Etui na telefon od Etuo.pl

czwartek, 8 grudnia 2016 44 komentarze
Jeszcze do wakacji etui na telefon było dla mnie zbędnym gadżetem. Wszystko zmieniło się, gdy wymieniłam stary telefon na obecny. Wydałam na niego sporo, ale nie będę pisać ile, bo to nie jest miejsce na tego typu przechwałki. Ważne jest to, że kolejnym zakupem musiało być porządne etui, które ochroni mój nowy telefon przed zarysowaniem, pęknięciami i możliwymi upadkami. 
Do niedawna miałam etui tylko na tylną część telefonu, które sprawowało się dobrze dopóty, dopóki mój małżonek nie zauważył ryski na ekranie, przez którą trochę mi się dostało po uszach :P Ale jak Boga kocham, nie mam pojęcia kiedy i jak się ona zrobiła... ! Postanowiłam więc kupić kolejną obudowę, tym razem z klapką chroniącą również ekran. Mój wybór padł na pokrowiec o wdzięcznej nazwie "akwarelowy kwiat" z serii Flex Book Fantastic. Zdecydować się na ten jeden konkretny wzór nie było łatwo, bo sklep internetowy Etuo.pl, w którym złożyłam zamówienie, oferuje mnóstwo fantastycznych modeli, a nawet możliwość własnoręcznego zaprojektowania wymarzonej obudowy, i to chyba na każdy typ telefonu.
W moim nowym pokrowcu, oprócz pięknego nadruku, przede wszystkim podoba mi się możliwość złożenia go tak, że telefon jest oparty, więc mogę ustawić go gdzie chcę i nadrabiać zaległości filmowe lub serialowe, gdy mój mąż korzysta z komputera :) Etui ma formę książki, dzięki czemu chroni jednocześnie telefon ze wszystkich stron, włącznie z ekranem. Duży plus należy się za to, że w gumowej obudowie znajdują się otwory na przyciski i gniazdka na tyle duże, że nie trzeba ściągać pokrowca, by naładować telefon czy podłączyć słuchawki. Moja stara obudowa na telefon też posiadała odpowiednie otwory, ale zbyt małe, abym mogła do końca docisnąć kabel od ładowarki. Przy każdym ładowaniu musiałam ściągać obudowę, co było mało praktyczne biorąc po uwagę fakt, że z telefonu korzystam bardzo dużo i nierzadko muszę ładować go codziennie. 
Na koniec mogę jeszcze dodać, że pokrowiec na telefon Etuo.pl na żywo prezentuje się jeszcze lepiej niż na zdjęciach. Jest świetnie wykonane, z dobrego jakościowo tworzywa, a nadruk jest wyraźny i naprawdę ładnie się prezentuje. No i nie mogę nie napisać o trwającej obecnie świetnej promocji 2+1, dzięki której kupując dwa etui trzecie, najtańsze, otrzymacie gratis! Dla siebie lub dla kogoś bliskiego ( albo też dla mnie :D ), na przykład jako prezent pod choinkę :) 
Czytaj więcej »

Recenzja: Intensywnie nawilżający krem na pierwsze zmarszczki, Aqua π Cosmetics

sobota, 3 grudnia 2016 36 komentarzy
Obietnice producenta:
Moisturizing Lifting Face Cream to krem o właściwościach intensywnie i długotrwale nawilżających, wygładzających pierwsze zmarszczki oraz zapobiegających starzeniu się skóry. Starannie dobrana formuła kremu skutecznie i długotrwale nawilża, niweluje pierwsze oznaki starzenia się skóry oraz zapewnia uczucie komfortu i ukojenia. Regularne stosowanie kremu zapewnia wygładzenie pierwszych zmarszczek, optymalne nawilżenie oraz znaczącą poprawę wyglądu skóry. Krem jest wyjątkowo wydajny, ma niezwykle lekką, półpłynną konsystencję, która po kontakcie ze skórą zamienia się w delikatną, wymagającą wmasowania emulsję.

