00:02:00

Face&Look Box, czyli mój mały prezent na Dzień Kobiet :)

Face&Look Box, czyli mój mały prezent na Dzień Kobiet :)
Wy macie swoje Glossy Box, Shiny Box czy Pinky Joy, a ja mam Face&Look Box :D Jako ambasadroka F&L mogę zamawiać pudełka wypełnione kosmetykami za jedyne 39,99zł ( w tym jest przesyłka kurierem! ). F&L w swojej ofercie ma już kilka boxów, niestety te, które interesowały mnie najbardziej zostały szybko wyprzedane... Nie ma się co dziwić, za taką cenę rozchodzą się jak świeże bułeczki. Mimo to dwa dni temu udało mi się kupić najnowsze pudełko wręcz wypchane po brzegi kosmetykami Joanna, a już dziś cieszę się jego bogatą zawartością:
* Z APTECZKI BABUNI Delikatny odświeżający płyn do higieny intymnej 300ml
* Z APTECZKI BABUNI Odżywczy balsam do ciała 500ml
* Z APTECZKI BABUNI Krem odżywczy do szorstkich dłoni 100ml
* ARGAN OIL Jedwabisty eliksir do włosów suchych i zniszczonych 30ml
* ARGAN OIL Maseczka do włosów suchych i zniszczonych 150ml
* ARGAN OIL Odżywka do włosów suchych i zniszczonych 200ml
* ARGAN OIL Szampon do włosów suchych i zniszczonych 200ml
* SENSUAL Peeling do ciała gruboziarnisty 200g
* SENSUAL Kremowy żel pod prysznic 500ml
* oraz najnowszy numer magazynu Face&Look.
Muszę przyznać, że jest to jeden z lepszych zakupów ostatnich tygodni :)
Mamy dzisiaj swoje małe święto, więc życzę Wam wszystkiego najlepszego :):* 

00:02:00

Nowości i kontynuacje, czyli o dwóch ostatnich współpracach

Nowości i kontynuacje, czyli o dwóch ostatnich współpracach
Jak zapewne większość z Was wie portal Uroda i Zdrowie mniej więcej na początku lutego ogłosił Wielką Akcję Testowania Kosmetyków. Aby wziąć w niej udział wystarczyło tylko wybrać kosmetyki, które chciałoby się testować i wraz z adresem bloga poinformować o tym w komentarzu. Tak też zrobiłam i pod koniec ubiegłego miesiąca otrzymałam e-mail, że zakwalifikowałam się do testów jednego z zestawu kosmetyków od Maroko Sklep. I tak oto od początku tygodnia testuję sobie kosmetyczny olejek arganowy, naturalne czarne mydło oraz glinkę rhassoul, czyli marokański sekret urody z Gór Atlas :)
W tym tygodniu otrzymałam także drugą torebkę od Cytrynowej Drogerii, w której znalazłam krem do rąk Balea o zapachu papaji i maślanki, rosyjski krem do twarzy z zieloną herbatą, glicerynowe mydło z naturalnymi olejkami eterycznymi, próbkę czarnego mydła z olejkiem lawendowym oraz ślicznie pachnącą świeczuszkę w kształcie kwiatka w doniczce :)
Skoro już się pochwaliłam, to zadzieram kiece i lecę dalej testować :D

