"Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji" Charlotte Cho

niedziela, 22 stycznia 2017 88 komentarzy
Jestem chyba ostatnią blogerką, która przeczytała "Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji" Charlotte Cho, po czym zabrała się za napisanie jej recenzji. Długo zwlekałam z jej lekturą, bo nie jestem szczególną entuzjastką poradników, ale zdarza mi się sięgnąć po głośniejsze tytuły. A o "Sekretach..." swego czasu było naprawdę głośno! 
Autorką książki jest Charlotte Cho- wykwalifikowana kosmetyczka, ekspertka koreańskiej pielęgnacji i właścicielka sklepu Soko Glam. To dziewczyna urodzona w Kalifornii z koreańskimi korzeniami. W wieku dwudziestu kilku lat otrzymała propozycję pracy w Samsungu z siedzibą w Seulu, gdzie zachwyciła się nie tylko koreańską kulturą, ale przede wszystkim wypielęgnowanymi cerami Koreanek. 
Książka jest "słodka", nieco infantylna przez wszędobylski róż i malunki, które mogłyby wyjść spod ręki zdolniejszego ucznia podstawówki, jak na przykład ślimak wychylający się ze zdjęcia poniżej. Ale tak właśnie kojarzy mi się koreańska natura- musi być różowo, słodko i szczebiotliwie. Nie mniej jednak, czyta się ją jednym tchem, bo styl pisania autorki jest bardzo prosty i przystępny w odbiorze, a sama książka przepełniona jest żarcikami i anegdotkami z życia Charlotte Cho. Autorka potrafi przykuć uwagę czytelnika, nie zanudza zbędnymi opisami czy szczegółami, potrafi przekazać swoją wiedzę w interesujący sposób. 
W porównaniu z Koreankami, my Europejki, dbamy o cerę powierzchownie. Koreańskie kobiety, a nawet mężczyźni, mają zupełnie inne podejście do pielęgnacji, traktują ją bardziej ceremonialnie. Odnoszę wrażenie, że w Korei pielęgnacja traktowana jest mocno hedonistycznie, jako radość i przyjemność, a z drugiej strony jest to dziedzina życia traktowana zbyt poważnie- prowadzenie auta w rękawiczkach czy chodzenie z parasolem w słoneczne dni jest dla mnie zbyt przesadne, trochę dziwaczne i nieco zakrawające na obsesję. Rozumiem, że trzeba chronić skórę przed słońcem, ale nie popadajmy w skrajności. 
Z książki dowiedziałam się, że sekret nieskazitelnych cer Koreanek tkwi w dziesięciu prostych krokach, wśród których najważniejsze jest dwuetapowe oczyszczanie skóry. Jest to pierwszy i drugi krok w koreańskim rytuale pielęgnacyjnym. Chodzi o to, aby najpierw oczyścić twarz olejkiem myjącym, a następnie kosmetykiem na bazie wody, np. żelem do mycia twarzy. Trzeci krok to regularne złuszczanie martwego naskórka, a czwartym krokiem jest bezalkoholowy tonik, dzięki któremu skóra lepiej wchłonie kosmetyki, które będziemy na nią aplikować. Piąty krok, czyli esencję, autorka nazwała sercem koreańskiego rytuału pielęgnacyjnego! Jest to produkt silnie nawilżający i wspomagający procesy komórkowe zachodzące w skórze, który można stosować także na włosy. Szósty krok to nawilżanie, nawilżanie i jeszcze raz nawilżanie. Jednak zwykły krem to za mało, ważniejsze są emulsje, ampułki i koncentraty, oczywiście dostosowane do potrzeb cery. Maseczki w płachtach są siódmym krokiem w koreańskim rytuale pielęgnacji- muszę zaopatrzyć się w kilka z nich ;) Ósmy krok to delikatne wklepanie kremu pod oczy. Dziewiątym krokiem jest krem nawilżający, raz w tygodniu zastąpiony całonocną maseczką. I ostatnim, dziesiątym krokiem jest emulsja z filtrem przeciwsłonecznym. 
Gdybym miała porównać swoją codzienną pielęgnację z koreańską, to nie jest z nią tak źle. Wieczorną toaletę zaczynam od demakijażu płynem micelarnym z olejkiem arganowym, a następnie myję twarz oczyszczającym żelem. Raz- dwa razy w tygodniu używam sonicznej szczoteczki lub peelingu, usuwając tym samym martwy naskórek i wygładzając skórę. Następnie spryskuję twarz tonikiem, wklepuję krem pod oczy oraz krem nawilżający na skórę twarzy, szyi i dekoltu. Jak same widzicie, w mojej pielęgnacji nie ma tylko lub aż esencji, ampułek, maseczek w płachcie oraz kosmetyku z filtrem przeciwsłonecznym. Jednak po lekturze książki zamierzam wprowadzić do swojej pielęgnacji te brakujące elementy ;) 
Książka to nie tylko kompendium wiedzy na temat koreańskiej pielęgnacji, ale też przewodnik po miejscach wartych odwiedzenia w Seulu, regionalnych potrawach, których po prostu trzeba spróbować, a także zbiór ciekawostek o koreańskich zwyczajach. "Sekrety urody Koreanek" pochłonęłam w jeden dzień i naprawdę wiele się nauczyłam. Z przyjemnością zapoznałam się z koreańskimi rytuałami pielęgnacyjni, a niektóre z nich na pewno wprowadzę do swojego codziennego ceremoniału dbania o cerę :)