50 ml kremu w sklepie internetowym Aqua Pi kosztuje 159,00 zł
Moim zdaniem:
Czas płynie nie ubłagalnie, wielkimi rokami przybliżając mnie do "zmiany kodu na trzy z przodu" ;) W środku ciągle czuję się na osiemnaście lat, jednak odbicie w lustrze twardo sprowadza mnie na ziemię... Wiąże  się to z moim większym zainteresowaniem kosmetykami na pierwsze zmarszczki, przeciw zmarszczkom, wygładzającymi zmarszczki, itp. I dlatego w mojej codziennej pielęgnacji twarzy zagościł ostatnio Intensywnie nawilżający krem na pierwsze zmarszczki Aqua π Cosmetics.
Krem ten jest światową innowacją, albowiem tak naprawdę jest on eliksirem w żelu. Przynajmniej według producenta. W praktyce oznacza to, że, cytując: "kremy do twarzy Aqua π Cosmetics posiadają unikalną konsystencję uwarunkowaną obecnością wody naładowanej słabymi polami elektromagnetycznymi. Nazywamy ją eliksirem w żelu. To absolutna nowość zarówno w Polsce, jak i na rynkach światowych.". Żeby było jeszcze bardziej WOW, producent wymienia dwa sposoby aplikowania swojego kremu. Pierwszy, tradycyjny, czyli wklepanie opuszkami palców i pozostawienie do wchłonięcia. Drugi sposób jest rekomendowany przez producenta, a polega on na nałożeniu kremu pędzelkiem do masek, pozostawieniu do wchłonięcia i starciu nadmiaru wacikiem. Dodatkowo producent twierdzi, że kremu nie powinno się wsmarowywać, bo wchłonie on się tylko poprzez wklepywanie lub ugniatanie. Tu mi producent zabił ćwieka, bo nie wiem jak Wy, ale ja nigdy nie ugniatałam sobie twarzy... Albo robiłam to nawet o tym nie wiedząc? 
Krem dostałam zapakowany w biały kartonik ze srebrnymi napisami. Podoba mi się taka elegancka, klasyczna i minimalistyczna szata graficzna. W środku kartonika znajdował się ciężki, szklany słoiczek o pojemności 50 ml, ładnie prezentujący się na toaletce. Krem ma bardzo rzadką, wodnisto- żelową konsystencję, która jest niesamowicie lekka, aksamitna, a sam krem jest mega wydajny. Ma bardzo subtelny zapach, który dla mnie jest jednak zbyt chemiczny. Ratuje go to, że jest niewyczuwalny podczas wklepywania kremu w skórę. 
Te z Was, które mnie już znają wiedzą, że wieczorem traktuje moją twarz olejkami, siłą rzeczy więc kremu tego używam rano, tak jak zaleca producent, wklepując go delikatnie w skórę. Testuję krem sumiennie od blisko dwóch miesięcy i zdążyłam zaobserwować, że bardzo dobrze współpracuje on z różnymi podkładami, zarówno tymi tańszymi, jak np. z Bielendy, jak i droższymi, np. Revlon czy Bourjois. Jak już zdążyłam Wam napisać, krem Aqua Pi jest bardzo wydajny, błyskawicznie się wchłania, nie pozostawiając po sobie śladu, np. w postaci lepkiej, tłustej warstewki. Krem faktycznie jest intensywnie nawilżający, dodatkowo zapewnia przyjemnie uczucie ukojenia, łagodząc podrażnienia i niwelując uczucie ściągniętej skóry. Ponadto sprawia, że skóra jest uspokojona, mięciutka i aksamitna w dotyku. Krem nie podrażnia, nie zapycha ani nie uczula. Co do obietnic wygładzenia zmarszczek oraz zapobiegania starzenia się skóry, nie zauważyłam radykalnej różnicy. Zmarszczki są delikatnie, ale to naprawdę delikatnie spłycone. Po kremie za tyle kasy i po tylu tygodniach stosowania spodziewałam się nieco większych efektów. Nie wykluczone jednak, że po kolejnych miesiącach wklepywania go w skórę nie zajdą jakieś diametralne zmiany. 
