O poszukiwaniach makijażystki i fryzjerki na ślub

piątek, 15 kwietnia 2016 50 komentarzy
Złośliwość bloggera nie zna granic… Kończę już pisać posta o poszukiwaniach makijażystki i fryzjerki na ślub, gdy naciskam jakąś głupią kombinację klawiszy i wpis szlak trafia… Tak bez ostrzeżenia. Blogger powinien mieć opcję „cofnij” jak w Wordzie, a tak musiał się nasłuchać wiązanki przekleństw z mojej strony ( jakby to go w ogóle ruszało ).
Do mojego ślubu zostało mniej więcej 5 miesięcy i przyznam się Wam, że zaczynam odczuwać lekką presję czasu. Na dzień dzisiejszy najwięcej moich myśli pochłaniają poszukiwania pań, które w tym dniu zadbają o mój makijaż i fryzurę. Wiecie, przeczuwałam, że w trakcie tych wszystkich przygotowań znajdzie się jakiś detal, który będzie spędzał mi sen z powiek, ale myślałam, że dotyczyć to będzie kupna odpowiednich butów, a nie wyboru makijażystki czy fryzjerki. Do tej pory byłam w dwóch salonach kosmetycznych i w dwóch fryzjerskich i jak możecie się już powoli domyślać, żaden nie do końca sprostał moim oczekiwaniom. Jeżeli jesteście ciekawe dlaczego, zapraszam do dalszej części posta, ale uprzedzam: będzie długo.
Bardzo rzadko chodzę do fryzjera, jeszcze rzadziej do profesjonalnej makijażystki, dlatego swoje poszukiwania rozpoczęłam do wypytania zamężnych już koleżanek. Trzy z dziesięciu udały się do naszych lokalnych salonów, które ja w przedbiegu odrzuciłam, kolejnych sześć stwierdziło, że dokonały złego wyboru i tylko jedna była zadowolona z salonu fryzjersko- kosmetycznego i bardzo mi go zachwalała. Jeszcze tego samego dnia zadzwoniłam, umówiłam się na próbne uczesanie i makijaż w czerwcu ( idziemy akurat na wesele ), od razu zarezerwowałam też termin na październik, a na koniec rozmowy dostałam mini zawału usłyszawszy ceny. Nie chcąc ograniczać się tylko do jednego salonu, podpytałam jeszcze kogo się da i postanowiłam dać szansę miejscowym salonom piękności. Wybrałam się do dwóch nowo powstałych, a także do dwóch salonów fryzjerskich, jednego niedawno co otwartego, drugiego istniejącego na rynku już z kilkanaście lat, do którego jakoś nigdy nie było mi po drodze.
Upięcie, próba nr I
Na początku lutego poszliśmy z Lubym na bal. To nic, że tego samego dnia miałam zjazd i egzamin i musiałam zgnać prawie na złamanie karku, aby zdążyć na czas. Z językiem na wierzchu wpadłam więc do nowego salonu fryzjerskiego, wygodnie się rozsiadłam i gdy mogłam złapać oddech, wytłumaczyłam fryzjerce czego oczekuję: żeby było utrwalone, ale jednocześnie lekko, nie płasko z przodu, a tak w ogóle to pokażę Pani zdjęcie, które wygrzebałam w Internecie. Pani, a właściwie dziewczyna, bo okazało się, że chodziłyśmy do tego samego LO, podjęła się zadania i zabrała się do pracy. Po 40 minutach pokazała mi efekt końcowy, który mi przypasował i zadowolona pognałam w te pędy na makijaż. Niestety, nie ma „i żyli długo i szczęśliwie”, bo jeszcze przed balem musiałam poprawiać upięcie, bo gdzieniegdzie powychodziły mi kosmyki włosów z koka…
Makijaż, próba nr I
