Obietnice producenta:
Gliss Kur Ultimate Repair odżywka dwufazowa w sprayu do bardzo zniszczonych, suchych włosów. Nawet najbardziej zniszczone włosy nabiorą fascynującego blasku. Linia Gliss Kur Ultimate Repair została stworzona z myślą o włosach suchych i zniszczonych, które wymagają pielęgnacji zapewniającej nie tylko poprawę wyglądu (blask), ale i dogłębną regenerację. Dzięki potrójnie skoncentrowanemu kompleksowi płynnej keratyny, identycznej z naturalnym budulcem fibryli, nawet najbardziej zniszczona struktura włosa może zostać odbudowana. W tym samym czasie dochodzi do odbudowania i wzmocnienia powierzchni włosa, wskutek czego włosy są nawet do 95% mniej łamliwe i błyszczące jak nigdy dotąd.
Skład: Aqua, Alcohol denat., Trisiloxane, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Glycerin, Stearamidopropyl Dimethylamine, Cetrimonium Chloride, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Keratin, Panthenol, Lactic Acid, Parfum, Sodium Sulfate, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene, CI 19140, CI 17200
100 ml/ około 17zł w drogeriach ( ja kupiłam za 3,99zł w Rossmannie w promocji "cena na do widzenia" )
Moim zdaniem:
Dna dobiło już drugie opakowanie tej odżywki, więc postanowiłam się sprężyć i w końcu napisać co nieco o tym produkcie :) Mimo że wiem, iż wszystkie kosmetyki Gliss Kur nafaszerowane są chemią, silikonami i czym tylko się jeszcze da, to jednak są jednymi z moich ulubionych produktów do pielęgnacji włosów. Znalazł się jednak jeden gagatek, który nie do końca urzekł mnie swoim działaniem.
Produkt znajduje się w niewielkiej, plastikowej buteleczce z atomizerem. Tworzywo, z którego opakowanie zostało wykonane jest słabej jakości plastiku, wystarczy upadek z niewielkiej wysokości by popękał, a cała zawartość wylądowała na podłodze. Atomizer działa bez zarzutu, po naciśnięciu uwalnia delikatną mgiełkę spowijającą włosy oraz niesamowicie piękny zapach. Niestety, wspomniany zapach jest piękny tylko, gdy unosi się w powietrzu, na włosach po jakimś czasie zaczyna... no cóż, pachnieć mniej przyjemnie. Przynajmniej taka jest opinia mojego TŻ ;) Produkt przed użyciem trzeba wstrząsnąć, tak aby olejek zmieszał się z odżywką w jedną, nieco mętną i olejstą w konsytencji warstwę. Odżywka jest bardzo wydajna, używam jej najczęściej każdego dnia i dopiero po mniej więcej dwóch miesiącach dobija dna. Moje włosy sięgają do połowy łopatek, a wystarczą 4-5 psiknięć, by odżywka otuliła je w całości.
Odżywkę stosowałam zarówno na suche jak i mokre włosy. Starałam się unikać aplikowania jej na włosy tuż przy głowie, albowiem ma tendencje do obciążania, a więc i szybszego przetłuszczania włosów. Nie jest to produkt, po którym należy spodziewać się cudu czy spektakularnych efektów. Odżywka ułatwia rozczesywanie, dodaje włosom połysku oraz sprawia, że wyglądają zdrowo. Poza tym ujarzmia puszące i elektryzujące się włosy, wygładza je i zmiękcza. O jakiejkolwiek regeneracji, dogłębnej czy nie, nie ma mowy. Tak samo jak o odżywieniu włosów, ich odbudowie czy wzmocnieniu. Na nawilżenie też nie ma co liczyć.
Podsumowując, gdybym miała ją komuś polecić, była by to osoba, która nie ma dużych problemów z włosami, której zależy na nadaniu włosom blasku i ogólnego zdrowszego wyglądu.
Produkt znajduje się w niewielkiej, plastikowej buteleczce z atomizerem. Tworzywo, z którego opakowanie zostało wykonane jest słabej jakości plastiku, wystarczy upadek z niewielkiej wysokości by popękał, a cała zawartość wylądowała na podłodze. Atomizer działa bez zarzutu, po naciśnięciu uwalnia delikatną mgiełkę spowijającą włosy oraz niesamowicie piękny zapach. Niestety, wspomniany zapach jest piękny tylko, gdy unosi się w powietrzu, na włosach po jakimś czasie zaczyna... no cóż, pachnieć mniej przyjemnie. Przynajmniej taka jest opinia mojego TŻ ;) Produkt przed użyciem trzeba wstrząsnąć, tak aby olejek zmieszał się z odżywką w jedną, nieco mętną i olejstą w konsytencji warstwę. Odżywka jest bardzo wydajna, używam jej najczęściej każdego dnia i dopiero po mniej więcej dwóch miesiącach dobija dna. Moje włosy sięgają do połowy łopatek, a wystarczą 4-5 psiknięć, by odżywka otuliła je w całości.
Odżywkę stosowałam zarówno na suche jak i mokre włosy. Starałam się unikać aplikowania jej na włosy tuż przy głowie, albowiem ma tendencje do obciążania, a więc i szybszego przetłuszczania włosów. Nie jest to produkt, po którym należy spodziewać się cudu czy spektakularnych efektów. Odżywka ułatwia rozczesywanie, dodaje włosom połysku oraz sprawia, że wyglądają zdrowo. Poza tym ujarzmia puszące i elektryzujące się włosy, wygładza je i zmiękcza. O jakiejkolwiek regeneracji, dogłębnej czy nie, nie ma mowy. Tak samo jak o odżywieniu włosów, ich odbudowie czy wzmocnieniu. Na nawilżenie też nie ma co liczyć.
