O dwóch maseczkach słów kilka

środa, 19 lutego 2014 46 komentarzy
Chyba jestem trochę zacofana. Dlaczego? Bo żyję na tym świecie już ćwierć wieku ( rocznikowo, do urodzin został mi jeszcze ponad miesiąc ), a dopiero teraz odkryłam maseczki- szmateczki ( uroczo nazwałam, prawda :P? ). Kawałek szmatki z otworkami na usta, nos i oczy niesamowicie ułatwiający i przyspieszający pielęgnację cery. Nie trzeba niczego rozsmarowywać po twarzy, następnie zmywać czy pamiętać o proporcjach robiąc domowe maseczki. Wystarczy oczyścić twarz, nałożyć szmatkę, po 15 minutach zdjąć i gotowe. Po prostu bajka :) Już nie tak bajkowo wygląda człowiek w samej maseczce, bardziej przypomina się maszkarę z horroru :P Dlatego drobna rada- tego typu maseczki warto nakładać tylko i wyłącznie, gdy posiadacie 100% pewność, że przez najbliższe kilkanaście minut nikt do Was nie przyjdzie :P 
Dziś przygotowałam dla Was post o dwóch takich maseczkach-szmateczkach, o których producenci piszą następująco:
Złota maska kolagenowa przeciwzmarszczkowa Marion to doskonale dopasowany do kształtu twarzy płat hydrożelowy, nasączony został serum ze składnikami, które w chwili kontaktu ze skórą, wnikają nawet do głębokich warstw naskórka. Skoncentrowana formuła substancji aktywnych skutecznie pielęgnuje skórę twarzy. Maska wygodna w użyciu, do każdego typu skóry. Składniki zawarte w serum działają na cerę trójwymiarowo: równomiernie wzdłuż i wszerz jej powierzchni oraz w głąb skóry. Płat nałożony na twarz, podnosi jej temperaturę, co umożliwia efektywne działanie substancji aktywnych.
Rozświetlająca maska do twarzy Beauty Formulas przywraca pozbawionej życia skórze świeżość i blask. Rozjaśnia skórę, dzięki czemu twarz nabiera promiennego wyglądu. zawiera arbutynę, wyciąg z korzenia morwy, wyciąg z kwiatu pomarańczy i wyciąg z zielonej herbaty, które wnikają w głąb skóry, ożywiają ją i wyrównują jej barwę.
Maseczka ma żelową postać, po nałożeniu na twarz przypomina taflę lodu. Zatopione są w niej złote, delikatne drobinki. Jest dobrze nasączona i bezzapachowa. Niestety, jest źle wyprofilowana- otwory na oczy i usta są za małe, a otwór na nos zbyt duży. Mimo to dobrze trzyma się twarzy, nie spływa, a podczas jej aplikacji nie czuć najmniejszego dyskomfortu, ale przyjemne uczucie chłodu. 
Maseczka jest przecwizmarszczkowa, ale po jednokrotnym jej użyciu nie odnotowałam by jakkolwiek wpłynęła na moje nieliczne zmarszczki. Po jej zdjęciu pozwoliłam nadmiarowi produktu wchłonąć się w skórę- trwało to zaledwie kilka minut. Po tym czasie spojrzałam w lustro i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to to, że twarz nabrała blasku, stała się bardziej promienista, koloryt został wyrównany, przez co twarz nabrała zdrowszego wyglądu. Zaczerwienienia zostały uspokojone, skóra nawilżona, zmiękczona oraz odżywiona. 
Złota maska kolagenowa przeciwzmarszczkowa Marion przypadła mi do gustu, głównie dzięki efektowi chłodzenia jaki można odczuć podczas jej aplikacji. Efekty również są zadowalające i chętnie wypróbuję inne maseczki z tej serii.
Maseczka Beauty Formulas jest również dobrze nasączona i całkowicie bezzapachowa. Bardzo dobrze trzyma się twarzy, nie zsuwa się, więc spokojnie mogłam robić obiad czy siedzieć przy komputerze. I tutaj podczas aplikacji nie odczuwałam żadnego dyskomfortu. Po zdjęciu czułam, że skóra twarzy jest ukojona, wygładzona oraz odświeżona. Maseczka przyjemnie nawilżyła, odżywiła oraz rozświetliła skórę, jednak ten ostatni efekt nie okazał się długotrwały. 
Rozświetlająca maska do twarzy Beauty Formulas to tak naprawdę pierwsza maseczka- szmatka jaką miałam okazję testować i muszę przyznać, że przypadła mi do gustu, głównie ze względu na szybką aplikację. Z efektów również jestem zadowolona, chociaż oczekiwałam, że efekt promienniście wyglądającej cery utrzyma się dłużej niż godzinę.

