06:42:00

Zużyte czy nie pozbywam się, czyli październikowy projekt denko

Z racji moich ostatnich porządków w kosmetykach w dzisiejszym projekcie denko pokaże niemało wyrzutków, stąd też inny tytuł posta niż zwykle ;) Pozwoliłam go sobie zaczerpnąć od Mamy z Różową Torebką, która na swoim blogu prowadzi serię postów pod takim samym tytułem już długi, długi czas. Na zdjęciach kosmetyki zdenkowane są wymieszane z wyrzutkami, których pozbyłam się z różnych powodów. 
No to zaczynajmy, po kolei. O maśle do ciała Mediterranean ( 1 ) nie będę się rozpisywać, bo w listopadzie ( najpóźniej w grudniu ) pojawi się jego recenzja, z której wszystkiego się dowiecie. Pienista cukrowa pasta do ciała Organic Shop ( 2 ) to mój trzeci scrub do ciała marki. Kosmetyk fajny, ale zapachowo wypada średnio. O rewitalizującym toniku Kueshi ( 3 ) miałam napisać recenzję, ale w połowie buteleczki doszłam do wniosku, że właściwie nie ma o czym pisać... O kremach z serii Curatio Colyfine ( 4 i 10 ) pisałam na blogu na początku ubiegłego miesiąca, więc zainteresowanych zapraszam tutaj. Recenzja kuracji do dłoni Regenerum ( 5 ) też pojawiła się już na blogu i to nie tak dawno, bo raptem kilka dni temu. Skrócając ją do jednego zdania- kuracja w widoczny sposób poprawia kondycję skóry, dlatego warto ją zrobić chociażby przed imprezą ;) Odżywcza maska dodająca blasku Skin79 ( 6 ) to niestety wyrzutek, który ponad pół roku temu stracił termin ważności... Regenerująca emulsja Kueshi ( 7 ) okazała się być fajnym kremem nawilżającym, o właściwościach kojących i łagodzących, która z powodzeniem może zastąpić balsam po depilacji. Silikonową bazę pod makijaż Revers Cosmetics ( 8 ) musiałam wyrzucić, ponieważ pękła mi tubka, a zawartość zalała pół kosmetyczki... Wiecie już teraz skąd te porządki ;) O bazie, a także kilku innych kosmetykach marki pisałam w tym poście. Produkty Evree bardzo lubię i sobie chwalę i tak samo jest z upiększającym kremem pod oczy ( 9 ), który bliżej opisałam Wam we wrześniu, o tutajKolejną bazę, tym razem Smooth Your Face od Yoko ( 11 ) też musiałam wyrzucić z powodu wadliwego opakowania, z felerną pompką, która nie chciała dozować produktu... A zapowiadał się taki fajny kosmetyk. Błyszczyk do ust Vipera ( 12 ) zużyłam nawet nie wiem kiedy, co może świadczyć o tym, że jest wart polecenia. 
Lakier do włosów got2be ( 13 ) urzeka nie tylko swoim różowo-żółtym opakowaniem, ale też samym działaniem. Jest to lakier, który warto mieć w swojej łazience, bo potrafi porządnie utrwalić fryzurę bez sklejania włosów i czynienia z nich kasku. Szampon zwiększający objętość włosów Mediterranean ( 14 ) doczekał się swojej recenzji na blogu. Orzeźwiający żel pod prysznic Organic Shop ( 15 ) o mandarynkowym zapachu miał być fajnym produktem do mycia, a okazał się przeciętny. Przezroczysty, bez wyraźnego zapachu, z taką sobie pompką nie spełnił moich oczekiwań. O kremie na noc Aube ( 16 ) szykuję recenzję, proszę tylko o jeszcze chwilę cierpliwości. Dalej mamy jeden z moich najukochańszych podkładów, czyli Healthy Mix Bourjois ( 17 ), którego zużyłam już chyba z cztery buteleczki. Pojawił się też w moich makijażowych ulubieńcach minionego roku. Do tej pory nie wiem jak to się stało, że jego recenzja jeszcze nie pojawiła się na blogu? Muszę to szybko nadrobić, bo