Z pamiętnika aparatki

poniedziałek, 24 sierpnia 2015 41 komentarzy
Czy ktoś pamięta jeszcze wpis o moich małych dziwactwach około kosmetycznych? Wspomniałam w nim o tym, że odkąd noszę aparat ortodontyczny potrafię myć zęby po kilka razy dziennie. Od tamtego dnia kołatała mi po głowie myśl, aby podzielić się z Wami, moimi czytelni(cz)kami, swoimi odczuciami, wrażeniami, spostrzeżeniami właśnie o tym jak to jest nosić na zębach ortodontyczny aparat :)
Zacznijmy od tego co było nie tak z moimi zębami. Kilka lat temu zauważyłam, że dolne jedynki zaczęły mi się 'rozjeżdżać', tzn. lewa zaczęła wysuwać mi się ku ustom, a prawa zaś chować za innymi zębami. Początkowo była to mała wada, która zupełnie mi nie przeszkadzała i te kilka lat temu wstecz mi przez myśl nie przeszło, by udać się z tym do specjalisty. Jednak gdzieś w połowie 2013 roku ta jedynka, która zaczęła mi się jakby wychylać od ust zaczęła mi wadzić, albowiem co chwila zahaczałam o nią językiem. Musiało minąć jednak jeszcze kilka miesięcy, abym koniec końców ruszyła swoje zacne cztery litery i wybrała się do ortodonty, co miało miejsce w połowie listopada roku następnego. Na pierwszej wizycie lekarka obejrzała moje zęby, po czym powiedziała, że są one zbyt ciasno osadzone, stąd też dolne jedyny zaczęły się wysuwać, każda w inną, przeciwną stronę. Następnie wzięła odlew obu łuków zębowych, wypisała skierowanie na dwa badania rentgenowskie i zainkasowała 150,00 zł ;) Kolejne 120,00 zł zostawiłam jeszcze tego samego dnia w pracowni rentgenowskiej, w której ( wliczając czas oczekiwania na zdjęcia ) spędziłam może niecałe 10 minut... Drugą wizytę miałam wyznaczoną dwa tygodnie przed Świętami Bożego Narodzenia, dokładniej to 12 grudnia 2014 r. i to jest właśnie dzień, w którym wyszłam z gabinetu z metalem na dolnym łuku szczękowym ;) Tym razem uboższa o 1800,00 zł... Zakładanie aparatu trwało około godziny: ortodontka najpierw założyła tzw. pierścienie na przedostatnie zęby, potem poprzyklejała klamerki, następnie połączyła je drucikiem, który przymocowała do całej reszty gumeczkami- miałam możliwość wyboru koloru tych gumeczek i chociaż ortodontka zaprezentowała mi ich całą gamę barw, ja i tak zdecydowałam się na najmniej rzucające się w oczy, czyli transparentne. 
Pierwsze dni z aparatem były, delikatnie mówiąc, męczące. Bolała mnie cała szczęka, klamerki podrażniły mi policzki, zęby miałam przewrażliwione, a jedzenie czegokolwiek, co nie miało płynnej formy, sprawiało mi ból. Dopiero po mniej więcej tygodniu wszystko wróciło do normy i mogłam normalnie zacząć jeść. Właściwie nie tak do końca normalnie, bo na czas noszenia drucianego towarzysza musiałam zrezygnować, np. z gumy do żucia, chleba ze względu na twardą skórkę, cukierków- ciągutków typu krówki, jabłek i innych twardych owoców czy warzyw też nie mogłam jeść w całości tylko najlepiej gotowane. Higiena jamy ustnej też uległa zmianie. Po pierwsze, musiałam częściej myć zęby, najlepiej po każdym posiłku, aby po pierwsze, nie mieć całego jadłospisu na zębach, a po drugie, aby resztki jedzenia nie stały się pożywką dla bakterii. Na te kilka miesięcy zrezygnowałam z elektronicznej szczoteczki na rzecz zwykłej, albowiem miałam obawy, że tą pierwszą mogę uszkodzić aparat- czasami sobie ubzduram coś takiego dziwnego i nikt mnie nie przegada ;) Częściej sięgałam też po płyn do płukania jamy ustnej. 
Na kontrolne wizyty i dokręcanie aparatu jeździłam praktycznie raz w miesiącu, za każdym razem zostawiając w gabinecie 100,00 zł... I kolejne kilka złotych w Drogerii Naturze, która znajduje się centralnie pod odwiedzanym przeze mnie gabinetem stomatologicznym :P
17 lipca, czyli po 7 miesiącach, a więc dość szybko ( na pierwszej wizycie pani ortodonta stwierdziła, że leczenie będzie trwać około roku ), aparat ortodontyczny został zdjęty i zastąpiony retencyjnym, czyli cienkim drucikiem zamontowanym na zębach od strony języka, którego zadaniem jest utrzymanie zębów w ich nowej pozycji- jest niewidoczny,  w niczym nie przeszkadza, praktycznie go nie czuć, kosztował mnie 300,00 zł i będzie ze mną jeszcze przez dwa-trzy lata. Najważniejsze jest jednak to, że nareszcie mogę cieszyć się prostymi ząbkami! I choć minął już miesiąc ( jak ten czas szybko leci! ) odkąd nie mam normalnego aparatu, ja nadal nie potrafię się przyzwyczaić do mojego nowego, równiutkiego uzębienia :P 
Myślę, że ujęłam wszystko to, co najważniejsze, ale jeśli macie jeszcze jakieś dodatkowe pytania, bo może o czymś zapomniałam wspomnieć, to piszcie śmiało, na każde odpowiem :)