88 komentarzy

  1. Ja jeszcze jej nie czytałam muszę sobie kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jesteś ostatnią blogerką, która ją przeczytała - zdecydowanie ja nią jestem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja ją mam od dłuższego czasu i czeka na swoją kolej. Obecnie mam zaczęte 3 książki :P nie wiem, czy inni też tak czytają, ale ja czytam kilka książek jednocześnie :)

      Usuń
  3. To, że Koreanki są wypielęgnowane niemal do przesady - to wiem, ale co z koreańskimi facetami? ;) Czy też słyną z takiej dbałości o swoją "obudowę"? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam i uwielbiam ją. Też szykuje się do jej recenzji :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie czekam na Twoją recenzję tej książki:)

      Usuń
  5. Jeszcze tej książki nie czytałam, choć już dawno o niej słyszałam, ale chętnie po nią kiedyś sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie jesteś ostatnia; ja nawet nie wiedziałam, że taka książka istnieje :D Będę musiała sobie ją sprawić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdzieś Ty się dziewczyno uchowała:P?

      Usuń
  7. Koreanki zawsze tak młodziutko wyglądają! Ale ja na szczęście również, bo mimo moich 24 lat, niektórzy myślą, że dopiero osiągnęłam pełnoletniość :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja dopiero niedawno zamówiłam tą książkę. Jak zawsze wszystko robię z opóźnieniem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a myślałam, że to ja mam taki słaby zapłon :P

      Usuń
  9. Nie jesteś ostatnia :) Ja własnie kończę czytanie i też mam w planach zrobić recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszałam o niej same pozytywy i muszę w końcu po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Odpowiedzi
    1. kolejna, która nie wiadomo gdzie się podziewała :P

      Usuń
  12. Mam tą książkę - jest fantastyczna :) Otwiera oczy na niektóre kwestie pielęgnacyjne :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja jeszcze jej nie przeczytałam, ale zabieram się do lektury, jak tylko skończę to co czytam aktualnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Super jest ta książka, mam ją już od dłuższego czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Muszę koniecznie ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam i chętnie do niej wracam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. na pewno kiedyś, z ciekawości sięgnę po tą książkę . z moją pielęgnacją i oczyszczaniem skóry też nie jest źle. bardzo o to dbam

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja jej nie czytałam, ale jakoś tak mnie nie kusi zbyt mocno :)

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja dalej jej nie mam i nie przeczytałam całej :D Cóż, nadal jest w planach!

    OdpowiedzUsuń
  20. Przyjemna lekturka i tak fajnie ilustrowana :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Właśnie ją czytam i jestem nią bardzo zafascynowana!

    Serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w konkursie na moim blogu! Do wygrania paczka słodkości prosto z Japonii :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Chyba muszę popracować nad pielęgnacją mojej skóry :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Czytałam ,ale jakoś mnie nie zachwyciła ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Hahaha miło było przeczytać po tak długim czasie recenzję tej książki :D

    OdpowiedzUsuń
  25. kurczaki, któryś raz z kolei widzę tą książkę, muszę się nią w końcu zainteresować :)

    OdpowiedzUsuń
  26. u mnie ksiazka czeka na swoja kolej :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie czytałam tej książki i nie mam jej na razie w planach.

