O żylakach kończyn dolnych i sprawdzonych metodach na ich zapobieganie

poniedziałek, 29 września 2014 39 komentarzy
Wiele osób twierdzi, że jestem bardzo podobna do mojej mamy. I muszę im przyznać rację: tak samo jak ona mrużę oczy, nasze nosy niczym się nie różnią, obie lubimy próbować nowych smaków, po niej mam lekką rękę do wydawania pieniędzy :P, tendencję do tycia oraz skłonność do żylaków. I waśnie o nich chciałabym dzisiaj nieco napisać. 
Zacznijmy od tego, co to w ogóle są żylaki koniczyn dolnych.  To trwałe, wrzecionowate lub workowate poszerzenia żył powierzchownych z towarzyszącym im wydłużeniem i charakterystycznym poskręcaniem. Jest to najczęstsza postać kliniczna przewlekłej niewydolności żylnej. Częściej występują u kobiet, a częstość ich występowania zwiększa się z wiekiem. Sprzyja im długotrwałe przebywanie w pozycji stojącej lub siedzącej, praca w wysokiej temperaturze, dźwiganie ciężarów. Często ich występowanie ma charakter rodzinny. Podstawowym czynnikiem prowadzącym do powstania żylaków kończyn dolnych jest zastój krwi w układzie żył powierzchownych. Jest on spowodowany nieprawidłowym funkcjonowaniem zastawek żylnych, czyli fałdów błony wewnętrznej żyły, które warunkują jednokierunkowy przepływ krwi. 
         Tak jak wspomniałam na samym początku, skłonność do żylaków kończyn dolnych otrzymałam w genach od mamy, jej sióstr, jej mamy, jej babci, słowem od chyba wszystkich kobiet z jej rodziny ( i pewnie moja córka ode mnie też dostanie taki ‘prezent’ ). Moja mama od najmłodszych lat uczulała mnie na punkcie dbania o nogi, abym tak jak moja ciocia nie musiała iść na operację ( moja ciocia operowała żylaki w prywatnej klinice Medicus Estetic w Tychach. Gdzie jeszcze leczyć żylaki? Tutaj jest wiele prywatnych klinik ).
Aby uniknąć nieprzyjemności jaką jest operacja ( dziękuję bardzo, kilka mam już za sobą )  staram się jak mogę, by zapobiegać ich rozwojowi. Jak? Przede wszystkim codziennie wcieram w całe nogi wszelkiego rodzaju maści, żele, kremy z wyciągiem z kasztanowca, który  znany jest ze swoich właściwości uszczelniających i wzmacniających naczynia krwionośne. Jednym z moich ulubionych żeli jest kasztanowy żel z prowitaminą B5 Ziaja, który dostępny jest zarówno w aptekach jak i drogeriach za około 7,00 zł. Wartym polecenia jest również żel Venescin, który można kupić w aptekach za niecałe 15,00 zł. Oba produkty mają przezroczystą konsystencję, przy czym Venescin ma lekko bursztynowe zabarwienie. Jak na żele przystało, dobrze się rozsmarowują, szybko wchłaniają, przynosząc odczuwalną ulgę nogom. 
Bardzo dobrym sposobem wzmocnienie naczyń krwionośnych w nogach jest trzymanie ich przez kilka minut do góry, tak by znajdowały się powyżej serca. U mnie wygląda to tak, że kładę się na plecach, wyprostowane nogi opieram o ścianę i w takiej pozycji czytam książkę. Robię tak kilka razy w tygodniu przez minimum 15 minut. 
Przynajmniej raz w roku robię kontrolne badania u flebologa, czyli lekarza specjalizującego się w diagnostyce i leczeniu chorób żył. Poza tym dużo się ruszam, wszędzie chodzę pieszo, pilnuję się, aby nie zakładać nogi na nogę, a gdy długo pracuję przy komputerze pamiętam, by co jakiś czas wstać, przejść się, wykonać kilka ćwiczeń, po prostu rozruszać nogi. Unikam także gorących kąpieli, rozgrzewających kosmetyków oraz butów na bardzo wysokim obcasie. Staram się również nie nabierać na wadzę, by nie obciążać nóg dodatkowym balastem. Są to metody sprawdzone, polecane przez lekarzy i przetestowane przeze mnie. Więc jeśli tak jak ja borykacie się z problemem żylaków kończyn dolnych polecam Wam wypróbowanie ich- ja tak zrobiłam i wiem, że działają.   