Potykając się o własne nogi, pognałam na drugi koniec miasta, by z impetem wpaść do salonu kosmetycznego, gdzie czekał na mnie już cały kuferek mazideł potrzebnych do wykonania makijażu. Usadowiłam swoje już zmęczone cztery litery i zakomunikowałam, że oczekuję trwałego, kryjącego makijażu z akcentem na oczy. Głaskana i miziana przez pędzelki różnej maści ( uwielbiam, mogą mnie tak rozpieszczać godzinami ) przez 40 minut relaksowałam się i plotkowałam z kosmetyczką. No a potem podała mi lusterko… A we mnie odezwały się mieszane uczucia, bo: świetnie zatuszowała niedoskonałości cery, idealnie dobrała podkład, rozświetlacz i róż, ładnie porozcierała cienie, ale… No właśnie, musi być jakieś ale, a są nim dwie rzeczy, które sprawiły, że makijaż mnie postarzył o kilka lat. Po pierwsze, za mocno zaakcentowała mi brwi, co dodatkowo wyciągnęło na światło dzienne fakt, że są niesymetryczne i to bardzo; a po drugie, wyjechała cieniami prawie pod sam łuk brwiowy, co w ogóle mi się nie spodobało i w domu, na pięć minut przed balem, siedziałam w łazience, jedną dłonią zmywając cień z brwi, a drugą rozcierając po swojemu cienie na powiekach... Niemniej jednak makijaż przetrwał cały bal, ale razem z moją rodzicielką stwierdziłyśmy, że umalowała mnie ładnie, ale bez szału, a przecież gościom na mój widok mają majtochy pospadać :P
Upięcie, próba nr II
Kilka tygodni po balu mieliśmy kolejną imprezę, dzięki której mogłam wypróbować kolejną fryzjerkę. Tym razem postanowiłam przetestować nieco bardziej okazałą wersję hiszpańskiego koka. I co? I powtórka z rozrywki, tzn. fryzura się udała, ale znów na pięć minut przed wyjściem musiałam ją poprawiać i upinać, bo włosy wymknęły się spod wsuwek… Poza tym kok został tak delikatnie poupinany, że miałam wrażenie, iż gwałtowniej odwrócę głowę i wszystko się rozsypie. Nie czułam się w tym upięciu komfortowo, irytowało mnie ( wiem, wiem, przecież sama takie chciałam ), a ja nie chcę by coś mnie wkurzało przed ołtarzem i później na parkiecie ;)
Makijaż, próba nr II
Na samo wspomnienie ciary mnie przechodzą… Pewnego mało słonecznego dnia umówiłam się na próbny makijaż do salonu, o istnieniu którego nie miałam zielonego pojęcia ( i tu już powinna zapalić mi się czerwona lampka ). Po dwóch tygodniach zjawiłam się na umówioną wizytę i z miejsca szlak jasny mnie trafił, bo kosmetyczka oznajmiła co następuje: nie ma bazy, korektora, kępek rzęs, a podkład ma tylko jeden, trzy tony ciemniejszy od mojej cery… Już miałam zawinąć się na pięcie i zwiać, gdzie pieprz rośnie, ale jakieś licho mnie podkusiło i zostałam. Przez półtorej godziny kosmetyczka miziała mnie chyba wszystkimi pędzelkami świata, nakładając chyba wszystkie znane i nieznane cienie do powiek. Następnie nałożyła niepasujący podkład tak, jakby wcale go tam nie było. „Dzieło” zakończyła masakrą paćkając policzki świńskim różem ( serio?! nawet ja, laik makijażowy wiem, że do mnie pasują cieplejsze kolory niż róż sukni balowej lalki Barbie ) i masakrując mi usta. Zapytacie jak tego dokonała? Już tłumaczę: kojarzycie moje usta, dwie pełne, duże wargi. No więc ta pseudo kosmetyczka dolną wargę pomalowała zgodnie z jej konturem, ale górna jej się już chyba nie spodobała, bo zmniejszyła mi ją o połowę! Nie muszę chyba mówić jak groteskowo to wyglądało, jakbym wstrzeliła sobie botoks tylko w jedną wargę…
I na razie to tyle z moich perypetii przyszłej panny młodej. W maju idziemy na komunię, więc wypróbuję jeszcze jedną kosmetyczkę, w czerwcu ten zachwalany przez koleżankę i jeszcze kilka innych osób salon, o którym wspomniałam jakoś na początku wpisu. Trzymajcie kciuki, żebym w końcu znalazła profesjonalistki, które sprostają moim oczekiwaniom! A nie są one wcale takie duże, na dowód dołączam zdjęcia- inspiracje: właśnie taki kok i taki makijaż mi się marzą;) Czy naprawdę wymagam tak wiele?

