10:33:00

Recenzja: Krem pielęgnacyjny z Zea Mays, BingoSpa

 Obietnice producenta:
Krem pielęgnacyjny z Zea Mays BingoSpa zawiera olej z kukurydzy. Polecany dla cery mieszanej, tłustej oraz problematycznej (np. zmiany trądzikowe)

*olej z kukurydzy BingoSpa zawiera 55-65% kwasu linolowego, 12-14% kwasu palmitynowego, 4% kwasu stearynowego, 29% kwasu olejowego oraz dużą ilość witaminy E ( do 1g/kg). Polecany zarówno dla skóry tłustej, mieszanej, dojrzałej, jak i suchej, wrażliwej czy zmęczonej. Posiada właściwości odżywcze, uelastyczniające, łagodzące, poprawia mikrokrążenie w skórze.
*pheohydrane® - kompleks wyciągów z Laminaria Digitata (listownica palczasta) i Chlorella vulgaris; głęboko nawilża, odbudowuje obecny w skórze NMF i restrukturyzuje płaszcz hydrolipidowy; wspomaga utrzymanie odpowiedniego poziomu nawilżenia na długi czas. Jest jednym z najefektywniejszych kompleksów algowych; ma działanie nawilżające jeszcze przez 7 dni po zakończeniu stosowania.

Krem BingoSpa to krem o lekkiej i delikatnej konsystencji. Szybko się wchłania. Dzięki niemu cera staje się jedwabiście gładka oraz wyraźnie poprawia się jej sprężystość i jędrność.


100g/14zł
Moim zdaniem:
To już ostatni kosmetyk z III edycji współpracy BingoSpa z blogerkami. Jakiś czas temu dostałam e-maila z informacją, że rusza kolejna edycja, ale tym razem się nie zgłosiłam, bo nie mam już gdzie trzymać tych wszystkich kosmetyków :P Ale mam nadzieję, że załapię się na kolejne, bo niektóre kosmetyki BingoSpa bardzo przypadły mi do gustu i chętnie je polecam innym.
Krem znajduje się w niepozornym, plastikowym słoiczku o pojemności 100g i z czarnym odkręcanym wieczkiemopakowanie jest typowe dla marki BingoSpa. Zapach jest wyczuwalny tylko w słoiczku i jest taki trochę mydlano-mentolowy. Początkowo krem wydaje się gęsty i zbity, a w rzeczywistości jest lekki jak mgiełka, puszysty, coś na kształt żelu-kremu. Z łatowścią rozsmarowuje się i nie spływa z twarzy. Nawet sobie nie wyobrażacie jak ten krem jest cholernie wydajny! Po miesiącu codziennego stosowania nawet dwa razy dziennie ubytek był tak mały, że aż troszkę mnie to zaniepokoiło, bo pomyślałam sobie, że będę używać tego kremu do usranej śmierci, a ja tak lubię często zmieniać kremy do twarzy :P Dlatego zaczęłam go używać do peelingu z korundem, w czym świetnie się sprawdza. 
Wybrałam ten krembo po pierwsze zaintrygowała mnie nazwa, w szczególności tajemnicze Zea Maya ( czyli olej kukurydziany ), a po drugie jest on przeznaczony do cery problematycznej, mieszanej, czyli wypisz wymaluj takiej jak moja. Krem nie spowodował u mnie dodatkowych krostek, ale też nie zniwelował już  tych istniejących ( na co skrycie bardzo liczyłam... ). Poza tym zauważyłam, że skóra twarzy jest znacznie gładsza, delikatniejsza w dotyku, dobrze nawilżona i uelastyczniona. 
Krem szybko się wchłania, nie pozostawiając uczucia lepkości czy ściągnięcia, nadaje się pod makijaż i jest na tyle delikatny, że nie zrobi krzywdy nawet nadwrażliwcom. Szału nie robi, ale i tak uważam, że warto po niego sięgnąć. Więc jeśli jesteście zainteresowane tym kremem ( lub jakimkolwiek innym kosmetykiem BingoSpa ) to serdecznie zapraszam Was TUTAJ :)  

62 komentarze:

  1. jak do skóry mieszanej to nie dla mnie, choć czasem takie kremy się u mnie sprawdzają
    cieszy mnie, że nadaje się pod makijaż

    OdpowiedzUsuń
  2. oj te kosmetyki mnie kuszą:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jednak myślę, że warto tyle za niego dać, bo jest bardzo wydajny i w sumie koszta się zwracają ;)

    Wszędzie czytam o kosmetykach bingo spa i zazwyczaj są to pochlebne opinie, więc muszę w końcu zainwestować w coś ;d

    OdpowiedzUsuń
  4. Z Twojego opisu to mnie by podpasywał :) Lubie delikatne kremy, niestety po większości moja twarz wygląda tragicznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa propozycja. Nie miałam jeszcze kosmetyków BingoSpa, może czas się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tej marki kosmetycznej co prawda ale warto przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ciekawy produkt, może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam go jak i pozostałych kosmetyków BingoSpa.

    OdpowiedzUsuń
  9. mam ten krem i nie wiem kiedy mi się skończy ;d jest tak wydajny!
    ale bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja też nie miałam tych kosmetyków jeszcze ale chyba spróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam kosmetyków z tej firmy, ale chyba się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja również lubię zmieniać kremy do twarzy - jednego nie mogę używać dłużej niż 2 miesiące ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajny... ale najpierw muszę swój krem dokończyć, a dopiero potem mogę pomyśleć o innym ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wydaje się ciekawy :) ale przy mojej cerze która źle reaguje na większość kosmetyków raczej bała bym się go stosować :(

    OdpowiedzUsuń
  15. chyba warto go miec :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Krem nie dla mnie, ale rzeczywiście brzmi nieźle ;)
    Pozdrowienia,
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  17. myślisz że pomaga na błyszczenie strefy T? wygląda bardzo estetycznie

    OdpowiedzUsuń
  18. Kosmetyki tej marki znam tylko z blogosfery.
    I, prawdę powiedziawszy, średnio mnie kuszą.