Podsumowując, gdybym miała ją komuś polecić, była by to osoba, która nie ma dużych problemów z włosami, której zależy na nadaniu włosom blasku i ogólnego zdrowszego wyglądu.
też kupiłam zapas w rossmannowskiej promocji :)
OdpowiedzUsuńWyglada dość ciekawie ale u mnie by sie nie sprawdziła
OdpowiedzUsuńKupiłam parę miesięcy temu szampon z glisskura, po raz pierwszy i ostatni. Zniechęciłam się bardzo do produktów z tej linii. Ps. Obserwuję 😊
OdpowiedzUsuńMiałam z tej serii odżywkę ale nie w sprayu i dobrze ją wspominam. Ciekawe czy ta sprawdziłaby się równie dobrze :)
OdpowiedzUsuńnie miałam, ale fajnie wygląda i chciałoby się spróbować ;)
OdpowiedzUsuńChyba za rzadko bywam w Rossmannie, bo w ogóle nie widziałam tej odżywki ;) Ale za nie całe 4 zł też bym ją zakupiła, a co! ;)
OdpowiedzUsuńśrednio lubię tę firmę :(
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
lubię tą firmę:)
OdpowiedzUsuńNie przepadam za produktami Gliss kur, ani razu jeszcze się u mnie nie sprawdziły. Tą odżywkę miałam, ale nie stosuję takich bez spłukiwania więc oddałam w prezencie :)
OdpowiedzUsuńUżywałam tej odżywki i podobnie, jak u Ciebie, zauważyłam, że ma tendencję do obciążania. Ostatecznie oddałam ją przyjaciółce, która chciała przetestować na sobie. Raczej do niej nie wrócę. Zdecydowanie lepiej sprawdza się u mnie czerwona wersja do włosów farbowanych i z pasemkami :)
OdpowiedzUsuńMuszę rozejrzeć się za nią w drogeriach :)
OdpowiedzUsuńBardzo lubię ich kosmetyki, jeśli ta ułatwia rozczesywanie jestem za:)
OdpowiedzUsuńMoje włosy potrzebują silikonów, bo łatwo się niszczą, więc być może kiedyś się skuszę, tym bardziej, że zmniejszenie puszenia brzmi kusząco, a obciążanie mi nie straszne:)
OdpowiedzUsuńO to muszę popatrzeć za nią w rossmanie :)
OdpowiedzUsuńMam te sama odżywkę:) dla mnie to ona pachnie tak....dziwnie, trochę kawa zalatuje, ale nie do konca. Kawa wymieszana z czyms, ale jeszcze nie doszlam do tego z czym :D
OdpowiedzUsuńGeneralnie, nie jest to najlepsza odzywka jaka mialam i na pewno jej wiecej nie kupię.
W takiej cenie jak Ty pewnie bym wzięła bez zastanowienia :) Szkoda, że obciąża włosy.
OdpowiedzUsuńDawno nie miałam produktów tej firmy, lecz lubię ...a odżywka ciekawa :)
OdpowiedzUsuńO kurcze, za tą cenę sama bym ją kupiła :D
OdpowiedzUsuńnie wiem jak to się stało, że nie miałam tej odżywki, uwielbiam mgiełki b/s gliskura. szczególnie tą czarną mimo dziwnego zapachu. ja nie mam problemu z przetłuszczaniem i moich włosów nic nie obciąża.
OdpowiedzUsuńNie mogę używać kosmetyków obciążających włosy, bo dosłownie za moment zaczynają się przetłuszczać :(
OdpowiedzUsuńNie używam odżywek do włosów bez spłukiwania. Nie mam do nich zaufania.
OdpowiedzUsuńnie miałam niczego z tej firmy nigdy ;)
OdpowiedzUsuńCzyli sprawdziłaby sie u mnie :) Bardzo fajny i ciekawy produkt, jednak wolę swoje sprawdzone kosmetyki. Może kiedyś zdecyduję się ją wypróbować :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
rzetelne-recenzje.blogspot.pl
ja jakoś nie mogę się przekonać do odżywek bez spłukiwania, właśnie dlatego że moje włosy są bardzo podatne na obciążanie.. ale skusiłam się ostatnio na ich szampon i jestem bardzo zadowolona więc może i na odżywkę przyjdzie czas ;d
OdpowiedzUsuńGliss Kur liquid silk - to odżywka która jest ze mną już lata. Nie ma efektu wow, ale lubię ją za zapach i za ułatwienie mi rozczesywania włosów. Opisanej przez Ciebie nie miałam okazji stosować...
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawa i dokładna recenzja ;) chętnie przetestuję
OdpowiedzUsuńnie miałam ;)
OdpowiedzUsuńMam uraz do Gliss Kura, bo uczulił mnie mocno ich szampon.. więc pewnie bym się nie odważyła :P
OdpowiedzUsuńCo do Twojego komentrza- tak, nawet prapraprapraprawnuczki :). To są minerały i nic im się nie stanie, będą i będą.. nie zepsują się!
Nie używałam jej i nie wiem czy się skuszę...
OdpowiedzUsuńCzyli to taki bardziej nabłyszczacz niż odżywka.
OdpowiedzUsuńTej odżywki nie miałam, ale stosowałam inną w sprayu z Glisskura i nawet radziła sobie z moimi włosami :) Ułatwiała mi ich rozczesywanie i sprawiała, że mniej się puszyły :)
OdpowiedzUsuń