50 komentarzy

  1. Trzymam kciuki! :) Kok i makijaż ze zdjęć - cudne <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Noo to wspolczuje przezyc :) Twoje inspiracje sa przepiekne. Najlepiej to awszze jak jestes gdzies na imprezie i kolezanka ma ladnie zrobiony makiajz zapytac gdzie byla :) tak samo z fryzura :) Na fb tez teraz oglasza sie tyle tych fryzjerow i makijazystek :) na pewno znajdziesz cos dla siebie :)

    Zapraszam do mnie :) reaguję na każdą obserwację:)
    vademecumpiekna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki oczywiście, abyś znalazła :) Zarówno kok jak i makijaż na zdjęciach wyglądają pięknie: subtelnie i kobieco :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja się będę malować sama kiedyś tam na własny ślub aby uniknąć tego typu sytuacji;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Trudna sprawa, jeśli chcemy profesjonalnej pomocy, koniecznie trzeba sprawdzić w niejednym miejscu. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. masakra! nie wiedziałam, że to będzie aż taki problem! może poszukaj na facebooku, dużo dziewczyn z dojazdem do domu maluje i czesze - pokazuje zdjecia i robią niedrogo :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja chciałabym rozpuszczone włosy na ślubie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeju znalezienie kogoś takiego, kto będzie w stanie spełnić naszą wizję jest nie lada wyzwaniem! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Współczuję :) Ja brałam ślub 3 lata temu i o ile z fryzury byłam zadowolona. Każdy myślał, że doczepiłam włosy, bo moja fryzjerka wyczarowała mi upięcie z włosów, które nawet nie sięgały ramion ;) Makijaż przemilczę... były fiolety, ale to nie było to o czym marzyłam ;) Mimo to ślub się odbył i bawiłam się świetnie ;)

    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Wydaje się, że to raczej dość klasyczne upięcie i makijaż i że każda kosmetyczka i fryzjerka powinny dać sobie z nimi radę. Ale czytając Twoje doświadczenia... ten o drugim makijażu to już w ogóle masakra :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Poważna sprawa, ale ja zdałam się na koleżanki i bez stresu było ok.


    http://www.simplethingsbyjok.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapraszam do mnie:)
    Szukaj wizażystki która najpierw aplikuje podkład, korektor itp... Czyli maluje na czystym "płótnie". Nie zawsze musi być dobra, ale to już o czymś świadczy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślałam o Tobie, ale chyba mieszkasz nieco za daleko...

      Usuń
  13. Przepiękne upięcie. :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. fryzurę piękną wybrałaś :) mam nadzieję, że znajdziesz właściwą fryzjerkę jak i wizażystkę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj wybrać dobrą fryzjrkę i makijażystkę to kawał roboty, mi raz tak odwaliła fryzurę, że myślałąm, że ją zastrzelę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja miałam ochotę zastrzelić kosmetyczkę z próbnego makijażu nr 2:P

