21:11:00

Peeling do twarzy, hydrolat i krem do rąk, czyli o kosmetykach Botame słów parę

Ja nie mogę za długo stać w kolejkach, nawet w aptekach. Jestem osobą bardzo niecierpliwą, więc już po chwili zaczynam przebierać nogami, w myślach puszczam wiązanki na ludzi stojących przede mną :P, i rozglądam się wkoło, co kończy się tym, że do moich zakupów dołącza coś, czego nie planowałam. Myślicie, że jak było z kosmetykami Botame, o których będzie dzisiejszy wpis :P? Dokładnie tak, jak opisałam to wyżej, a dodatkowym bodźcem do ich zakupu była promocja "3za2" ;) Skusiłam się wtedy na przeciwzmarszczkowy peeling do twarzy z mango, hydrolat z oczaru wirginijskiego oraz kokosowy krem do rąk. 
Peeling do twarzy z mango ma pojemność 75 ml i normalnie kosztuje 19,99 zł. Dostępny jest jeszcze w wersji przeciwtrądzikowej z pokrzywą oraz nawilżającej z borówką. Znajduje się w aluminiowej tubce, którą można stabilnie postawić na prostej, czarnej nakrętce. Sam peeling ma zaskakujący, bo różowy kolor, fenomenalny zapach balonowej gumy oraz lekką konsystencję, w której nie widać złuszczających drobinek. Czuć je dopiero podczas masowania skóry. Jest ich dużo, są bardzo malutkie i chociaż są ostre, to nie wydaje mi się, aby mogły podrażnić wrażliwszą skórę niż moja. Peelingu używam raz- dwa razy w tygodniu, wykonując nim kilkuminutowy masaż całej twarzy. Po zmyciu skóra jest jędrniejsza, delikatniejsza w dotyku i oczyszczona, a tym samym przygotowana na dalszą pielęgnację, np. na maseczkę. Peeling nie ściąga skóry ani nie powoduje innego dyskomfortu, pozostawia ją wygładzoną, nawilżoną i odżywioną. Stosowany systematycznie rozjaśnia przebarwienia, wyrównując koloryt skóry. Wierzę, że faktycznie działa przeciwzmarszczkowo i że spowalnia proces starzenia się skóry. Peeling mam od kilku tygodni, używam go regularnie, a nadal jest go sporo w tubce, więc wydajność to kolejna zaleta tego kosmetyku :)
Hydrolat z oczaru wirginijskiego jest kosmetykiem wegańskim, bez dodatku barwników. Wlany został do brązowej buteleczki z atomizerem o pojemności 100 ml. Kosztuje 19,99 zł i dostępny jest jeszcze w dwóch wariantach: z nagietka i róży stulistnej. Kosmetyk ma bardzo krótki skład: hydrolat z liści oczaru, alkohol benzylowy, który jest dopuszczalny przez instytucje certyfikujące naturalne kosmetyki; oraz kwas dehydrooctowy, który jest naturalnym konserwantem. Hydrolat oczarowy ma wielorakie zastosowanie, np. można zrobić z niego okłady na lekkie oparzenia, w tym słoneczne; lub dodawać go do kremów czy maseczek. U mnie pełnił rolę toniku, zapewniając skórze nawilżenie, ukojenie i odświeżenie. Hydrolat ten reguluje wydzielanie się sebum, przez co moja skóra była dłużej matowa, a także delikatna w dotyku. Nie mam już tego hyrdolatu, zdenkowałam go jakiś czas temu. Używałam go systematycznie, czasami nawet kilka razy w ciągu dnia, aby odświeżyć skórę twarzy i wystarczył mi na nieco ponad miesiąc. 
Kokosowy krem do rąk ma pojemność 30 ml i kosztuje 9,99 zł. W takiej samej pojemności dostępny jest jeszcze krem o zapachu borówki i mango, a ostatnio widziałam też winogronowy, ale w nieco większej tubce, o pojemności 50 ml. Tak jak w przypadku peelingu do twarzy, krem do rąk również znajduje się w aluminiowej tubce, która jest niewielka i leciutka, przez co często wrzucam krem do torebki. Jak na fankę wszystkiego co kokosowe przystało, bardzo podoba mi się jego zapach, który doprawiony został czymś słodkim i to coś dominuje w aromacie tego kremu. Mimo to, według mnie, zapach jest śliczny, ale też intensywny i przy zbyt częstym stosowaniu zaczyna być nieco męczący. Krem ma leciutką konsystencję, która błyskawicznie się wchłania, pozostawiając na dłoniach subtelną, ochronną warstewkę, która nie jest ani lepka ani tłustawa. Krem świetnie pielęgnuje dłonie, sprawiając, że są dobrze nawilżone, miękkie i delikatne w dotyku. Ich skóra jest odżywiona, i wygładzona, poza tym krem szybko łagodzi podrażnienia i niweluje uczucie szorstkości. 
Botame to marka kosmetyczna, którą dostaniecie w aptekach Dbam o Zdrowie. Jej producentem jest ten sam, co szerzej znanej w blogosferze marki Nacomi. Ma szeroką ofertę produktów do pielęgnacji ciała i twarzy, o bardzo przyjemnych zapachach, dobrym działaniu i przystępnych cenach. Oprócz dzisiejszej trójki mam jeszcze pomadkę- peeling do ust z pestkami jabłka, a w planach zakupowych między innymi olejek do demakijażu, krem do ciała z olejkiem kokosowym i suchy peeling kawowy ;) 