39 komentarzy

  1. ja mam niestety skłonności do powstawania pajączków:/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja także mam skłonność do tycia po mamie, niestety. Żylaków nie mam, może kiedyś się nabawię, ale jak na razie wolę o tym nie myśleć. Trochę mnie nastraszyłaś :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę zakupić jakiś żel z kasztanowcem, ponieważ też jestem obciążona genetycznie, a po za tym zauważyłam pajączek na mojej łydce ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że nawet jeżeli ktoś nie ma z tym problemu, warto monitorować swoje nogi i dbać o nie.

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie pojawia się coraz więcej pajączków, martwię się bo u mnie w rodzinie często występuje miażdżyca, moja babci niedawno z tego powodu miała amputowaną nogę.:(

    OdpowiedzUsuń
  6. Od roku planuję kupić jakiś żel z kasztanem i jeszcze mi się to nie udało... Przy następnych zakupach w aptece muszę po niego koniecznie sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam kiedyś żel z kasztanowcem, nie zdziałał za wiele... :(

    OdpowiedzUsuń
  8. używam żelu z kasztanowcem i tabletek dih choć pewnie w starszym wieku konieczna będzie operacja :/

    OdpowiedzUsuń
  9. dziękuję za przydatny post, B.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pączątek wpisu jest uroczy! :) bardzo mi sie podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja na szczęście nie mam takiej tendencji. Nikt w mojej rodzinie nie ma żylaków.

    OdpowiedzUsuń
  12. Współczuję takich skłonności :/ Ja raczej nie mam, ale często siedzę z nogą na nogę, dużo spędzam czasu przy komputerze i ostatnio mało chodzę w sensie jakiś spacer czy coś :) Chyba przez to nogi i stopy mi się szybko męczą. I nie chodzę za bardzo na butach na obcasie, bo stopy mnie zaraz bolą po nich :P

    OdpowiedzUsuń
  13. żel z kasztanowcem idealny jest na takie dolegliwości :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przydatny post. Ja często jakoś dziwnie siedzę z jedną nogą pod pupą, albo zakładam nogę na nogę... Okropne przyzwyczajenia... Chciałabym to zmienić, ale jakoś mi to nie idzie. Jak spotkam ten żel z kasztanowca to na pewno wrzucę go do koszyka :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pewnie będę miała po mamusi, więc chyba kupię ten żel :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja akurat problemów z żylakami nie mam, ale mój TŻ niestety tak i to w dość zaawansowanym stadium, pewnie jest już za późno na maści :(

    OdpowiedzUsuń
  17. ojjj mam ten sam problem...ciągle też pilnuje się, żeby nie zakładać nogi na nogę, a czasem strasznie mnie korci ;p w dodatku kocham obcasy!! jestem młoda bo ledwo za 20 a już mam 5 czy6 żylaków. biorę leki na udróżnienien żył (coś z diosminą lub acard i smaruje maściami z hyparyną) nie wiele wiem o zabiegach, które usuwają żylaki...myślisz że już jest czas by je usunąć? jaki jest koszt jednego zabiegu? pewnie 100zl..
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko zależy od tego jak bardzo zaawansowane są Twoje żylaki. moja ciocia miała wręcz czarne nogi, więc operacja to było jej jedyne wyjście. z tego co pamiętam przeszła operację klasyczną i kosztowało ją to kilka tysięcy... laserowe leczenie żylaków nie jest wcale tańsze, 5-6tysięcy za obie nogi :/ nie jestem lekarzem, dlatego polecałabym Ci udać się do specjalisty, niech on się najpierw wypowie, na pewno będzie Cię to mniej kosztowała niż zabieg, bo wizyta u flebologa kosztuje około 120zł ( przynajmniej ja tak płacę ).

