10:26:00

Recenzja: Szarlotkowy peeling do mycia ciała Sweet Secret, Farmona


Od producenta:
Wyjątkowy kosmetyk o gęstej konsystencji i kuszącym zapachu słodkiej szarlotki z bitą śmietaną i zmysłowym cynamonem został stworzony do codziennej pielęgnacji i mycia ciała, dla osób, które dbają o zdrowy wygląd skóry i lubią pozwalać sobie na chwile przyjemności. Specjalnie opracowana, bogata receptura doskonale myje i odświeża skórę, nie powodując jej wysuszenia. Drobinki peelingujące usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka, a delikatna piana o zniewalająco słodkim zapachu rajskiego deseru dodaje energii, uwodzi i inspiruje, wyraźnie poprawiając nastrój. 
Regularne stosowanie szarlotkowego peelingu do mycia ciała doskonale odżywia skórę i poprawia jej sprężystość oraz pozostawia długotrwały, uwodzicielsko słodki zapach i aksamitnie gładką skórę. 


Cena: ok.13zł/225ml


Moim zdaniem:
Zanim przejdę do konkretów muszę Wam napisać ( bo nie wytrzymam! )że Szarlotkowy Peeling Farmony jest pierwszym moim peelingiem, który się pieni! Kurczę i to lepiej niż niejeden żel pod prysznic! Coś pięknego po prostu :D
Kosmetyk zamknięty jest w zgrabnej, estetycznej i higienicznej butelce z 'dzióbkiem' o pojemności 225ml. Butelka nie wyślizguje się z ręki, ale ma pewien mankament. Peeling sam w sobie jest gęsty, więc czasami ciężko go wycisnąć z butelki. Moim zdaniem praktyczniejszym rozwiązaniem byłby słoiczek z odkręcanym wieczkiem. Jak już jestem w temacie opakowania to muszę wspomnieć o jeszcze jednym małym minusie, mianowicie butelka z peelingiem nie jest przezroczysta, więc nie wiemy ile peelingu jeszcze nam zostało. 
Jak już wspomniałam konsystencja peelingu jest gęsta, w bursztynowym kolorze i ma wiele ostrych drobinek, dobrze ścierających martwy naskórek. Mimo tego, że drobinki są ostre, to jednocześnie są na tyle delikatne, że nie podrażnią nawet wrażliwej skóry ( chyba, że będziemy trzeć bardzo, bardzo, bardzo mocno ).
Nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o zapachu, który nie jest ani trochę chemiczny, wręcz przeciwnie: tak pachnie szarlotką, że czasami mam ochotę zjeść ten peeling razem z butelką :D
Po użyciu peelingu skóra jest tak oczyszczona, wygładzona i mięciutka, że aż chce się jej dotykać. Nie wysusza skóry, ale nawilżenie jej jest minimalne, dlatego zaraz po sięgam po Szarlotkowe masło do ciała i dzięki podwójnej dawce szarlotkowego zapachu mogę cieszyć się nim długie godziny.
Reasumując, peeling obłędnie pachnie i sprawia, że skóra jest aksamitna i odżywiona, więc czegóż chcieć więcej, prawda ;)?


Szarlotkowy peeling Farmona wraz z masłem do ciała ( o którym poczytacie już niedługo ) dostałam do testowania od portalu Bangla , ale nie miało to wpływu na moją opinię.


70 komentarzy:

  1. Ta szarlotka mnie bardzo kusi! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj mnie też, ale obecnie oszczędzam. xD

      Usuń
  2. Ostatnio kupiłam peeling cukrowy Farmony o zapachu czekolady&pistacji, ale niestety nie jestem z niego jakoś szczególnie zadowolona :( ale zapach za to ma nieziemski. Tego produktu nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Od dawna dawna planuję kupić ten peeling, jak dotąd jakoś nie było okazji. Teraz okazję znajdę! ;)
    Pozdrawiam,
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  4. Szarlotkę muszę koniecznie wypróbować! Chodzi za mną już od grudnia! :-))

    OdpowiedzUsuń
  5. nigdy nie miałam peelingu, który by się pienił ;d
    na pewno wypróbuję chociażby ze względu na szarlotkowy zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Już na święta ją widziałam, ale ciężko z dostępnością niestety...