Podsumowując, ten nie należący do najtańszych krem nawilżający na pierwsze zmarszczki niczym nie odbiega od kremów z drogeryjnych półek. Zużyję go z przyjemnością do końca, bo lubię to uczucie nawilżenia i miękkości, jakie zapewnia mojej skórze, ale na drugi słoiczek się nie pokuszę. 

PS. Jutro wyjeżdżam do Karpacza, więc następnego postu spodziewajcie się w środę :)
Czytaj więcej »

Listopadowy projekt denko

czwartek, 1 grudnia 2016 32 komentarze
1. Szampon do ekstremalnie nadwyrężonych włosów Serum Deep- Repair, Gliss Kur- na moich włosach wszystkie szampony Gliss Kur świetnie się spisują, dlatego często gęsto mam jakiś pod ręką. Po nich moje włosy nie puszą się, nie elektryzują, są podatniejsze na układanie oraz ładnie pachną i się błyszczą. 
2. Oczyszczający peeling do twarzy,Sylveco- peeling bardzo dobrze oczyszcza skórę, wygładza i przygotowuje ją na dalsze etapy pielęgnacji. Drobinki korundu świetnie ścierają martwy naskórek, a olej jojoba i masło shea zapewniają skórze odpowiedni poziom nawilżenia i odżywienia. We wrześniu ukazała się recenzja peelingu, z której dowiecie się jeszcze więcej. 
3. Masło shea, Indigo- rewelacyjny kosmetyk! On i kilka innych sprawiło, że mam ochotę bliżej poznać inne produkty Indigo, zwłaszcza lakiery hybrydowe ( i tu mała dygresja: wiecie, że zbliżają się Święta? i że byłam w tym roku bardzo grzeczna i zasługuję na ładny prezent? :D ). Masło pięknie pachnie i rewelacyjne pielęgnuje skórę, nawet najbardziej wysuszoną. 
4. Łagodzący krem pod oczy, Sylveco- przede wszystkim jest mega wydajny. W lipcu napisałam jego recenzję po kilku tygodniach stosowania, a dna dobił raptem kilka dni temu. Moja skóra nie lubi, gdy długo stosuję jeden kosmetyk, dlatego też z czasem krem ten zaczynał coraz słabiej oddziaływać. Obecnie używam kremu AA, ale do Sylveco jeszcze kiedyś wrócę. 
5. Olej marula, BioOleo Cosmetics- genialny olej, który wiele dobrego uczynił z moją cerą. Po kilkutygodniowej kuracji tym olejkiem moja skóra jest jak nowo narodzona: jest jędrniejsza, gładsza, bardziej miękka w dotyku, uspokojona i taka świeża. Olej marula zapewnił jej idealne odżywienie, nawilżenie i regenerację. Jestem nim tak zachwycona, że na jednej buteleczce na pewno się nie skończy. 
6. Kremowe serum do twarzy Aqua Skin Care, Marion- serum kupiłam w Biedronce za kilka złotych. Po kilku pierwszych aplikacjach myślałam, że przypadkiem trafiłam na kosmetyczną perełkę. Pochwaliłam chyba za wcześnie, bo w ciągu następnych paru dni tak mnie zapchało, że obawiałam się, iż nie dojdę już do ładu ze swoją cerą... Resztkę serum wykorzystałam do pielęgnacji ciała. 
7. Krystaliczny żel pod prysznic Orientalna Magnolia, Lirene- z jego recenzji dowiecie się, że nie lubię pisać o żelach pod prysznic. Żel Lirene nie odbiega niczym od wielu innych żeli dostępnych na rynku kosmetycznym. Jest w porządku, ale nie spodziewajcie się fajerwerków. 
8. Szampon głęboko oczyszczający Pure Wax, Pilomax- zwykły szampon do codziennego mycia włosów. Dobrze oczyszcza z zanieczyszczeń, ale może plątać włosy, a bez odżywki się nie obejdzie. Jest tak zwyczajny, że szkoda strzępić na niego klawiatury, bo nic mądrzejszego o nim nie napiszę. 