24 komentarze:

  1. Przystępna cena bardzo mocno mnie zachęca.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niedawno odkryłam istnienie tej marki i nie wykluczam, że na coś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawa seria, muszę zajrzeć u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Krem do rąk z pewnością bym polubiła :). Fajny wydaje mi się też peeling, ale samej marki zupełnie nie znałam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię mgiełki i hydrolaty :)

    OdpowiedzUsuń
  6. hydrolat bym chętnie wyprobowała

    OdpowiedzUsuń
  7. Wczoraj skorzystałam z promocji 2+1 gratis i kupiłam 6 olejków eterycznych :)
    Część kosmetyków produkuje jak piszesz ta sama firma co Nacomi, ale część (m.in. olejki i żel aloesowy) jakaś inna.

    OdpowiedzUsuń
  8. O ciekawe te kosmetyki, a nie wiedzialam ze Nacomi ma siostre ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Przystępne cenowo :) wypróbuję krem do rąk, ale w wersji borówka lub winogrona :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zupełnie nie znam marki, ale widać, że ofertę mają ciekawą :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Peeling brzmi dla mnie najciekawiej, ostatnio moja skóra domaga się dokładnego złuszczania :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hydrolat oczarowy w sklepach z półproduktami wyjdzie taniej :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ooo zaciekawiły mnie te kosmetyki, Nacomi bardzo lubię więc może i ta nowa marka dobrze by się u mnie sprawdziła

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakoś uciekło mi, że Nacomi jest producentem :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie znam jeszcze tej marki, ale hydrolat oczarowy nie do końca się u mnie sprawdził, choć ma sporo zalet.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie słyszałam o tej firmie, ale krem do rąk zachęca do zakupu.

    Pozdrawiam, nataa-natkaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Marki nie znam wcale, opakowania naprawdę wpadają w oko. Jak bym miała skusić to wybrałabym peeling :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Great post
    I'm following you,please follow me too https://makeyourfashionchoice.blogspot.ba/

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeszcze się nie spotkałam z tą marką, ale ten peeling z mango to dla mnie, miłośniczki mango, kuszący rarytas.

    OdpowiedzUsuń
  20. Pierwszy raz spotykam się z tymi produktami.

    OdpowiedzUsuń
  21. Też zawsze przeglądam te kosmetyki stojąc w kolejce w aptece :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Ostatnio patrzyłam na te produkty na doz, ale ostatecznie niczego nie kupiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Czy zdarza Ci się przygotowywać peelingi samodzielnie? Nie są jakoś bardzo skomplikowane, a świetnie się spisują (do ich wykonania wykorzystuje się produkty dostępne w każdym domu).

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 MintElegance , Blogger