zasługuje na własny wpis :) W intensywnie regenerującym szamponie Biovax ( 18 ) podoba mi się jego opakowanie w postaci tubki stojącej do góry nogami. Samo działanie też nie jest złe, ale po tym szamponie włosy dość szybko się przetłuszczają, nie ma on tendencji do utrzymania ich świeżości na dłużej. Maska do włosów Beaute Marrakech ( 19 ) zawiera wiele drogocennych składników, które są błogosławieństwem dla włosów. Maska świetnie odżywia i nawilża włosy, dodaje im blasku oraz znacząco ułatwia ich rozczesywanie. Pieniący się żel do mycia twarzy z luffą -417 ( 20 ) znalazłam w jednym z ostatnich Shiny Boxów. Oprócz bardzo wysokiej ceny, nie ma w nim niczego szczególnego. 
Nie mam pojęcia skąd się u mnie wzięła pomadka Hean ( 21 ), ale jakoś nie przypadła mi ona do gustu. Ma ładne opakowanie, nie zalatujące tandetą, ale ona sama jest ciężka na ustach, a poza tym ma brzydki, chemiczny zapach, który długo się utrzymuje i po prostu drażni. Dlatego w końcu ją wyrzuciłam, tak samo jak szminkę Golden Rose ( 22 ), którą chyba od kogoś dostałam, a wylądowała do kosza, bo jej kolor nie był jednak moim kolorem. Normalizujący peeling do twarzy Vianek ( 23 ) zużyłam z przyjemnością i już żałuję, że się skończył. Spełnił wszystkie obietnice producenta, a poza tym ma fajną kremową konsystencję, mnóstwo drobinek korundu, który dobrze ściera martwy naskórek, pozostawiając skórę gładką, nawilżoną i miękką w dotyku. Serum na noc Aube ( 24 ) niedługo doczeka się swojej recenzji. Tusz do rzęs  BigVolume od Eveline ( 25 ) jest całkiem fajną maskarą, ale ma bardzo dużą szczoteczkę, z którą trzeba nauczyć się pracować. Z żelem do brwi Bell ( 26 ) trzeba uważać, bo jest bardzo mokry i jeśli jego nadmiaru nie wytrzemy o rant opakowania, to efekt który uzyskamy nie będzie nam się podobał. Dokładniej opisałam ten produkt w tej oto recenzji. Maskara pogrubiająca i stymulująca wzrost rzęs od Wibo ( 27 ) jest bardzo dobrze znana w blogosferze, a przy tym jest jedną z moich ulubionych. Używam jej już kilka lat i naprawdę mogę ją polecić. Błyszczyk do ust Freedom ( 28 ) kupiłam za grosze w Pepco. Jest świetny! Ma cudowny waniliowy zapach, nie klejącą konsystencję, a efekt jaki daje na ustach jest bardzo kuszący :D Żałuję, że nie kupiłam więcej jego sztuk :P Pomadka do ust w kredce Lovely ( 29 ) to kosmetyczka porażka w tandetnym opakowaniu. Kompletnie się u mnie nie sprawdziła i bez żalu ją wyrzuciłam. Błyszczyk do ust Bell ( 30 ) bardzo polubiłam, chociaż jest bardzo gęsty i czasami lubi się kleić. Matowa pomadka do ust w płynie HD Matte Inglot ( 31 ) towarzyszyła mi w dniu ślubu i mam do niej swego rodzaju sentyment ;) Niestety, musiałam ją wyrzucić, ponieważ mocno rozwarstwia się i straciła na swoich właściwościach. Tak samo stało się w przypadku pomadki Rouge Edition Aqua Laque od Bourjois ( 32 ), która też została wyrzutkiem. Miałam ją w kolorze nr 08, czyli Babe Idole, który bardzo mi przypasował. O korektorze- kamuflażu Revers Cosmetics ( 33 ) pisałam już recenzję, zainteresowanych odsyłam do tego postu. Jego opakowanie do złudzenia przypomina to, w którym dostajemy kamuflaż Catrice. Dwie pomadki Velvet Matte od Golden Rose ( 34 ) to ostatnie moje produkty z dzisiejszego denka. Z kilku posiadanych odcieni udało mi się zużyć dwa: 05 oraz 31. 