    OdpowiedzUsuń
  28. Jestem niezłym leniem, jeśli chodzi o pielęgnację twarzy (choć mimo to cerę mam niezłą, pewnie dlatego, że nie używam kolorówki), ale może właśnie taka książka zmotywowałaby mnie do działania? A działać trzeba, bo 30-tka na karku i skóra coraz bardziej potrzebuje tego, żeby się nią zaopiekować. :(

    OdpowiedzUsuń
  29. cóż, więcej się spodziewałam po tej książce, w sumie nie znalazłam w niej jakiś wielkich rewelacji, ale czyta się spoko, poza tym moja pielęgnacja też nie wygląda źle jak ją porównać do tych wskazówek :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Dużo słyszalam o tej książce i chętnie bym ją przeczytala :)

    OdpowiedzUsuń
  31. kusi mnie ta książka strasznie

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie lubię poradników, ale Twoja recenzja sprawiła, że mam ochotę przeczytać ta książkę. Może nawet kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Jestem w połowie!
    EXTRA książka! :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja też do swojej pielęgnacji obiecuję wprowadzić ampułki!

    OdpowiedzUsuń
  35. Ostatnia na pewno nie jesteś - ja wciąż jej nie przeczytałam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Chyba pogubiłabym się w tej pielęgnacji :D Zresztą wprost nie lubię tej rutyny nakładania wszystkich kremów więc robię to sporadycznie bo wolę się dobrze wyspać! Ale trochę pozwiedzałam Twojego bloga i ciekawie tu jest. Zaobserwuję byś mi nie uciekła :D
    Pozdrawiam,
    galantyka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  37. Jeszcze nie czytałam... i chyba nie przeczytam ;-) pp prostu wiem że i tak nie zastosowałabym się do ich rad.

    OdpowiedzUsuń
  38. to brzmi tak... profesjonalnie :D nie jestem zaznajomiona z sekretami urody Koreanek, moja dzienna pielęgnacja obejmuje znacznie mniej niż dziesięć kroków :D

    OdpowiedzUsuń
  39. ps. dodałam do obserwowanych :*

    OdpowiedzUsuń
  40. Nie jesteś ostatnia! Ja wogóle pierwszy raz o niej słyszę :/ Muszę nadrobić zaległości... :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  41. Mam tą książkę, kupiłam podczas szaleństwa na nią i nie żałuję. Nie wniosła zbyt wiele w moją pielęgnację, ale to przyjemna pozycja :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Proste, ale najwidoczniej skuteczne. Azjatki mają piękną cerę.
    Muszę sobie kupić tą książkę

    OdpowiedzUsuń
  43. nie wiem, czy dałam followback, ale wydaje mi się, że tak :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Moja przyjaciółka wyszła za mąż za Koreańczyka- jego siostra ma nieskazitelną cerę, coś w tym jest. Ale co jest dość zabawne, przyjaciółka brała również ślub koreański, w Seulu. W dzień uroczystości wraz z mamą pojechały do, jak to ona określiła, fabryki panien mlodych- ogromny hangar i mnóstwo stanowisk, przy których kosmetyczki szykowaly mnóstwo panien młodych, wszystkie na ten sam wzór :D

    OdpowiedzUsuń
  45. Przeczytalam w zeszlym roku. Nawet fajna pozycja :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Jeszcze nie trafiła do moich rąk, po Twojej recenzji stwierdzam, iż muszę to nadrobić :) Dziękuję i pozdrawiam serdecznie, przepiękna strona! ;)

    OdpowiedzUsuń
  47. Zastanawiałam się nad jej kupnem dość długo. Bardzo mnie ciekawi, jednak nie przemawia do mnie jej oprawa graficzna. Wygląd prawdziwego elementarza.. a szkoda. Jednak sama treść wydaje się być interesująca. Może jednak się skuszę ;)

    Zapraszam do mnie :
    http://magdalaa.blogspot.com/2017/01/rimmel-lasting-finish-25hr-with-comfort.html

    OdpowiedzUsuń
  48. Miałam okazje czytać i recenzować tą książkę zanim pojawiła się w regularnej sprzedaży. Może nie jestem ekspertem w 100% ale co nieco wiem o koreańskiej pielęgnacji i uważam, że książka jest dość wartościowa merytorycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  49. To dwuetapowe oczyszczanie muszę wypróbować. Dotychczas robiłam to tylko za pomocą mleczka, nie używałam kosmetyków typu żele myjące.