      Usuń
  16. Przechodziłam to dwa lata temu... Finał tego był taki, że w końcu udało mi się znaleźć odpowiednią fryzjerkę, ale malowałam się sama, bo to co prezentowały panie makijażystki u mnie w mieście bardzo nie przypadło mi do gustu... Mam nadzieję, że znajdziesz w końcu osobę, która umaluje i uczesze Cię tak, żebyś była zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  17. O rany, ale perypetie. :P Obyś w końcu trafiła na takie kobiety, które zrobią Ci ładny makijaż i fryzurę! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dokonałaś przyjemnego dla oka wyboru, oby Ci się udało zrealizować plany! Też mam podobne doświadczenia z fryzjerami (na makijaży nie chodzę). Widać, że do fryzjerstwa garną sie ludzie bez tzw. "iskry bożej", a jedynie "beztalenicia", którzy wymyślili sobie taką pracą, bo wydaje imsię, ze znają jakąś technikę. W tym tygodniu poszłam - dosłownie - skrócić włosy. Nie wybierałam starannie slonu, stwierdzając, że takie coś to i laik potrafi wykonać. I oczywiście pani zrobiła to źle i wiem dlaczego. Zaczesała mi wszystkie włosy do tyłu i tak cięła, a później ukladała, żeby było dobrze, po powrocie do domu stanęlam przed lustrem i potrząsnęłam głową - włosy z przodu były wyraźnie dłuższe od reszty. No jak na czymś takim fryzjer się wykłada to co mam myśleć?

    OdpowiedzUsuń
  19. Mi na miesiąc przed samym ślubem zarówno fryzjerka i majkijażystka odmówiły bo zapomniał sobie że jedna miała konferencje a druga musiała iść w ten dzień do innej pracy:/ ale tak być widocznie miało bo na szybko znalazłam super fryzjerkę - fryzura trzymała się przez 2 dni! a i wizażystka trafiła mi się naprawdę dobra - bo o ile co do fryzury nie miałam jakiejś iście konkretnej to makijaż już musiał być taki jak na obrazku i był :) więc głowa do góry koniec końców będzie idealnie zobaczysz :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja się obawiam, że za jakiś czas też będę przechodziła przez to :D i coś czuję, że fryzura też będzie takim elementem, który będzie mi spędzał sen z powiek :P

    OdpowiedzUsuń
  21. ach takie to złośliwości losu jak coś sie potrzebuje

    OdpowiedzUsuń
  22. Mnie czesała moja chrzestna, a makijaż robiła mi kosmetyczka sąsiadka, już sprawdzona. Nie miałam na szczęście z tymi rzeczami problemu.

    OdpowiedzUsuń
  23. ciekawie xd na pewno ciężkim zadaniem jest znalezienie odpowiedniej kosmetyczki i fryzjerki. ja do zwykłego podcinania włosów nie mogłam znaleźć fryzjerki, aż w końcu się wkurzyłam i sama zaczęłam podcinać :D i jest cudnie xd
    a blogger ma funkcję cofnięcia :D na samym początku paska :P

    OdpowiedzUsuń
  24. masakra, współczuję Ci, nie wiem w jakiej miejscowości mieszkasz, ale u mnie znalazłoby się pewnie kilka osób, które dobrze malują, nie mając swoich salonów. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja również mam już 5 mies. do ślubu <3 jeśli chodzi o makijaż ufam tylko wizażystom z MAC, przyjedzie do mnie Pani z wrocławskiego salonu, gdyby nie udało mi się nikogo od nich ściągnąć, malowałabym się sama, bo tak jak Ty mam zawsze jakieś "ale" jeśli chodzi o makijaże i po prostu źle trafiałam, a w MAC miałam kilka różnych i próbny ślubny (oczywiście wykonywany przez osobę, która w tym dniu mnie pomaluje) i jestem zachwycona. A fryzjer... robię podejście drugie we wtorek, chcę uniesione włosy, skręcona lokówką na końcach - też nie cuda, ale kochana jak się okazuje dla pierwszej fryzjerki było to za wiele... Miałam pudla na głowie, a nie podkręcone końce ;(

