07:53:00

Na nowej drodze życia, czyli wyszłam za mąż :)

Nawet przez myśl mi nie przeszło, że napisanie posta na tak przyjemny temat, jak własny ślub, okaże się arcytrudnym zadaniem. Jest tak dużo zagadnień, które wymagałby chociaż krótkiego komentarza, że naprawdę nie wiem od czego zacząć. Dlatego wybaczcie, jeśli wpis będzie troszkę chaotyczny ;)
Zacznijmy od samych przygotowań. Jeśli mam być szczera, zbytnio ich nie odczuliśmy. Tak fajnie wszystko sobie rozplanowaliśmy, że nie czuliśmy żadnej presji, nie mieliśmy uczucia, że goni nas czas. Odpowiednio wcześnie przeszliśmy nauki przedmałżeńskie, rozwieźliśmy zaproszenia, porobiliśmy zakupy, pozałatwialiśmy wszelkie formalności. Mnie w piątek przed weselem została tylko poranna wizyta u manikiurzystki, pojechanie na salę w celu rozstawienia winietek, a wieczorem zabieg relaksacyjny w salonie kosmetycznym- to jest coś, co bardzo polecam! Nawet tym z Was, które nie planują zamążpójścia lub są już mężatkami. Relaksacyjna muzyka w tle, otulający, kojący zapach świec, a w tym wszystkim jeszcze delikatny peeling, odprężający masaż i głęboko nawilżająca maska. Mogłabym tak co tydzień...
A teraz coś, co Was na pewno mocno zaskoczy: suknię ślubną kupiłam na dwa tygodnie przed ślubem! Jak możecie pamiętać, w planach miałam szycie sukni ślubnej. No i prawie ją uszyłam, tylko że podczas poszukiwań butów na poprawiny znalazłam taką, o jakiej skrycie, gdzieś tak głęboko w sobie marzyłam, ale w żadnym salonie, w którym byłam takiej nie widziałam. Gdy okazało się, że wymaga tylko lekkiego poszerzenia i że krawcowa zrobi mi to w tak krótkim terminie, nie wahałam się ani chwili, tylko od razu zadzwoniłam do swojej krawcowej, że ma w diabły zostawić tamtą suknię, że mam piękniejszą i już za nią płacę :D Suknia zrobiła ogromne wrażenie, nieskromnie powiem, że gościom szczęki opadły, jak mnie zobaczyli :D Panu Młodemu aż mowę odebrało i dopiero po oczepinach mi powiedział, że wyglądam w niej pięknie :D
Wchodząc do Kościoła nie potknęłam się, chociaż w duchu przeklinałam obecnego męża, że tak wolno idzie do tego ołtarza :P Oboje byliśmy tak pochłonięci tym, co się dzieje, że gdyby nie ksiądz, który dawał nam dyskretne znaki, kiedy mamy usiąść i świadkowe, którzy podpowiadali nam, kiedy należałoby wstać lub ukucnąć ( i tak ich nie słuchaliśmy, co nam wypominali :P ), to chyba całą uroczystość byśmy przestali lub przesiedzieli, jak te dwa kołki :P Pierwszy taniec to też nic strasznego, nieskromnie powiem, że poszło nam lepiej niż na próbach w domu ;) Być może dlatego, że podeszliśmy do tematu na luzie, bez spiny, nie wybraliśmy żadnej trudnej piosenki, nie zaszaleliśmy z choreografią. To jest, według mnie, klucz do udanego pierwszego tańca. 
Ogólnie, wszystko przebiegało po mojej myśli, wszystko się układało, chociaż nie wszystko poszło jak z płatka. We wtorek przed weselem okazało się, że część winietek jest zła i trzeba je na szybko poprawiać, moja świadkowa dostała uczulenia i to takiego, że schodziła z niej skóra, od szorowania klatki i tych wszystkich generalnych porządków dostałam zakwasów na dwa dni przed tym dniem... W dniu ślubu też nie obeszło się bez nerwów z samego rana, bo fryzjerka miała 30 minutowy poślizg, przez co na ostatnią chwilę wpadłam do makijażystki. Florystka też się spóźniła i to półtorej godziny, miała być po 12:00 w Kościele, a przyjechała około 13:30, na chwilę przed fotografem, ale Pan Młody i tak mi się zdenerwował, że nie będzie miał bukietu do zdjęć :P Później, w połowie nabożeństwa przypomniało mu się, że nie oddał naszych karteczek od spowiedzi i nieborak tak przeżywał, że nawet chciał odłożyć je na talerzyk, na którym zostały podane nam obrączki :P Te karteczki tak mocno siedziały mu w głowie, że gdy księża przyszli na obiad, złożyli nam życzenia, a on wypalił, że zapomniał ich oddać przed ślubem i czy może teraz je dać :D 
Całe swoje wesele przetańczyłam, z emocji nie odczuwałam głodu, a uśmiech nie schodził mi z twarzy. A wracając jeszcze do samego ślubu, mimo moich obaw, wcale się nie stresowałam. Nie uroniłam łezki, gdy składałam przysięgę, tylko z uśmiechem na twarzy, wewnętrznym spokojem i z pewnością w głosie obiecałam mojemu ukochanemu miłość, wierność i to, że nie opuszczę go aż do śmierci. 