Uff, dużo tego się nazbierało w tak krótkim miesiącu :P

33 komentarze:

  1. No faktycznie, trochę Ci tego poszło:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja wczoraj zrobiłam taki porządek w ubraniach, znów 4 worki do pozbycia się a w szafie wcale nie zrobiło się luźniej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiedz mi, co robisz z tymi ubraniami? ja też od czasu do czasu robię większe porządki w szafie i jedną czy dwie torby oddałam już na PCK, ale kolejne też się znajdą:P

      Usuń
  3. Dużo rzeczy się nazbierało. Muszę w końcu sięgnąć po jakiś scrub od Organic Shop. Mam podkład Healthy Mix (u mnie też jeszcze stara wersja się uchowała), ale niestety nie jest do końca odpowiedni dla mojej cery, więc po prostu mieszam go z innym produktem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lakier do włosów got2be teraz uzywam i podzielam Twoje zdanie tusz do rzes wibo tez kiedys mialam i lubiłam

    OdpowiedzUsuń
  5. Z przyjemnością przeczytam o serum Aube ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dużo tego bardzo. Ja niektóre też wyrzucam, albo oddaję dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie się to denko prezentuje.
    Coś czuję, że będę musiała spróbować Organic Shop :D
    Rewelacyjna firma podobno, doskonałe mają produkty!
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od Revers mam bazę ale tę zieloną :) Szkoda, że Twoja się uszkodziła.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow! Twoje denko/wyrzutki robią wrażenie! Zmotywowałaś mnie do porządnych, kosmetycznych porządków!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale tego się uzbierało! Nic z tego akurat nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No niezłe zużycia! Ja ostatnio jestem jakaś oszczędna bo rzadko dobijam do dna ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię ten tonik z Kueshi ;) Sporo udało Ci się zużyć.

    OdpowiedzUsuń
  13. Krem pod oczy Evree polubiłam :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam pomadki z GR, poza nimi nie znam Twoich zdenkowanych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  15. Muszę sobie kupić jakiś dobry tonik oczyszczający do buzi :) polecisz mi coś? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło wspominam hibiskusowy tonik z Sylveco, a teraz używam antybakteryjneg z Bielendy i też jest on niczego sobie:)

      Usuń
  16. Sporo tego, ale zachęciłaś mnie to zrobienia porządków u siebie w toaletce :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zacna ilość :D Większość zupełnie nam nieznana :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Ogromne denko, ja miałam tylko kilku pustych pojemniczków ostatnio do wyrzucenia :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ogromne denko. Ja uwielbiam mascarę Big Volume od Eveline, to jeden z moich ulubieńców.

    OdpowiedzUsuń
  20. Wow, sporo tego! Używałam jedynie tej różowej szminki - polecam :D!

    OdpowiedzUsuń
  21. bardzo lubię kosmetyki Organic Shop, zwłaszcza ich scruby :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jacież... zobaczyłam ile rzeczy jest na zdjęciach i jeszcze raz upewniłam się, że to tylko październik;) Potem przeczytałam dlaczego tak dużo;)))
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Miałam tylko żel do brwi z Bell, ale wywaliłam go, choć może rzeczywiście z nim przesadzałam :/

    OdpowiedzUsuń
  24. Duze to Denko! U mnie maskara z Wibo sie nie sprawdzila totalnie.

    OdpowiedzUsuń
  25. Tyle kosmetyków, a ja znam tylko pomadki z GR ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 MintElegance , Blogger