Szczotka Tangle Teezer- o co tyle szumu?

poniedziałek, 2 stycznia 2017 57 komentarzy
Kilka lat temu na moim blogu pojawił się tag o tym, czego nie potrzeba mi do szczęścia ( gdyby kogoś zainteresował ten post, to zapraszam tutaj ). Wymieniłam pięć kosmetycznych rzeczy, w tym szczotkę Tangle Teezer. Mimo niezliczonej ilości pozytywnych recenzji, które przeczytałam, nie odczuwałam potrzeby jej posiadania. Aż do dnia, w którym robiłam zakupy w jednej z internetowych drogerii, gdzie akurat jeden model szczotki do włosów Tangle Teezer był sporo przeceniony, więc pomyślałam "za taką cenę, co mi szkodzi sprawdzić o co tyle szumu?". No więc wrzuciłam ją do wirtualnego koszyczka, a po otrzymaniu przesyłki ostro zabrałam się za jej testowanie. 
Według producenta, jego szczotka to "prawdziwa rewolucja w rozczesywaniu włosów. (...) rozczesuje włosy bezboleśnie i szybko, pozwala uzyskać niezwykły efekt w ciągu pół minut!". Ponadto "(...) dzięki zastosowaniu innowacyjnego kształtu ząbków ze specjalnego elastycznego tworzywa, szczotka działa niewiarygodnie delikatnie i skutecznie. (...) dostosowuje się do włosów, nie ciągnie splątanych kosmyków, czesze delikatnie i cicho zapewniając gładkie i lśniące włosy w mgnieniu oka.". Po prostu bajka! 
Posiadam kompaktową wersję szczotki, z nasadką chroniącą ząbki przed deformacją, dzięki której szczotkę można wrzucić do torebki i nie martwić się, że wśród innych bibelotów, jej ząbki ulegną zniekształceniu. Szczotka Tangle Teezer dostępna jest w wielu wariantach kolorystycznych. Ja posiadam czarno- różową z motywem panterki. Szczotka jest fajnie wyprofilowana, wygodnie leży w całej dłoni, pozwalając na sprawne rozczesywanie włosów. 
Obecnie moje włosy sięgają za łopatki ( ale już niedługo, planuję większą metamorfozę. przynajmniej na dzień dzisiejszy, za tydzień mogę zmienić zdanie :P ), szybko przetłuszczają się u nasady, na końcach lubią się wywijać i puszyć, a tak w ogóle to są jeszcze "nieusłuchane" i żyją swoim życiem. Ich pierwsze spotkanie z Tangle Teezer nie należało do udanych. Szczotka wcale nie sunęła tak gładko po włosach, jakbym się spodziewała, poza tym były jakieś naelektryzowane. Pamiętam, że tego dnia "poprawiłam" włosy swoją starą szczotką, bo efekt uzyskany Tangle Teezer mnie nie satysfakcjonował. Kolejne podejścia do szczotki były już lepsze, ale nie do tego stopnia, abym zachwycała się nią jak większość blogerek i polecała każdemu, kto się napatoczy na linii wzroku. W szczotce przeszkadzają mi jej krótkie ząbki, przez które muszę dzielić włosy na pasma, aby móc je dokładnie rozczesać. Przez to rozczesywanie włosów trwa nieco dłużej niż przy użyciu tradycyjnej szczotki. W przeciwnym wypadku mam wrażenie, że włosy rozczesane są tylko powierzchownie. I tak jest bez względu na to czy włosy są mokre czy suche. Poza tym włosy rozczesane tą szczotką wcale nie są gładsze niż przy użyciu zwykłej szczotki do włosów, a nie ukrywam na to liczyłam najbardziej. 
Tangle Teezer nie można jednak odmówić kilku zalet, takich jak jej lekkość, delikatność w rozczesywaniu, brak ciągnięcia, wyrywania i szarpania włosów oraz łatwości w utrzymaniu jej w czystości. Po każdym użyciu wyjmuję z niej włosy, które wypadły podczas rozczesywania, a raz w miesiącu myję ją starą szczoteczką do zębów z odrobiną szamponu do włosów, następnie spłukując ją pod letnią wodą i zostawiając do wyschnięcia. 
Szczotka Tangle Teezer zdobyła wiele wyróżnień i nagród oraz ma szerokie grono zwolenniczek, wśród których mnie nie znajdziecie. Zdecydowanie bardziej wolę tradycyjną, drewnianą szczotkę z naturalnym włosiem z dzika oraz zaokrąglonymi szpilkami, którą kupiłam w Rossmannie i która znalazła się w włosowych ulubieńcach roku 2016, o których będziecie mogły już niedługo poczytać na blogu. 