    OdpowiedzUsuń
  26. No to trzymam kciuki aby znalazła się :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Oj blogger potrafi uprzykrzyć życie:P wiem coś o tym. Mi np czasem zmienia czcionki w pojedynczych zdaniach albo dodaje jakieś znaczki albo znika mi pasek boczny :/ ech
    U mnie nawet na samym osiedlu od groma fryzjerów, ale jakby przyszło co do czego to nie wiem czy któryś stanąłby na wysokości zadania:) umalować bym się wolała sama bo jakoś sobie bie wyobrażam jak np ktoś mnie maluje tuszem. Serio:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja bardzo lubię jak ktoś mnie maluje, chociaż często się wzdrygam, jak mam zamknięte powieki do malowania:P

      Usuń
  28. woooooow masakra.... ja w sumie mam swoja ukochaną makijażsytkę i ukochaną fryzjerkę, a do tego moja najle;psza przyjaciółka skzoli się na kosmetyczkę i była w technikum fryzjerskim więc ja wiem, że będę w dobrych rękach L:) A;e na pewno uda się kogoś znaleźć ;) Musisz popytać koleżanek albo w internecie i na spokojnie Ci się uda <3

    a btw w bloggerze można cofnąć zmianę :) ctr+Z ;)) działa to wszędzie nawet w komciach :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Powiemy szczerzę, że tego właśnie całego szaleństwa się obawiamy :P Do fryzjerów nie lubimy chodzić a i do makijażu podchodzimy standardowo. Dobrze, że nas jeszcze to nie dotyczy ale Tobie życzymy sukcesu! :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja myślę, że potem wszytko będzie tak jak trzeba :) Ach czeka Cię wspaniały dzień ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. O rany jakieś żarty chyba z tym makijażem próbnym :(

    OdpowiedzUsuń
  32. Mnie też to wszystko czeka ! Aż się boje bo mnie cieżko zadowolić! Życzę Ci powodzenia obyś znalazła świetny team który Cię zadowoli ! :) i gościom pospadają majciochy ! :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Wychodzę za mąż za 3 miesiące, a nadal nie znalazłam fryzjera :( Ale malować się będę sama :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ehh Ci fryzjerzy i makijażyści, raz w życiu poszłam na makijaż do sephory - tak na ostatnią chwilę przed studniówką - bardzo dobrze mnie umalowała, chociaż szminka była tak wyzywająca, że normalnie bym się na to nie zdecydowała. Powodzenia w dalszych poszukiwaniach - w końcu znajdziesz idealnych "specjalistów", którzy sprostają zadaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Jak ja myśle że za rok mnie to czeka to słabo mi się robi :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Wymagania masz skromne, tylko czy ktoś je zrozumie. Ciężko znaleźć osobę która zna się. Rzadko kiedy korzystam z upięć u fryzjera, ale prawie nigdy nie byłam zadowolona. Makijaż natomiast wykonywałam zawsze sama, bo nie chciałam wyjść jak pomalowany manekin w masce. Jak dla mnie za dużo tych kosmetyków używają te kosmetyczki "profesjonalistki".

    OdpowiedzUsuń
  37. Mnie też to czeka niestety i boję się tego :( Ja bardziej będę fiksować na punkcie makijażu ani włosów, bo już raz zostałam paskudnie pomalowana w Douglasie i mam mega uraz :((

    OdpowiedzUsuń
  38. Znalezienie dobrej fryzjerki to chyba graniczy z cudem:P

    OdpowiedzUsuń
  39. Kochana, a może zamiast kosmetyczki poszukaj profesjonalnej makijażystki?
    Szkoda, jakbyś była ze Śląska poleciłabym Ci siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko w mojej okolicy ciężko o profesjonalną makijażystkę:( znalazłam dwie, ale żadna nie dojeżdża do klientki, a obie mieszkają około 40 km ode mnie:/

      Usuń
  40. Powoli się przekonuje, że się chyba sama będę malować i czesać na swój ślub...

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja zdecydowałam, że na swój ślub makijaż wykonam sama. Obawiam się, że po powrocie i tak zaczęłabym poprawiać "po swojemu" :)

    OdpowiedzUsuń

SZABLON BY: PANNA VEJJS.