    OdpowiedzUsuń
  50. Nie jesteś ostatnia, ja jeszcze też nie czytałam :D mam nadzieję, że w końcu się uda, skoro jest taka dobra :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Już tyle dziewczyn chwaliło tą książkę :) Ja jeszcze jej nie czytałam :) Na szczęście większość z tych 10 kroków nie jest mi obcych :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Nie jesteś jedyna, ponieważ ja też jeszcze nie czytałam tej pozycji :)

    OdpowiedzUsuń
  53. czytałam i nawet niedawno tez o niej pisałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  54. Mam ją i często do niej wracam, moim zdaniem bardzo fajna, łatwo do przeczytania książka na temat pielęgnacji skóry. Powinna ją przeczytać każda młoda dziewczyna.

    OdpowiedzUsuń
  55. Mam tę KSIĄŻKĘ i wciąż ją czytam :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Znam tę książkę z widzenia,ale nie miałam okazji czytać :) Z tego co piszesz,to chyba sporo z nas już większość tych punktów stosuje,zwłaszcza my blogerki,bo jesteśmy coraz bardziej uświadomione :) Ale oczywiście takiej wiedzy nigdy za wiele! :)

    OdpowiedzUsuń
  57. Oj! Z tą ostatnią blogerką to przesadziłaś - też tej książki jeszcze nie przeczytałam. :D Warto wypróbować wiele koreańskich kosmetyków, ale należy uważać - niektóre z nich mają kiepskie składy (w sumie jak w przypadku europejskich), choć zachęcają prześlicznymi opakowaniami. :)

    OdpowiedzUsuń
  58. Ooo a to musi być ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  59. Czytałam i faktycznie zachęca do poprawienia swoich pielęgnacyjnych rytuałów :)

    OdpowiedzUsuń
  60. Nie czytałam, ale przy okazji nie omieszkam tego zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  61. Hihi :D ja jeszcze nie czytałam tej książki :D Ale Siostra niedawno ją zakupiła, więc pewnie i mi się uda ją przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  62. Lepiej późno niż wcale! Warto zapoznać się z tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  63. Nie jesteś ostatnia blogerka gdyż ja jej jeszcze nie czytałam. Ale czytałam wiele opinii ze to bardzo podstawowa książka raczej dla osób które wcześniej nie miały do czynienia z azjatycka pielęgnacja.

    OdpowiedzUsuń
  64. Ja nawet nie wiedziałam o istnieniu tej książki, nie mówiąc już o czytaniu. Także nie jesteś ostatnią blogerką :D Być może lektura skłoniłaby mnie do lepszej pielęgnacji, bo moja ogranicza się naprawdę do minimum. Jestem leniwą kluchą i nie lubię za dużo czasu spędzać przy kremach, tonikach czy żelach. U mnie to demakijaż + krem nawilżający, od czasu do czasu skuszę się na jakiś dodatkowy kosmetyk.

    OdpowiedzUsuń
  65. Nie jesteś ostatnia :P Ja ją zaczęłam i nie mam za bardzo czasu, żeby kontynuować, ale to fakt, że czyta się ją bardzo przyjemnie :)

    OdpowiedzUsuń
  66. Nie czytalam tej ksiazki, takze to ja jestem ostatnia :P Ja nie przepadam za tego typu poradnikami choc nie powiem - ten mnie ciekawi :D

    OdpowiedzUsuń
  67. Dobrze, że o niej napisałaś, moja siostra właśnie się waha czy nie kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  68. Jestem bardzo ciekawa tej książki i wciągam na moją listę. Pracowałam kiedyś z Koreańczykiem, któremu żonie dawałam ok.30. Okazało się, że przekroczyła 40!

    OdpowiedzUsuń

SZABLON BY: PANNA VEJJS.