57 komentarzy

  1. Moje włosy bardzo polubiły się z TT. Dodatkowo przyjemnie masuje ona skórę głowy. Natomiast szczotka ta nie sprawdziła się za bardzo u mojego chłopaka, który ma długie, gęste i mocno falowane włosy, niesamowicie trudne, jeżeli chodzi o rozczesywanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem wielka fanka TT . Mam juz 4 różne warianty. Uwielbiam je. Początki nie były latwe bo pierwsza ciągle wypadała mi z reki- byłam przyzwyczajona do raczek. Teraz jest super a używam ich juz ponad 3 lata. Szkoda, ze u Ciebie sie nie sprawdziły tak dobrze

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam taki zwykły tangle teezer i bardzo go lubię jednak jak dla mnie ta szczotka nie do końca rozczesuje włosy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tą szczotkę używam, ale szału nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam od roku i użyłam kilka razy. Nie widzę różnicy między nią a tańszą zwykłą szczotką drewnianą.
    Mojej siostrzenicy bardzo elektryzuje włosy.

    Szczotkę z włosia dzika też mam ale też nie używam - w ogóle nie wbija się we włosy i rozczesywanie trwało przez to dłużej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ten sam model szczotki i przyznam szczerze, że w moim przypadku sprawdza się rewelacyjnie. Być może zależy to od rodzaju włosów itp., ale złego słowa o niej powiedzieć nie mogę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja dziewczyna ma dokladnie taką samą. Tak jej się podoba, że muszę każdego wieczoru rozczesywać tym jej włosy...

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie bez powodu jest chyba tyle szumu, bo kupiłem dziewczynie i strasznie jest zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na taką szczotkę jeszcze się nie skusiłam. Teraz planuję zakup drewnianego grzebienia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie absolutny hit! jedyna szczotka, która radzi sobie ze splątanymi włosami. Polecam jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czekam na recenzję twojego ulubieńca. Ja mam TT od dawna, jeszcze z czasów, kiedy tak trudno było ją zdobyć. Ale fanką nie jestem, wolę The Wet Brush :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobrze, że mam krótkie włosy i nie muszę używać szczotek. Czesanie na zawsze pozostanie jedną z tych rzeczy, których nie znoszę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Faktycznie ta szczotka jest słynna. A jak widać nie każdego wprawi w zachwyt. Ja tak miałam z gumkami do włosów, nie pamiętam nazwy, takie gumowe, plastikowe(?) zakrecane. Miały być hitem, trzymać włosy bosko i nie wyrywać. Szału nie było, jedynie nie odksztalcaly tak jak zwykle gumki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja ją bardzo lubię, ale jakiejś wielkiej miłości nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja bardzo ją lubię. Nie wyobrażam sobie teraz inaczej rozczesać włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię tę szczotkę, ale nie sposób nie przyznać Ci racji - też muszę dzielić włosy, żeby dobrze rozczesać i niekiedy też włosy wydają się jakby naelektryzowane...

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja mam TT i bardzo ją lubię. W prawdzie trochę przeszkadza mi jej mały rozmiar, ale żadną szczotką nie udaje mi się w takim szybkim tempie rozczesać włosów jak właśnie nią.

    OdpowiedzUsuń
  18. ja chyba wolę grzebień z szeroko rozstawiony mi ząbkami:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam dwie wersje TT i jestem z nich bardzo zadowolona. Są niezastąpione, gdy mam problemy z rozczesaniem włosów.

    OdpowiedzUsuń
  20. Może to zależy od typu włosów. Dla moich TT to genialny wynalazek. Odkąd ją mam - nareszcie mogę je bez problemów rozczesać.

    OdpowiedzUsuń
  21. Dla mnie szczotka nummer jeden! Planuję zakup kolejnej :)

    OdpowiedzUsuń
  22. U mnie też średnio się spisała i dawno ją odstawiłam

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja jestem jej wielką zwolenniczką, ale na przykład moja mama bardziej skłania się ku Twojej opinii, że nie jest to szałowy produkt.
    Bardzo chcę jeszcze sobie kupić TT w wersji do torebki, bo klasyczny noszony w torebce się niszczy.
    Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Moje włosy lubią TT, służy im.

    OdpowiedzUsuń
  25. Właśnie dodałam, więc zapraszam :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja obecnie lubię tą szczotkę, choć na początku zupełnie mi nie odpowiadała .

    OdpowiedzUsuń
  27. Moje włosy bardzo lubią Tangle :) już od kilku lat jest dla mnie niezawodna :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja również używam TT, dostałam w prezencie :) Bardzo fajna szczotka, delikatnie rozczesuje włosy, ale szału nie ma :D Moje włosy po kazdym przeczesaniu obojętnie czym są strasznie napuszone co mi się bardzo nie podoba, a po TT spodziewałam się że ten efekt będzie chociaż troszkę mniejszy, niestety nie.