PS. Chętnie pokazałabym Wam zdjęcia porównujące stan mojego uzębienia przed i po, ale gapa ze mnie jakich mało i nie zrobiłam zdjęć ani przed ani na początku noszenia aparatu :(

41 komentarzy

  1. Noszenie aparatu zapewne jest męczące, ale najważniejsze, że przynosi oczekiwane rezultaty:) moje też się trochę pokrzywiły, chyba od ósemek:/

    OdpowiedzUsuń
  2. ja mam za ciasno rozstawione ząbki na dole i też przydałby mi się aparacik... ale chyba sie nie skuszę;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdybym była młodsza, to tez bym sobie sprawiła, bo niestety ale mam wadę zgryzu dosc szpetna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też nosiłam aparat, ale się z nim nie cackałam - ledwo weszłam do domu po wizycie, to w nagrodę wcięłam pączka z bitą śmietaną :D Oczywiście kroiłam go nożem na kawałki ;) Było to już ponad 10 lat temu i z tak odległej perspektywy mogę Ci powiedzieć, że warto było nosić ten aparat. Obecnie, gdy idę do pierwszego lepszego dentysty, to zawsze pada pytanie, czy nosiłam aparat, bo mam tak ładne i równe zęby ;) Zdarzyło mi się też, że ktoś zapytał na ulicy, czy mam licówki, bo zęby takie są "idealne" ;) A najlepsze, że ja sama wcale tak nie uważam, ale co tam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. współczuję wszystkim, którzy muszą nosić aparaty - kosztowna i bolesna sprawa :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam zdjęcia tuż po założeniu aparatu (tylko góra) i nie pokazałabym ich nikomu. Zresztą już kilka lat temu ściągnięto mi aparat, od tego czasu mam ruchomy (retencyjny stwarzał zbyt duże zagrożenie), ale wygląd moich zębów wciąż mnie nie zadowala. :/

    OdpowiedzUsuń
  7. nosiłam aparat prawie 3lata... Po ok.2 m-cach się do niego przyzwyczaiłam..ale nawyk mycia zębów kilka razy dziennie pozostał :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nosiłam kiedyś aparat ale było to dokładnie 20 lat temu, kiedy takie cuda dopiero wchodziły w życie i niestety dzieciaki żyć mi nie dawały. Ale pamiętam, że dentystka mi powiedziała, ze nikt nie dba o ząbki i aparat tak jak ja i jest bardzo miło zaskoczona :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nosiłam aparat w gimnazjum, czyli jakieś 8-9 lat temu przez 2 i pół roku :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czy przed założeniem aparatu miałaś usuwane ósemki? Mój zgryz pozostawia wiele do życzenia, ale właśnie z powodu tych nieszczęsnych czterech zębów ciągle odwlekam decyzję o aparacie... Tak samo jak Ty mam zbyt ciasno osadzone zęby, dentystka na moje pytanie o aparat jako pierwszą wymieniła właśnie ekstrakcję czterech ósemek. :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie musiałam mieć usuwanych ósemek, bo paradoksalnie zęby mam mocno osadzone, a za ósemkami mam sporo wolnego miejsca:P

      Usuń
  11. od zawsze dentystka mi mówiła, że powinnam nosić aparat.. nigdy się nie zdecydowałam :(

