piątek, 30 września 2016

Recenzja: Matowe i cienkie kredki do ust, Mexmo

Kredki do ust lubię tak samo jak kolorowe pomadki. Tych drugich mam więcej, ale na zakupach coraz częściej rozglądam się właśnie za kredkami. Są one przeważnie tak samo dobre i trwałe jak pomadki, a jednak sporo tańsze. I jeszcze szybciej się zużywają, więc częściej mogę chodzić na zakupy i kupować coraz to inne- no same plusy mają :D
Jest już coraz chłodniej, czuć jesienią w powietrzu, więc powoli odstawiam błyszczyki, a na nowo sięgam po pomadki i kredki. Od kilku tygodni do makijażu używam matowych kredek do ust Mexmo, o których producent pisze bardzo krótko i węzłowato: że dostępne są w czterech odcieniach, że służą zarówno do obrysowania konturu ust, jak i do wypełnienia koloru w środku ust, że w ich składzie znajdziemy olej rycynowy i roślinny, a także masło shea i że ich cena to 18,00 zł za sztukę. 
Ze wspomnianej, dość skromnej, palety kolorystycznej posiadam dwa odcienie: nr 10 ( cielisty ) oraz nr 13 ( fuksja mocniej wpadająca w fiolet ). Obie kredki są dobrze napigmentowane. Jasnej kredki używam do obrysowania konturu ust, po czym środek wypełniam pomadką lub błyszczykiem, a fuksją maluję całe usta. Kredka w kolorze nr 10 jest uniwersalna i częściej używam jej w swoim makijażu. Odcień nr 13 jest specyficzny, trudny, ale ma w sobie to coś, zwraca na siebie uwagę. To, że kredki nie są zbyt grube pozwala na precyzyjne pomalowanie warg. Mimo iż z założenia są to kredki matowe, to dzięki zawartości olejków i masła shea nie wysuszają ust, wręcz przeciwnie: delikatnie nawilżają i zmiękczają wargi. 
Podsumowując, tak samo krótko, jak producent, matowe kredki do ust Mexmo okazały się być fajnymi kolorowymi kosmetykami. Są trwałe, łatwe w użyciu i ładnie prezentują się na ustach, a jedyne czego im brak to szerszej gamy kolorystycznej.
PS. To mój ostatni "panieński" post, następny napiszę do Was już jako mężatka :D

wtorek, 27 września 2016

7 kosmetyków do makijażu wartych polecenia za mniej więcej 10 zł

O większości kosmetyków, które zobaczycie dziś w poście, napisałam już wcześniej pojedyncze recenzje. Spodobała mi się jednak seria zbiorczych wpisów o produktach, które nie są drogie, ale bardzo dobre i które sobie zachwalacie. Pomyślałam, że sama też stworzę jeden lub dwa podobne posty i tak oto dziś zapraszam Was na wpis o siedmiu wspaniałych, czyli o kosmetykach do makijażu, których cena często nie przekracza 10,00 zł, a które bardzo lubię i uważam, że każda z nas powinna je mieć chociaż raz w swojej kosmetyczce :)
Zaczniemy od makijażu ust i królującej w moich zbiorach marce Golden Rose. Pierwszym z produktów jest Matte Lipstick Crayon, czyli matowa kredka, którą posiadam w dwóch odcieniach: nr 13 i nr 18. Kredkę polubiłam za aksamitno- kremową konsystencję, łatwy sposób aplikacji, matowo- satynowe wykończenie, a także świetną trwałość. Drugim produktem jest konturówka Dream Lips Lipliner w cielistym kolorze, która służy mi głównie do zaakcentowania górnej wargi i delikatnego rozświetlenia makijażu ust. Używam jej także do obrysowania konturu ust przed nałożeniem matowej pomadki, swoją drogą też z Golden Rose :P Kredka ma przyjemną konsystencję, jest miękka, gładko sunie po ustach i nie rozmazuje się. 
W tuszowaniu niedoskonałości niezastąpionym i niedrogim kosmetykiem jest Camouflage Catrice. Występuje w dwóch wersjach, płynnej i widocznej na zdjęciu, kremowej. Posiadam obie i obie uważam, że bardzo dobre. Kamuflaż świetnie zakrywa wszelkie wypryski i przebarwienia. Ładnie stapia się ze skórą, a utrwalony i przypudrowany, zostaje na swoim miejscu, skrzętnie ukrywając to i owo. Fajnie współpracuje z innymi kosmetykami, w tym z rozświetlaczem Gold Highlighter Lovely, który w ostatnim czasie aplikuję częściej pod łuk brwiowy niż na kości policzkowe ;) Rozświetlacz jest dobrze napigmentowany, już jedna jego warstwa tworzy ładną poświatę, dzięki czemu skóra nabiera świeższego, zdrowszego wyglądu. 
Na koniec zostawiłam kosmetyki do makijażu oczu i jeszcze jeden do ust :P Zacznijmy od niego, czyli od błyszczyka Glam Wear Nude Bell. Błyszczyk ma bardzo gęstą, kremową i lepką konsystencję. Owa lepkość znika po nałożeniu na usta. Błyszczyk pokrywa usta subtelnym kolorem, który pięknie odbija światło i podkreśla wargi. Dodatkowo przyjemnie nawilża i odżywia usta, dzięki czemu są gładkie i miękkie. Wiecie już dlaczego wart jest polecenia, pora więc zareklamować ostatnie dwa produktu. Pierwszym z nich jest mój ulubiony tusz do rzęs, który nawet bez promocji kosztuje mniej niż 10,00 zł, czyli Curling Pump Up Lovely, który, jak wynika z moich obserwacji, w blogosferze zdobył już miano kultowego. Pięknie rozczesuje rzęsy, podkręca, wydłuża i sprawia, że spojrzenie spod takiej firanki rzęs jest bardziej zalotne ;) Ostatnim produktem w dzisiejszym zestawieniu jest, niedawno przeze mnie odkryty, brązowy żel stylizujący do brwi Eyebrow Stylist Wibo. Żel ten pomaga mi utrzymać moje niesforne brwi w ryzach, ładnie je rozczesując, nadając im odpowiedni kształt i podbijając ich naturalny kolor. 
Nawet nie pytam czy znacie te kosmetyki, bo domyślam się, że tak :) 
Zapytam Was za to czy dodałybyście do nich jeszcze jakiś :)?