Dziś to chyba było by wszystko :) Jeśli macie jakieś pytania, chciałybyście jeszcze czegoś się dowiedzieć, piszcie śmiało! A ja pomyślę jeszcze nad jakimś postem o tematyce ślubnej, bo to tylko niewielka część tego, z czym chciałabym się z Wami podzielić :)

107 komentarzy:

  1. jak ciepło mi na serduchu się zrobiło czytając o tym:) fryzura piękna!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego najlepszego na Nowej Drodze Życia! <3 fajnie jest poczytać takie uczucia Panny Młodej :D proszę o więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:)
      mam już pomysł na kolejny wpis ślubny:)

      Usuń
  3. GRATULACJE :D Wszystkiego najwspanialszego na nowej drodze życia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Własny ślub to zawsze wielki przeżycie. Piękna fryzura. Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje moja imienniczko ;) U mnie pewnie wyjdzie sporo problemow. Organizacja slubu zza granicy nie jest latwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:) masz naprawdę piękne imię:D

      życzę aby organizacja obyła się jednak bez większych problemów:)

      Usuń
  6. wszystkiego najlepszego Kochana ;* Ja na swoim weselu nie zjadłam chyba dosłownie nic :P i jedyne co bym zmieniła w całości - ucięłabym tren w mojej sukni :D Niemiło tylko, że w dniu ślubu nie obyło się bez poślizgu ;) Suknię widziałam na fb i mimo że zdjęcie było z daleka, to prezentowałaś się w niej super :) A co do wypadków przed, byłam we wrześniu na takim weselu gdzie świadkowa w poniedziałek przed miała wypadek samochodowy i operację obojczyka a w sobotę stawiła się na ślubie połamana :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje:):*

      ja zjadłam bardzo mało, byłam najedzona samym patrzeniem na jedzenie, pod którym uginały się stoły:P

      Usuń
  7. Na pewno przepięknie wyglądałaś :) Wszystkiego najlepszego kochana ! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkiego najlepszego dla Was. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. Dużo miłości przede wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystkiego dobrego na Nowej Drodze Życia! Dużo miłości ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z wielką chęcią przeczytam kolejny wpis, o tej tematyce :). Ten bardzo fajnie się czytało :). Ja bym chyba się bardziej stresowała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mi się wydawało, że będę się bardziej stresować :D a okazało się, że to mój ślubny był bardziej poddenerwowany:P

      mam już pomysł na kolejny wpis o tej tematyce;)

      Usuń
  12. Wszystkiego dobrego w małżeństwie dla was obojga ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny post :) Gratuluję i życzę szczęścia :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ależ Ci zazdroszczę! Ja bym chciała być już po :p

    OdpowiedzUsuń
  15. A gdzie para młoda w całej okazałości?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przed monitorem:D na blogu raczej się nie pojawimy, pan młody nie chce;)

      Usuń
  16. cudownie, że wszystko się udało mimo tych małych kłopotów przed wesele. wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Gratuluję o wszystkiego najlepszego . Świetny pomysł z tymi imionami na cukierkach.

    OdpowiedzUsuń
  18. U mnie też fryzjerka się spóźniła i makijaż miałam jeszcze kończony na wykupinach :D Piękna fryzura <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Wszystkiego najlepszego na Nowej Drodze Życia!

    OdpowiedzUsuń
  20. piękna fryzura ;D szkoda, że nie pokazałaś sukni ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ojej, no to wszystkiego najlepszego, aby Wam się wiodło :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dobrze, że ślub i wesele były udane po tych wszystkich przygodach :) Życzę samych wspaniałości na nowej drodze i czekam na więcej zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
  23. wszystkiego najlepszego na Nowej Drodze Życia :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Wszystkiego najlepszego na Nowej Drodze Życia, nie kończącego się szczęścia :) I pokaż nam tą swoją sukienkę marzeń w całej okazałości, bo jestem strasznie ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Przepięknie opisałaś swój ślub :) ja skrycie marze o tym dniu w moim życiu... wszystkiego najlepszego kochana! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:)
      jak to mówią, przyjdzie kryska na matyska:D

      Usuń
  26. Ja się chyba nie doczekam ale.dzisiaj właśnie idę na wesele ;) wiec temat w sam raz na dzisiejszy dzień :)
    Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlaczego miałabyś się nie doczekać?
      dziękuję:)

      Usuń
  27. Gratulacje! :) Samych szczęśliwych - pełnych miłości dnia!