9. Odżywka bez spłukiwania do bardzo zniszczonych i suchych włosów Ultimate Repair, Gliss Kur- dwufazową odżywkę stosowałam zarówno na suche, jak i wilgotne włosy, często też przed prostowaniem, głównie od połowy ich długości aż po końce. Ułatwia rozczesywanie włosów, dyscyplinuje i zmiękcza, ale na nic więcej nie liczcie. Napisałam o niej co nieco w tym poście
10. Krem BB Dollish, Lioele- mój pierwszy, prawdziwie azjatycki krem bb, który mega zaskoczył mnie swoim kolorem. Po wyciśnięciu na dłoń jest jasnofioletowy! Dopiero przy aplikowaniu na skórę, w jakiś magiczny sposób zmienia swój odcień i idealnie wpasowuje się w koloryt skóry. 
11. Maskara Volume Million Lashes So Couture, L'Oreal- dzięki temu tuszowi przekonałam się do maskar L'Oreal, które będę teraz chętniej kupować. Ale tylko podczas dużych promocji, bo bolałoby mnie wydanie 60,00 zł na tusz do rzęs :P Pisałam o nim w tamtym roku, o tutaj i myślę, że nic bym w tej recenzji nie zmieniła. 
12. Maskara 4D, Smart Girls Get More- tak jak napisałam w recenzji: jest to dobry tusz, ale ma swoje wady. Podoba mi się jak rozdziela, wydłuża i podkreśla rzęsy, ale męczy mnie to, że rozmazuje się pod okiem i jest tak problemowy w demakijażu. 
13. Pomadka do ust Color Edition, Eveline- to właściwie wyrzutek, a nie zdenkowany kosmetyk. Szminka wydaje się być fajna, podoba mi się jej konsystencja, kolor ciepłego brązu, pigmentacja i to jak zachowuje się na ustach. Jednak ta pomadka tak okropnie śmierdzi, że nie da się wytrzymać z nią na ustach choćby minuty. Zapach jest okropny, duszący i co gorsza, czuć go nawet po umalowaniu ust. Lubię kosmetyki Eveline, ale ta pomadka to jakieś nieporozumienie...
Czytaj więcej »

Recenzja: Suplement diety Hairvity

wtorek, 29 listopada 2016 26 komentarzy
Obietnice producenta:
Hairvity to kompleksowy produkt, którego receptura ukierunkowana jest na wspomaganie zdrowego wyglądu włosów oraz skóry. Zawarte w kapsułkach składniki uelastyczniają i wzmacniają strukturę włosa, powstrzymując ich łamliwość, rozdwajanie i wypadanie (skrzyp polny) oraz wspomagają wzrost włosów (biotyna). To włosy pełne witamin oraz kompleksowo chronione w każdym aspekcie. Nieważne, czy Twoje włosy są zniszczone zmianami hormonalnymi, stosowaniem prostownicy, lokówki, farbowaniem. Każdy zły efekt możesz łatwo zastąpić dobrym – wystarczą 2 kapsułki dziennie pełne witamin i mikroelementów zawartych w Hairvity!
Substancje czynne to: kolagen, l-cysteina, l-leucyna, l-walina, l-lizyna, l-metionina, MSM – metylosulfonylometan, witamina C ( kwas L-askorbinowy), ekstrakt ze skrzypu polnego, niacyna (amid kwasu nikotynowego), żelazo (glukonian żelaza II), kwas pantotenowy (D-pantotenian wapnia), witamina B6 (chlorowodorek pirydoksyny), witamina B2 (ryboflawina), witamina B1 (chlorowodorek tiaminy), witamina A (octan retinylu), kwas foliowy (kwas pteroilomonoglutaminowy), biotyna (D-biotyna), witamina D3 (cholekalcyferol), witamina B12 (cyjanokobalamina).