    OdpowiedzUsuń
  19. Też znam tę markę tylko z blogosfery, ale nie wiem, czemu po prostu nie napisali "olej kukurydziany", tylko 'tajemnicze Zea Mays" ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  20. Ooo ciekawa jestem tego kremu, mam z BingoSpa maseczkę do twarzy i jest genialna :)

    OdpowiedzUsuń
  21. dziękuję pięknie :)
    pozdrawiam
    MademoisellePoisson

    OdpowiedzUsuń
  22. Marka znana mi tylko z blogów ;) czas wypróbować
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. Non stop coś czytam o kosmetykach BingoSpa i nie wiem jakim cudem jeszcze nie miałam ani jednego..

    OdpowiedzUsuń
  24. "Skóra gładsza, delikatniejsza i uelastyczniona" - przeczytałam te słowa i szczerze powiedziawszy to chociaż krem większego szału nie robi, to mnie zachęcił :).
    pozdrawiam, BERRIES

    OdpowiedzUsuń
  25. Wszędzie na blogach kuszą kosmetykami z tej firmy ale ja jeszcze dzielnie się trzymam i nie mam nic od nich ;P

    OdpowiedzUsuń
  26. I like this post and I love your blog in general!Very interesting,very beautiful:)Would you like to follow each other?Of course if you enjoy my blog and find it interesting:)
    xoxo Vesi from Bulgaria :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja też lubię często zmieniać kremy i chociaż z jednej strony cieszę się jak trafi mi się coś wydajnego, to z drugiej jestem zła, że będę musiała używać go tak długo :) krem jest interesujący, ale ja potrzebuję czegoś, co chociaż odrobinę matuje.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ale biały ;p
    Dużo słyszałam o tej firmie.
    Z chęcią bym go użyła <3.

    OdpowiedzUsuń
  29. miałam parę rzeczy z BingoSpa, nie do końca byłam z nich zadowolona, po soli do kąpieli miałam podrażnienie,a krem do rąk nic z nimi nie robił. Z chęcią bym spróbowała ten krem:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie miałam, ale z chęcią kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  31. ten olejek w składzie mnie zachęca ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie miałam jeszcze nc z tej marki

    OdpowiedzUsuń
  33. Po przeczytaniu Twojego postu stwierdzam, że to może być coś ciekawego :D Ale na razie obiecałam sobie nie kupować nic nowego :D haha :D

    OdpowiedzUsuń
  34. "Skóra gładsza, delikatniejsza i uelastyczniona" - brzmi kusząco;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Może, może.. kiedyś :D

    Pozdrawiam SL.
    deshonore.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja z bingo spa używam tylko jedwabnego mleczka do ciała które jest świetne^^

    OdpowiedzUsuń
  37. Widzę, że warto spróbować...;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Coraz więcej widzę w internecie tych kosmetyków!

    OdpowiedzUsuń
  39. na weselu było średnio jakoś się nie wybawiłąm no ale bywa beda inne wesela :)

    ja właśnie chcę nad pupą i nogami popracować.

    OdpowiedzUsuń
  40. nie miałam jeszcze nic z Bingo Spa ale to się na pewno zmieni bo odkryłam u siebie sklep, w którym są kosmetyki tej firmy :-)

    OdpowiedzUsuń
  41. na brzuch i boczki mi najbardziej pomogło 30 day shred :)

    OdpowiedzUsuń
  42. a na weselu sie nie wybawiłam bo mój M jakoś nie miał humoru na tańczenie ... a poza tym 2,5 godziny byłam z młodymi na zdjeciach w plenerze.

    OdpowiedzUsuń
  43. no to ok na serio polecam bo to tylko niecałe 30 minut dziennie :)

    OdpowiedzUsuń
  44. nigdy nie miałam okazji używać kosmetyków Bing Spa, jednak twoja recenzja bardzo zachęciła mnie do kupna tego kremiku :) nadal szukam tego idealnego, bo w każdym którego używałam z czasem znajduje jakieś wady :/

    OdpowiedzUsuń
  45. hahaah ja kiedyś złapałam welon jak miałam chyba 9 czy 10 lat ... o jacie. teraz na 2 weselach nie byłam i nie złapałam ale nie załamuje się :)

    OdpowiedzUsuń
  46. faktycznie nazwa jest ciekawa:) na pewno zawsze warto spróbować czegoś nowego- może okaże się hitem w naszej kosmetyczce:)

    OdpowiedzUsuń
  47. uwielbiam firmę Bingo Spa i miałam już dość sporo ich kosmetyków, ale tego kremu nie miałam okazji wypróbować ;) a kusi mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. olej kukurydziany? Pierwsze slysze :)

    OdpowiedzUsuń
  49. akurat go nie miałam ale lubię bingospa;)

    OdpowiedzUsuń
  50. moja twarz bardzo dobrze reaguje na effaclar matt z laroche posay, ale ostatnio testuje znacznie tańszą "maziaję" czyli krem matujący z ziaji dla cery 25+. zobaczymy czy droższy w tym przypadku też będzie oznaczał lepszy, czy ziaja jednak się wybroni.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 MintElegance , Blogger