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie te kosmetyki raczej nie kuszą.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo zachęcająca do kupna recenzja :) muszę wkońcu kupić jakiś smaczny kosmetyk ten firmy :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam styczności z pieniącym peelingiem. :) Chętnie bym wypróbowała. Kusi zapachem. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. oj kusisz :) szarlotka .... pycha :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapach na pewno przecudny ;D ale nie lubie używać kosmetyków, które poniekąd moglabym zjeść ;P nie lubie pachnieć czekoladą, szarlotką, kokosem, truflami i innymi takimi ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety,na Farmonie się zawiodłam kilka razy:(

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam z tej firmy balsam do ciała czekoladowo pistacjowy teeż pycha <3

    Zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja sie naprawde zaplacze przez blogerki. Wszystkie opisujecie jak pieknie Farmona pachnie, a ja tylko mialam jeden produkt i tyle... no przeciez nie bedzie mi mama scrubu do ciala z polski slac :(

    nom nom, narobilas mi ochoty- i chyba opcja szarlotkowa najbardziej mi podchodzi z dotad 'czytanych' opinii :)

    OdpowiedzUsuń
  15. I właśnie zachciało mi się pysznej szarlotki xD

    OdpowiedzUsuń
  16. Hmmm, a więc może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kolejna pozytywna recenzja tego peelingu, chyba w końcu się przejdę po niego.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mam olejek arganowy (nie z zsk), ale szkoda mi go uzywac ;P w ogole mam mase olejkow, powinnam je zuzyc w koncu.
    poza tym... olejek arganowy jest drogi i wolalabym go uzywac na twarz niz np. na wlosy- chyba, ze masz bardzo zniszczone albo zniszczone koncowki :P

    OdpowiedzUsuń
  19. peeling bym spróbowała, gorzej byłoby pewnie z masłem, miałam kokosowo-bananowy i właśnie go skończyłam uff..

    hmm..200 no fakt mało jak na ten sam czas co mój blog. Ja w tym roku będę obchodzić za kilka miesięcy 2 urodziny bloga:P. Zresztą zdarzało mi się nawet i w ciągu dnia dodać dwa posty, a kilka nawet usunęłam:P A dodaję codziennie:)
    Może u Ciebie coś źle pokazuje, mogę zrobić skan jak trzeba:)

    OdpowiedzUsuń
  20. o to nawet szybciej będziesz mieć urodziny bloga ode mnie, bo ja dopiero w lipcu. Od maja dopiero po głowie było mi przejście.

    OdpowiedzUsuń
  21. Moja siostra miała ale obie stwierdziłyśmy że zapach dla Nas jest jednak nieco chemiczny:) Ale mimo to przyjemny produkt, nie powiem:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Chyba sie skuszę, zapach musi być piękny:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Peeling jest genialny! Uwielbiam go i polecam każdej "peelingowej maniaczce" :)

    OdpowiedzUsuń
  24. miałam na niego ochotę już dawno, teraz na pewno się skuszę :)
    pieni się, bo jest to peeling myjący też kiedyś miałam podobny :)
    i zgadzam się, że lepszym rozwiązaniem dla treściwych peelingów jest słoiczek ;>

    OdpowiedzUsuń
  25. Kocham zapach szarlotki! ;D

    OdpowiedzUsuń
  26. mmmmmmmmmm mniam mniam mniam ♥ heheh oczywiście w przenośni mniam ;) chciałabym go :)

    OdpowiedzUsuń
  27. dzięki za recenzję :) na pewno go teraz zakupię !:) Tylko nigdzie w drogerii nie mogę go odszukać :D chyba został mi internet:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jeeeejku, jak ja lubię te kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Zapach szarlotki ♥ muszę gdzieś upolować te produkty koniecznie! :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Wspaniały zapach, idealny na zimę:))

    OdpowiedzUsuń
  31. Zapach musi być powalający!