sobota, 24 września 2016

Recenzja: Pasta wybielająca zęby Biel i Ochrona, Biała Perła

Recenzja pasty do zębów zamiast np. kolejnego kremu do rąk lub kolorowej szminki? Czegoś takiej nie spodziewałyście się ani Wy, ani ja :P  I gdyby nie nadchodzący wielkimi krokami ślub, to chyba nie podjęłabym się testowania wybielającej pasty do zębów Biała Perła. Ale chcąc olśnić gości swoją osobą, w tym śnieżnobiałym uśmiechem, trzeba uczynić wyjątek od reguły :D
O swojej paście producent pisze między innymi tak: Biała Perła® BIEL I OCHRONA to wybielająca pasta do zębów do codziennego stosowania, która wybiela zęby poprzez specjalnie opracowany skład zawierający enzym. Dzięki temu łagodnie usuwa przebarwienia na zębach i w szkliwie powstałe od kawy, herbaty, dymu papierosowego i innych produktów. Pasta pozwala na przywrócenie i zachowanie naturalnej bieli zębów oraz wspomaga remineralizację szkliwa. Działa bakteriostatycznie i ogranicza nadwrażliwość zębów i dziąseł. 
Pasta wybielająca zęby Biała Perła ma dużo plusów. Pierwszym z nich jest to, że mocno się pieni- lubię to! Drugim jest przyjemnie miętowy smak, zapewniający długotrwale świeży oddech. Trzecim, najważniejszym, jest to, że naprawdę działa. Trąba jestem i w amoku przygotowań ślubnych zapomniałam zrobić zdjęcia przed pierwszymi testami pasty, ale możecie mi uwierzyć na słowo, że widać różnicę. Nie palę papierosów, ale piję dużo kawy i herbaty, więc lekko żółtawy odcień, na jednych zębach mocniejszy, na drugich mniej rzucający się w oczy, zawdzięczam właśnie tym napojom. Pasta Biała Perła pomogła mi pozbyć się przebarwień oraz wybielić zęby tak, że teraz wszystkie mają ładny, równomierny, bielszy odcień :)
Dla zainteresowanych dokładny skład. Pasta Biała Perła do kupienia jest chyba wszędzie, nieraz rzuciła mi się w oczy. Ma pojemność 75 ml i średnio kosztuje około 15,00 zł. O tubce nie będę się rozpisywać, bo jest standardowa dla past do zębów. Jedyne co mi trochę przeszkadza to to, że posiada nakrętkę zamiast zatrzaskowego wieczka. Sama pasta ma błękitny kolor, żelową konsystencję i fajny, odpowiednio mocny oraz orzeźwiający miętowy zapach. 
Pasty wybielającej Biała Perła używam od miesiąca, przeważnie dwa razy dziennie. Powoli się kończy, ale myślę, że wystarczy mi jeszcze na kilkanaście- kilkadziesiąt dni. Później będę używać drugiej tubki, którą mam już w zapasie ;)