Recenzja: Olejek do opalania i masażu Neroli Essence, Song of India

piątek, 24 marca 2017 38 komentarzy
Obietnice producenta:
Olejek do opalania i masażu Neroli to wyjątkowe połączenie naturalnych olejków eterycznych dla zachowania blasku i elastyczności Twojej skóry. Zadbaj o urodę i dobry nastrój z wyjątkowym olejkiem do ciała. Poczuj się jak księżniczka Neroli!


Moim zdaniem:
Neroli to olejek eteryczny otrzymywany z kwiatów gorzkiej pomarańczy, używany w średniowieczu jako perfumy. Swoją nazwę zawdzięcza włoskiemu miasteczku Nerola, a popularność zyskał pod koniec XVII wieku, kiedy to księżniczka tego miasta, niejaka Anna Marie Orsini, przedstawiła go jako swój ulubiony aromat, dodając go do kąpieli i skraplając nim swoje rękawiczki. W XXI wieku i ja mogę poczuć się jak włoska księżniczka, dzięki uprzejmości sklepu internetowego Magiczne Indie, z którego mam  olejek Neroli Essence od Song of India ;)
Olejek przeznaczony jest do opalania i do masażu ciała oraz twarzy, ja wybrałam go jednak do testów z myślą o pielęgnacji ciała, bo jak wiecie, wszelkie olejki bardzo sobie cenię. Znajduje się w niedużej, plastikowej buteleczce o pojemności 100 ml. Nakrętka z klapką jest bardzo szczelna i warto uważać przy jej odchylaniu, bo można połamać paznokcie. Sam olejek jest rzadki, ma nietłustą konsystencję, zabarwioną na leciutki zielony kolor. O ile działanie olejku jest bardzo dobre, o czym w dalszej części recenzji, o tyle jego zapachu nie polubiłam. Ba, ja go wręcz nie znoszę! Kosmetyk Song Of India pachnie specyficznie, jak jakaś kiepska męska woda po goleniu lub męski żel pod prysznic. Zapach jest tak charakterystyczny, że nie da się go pomylić z niczym innym. W dodatku jest intensywny, a używany codziennie może przyprawić o ból głowy... Dlatego olejku używam rzadko i tylko czekam aż dobije dna, jego zapach jest naprawdę paskudny. W dodatku jest trwały, jego woń unosi się nawet kilka godzin po zaaplikowaniu na skóre...
Na szczęście, działanie olejku rekompensuje mi jego zapach okropnej wody kolońskiej. Mimo dużej zawartości różnych olejków, czyli słonecznikowego, arachidowego, migdałowego i z kiełków pszenicy, nie jest tłusty i szybko się wchłania, nie zostawiając na skórze lepkiej warstewki. Olejki te zapewniają odpowiednie nawilżenie skóry, odżywienie jej i zmiękczenie. Poza tym wygładzają skórę, łagodzą podrażnienia oraz wzmacniają barierę ochronną naskórka, a olejek z kiełków pszenicy wykazuje się dodatkowym działaniem przeciwstarzeniowym. Ponadto w składzie olejku znajdziemy jeszcze witaminę E, która również chroni skórę przed wczesnym starzeniem się, a wyciągi z aloesu i rumianku koją oraz nawilżają. Wystarczy użyć olejku raz, aby skóra była odżywiona, zmiękczona i przyjemnie gładka w dotyku. 
W internetowym sklepie Magiczne Indie znalazłam jeszcze trzy inne wersje tego olejku: Sandałowy, Aphrodesia, która ma nas przenieść do starożytnego sanktuarium oraz Budda Delight o kuszącym, cytrusowo- kwiatowym aromacie. Jestem ciekawa czy pachną ładniej niż Neroli czy też swoimi zapachami przypominają męskie kosmetyki...