    OdpowiedzUsuń
  32. jestem bardzo ciekawa zapachu tego peelingu ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ten zapach... uwielbiam...

    OdpowiedzUsuń
  34. alez zapach musi być cudowny! :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Haha, Ty uważaj i nie zjedz go rzeczywiście :D Chętnie bym się na niego skusiła, ale mógłby być nieco łatwiej dostępny. Nie ma go w Naturze, czy Roassmanach, jak dotąd stacjonarnie widziałam go przez krótki okres w Douglasie. A zamawiać wraz z kosztami przesyłki przez internet nie chcę...

    OdpowiedzUsuń
  36. Taki pyszny! :D nic dodac nic ujac :) same plusy widze :)

    OdpowiedzUsuń
  37. już czuje szarlotke i sobie wyobrażam jaki jest ten peeling ;d

    OdpowiedzUsuń
  38. Z tej serii wszystko obłędnie pachnie!
    Obserwuję i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Zjadłabym teraz szarlotkè :)

    OdpowiedzUsuń
  40. ta szara marynarka jest z Zalando, zawsze po kliknięciu w te kolaże które robię pojawia się stronka, gdzie wszystkie rzeczy są wypisane i od razu przekierowują do konkretnej rzeczy w konkretnym sklepie :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  41. Nie używałam. szczerze to nigdy nie miałam peelingu który by się pienił, to wielki plus tego produktu. Należę do fanek pachnących kosmetyków a szarlotkę kocham także pewnie byśmy się z tym peelingiem polubili:)

    OdpowiedzUsuń
  42. omomomom.. lubie zapachy jedzeniowe :D

    OdpowiedzUsuń
  43. Chyba warto się skusić! :)

    OdpowiedzUsuń
  44. dziękuję za polecenie, przyjrzę się im bliżej :)
    ale Ci dobrze z tymi feriami :) a peeling to za sam zapach już bym kupiła
    PS. wszystkie trzy komentarze się dodały ;p

    OdpowiedzUsuń
  45. haha, mogę usunąć, żaden problem ;d

    OdpowiedzUsuń
  46. dużo czytałam o tej Mel B i jeszcze o Jillian ;D są na mojej liście trenerów do przetestowania ;D

    OdpowiedzUsuń
  47. juz sama nazwa tego peelingu powoduje że mam ochotę go uzyć xd

    OdpowiedzUsuń
  48. Nie jest tego aż tak dużo ;p

    OdpowiedzUsuń
  49. mnie jeszcze kusi zeby się ważyć ale ogólnie robię to raz w miesiącu chociaż w lutym już na wadze stałam 2 razy jak nie 3 ;d wariatka ze mnie.

    no to spinamy tyłki spinamy :)

    OdpowiedzUsuń
  50. wygląda na dobry i jest niedrogi :> ciekawie, ciekawie

    OdpowiedzUsuń
  51. Już sam zapach mnie okropnie kusi!

    OdpowiedzUsuń
  52. Ale mnie zachęciłaś! Zapach mnie kusii, właśnie skończył mi się peeling, zapoluję na ten chyba :D

    OdpowiedzUsuń
  53. musze wypróbować a na obecna chwilę, testuje produkty od bingospa w wolnej chwili zapraszam do siebie pozdrawiam http://joasia1755.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  54. Kusi mnie ta seria Sweet Secret! :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Może spróbuję. Uwielbiam zapach szarlotki :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Ale kusi, dla samego zapachu nawet warto kupić:))

    OdpowiedzUsuń
  57. Zapach musi być naprawdę cudowny!

    OdpowiedzUsuń
  58. lubię serię sweet secret, ale tego zapachu nie wąchałam :D

    OdpowiedzUsuń
  59. czekam właśnie na szarlotę od farmony :P

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 MintElegance , Blogger