Moim zdaniem:
Jako nastolatka chętnie kupowałam wszelkie suplementy diety, wierząc w ich działanie, w to, że uczynią, iż paznokcie będą twarde jak skała, włosy jak z reklamy najlepszego szamponu do włosów, a cera gładka jak pupcia niemowlaka. Niestety, wszystko to pozostało w strefie moich marzeń, więc z czasem przestałam być taka naiwna i w końcu dałam odpocząć swojej wątrobie. Zrobiłam jej czteroletnią przerwę od jakichkolwiek suplementów diety, którą przerwałam dopiero w tym roku, kuracją nutrikosmetykiem Hairvity.
Produkt otrzymałam w dużym, niebieskim opakowaniu z wysuwaną częścią, w której pośrodku znajdował się kartonik ( kliknij tu, to zobaczysz o czym mowa ), a w nim- prosty, utrzymany w minimalistycznym stylu odkręcany słoiczek, kryjący w sobie niebieskie kapsułki z logo producenta. Są one dość duże, ale przy tym owalne i miękkie, dzięki czemu są łatwiejsze do przełknięcia. Każdego dnia należy zażyć dwie, najlepiej po posiłku. Ja łykałam od razu dwie, zaraz po śniadaniu i popijając sporą ilością płynu. Starałam się, aby to była woda, ale częściej był to jakiś sok, kawa lub herbata ;) W czasie trwania kuracji nie odczułam żadnych skutków ubocznych typu ból brzucha, odbijanie się czy jakieś inne rewolucje żołądkowe. 
Hairvity ukierunkowany jest głównie na wspomaganie zdrowego wyglądu włosów, ale przy okazji ma dobry wpływ na stan skóry. Jeśli mam być szczera, to zaobserwowałam większą poprawę w wyglądzie skóry niż włosów... W ostatnim czasie nie zmieniłam nic w pielęgnacji twarzy, a zauważyłam, że podskórne grudki, na które ciągle Wam narzekam, delikatnie się zmniejszyły, a te malutkie zniknęły całkowicie. Poza tym poprawił się koloryt skóry, a ona sama stała się bardziej elastyczna. Co do włosów, to na pewno są mocniejsze i mniej wypadają. Przed rozpoczęciem kuracji podcięłam końcówki, ale ten miesiąc zażywania suplementu Hairvity nie przyczynił się do szybszego porostu włosów- urosły nieco ponad 1 cm, czyli raczej standardowo. Pojawiło się kilka nowych baby hair, z których mam nadzieję, wyrosną mocne, długie włosy. I to by było tyle z mojej strony. Wiem, że u niektórych dziewczyn, które również zażywały suplement diety Hairvity, wzmocniły się paznokcie i przyspieszył się ich wzrost, u mnie jednak nic takiego nie miało miejsca. Wręcz odwrotnie, w trakcie kuracji złamały mi się z trzy, przez co musiałam wszystkie skrócić do minimum, ale nie wiążę tego z tymi kapsułkami. Chyba po prostu były już za długie lub zbyt długo nie robiłam przerw między hybrydami...
Jedno opakowanie Hairvity zawiera 60 kapsułek, czyli wystarcza na miesiąc kuracji i kosztuje 59 zł. Suplement ten można kupić na stronie www.hairvity.pl , a także w wybranych salonach fryzjerskich, kosmetycznych i aptecznych. Aby cieszyć się optymalnymi rezultatami, producent zaleca stosowanie suplementu przez minimum 3 miesiące. 
Czytaj więcej »

Only Box- Dookoła włosów

sobota, 26 listopada 2016 39 komentarzy
Listopad upłynął mi na intensywnym testowaniu kosmetyków do włosów. Dawno nie były tak rozpieszczane ;) Wszystko za sprawą Only Box'a, w którym znalazłam aż sześć pełnowymiarowych produktów do ich pielęgnacji.  