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź. moje żylaki są dość małe bo od razu je smaruje itp. Ostatnio nie pojawiają się nowe, może dlatego, że nie siedzę już całego dnia w pracy z nogą na nogę, ale z wyprostowanymi...Choć mimo wszystko widząc nogi mojej mamy ( choć moja mama nic z tym nie robi całe życie je olewa) pełne pajączków i żylaków trochę się boję, więc udam się na wizytę :)
      J.

      Usuń
  18. Ja też odziedziczyłam po mamie parę nieprzyjemnych rzeczy :/ Żylaków się boję, ostatnio zauważyłam u siebie na nogach takie lekkie. Żel na pewno by mi się przydał.

    OdpowiedzUsuń
  19. U mnie w rodzinie są żylaki ale nie u wszystkich kobiet, tak więc myślę że mnie to ominie, ostatnio jednak zauważam niepokojące uwidocznienie żyłek na nogach, po zgubieniu paru kg stały się bardziej widoczne, jednak myślę że dobrym trybem życia uda mi się zapobiegnąć , przede wszystkim unikam cukru białego i dbam o zawartość wit. C w naturalnej postaci .

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo mądrze, że starasz się nie siedzieć długo, dbasz o ruch i pilnujesz wagi. Dobrym sposobem jest jeszcze umieszczanie co jakiś czas nóg wyżej reszty ciała - np. gdy coś czytasz wieczorem. Ja tak robię i jest całkiem OK, a mam wielką skłonność do żylaków.

    OdpowiedzUsuń
  21. na szczęście nie mój problem jeszcze! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Niestety noga na noge, to u mnie norma. Na szczescie, problem mnie nie dotyczy i mam nadzieje, ze tak pozostanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Odpukać w niemalowane, nie mam takich problemów :)

    OdpowiedzUsuń
  24. U mnie na razie pojawiło się kilka pajączków, ale mam nadzieję, że na tym się skończy. Niestety siedzenie na nodze lub zakładanie nogi na nogę to mój wielki problem :(

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo przydatny wpis!
    www.antymarka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja nigdy nie miałam z tym problemów, aż tu nagle pewnego dnia zobaczyłam małego pajączka na nodze i tak sobie jest. Na szczęście się nie rozrasta!

    OdpowiedzUsuń
  27. Używam żelu z kasztanowcem i na razie na szczęście nie mam większych problemów z żylakami ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. ten kasztanowy żel mnie bardzo zaciekawił . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  29. Jak ja się cieszę, że nie mam takiego problemu.. za to mam milion innych:( haha

    OdpowiedzUsuń
  30. Bardzo fajny temat poruszyłaś! Mnie niestety też żylaki są pisane, bo już teraz moje żyły są bardzo widoczne na nogach i mam mnóstwo "pajączków". Mimo że mam tego świadomość nigdy niczego nie używałam na nogi ;/ ale teraz posłucham Twoich rad! Kupię mazidło i nogi do góry! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno Twoim nogom wyjdzie to na dobre:)

      Usuń
  31. Żel kasztanowy Ziaja kusi mnie od dawna. Chyba muszę w końcu po niego sięgnąć. :-)

    OdpowiedzUsuń
  32. Dziękuję za wpis.

    OdpowiedzUsuń
  33. Z tego co się dowiedziałam, to krzyżowanie nóg to mit i nie powoduje powstawania żylaków. Co o tym sądzicie?

    OdpowiedzUsuń
  34. Niestety o żylakach decyduje tendencja - to jest zapisane w genach. Jedyny sposób to zapobieganie zawczasu przez odpowiednie maści i domowe preparaty, jednak i tutaj liczy się wytrwałość i konsekwencja w stosowaniu tego typu środków, jeśli chce się osiągnąć zadowalające efekty.

    OdpowiedzUsuń

SZABLON BY: PANNA VEJJS.