    OdpowiedzUsuń
  28. az miałam ciary jak to czytałam, ale takie pozytywnie ;) Cudownie się ciesze razem z Tobą :** !gratulacje ;) !

    OdpowiedzUsuń
  29. Serdecznie gratuluję, super, że wszystko Wam się udało, a drobne niedociągnięcia nie były aż tak bardzo istotne :) Też wyszłam w tym roku za mąż, ale mieliśmy skromniejszą uroczystość - ślub w plenerze (w Zamku, a w zasadzie to sam ślub odbył się na tarasie) z obiadem dla najbliższej rodziny. Mimo to, przygotowań też trochę było i nie wszystko poszło jak trzeba :) Ale i tak jesteśmy zadowoleni :)

    OdpowiedzUsuń
  30. To piękny i niezapomniany dzień.
    Gratulacje

    OdpowiedzUsuń
  31. Gratulacje! :) Wszystkiego najlepszego.

    OdpowiedzUsuń
  32. wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia :***
    krówki urocze <3

    OdpowiedzUsuń
  33. To musiała być naprawdę suknia marzeń, ze snów, darowana przez niebiosa itd. :D
    Miałaś super szczęście :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Gratulacje! A fryzura przepiękna! :) Jak długie masz włosy? Czy są po prost tak gęste, że kok jest taki dorodny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. włosy mam tak lekko za biust :) są też w miarę gęste,poza tym fryzjerka była zdolna;)

      Usuń
  35. Serdeczne życzenia na nową drogę życia.
    Fajnie że znalazłaś swoją wymarzoną suknię.

    OdpowiedzUsuń
  36. To teraz tylko same najpiękniejsze dni przed Tobą. Gratulacje Kochana ;*

    OdpowiedzUsuń
  37. super post i suknia widzę, że bardzo w moim stylu :)
    z przyjemnością obserwuję i zapraszam do mnie: http://thewomenlife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  38. GRATULUJĘ i życzę wszystkiego DOBREGO na NOWEJ DRODZE życia.

    OdpowiedzUsuń
  39. Jestem, jestem! Nie ominęłabym takiego postu :)
    Kochany Twój mąż z tym martwieniem się o karteczki ze spowiedzi :) Mój Łukasz z pewnością by nawet nie zwrócił uwagi :)
    W każdym razie - pięknie, cudownie i jesteś mega odważna z tą suknią :D Ja bym się nie odważyła tak zmieniać planów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, nareszcie jesteś! już zaczynałam się martwić:P
      oj tak, w tamtej chwili był bardzo pocieszny:D

      Usuń
  40. Gratulacje i wszystkiego dobrego :)
    Ja swój ślub wspominam również bardzo dobrze. Nie jestem fanką wielkich imprez, dlatego cieszę się, że u nas wszystko poszło gładko :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Serdecznie Ci gratuluję i życzę wszystkiego najlepszego na nowej drodze :)
    Fryzura bardzo ładna, ale ciekawa jestem Twojej sukni ślubnej zwłaszcza, że wywarła takie wrażenie. Z pewnością jest piękna.

    OdpowiedzUsuń
  42. Jaka wspaniała wiadomość :) Wszystkiego naj naj najlepszego na nowej drodze życia ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Dużo miłości na nowej drodze życia! :)

    a teraz kilka moich pytań:
    - czy fryzurka wytrzymała do końca bez szwanku?
    - czy przed były próbne fryzury/makijaże?
    - jaka piosenka na pierwszy taniec?
    - mieliście tradycyjne podziekowania dla rodziców czy coś "innego"?
    - byty wkładane czy z dodatkiem paseczka z przodu?
    - CHCĘ zobaczyć suknię :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :)

      więc tak:
      - fryzura wytrzymała do samego końca
      - fryzjerka i makijażystka zostały wypróbowane kilka miesięcy przed ślubem i od razu wiedziałam, że chcę je, właśnie je! :)
      - zatańczyliśmy do "jednej z gwiazd", ale w aranżacji naszego zespołu weselnego, bo oryginał jest dość nieciekawy ;)
      - nie zrobiliśmy podziękowań dla rodziców na weselu, mamy w planach coś innego
      - wsuwane, bez paseczka. chciałam z paseczkiem, ale te, które mi się podobały miały wysokie obcasy, a te z niskimi wyglądały strasznie wg mnie :P
      - pożyjemy, zobaczymy :D

      Usuń
  44. szkoda, że nie widać tej magicznej sukni kupionej na dwa tygodnie przed ślubem :) chętnie bym zobaczyła :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Świetny wpis :) Wszystkiego najlepszego :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 MintElegance , Blogger