W pięknym pudełku w kolorowe kwiaty przewiązanym niebieską wstążką ( tak na marginesie: dawno nie dostałam tak pięknie zapakowanych kosmetyków. same zobaczcie, o tu ) znajdowały się:
L’biotica Professional Therapy  Express Dry Shampoo, Suchy Szampon- to idealny sposób na szybkie i proste odświeżenie włosów bez użycia wody. Włosy odzyskują świeży wygląd w ciągu kilku sekund. Formuła suchego szamponu L' biotica sprawia, że włosy pozostają odświeżone oraz lekko uniesione u nasady. Przywraca włosom energię i witalność. 200 ml/ok.18,00 zł
Odżywka ochrona i odbudowa, Coconut Oil, Hello Nature, Cece of Sweden- odżywka dogłębnie nawilża i sprawia, że włosy stają się mocne, zdrowe i lśniące. Formuły produktów HELLO NATURE nawet do 93% tworzą składniki naturalnego pochodzenia. 300 ml/19,90 zł
Szampon wygładzający, kuracja olejkami, Ziaja- do włosów suchych i zniszczonych oraz po zabiegach fryzjerskich. Myje i oczyszcza włosy, zmiękcza i wygładza, zwiększa ich podatność na modelowanie i objętość. 300 ml/ok. 7,00 zł
Olejek w kremie do włosów, 7 efektów z olejkiem arganowym, Marion- odżywia włosy i ułatwia ich stylizację bez obciążania. Lekka i łagodna formuła bez spłukiwania.  Olejek zawiera bogaty w glicerydy oraz witaminy olej arganowy, olej kokosowy i olej inca inchi, które pomagają zapewnić włosom 7 efektów, między innymi: wygładzenie, nawilżenie i odżywienie. 150 ml/ ok. 11,00 zł
Serum multifunkcyjne do włosów, ELESTABion R, Floslek- regeneruje włosy przesuszone, osłabione, zniszczone. Chroni przed utratą wilgoci i zanieczyszczeniami środowiska. Wygładza, nadaje jedwabistą miękkość, połysk i sprężystość. Przedłuża trwałość koloru włosów farbowanych. Zapewnia ochronę termiczną przed ciepłem suszarki, lokówki, prostownicy. Włosy nawilżone, wygładzone, lśniące i zregenerowane, bez skłonności do puszenia. Łatwe do rozczesania i stylizacji. 30 ml/ ok.15,00 zł
Skoncentrowana maska wygładzająca, kuracja olejkami, Ziaja- do włosów suchych i zniszczonych oraz po zabiegach fryzjerskich. Intensywnie regeneruje, chroni przed wysuszeniem, nadaje włosom gładkość, przywraca naturalny i zdrowy wygląd. 200 ml/ ok.9,00 zł
A teraz po kolei. Zaczniemy od olejku w kremie 7 efektów Marion. Znajduje się on w plastikowej, proste butelce z wygodną, higieniczną pompką, która ułatwia dozowanie kosmetyku. Czytelna etykietka zawiera wszystkie niezbędne informację, w tym sposób użycia oraz skład. Szata graficzna jest przyjemna dla oka, a dzięki temu, że ścianki są bezbarwne wiadomo, ile olejku w kremie już ubyło. Produkt ma lekko brzoskwiniowy kolor i piękny, słodki zapach, aczkolwiek nieco zalatujący sztucznością. Dla mnie jest to bardziej odżywka niż olejek i taką też ma konsystencję- gęstą i kremową. I jako odżywki używam też tego produktu: po umyciu włosów dwie-trzy pompki wcieram w końce i nie spłukuję. Olejek w kremie nałożony w niezbyt dużej ilości ładnie wygładza, zmiękcza i nawilża włosy. Gdy jest go za dużo, może zbytnio obciążyć włosy i sprawić tym samym, że wydają się nie świeże. Jego niewielka ilość pozwala dociążyć włosy, tak aby zniwelować ich puszenie się i elektryzowanie. Ponadto produkt ułatwia rozczesywanie włosów.