Reasumując, obie maseczki przyjemnie mnie zaskoczyły. Szybka i łatwa aplikacja oraz widoczne efekty nawilżenia czy odżywienia skóry zdecydowanie przemawiają na ich korzyść. Od tej pory będą częściej gościć w mojej kosmetyczce :)

46 komentarzy

  1. Zawsze mam rozrabiane maseczki, muszę kiedyś taką gotową nałożyć :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ja też całkiem niedawno poznałam maseczki w takiej formie :-) i też bardzo je polubiłam
    mam kilka takich "maseczek-szmateczek" w swoich zbiorach
    lubię maseczki Marion więc pewnie kiedyś i ta maseczka wpadnie w moje łapki :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja jakoś nie przepadam za tego typami maseczkami .:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Te z beautyformulas musze wyprobowac:) teraz chyba nawet jest na promocji w SP

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie miałam takiej "maseczki-szmateczki " :p chętnie kupię sobie jakas przy okazji :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię firmę Marion więc i pewnie u mnie zawita :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam żadnej z nich ale chyba pora żebym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jakoś nie przepadam za tego typu maseczkami, wolę te do rozsmarowywania i zmywania :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A jak bardzo fajnie się wygląda w takiej maseczce :) jak potwór zombie ;D
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz rację - takie maseczki są fajne, gdy nie ma czasu, bo nie trzeba się bawić w smarowanie i rozrabianie. Ja raczej takich nie używam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdzie kupujesz maseczkę z Mariona?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kupuję w drogerii niedaleko mojego miasteczka, a pełna lista sklepów z kosmetykami marion jest tutaj: http://www.marionkosmetyki.pl/sklepy.html :)

      Usuń
  12. Z chęcią spróbowałabym maseczkę z Mariona :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie miałam tych maseczek, ale ta złota maska kolagenowa mnie zainteresowała

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja żyję na tym świecie 21 lat i też jeszcze nie próbowałam tej formy maseczek. W końcu muszę zacząć :D

    www.celestialnailart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Maseczkę Marion chętnie bym wypróbowała. Do BF jestem zrażona po testach suchego szamponu i płatów na nos. Nigdy więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. nie używałam ich, ale też mam tego typu maseczki jeszcze w domu, tylko jakoś o nich zapominam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja miałam tylko jedna maskę szmateczkę Olay:D

    OdpowiedzUsuń
  18. Będę musiała się za nimi rozejrzeć:)

    OdpowiedzUsuń
  19. haha ja do przeczytania Twojego posta nie miałam pojęcia o takich maseczkach ;d

    OdpowiedzUsuń
  20. To ja w ogóle jestem zacofana, bo nie używam takich maseczek. Tylko naturalne składniki.

    OdpowiedzUsuń
  21. z całą pewnością użyje tej maseczki z Marion :) Też bardzo lubie te maski szczególnie ze względu na wygodę:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Z takich, jak je nazwałaś "maseczek-szmateczek" bardzo lubię maski Dermopharma, moja ulubiona to wersja nawilżająca, regenerująca też jest bardzo przyjemna :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie miałam ani jednej z tych maseczek;) Ale przy kolejnej wizycie w drogerii zwrócę na nie uwagę;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja jeszcze nie miałam żadnej tego typu maseczki, muszę w końcu je wypróbować :P

    OdpowiedzUsuń
  25. Nigdy nie miałam takiej maseczki, ale chętnie spróbuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Lubię kosmetyki Marion, więc pewnie wypróbuję i tą maseczkę :D

    OdpowiedzUsuń
  27. No to ja też jestem zacofana! I to jeszcze bardziej, bo do tej pory ich nie spróbowałam ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja rownież musze zapisac się do klubu zcofanych, bo nigdy jeszcze nie stosowałam tego typu maseczki :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Chętnie je wypróbuję. Uwielbiam nowości jeśli chodzi o pielęgnacje twarzy. A maseczki tego typu wręcz uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  30. Mam taką maskę w zapasach ale boję się jej użyć haha, też jestem zacofana :D

    OdpowiedzUsuń
  31. uwielbiam hydrożelowe maseczki, ale tej jeszcze nie miałam, na pewno spróbuje przy najbliższej okazji :)

    OdpowiedzUsuń
  32. to mnie też zaskoczyła opinia o Marion, raczej dobrych wspomnień nie mam z ta marką:P

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja jeszcze nie stosowałam maseczek - szmateczek ^^ Chociaż mam 24 lata ( rocznikowo ) ;)

    Chwilowo dalej preferuję te w formie mazideł ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja już żyję troszkę więcej niż ćwierć wieku i też jeszcze takiej maseczki nie miałam okazji nakładać :)

    OdpowiedzUsuń
  35. też polubiłam się ostatnio z takimi szmatkowymi maskami ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Bardzo lubię takie maseczki-szmateczki (ale mi się ta Twoja nazwa spodobała :P). Beauty Formulas miałam - dobrze się u mnie sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Obie maseczki przydałyby się dla mojej pozbawionej blasku cery...

    OdpowiedzUsuń
  38. Lubię takie maseczki, bo ino myk nakładam na twarz i nie muszę myśleć czy lewy policzek ma tyle samo maseczki jak prawy :) Tych nie miałam, ale używałam Purederm czekoladowej z Hebe - całkiem fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  39. jest super
    pozdrawiam:*
    Ola z Fashiondoll.pl

    OdpowiedzUsuń
  40. Mam dwie maseczki na półce tego typu i ciągle podchodzę do nich jak do jeża.

    OdpowiedzUsuń
  41. Używam takich maseczek tylko od czasu do czasu, wolę jednak tradycyjnie nakładane, bo mogę dotrzeć do każdego zakamarka skóry.

    OdpowiedzUsuń
  42. bardzo fajnie tu u Ciebie :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Kiedyś z uporem maniaka kupowałam takie saszetkowe maseczki i próbowałam nowych, teraz mam paru swoich ulubieńców i rzadko kupuję coś nowego. Tych dwóch jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń

SZABLON BY: PANNA VEJJS.