38 komentarzy

  1. Musiałabym spróbować. Czasem zapach w takich produktach powoduje, że je odrzucam na wstępie. Sama nie wiem. Jednak to wygładzające działanie, wyciągi kojące mnie kuszą bardzo. Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że jej zapach skutecznie by mnie zniechęcił :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że jego zapach skutecznie by mnie zniechęcił :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ale bym zapach tegoż chciała poznać:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tej marki ale zaciekawiłaś mnie tym postem :) uwielbiam się opalać wiec za niedługo się przyda :p

    OdpowiedzUsuń
  6. O, Łukasz mnie może takim cudem smarować :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie, że wystarczy tylko jedno użycie i jest taki efekt. Super.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak słyszę Song of India to uginają mi sie kolana z radości;) bo wiem, że to są bardzo dobrej jakości kosmetyki
    zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  9. Mocne zapachy powodują u mnie ból głowy, więc obawiam się, że z tego względu olejek nie będzie dla mnie dobrym wyborem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Aż taki hardcorowiec z niego jeśli chodzi o zapach? To ja podziękuję

    OdpowiedzUsuń
  11. mimo tych wszystkich właściwości nawilżających, zmiękczających i szybkiego wchłaniania zdecydowanie nie sięgnę po ten kosmetyk. Paskudny zapach odpycha mnie na tyle by zupełnie przekreślić produkt :P

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie olejków nigdy dość, podkrada mi je facet ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda; że nie sprawdza się zapachowo...

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam olejki do wszystkiego, ale taki zapach pewnie i mnie by męczył. Jednak w ich wypadku wolę bardziej subtelne i zdecydowani kobiece zapachy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mimo wszystko jestem ciekawa tego zapachu. Osobiście lubię męskie perfumy i czasami podobają mi się o wiele bardziej niż damskie. W sumie, przydałby mi się olejek do masażu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ah ten zapach by mnie urzekł :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hmmmm poniekąd zaintrygował mnie zapach tego olejku :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeżeli tak "cudownie" pachnie to ja za niego podziękuję, wolę by nie głowa nie bolała..

    OdpowiedzUsuń
  19. Neroli to mocny zapach, raczej dla fanów takich zapachów.

    OdpowiedzUsuń
  20. Z tym sklepem miałam niemile jazdy i raczej tam nie wstąpię ponownie:(

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj, nie zniosłabym tego zapachu ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam tonik z kwiatem pomarańczy, nie kojarzy mi się z męską wodą kolońską, ale też śmierdzi :P

    OdpowiedzUsuń
  23. Oj tak, zapach może naprawdę zniechęcić, nawet jeżeli pozostałe cechy produktu są doskonałe. Lubię typowo męskie zapaszki, ale tego konkretnego nie umiem sobie przypomnieć :)

    OdpowiedzUsuń
  24. przy pielęgnacji twarzy zniosłabym kiepski zapach o ile produkt miałby fajne działanie.. w przypadku pielęgnacji ciała moje wymagania co do zapachów są jednak wyższe ;-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ciekawe czy przypadłby mi do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Niestety do olejków jeszcze się nie przekonałyśmy :P Ale może kiedyś bo zapowiada się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Z ciekawości bym powąchała, skoro taki straszny zapach :D

    OdpowiedzUsuń
  28. oj słabo, od takich kosmetyków wymagam by ładnie pachniały...

    OdpowiedzUsuń
  29. Zapach mógłby mnie zniechęcić, mimo pozytywnych właściwości.

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie lubię Neroli, więc pewnie mimo świetnego działania nie byłabym w stanie używać. Ciekawe jak pachnie olejek sandałowy.

    OdpowiedzUsuń
  31. 1) Po tej długiej zimie i pochmurnej jesieni - mam tylko jedno życzenie: by lato było tak słoneczne, żeby producenci olejków do opalania nie nadążali z produkcją :)

    2) "Swoją nazwę zawdzięcza włoskiemu miasteczku Nerola, a popularność zyskał pod koniec XVII wieku, kiedy to księżniczka tego miasta, niejaka Anna Marie Orsini, przedstawiła go jako swój ulubiony aromat, dodając go do kąpieli i skraplając nim swoje rękawiczki."

    Fajny obrazek, scena - jak początek jakiejś powieści :)) Lubię takie klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja nie przepadam za olejkami, wiec nie skusilabym sie na niego. Tym bardziej po Twojej recenzji

    OdpowiedzUsuń
  33. Takiego zapachu to bym nie zniosła.

    OdpowiedzUsuń
  34. Lubię olejki, zwłaszcza lekkie w konsystencji i niezbyt tłuste. Jednak za bardzo mocnymi męskimi zapachami nie przepadam.
    Owszem, lubię niektóre zapachy Unisex więc jakąś tam dozę męskości w aromacie dopuszczam. Ale zbyt intensywnie nie może być.

    OdpowiedzUsuń

SZABLON BY: PANNA VEJJS.