    OdpowiedzUsuń
  29. Używam zarówno TT jak i zwykłej szczotki. TT jest ok, ale szału jakiegoś nie robi. Przynajmniej na moich włosach.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja też szczerze nie rozumiem tego szału :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie mam jej, fajnie się za to sprawdza Michel Mercier wersja Travel :) Pisałam o niej kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  32. Po 2 latach szczotka wygląda trtragicznie. Wyrywa włosy, elektryzuje. Rozpada się na pół. Nie polecam.

    OdpowiedzUsuń
  33. ja nie mam wystarczy mi zwykła szczotka

    OdpowiedzUsuń
  34. Lubię szczotkę TT, lecz od pewnego czasu wolę stosować szczotkę Michela Merciera.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja pamiętam jak kupiłam pierwszą TT w Urban Outfitters za swoje ostatnie grosze (kosztowała koło 15 euro, teraz są chyba tańsze) i... nie wiem jak wcześniej żyłam bez tej szczotki.

    OdpowiedzUsuń
  36. A ja mam biedronkowy TT i się nim czeszę :D

    OdpowiedzUsuń
  37. Może dlatego, że masz grube włosy? :) Na moich cieniakach działa rewelacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt, mam grube włosy, ale myślałam, że jest to szczotka, która sprawdzi się na każdych włosach;)

      Usuń
  38. Używam jej od dłuższego czasu i jestem bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  39. mam i bardzo lubie :) teraz czaje sie na wersje kompaktowa :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Również mam wersję kompaktową, tyle, że złotą. Podoba mi się w niej właśnie to ,że nie zajmuje dużo miejsca w torebce i nasadka chroni ząbki. Zdarzy się czasem, że wypadnie mi z ręki :P Teraz mam chętkę na Tangle Angel, aby zostawić ją w domu, a kompaktową mieć cały czas przy sobie.

    OdpowiedzUsuń
  41. U mnie szczotka TT w wersji kompaktowej również nie bardzo się sprawdzała. Za to wersja do włosów kręconych całkowicie skradla moje serce :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Ja ja lubie, ale wielkiego szalu nie robi, rownie dobrze sprawdzaja sie u mnie zwykle szczotki, no i niestety, przy jej pomocy za Chiny nie potrafie zrobic sobie kucyka (musze miec szczotke z raczka) :P

    OdpowiedzUsuń
  43. Ja nigdy nie miałam tej szczotki :)

    OdpowiedzUsuń
  44. A ja właściwie jeszcze jej nie wypróbowałam. Mam zwykłą szczotkę i jest odpowiednia.

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja nie zauwazylam roznic miedzy TT a zwykla szczotka.

    OdpowiedzUsuń
  46. Miałam kiedyś tę SZCZOTKĘ - ale podarowałam ją swojej CHRZEŚNICY.
    Jest na prawdę fajna i dobrze radzi sobie z niesfornymi włosami :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Przez ostatnie miesiące nie rozstawalam się z TT, ale odkąd mam Tangle Angel to po Teezera nie sięgam praktycznie wcale.

    OdpowiedzUsuń
  48. Ja TT uwielbiam - mam wersję tradycyjną i kompaktową :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Ja bardzo lubię moja szczotkę TT, a mam ją już od prawie 3 lat gdy jeszcze nie były tak popularne !
    Twoja wersja jest nieco inna, ja mam fioletowo-brokatową z troszkę cieńszym włosiem, ona nawet mi wystarcza zamiast prostownicy !

    OdpowiedzUsuń
  50. Ja się z moją TT nie polubiłam - choć powinnam powiedzieć, że to moje włosy się z nią nie polubiły. Strasznie mi je wyrywała i łamała - może ona jest po prostu do włosów, które się nie plączą ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. Tangle teezery mam dwa - zwykłego i kompaktowego. I z niecierpliwością czekałam aż w końcu dojdzie wielka, bamusowa szczota z Chin, z normalnymi, bambusowymi "ząbkami", bo ten plastik tak mnie wnerwiał, że szkoda słów. No nie, to nie jest coś dla mnie. Może mam za gęste włosy, może ich za dużo, ale nie i koniec. Fakt, w UK jest wilgotno a z plastikiem nic się nie stanie ale tangle teezer sobie leży i tylko czasem jest używany jak ktoś mi rozczesuje włosy, bo ja nie mam do tego "cuda" cierpliwości.

    OdpowiedzUsuń

SZABLON BY: PANNA VEJJS.