00:01:00

Czym u mnie pachnie?, czyli krótko o wybranych woskach YC

Czym u mnie pachnie?, czyli krótko o wybranych woskach YC
Dzisiaj przygotowałam dla Was post o zapachach, które w ostatnim czasie czuć u mnie w pokoju :) 
Christmas Cookie "delikatny i ciepły zapach świątecznych ciasteczek. Woń wanilii i cukrowej posypki, która subtelnie wypełni pokój": zapach, który moim zdaniem zupełnie nie przywodzi na myśl świątecznego okresu, dlatego uważam, że można go palić przez cały rok. Pachnie maślanymi ciasteczkami posypanymi cukrem z waniliową i cynamonową nutką. Zapach słodki, ale nie przesłodzony, otulający, niezbyt ciężki, intensywny, ale nie przytłaczający. 
Pineaplle Cilantro "egzotyczne i niecodzienne połączenie soczystego ananasa, kolendry, cytrusów i kokosa"w tym wosku nie wyczuwam ani ananasa ani cytrusów ani kokosa... Wyraźnie przebija się kolendra, mimo tego zapach nie jest intensywny, należy do subtelniejszych aromatów. Zapach nie jest słodki, raczej półwytrawny ( jak wino :P ), lekko mdły, ale też energetyczny.
Loves Me Loves Me Not "subtelny i niewinny zapach stokrotki i łąki pełnej polnych kwiatów. Wróc do czasów dzieciństwa i sprawdź- kocha? nie kocha? kocha?": zapach otrzymałam w ramach współpracy, sama tego wosku bym nie wybrała, bo nie lubię kwiatowych zapachów. Mimo że nie jest to moja nuta zapachowa, to nie mogę powiedzieć by zapach szczególnie mi się nie podobał, jednak bardziej spodobał się on mojej rodzicielce niż mnie :) Zapach jest intensywny, ale nie ciężki. Jest świeżym i czystym zapachem, ale bardziej kojarzy mi się z mydłem o kwiatowym zapachu niż z prawdziwą łąką czy stokrotkami. 

Woski Yankee Candle możecie kupić zarówno stacjonarnie w większych miastach, jak i w Internecie, np. w Drogerii Cytrynowej :)

00:03:00

Nowości książkowe i kosmetyczne ostatnich dni

Nowości książkowe i kosmetyczne ostatnich dni
Luty okazał się miesiącem owocnym w wymiany książkowe oraz liczne promocje w księgarniach. Stosik po lewo to zbiór łupów poczynionych w Biedronce, a także w internetowych księgarniach, takich jak Aros czy Weltbild. Oba sklepy bardzo Wam polecam, szczególnie dyskont Aros ze względu na naprawdę okazjonalne ceny oraz koszty wysyłki już od 3,99zł. Stos po prawo to powieści, które udało mi się zdobyć dzięki wymianom z użytkownikami portalu Lubimy Czytać, dzięki czemu mam coraz więcej książek, ale niestety, ostatnio też coraz mniej czasu na ich lekturę... 
Odwyk zakończyłam, więc w końcu mogłam nadrobić zaległości kosmetyczne :P Zamówienie z Yves Rocher poczyniłam, by nabić TŻ punkty Pay Back ( za moje małe zakupy otrzymał nie tylko punkty za wydane przeze mnie pieniądze, ale też dodatkowe 1000 ). Pod koniec wspomnianego odwyku nie miałam już ani jednego żelu pod prysznic, dlatego zamówiłam od razu dwa. Szampony kupiłam w ramach promocji "3 za 21zł". Jeden z nich miałam już wcześniej i okazał się fantastyczny! Napiszę o nim dużo więcej w niedługim czasie, bo naprawdę jest wart osobnej notki :) W lutym skończyła mi się maska do włosów, więc zaczęłam poszukiwania nowej na Allegro. Miałam kupić tylko jedną, ale sprzedający akurat miał w promocji Kallos Jasmine za niecałe 8zł, więc szkoda było mi nie wziąć :) Tym bardziej, że jej waniliowa siostra dobrze sprawdziła się na moich włosach. W internetowym sklepie Golden Rose trafiłam na nie lada promocję- lakiery do paznokci z serii Fantastic zostały przecenione w niecałych 6zł na 2zł! Stąd aż 10 nowych kolorów :)
I to by były wszystkie moje zakupy, więcej grzechów nie pamiętam :P

07:06:00

Recenzja: Masło do ciała Kakao, Balea

Recenzja: Masło do ciała Kakao, Balea
Obietnice producenta:
Cudownie pachnące masło do ciała KAKAO z 20% zawartością masła Shea w składzie, z dodatkiem masła kakaowego. Neutralne dla skóry pH sprawi, że kosmetyk sprawdzi się nawet przy skórze wrażliwej. Produkt przeznaczony do skóry suchej.