Kolejnym kosmetykiem z Ony Box'a jest multifunkcyjne serum Floslek, które stosuję po wysuszeniu i wyprostowaniu włosów- traktuje je jako kropkę nad i w ich codziennej pielęgnacji. Serum jest bezbarwne, ma oleistą konsystencję i delikatny, przyjemny zapach. Używam go w bardzo małej ilości i tylko na końce włosów. Serum dobrze chroni końcówki przed rozdwajaniem się, ujarzmia włosy oraz dodaje im miękkości i blasku. Kosmetyk jest bardzo wydajny, po miesiącu stosowania praktycznie nie widzę jego ubytku. Serum Floslek znajduje się w małej, poręcznej buteleczce z pompką typu air- less. Producent ma ode mnie duży plus za różowo- szarą szatę graficzną. Ostatnio takie połączenie kolorów jest moim ulubionym ;)
Pora na zestaw wygładzającego duetu Ziaja, szamponu i maski. Do kosmetyków tej marki mam słabość, wiele z nich się u mnie sprawdziło i nie inaczej było z tym zestawem. Szampon oraz maska znajdują się w charakterystycznych dla marki opakowaniach. Zarówno butelka od szamponu, jak i słoik z maską do włosów są wygodne w użyciu i dobrze wykonane. Szampon ma gęstą konsystencję o przepięknym, bursztynowym zabarwieniu oraz o przyjemnym, słodkawym zapachu. Szampon mocno się pieni, ale jest jednocześnie delikatny dla włosów i skóry głowy. Bardzo dobrze oczyszcza, nie plącze włosów ani nie robi z nich siana. Odżywia i nawilża suche i zniszczone włosy, a także dodaje im blasku. Maska jest bardzo gęsta, treściwa, przez co nie spływa z włosów. Stosuję ją raz-dwa razy w tygodniu dla większej regeneracji włosów. Już przy spłukiwaniu jej, czuć, że włosy są wygładzone i aż takie śliskie. Maska mocno zmiękcza, wygładza i nawilża włosy. Dodatkowo poprawia ich elastyczność, ułatwia rozczesywanie oraz nadaje im ładny połysk. Tym szybko zyskała miano mojego ulubieńca :) Poza tym lubię maski zapakowane w słoiki z szerokim otworem, tak jak w przypadku Ziaja, bo pozwalają na wygodne wydobycie produktu do samego końca. 
Odżywki z olejem kokosowym Cece of Sweden używałam na zmianę z wspomnianym już w tekście olejkiem w kremie Marion. Jednak w tym przypadku bardziej podoba mi się szata graficzna opakowania: stonowana, jakaś taka spokojna, łagodna i bardzo pasująca do naturalnego produktu, jakim jest odżywka Hello Nature. Ciemnobrązowa butelka jest poręczna, łatwo wycisnąć z niej odżywkę, której konsystencja jest gęsta, kremowa o zniewalającym kokosowym zapachu. Jej również nie spłukuję, tylko zostawiam na włosach, aby je zdyscyplinowała. Odżywka widocznie poprawiła kondycję moich włosów, dogłębnie je nawilżyła i odżywiła oraz mocno zregenerowała. Zaobserwowałam także, że znacznie ułatwia rozczesywanie włosów, a także sprawia, że są pełne życia, elastyczne, zdrowo wyglądają i pięknie pachną. Nie ma się co dziwić, w końcu w jej składzie znajdziemy aż 5 różnych olei: makadamia, kokosowy, arganowy, jojoba oraz ze słodkich migdałów. Taka mieszanka musi mieć dobroczynny wpływ na włosy. 
I na koniec zostawiłam suchy szampon L'Biotica. Jest to mój pierwszy, inny suchy szampon niż Batiste. Bardzo, ale to bardzo podoba mi się szata graficzna opakowania. Jest trochę chłodna, minimalistyczna, a jednocześnie elegancka, subtelna i ekskluzywna. O tym, jak należy stosować suchy szampon nie muszę Wam pisać, bo wiecie jak to się robi. Szampon błyskawicznie odświeża włosy, odbija je od nasady, poprawiając ich objętość. Świetnie wchłania nadmiar sebum, sprawiając tym samym, że włosy wyglądają na świeżo umyte. Należy jednak pamiętać, że każdy tego typu produkt to doraźna pomoc, która nie zastąpi nam umycia włosów tradycyjnym szamponem. 

Ode mnie to dzisiaj tyle. Do zobaczenia w następnym poście :)
Czytaj więcej »
SZABLON BY: PANNA VEJJS.