;/

    OdpowiedzUsuń
  19. oby doejchała w lutym, daj znac jak się sprawy mają;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Rzeczywiście niepoważne podejście do klientów :/

    OdpowiedzUsuń
  21. Masakra , nie wolno tak traktować ludzi. To Twoje ciężko zarobione pieniądze. A nawet jeśli coś jest nie tak, bo w życiu różnie bywa, należy skontaktować się z klientem i wyjaśnić.

    OdpowiedzUsuń
  22. Szkoda, ale dzięki za podzielenie się opinią, wiadomo czego unikać:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ech, coś okropnego, a dzisiaj coraz częściej się zdarza...

    OdpowiedzUsuń
  24. ja nie mogę nienawidzę takich oszustów ;<< zabiłabym ich

    OdpowiedzUsuń
  25. Jest taka instytucja jak powiatowy/miejski rzecznik konsumentów i jeśli towar nie zostanie wysłany to na pewno pomoże. Przez pewien czas pracowałam u rzecznika w moim mieście i mieliśmy takie sprawy, że sprzedawca nie wysyłał towaru. Po interwencji zazwyczaj towar docierał do klienta albo oddawali pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za informację, chociaż mam nadzieję, że nie będę musiała posuwać się do takich kroków.

      Usuń
  26. Współczuję. Obsługa klientów nie raz przechodzi ludzkie pojęcie.

    OdpowiedzUsuń
  27. Współczuję :/ mam nadzieję, że dostaniesz swoją bluzę :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Strasznie bym się zdenerwowała tak samo jak i Ty. Sugerując się dobrymi opiniami innych nie dało się przewidzieć takiej sytuacji :(

    OdpowiedzUsuń
  29. jeju.... a wystarczyła by informacja... jedno zdanie zamieszczone na stronie i problemu by nie było....

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 MintElegance , Blogger