200ml w drogerii Cytrynowej kosztuje 19,50zł
Skład: Aqua, Butyrospermum Parkii Butter, Theobroma Cacao Butter, Glycine Soja Oil, Dimethicone, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Lanolin Alcohol, Phenoxyethanol, Cera Alba, Xanthan Gum, Parfum, Tocopherol, Disodium EDTA, Methylparaben, Citric Acid, Lecithin, Ethylparaben, Butylparaben, Ascorbyl Palmitate, Propylparaben, Hydrogenated Palm Glicerides Citrate, CI 15510, CI 13015, CI 15985, CI 28440.
Moim zdaniem: 
O kosmetykach Balea czytam już chyba od roku, jak nie lepiej. Piszecie, że są wspaniałe, cudowne, najlepsze :) Bardzo chciałam je przetestować na własnej skórze, jednak jak same wiecie u nas w Polsce są słabo dostępne, a gdy w końcu znalazłam internetową drogerię mającą ich kosmetyki w ofercie to nie miałam funduszy na zakup- zanim zdecydowałam się co by tu kupić odłożone pieniądze wydałam na kawę z koleżanką, nową książkę, kolejną torebkę, itp. Tak więc żyłam sobie bez Balei do dnia nawiązania współpracy z Drogerią Cytrynową, która spełniła moje cichutkie marzenie i do testów przesłała mi nie jeden, ale dwa kosmetyki Balea. Dziś dowiecie się co sądzę o kakaowym masełku do ciała, a później poczytacie o odżywce do włosów brązowych :)
Zakręcany słoiczek utrzymany jest w różowej tonacji, dziewczęcej i miłej dla oka. Urocze serduszko oraz kawałek czekolady przykuwa uwagę i zachęca do kupienia. Na mnie podziałało także słowo 'kakao', ponieważ jest to jeden z moich ulubionych zapachów w kosmetykach. Opakowanie wykonane jest z twardego plastiku, jego forma pozwala na łatwe zużycie kosmetyku do samego końca, zakrętka działa bez zarzutu ( jakby miało się tu co zacinać :P ), a produkt zabezpieczony jest sreberkiem. 
Masło skradło moje serce gdy tylko je powąchałam- niesamowicie pachnie! Zapach jest słodki, wręcz przesłodzony i nieco mdły, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Jest otulający, bardzo wyraźny, czuć w nim nutę deserowej czekolady i nutkę kakaowej goryczki. Umila pielęgnację oraz utrzymuje się na skórze przez dłuższą chwilę. 
Obawiałam się nieco konsystencji tego produktu, albowiem jest bardzo zbita, twarda jak prawdziwe masło wyjęte prosto z lodówki. Przypomina mi nielubiane przeze mnie masło do ciała Be Beauty, którego konsystencja jest tak toporna, że wsmarowywanie jej w ciało to była kara, a nie przyjemność. Na szczęście moje obawy szybko zostały rozwiane, bo mimo zbitej konsystencji masło przy rozsmarowywaniu nabiera lekkości, dzięki czemu aplikacja jest bezproblemowa. Dobrze i szybko się wchłania, nie pozostawia żadnej tłustej czy lepkiej warstwy. 
W kwestii działania masło Balea spełniło wszystkie moje oczekiwania. Skóra jest delikatnie natłuszczona, odżywiona, zmiękczona i wygładzona. Efekt dobrze nawilżonej skóry utrzymuje się bardzo długo. Masło regeneruje i pielęgnuje skórę oraz poprawia jej koloryt. Nie powoduje uczulenia, nie ściąga skóry, nie podrażnia nawet po depilacji. Sucha skóra na łokciach czy kolanach uległa widocznej poprawie, jest delikatniejsza, bardziej miękka i przyjemniejsza w dotyku. Masło sprawdza się równie dobrze zarówno jako krem do stóp, jak i balsam do dłoni. 
Za sprawką tego masła w końcu przekonałam się, że ani troche nie przesadzałyście chwaląc kosmetyki Balea :) Mam ochotę na więcej!

PS. Zapraszam na FanPage Drogerii Cytrynowej :)
Copyright © 2016 MintElegance , Blogger