    OdpowiedzUsuń
  12. zazdroszczę, że tak krótko nosiłaś aparat :) ja się z nim męczyłam 2,5 roku i niedawno ściągnęłam (w końcu) :) również mam płytę retencyjną, na dolnych zębach :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Strasznie to drogie, na szczęście jakoś mnie to ominęło, ale super, że możesz się teraz pochwalić pięknym uśmiechem:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ojej nie wiedziałam, że założenie aparatu jest takie drogie! Jak byłam mała też miałam nosić, ale w końcu nie odważyłam się pójść, bo miałam wyrwać ileś tam zębów zanim założyliby mi aparat ale ich nie wyrwałam :P A jak mi teraz wyrosły ósemki to trochę mi się zęby powykrzywiały, bo mi się w szczęce nie mieszczą :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie wiedziałam przeżyłam niezły szok, jak ortodontka wyskoczyła z ceną;)

      Usuń
  15. Moja siostra chodziła kilka lat z aparatem na zębach i ma teraz idealny uśmiech. Warto!

    OdpowiedzUsuń
  16. Nigdy nie nosiłam aparatu na zębach, ale fajnie, że robią kolorowe, zawsze można dobrać kolor wg własnego uznania, to trochę jak dobieranie oprawek okularów :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj tak, byłam wstępnie zorientować się w sprawie aparatu na moje zębiska, ale póki co wyszłam bez, bo żadnej wady nie mam, a cennik mnie zaszokował :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Taki aparat to jest świetna ale zarazem bardzo kosztowna sprawa :( Może kiedyś będę miała na tyle pieniędzy żeby go sobie bez problemu sprawić... :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Teraz trzeba być chyba milionerem, żeby mieć aparat na zębach ;o. Zawsze chciałam mieć aparat na zębach (chociaż moje tego nie wymagały), ale kiedy kolega opowiedział mi jaki ból sprawia mu dokręcanie... - juz mi przeszło :D

    OdpowiedzUsuń
  20. w polsce ceny aparatow sa okropne...

    OdpowiedzUsuń
  21. Super, że jesteś zadowolona z prostych ząbków :) Ja i bez aparatu potrafię myć zęby kilka razy dziennie :P

    OdpowiedzUsuń
  22. Nigdy nie miałam aparatu choć jako dziecko zawsze o nim marzyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Powinnam nosić, lecz teraz to już raczej trochę późno :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Faktycznie przy krzywych zębach to nie ma wyjścia, ja się cieszę, że moje nawet proste, choć do ideału daleko, na aparat to nawet bym się nie zdecydowała, bo mnie nie stać, no chyba że kredyt.

    OdpowiedzUsuń
  25. mi na gorne jedyneczki przydalby sie aparat ale te ceny odstraszaja... :/

    OdpowiedzUsuń
  26. To Ty jesteś teraz wiele warta :D sama Twoja szczęka to z trzy tysiące! Niezła partia :P

    OdpowiedzUsuń
  27. Noszę aparat od kilku miesięcy i ponoszę go jeszcze dłuuuugo. Na szczęście płacę trochę mniej od Ciebie. Mnie najbardziej bolało jak miałam separatory. Brr, okropieństwo. ;/ Ale czego się nie zrobi dla pięknych, prostych ząbków. ;D

    OdpowiedzUsuń
  28. może kiedyś się odważę na aparat, na razie szkoda mi nerwów i pieniędzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Kupa kasy, no ale jeśli jest efekt to warto wydać tyle pieniędzy :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Właśnie ze względu na tę szczególną higienę stomatolog odradził mi aparat, bo ja mam tak słabe zęby, że z aparatem, dodatkowo narażone, mogłyby mi się rozsypać w mig. W sumie i tak się posypały, ale nieco później ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja rownież miałam aparacik. U mnie problem był z wysuniętymi przednimi kłami. Wydaje mi się, że został zbyt wcześnie zdjęty, bo pięknie wyprostowane dwójeczki zaczely się chować za jedynki.. Chyba znowu bede musiala o nim pomysleć. Tym razem udam się do kogoś innego.

    OdpowiedzUsuń
  32. Nosiłam kiedyś aparat, ale wyjmowany :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też taki nosiłam jako dziecko. Teraz dolne jedynki skrzywiły się lekko od ósemek.

      Usuń
  33. Lubiłam nosić swój aparat, jednak czekałam z niecierpliwością na moment kiedy go zdejmę. Minęło już kilka lat, ale chętnie założyłabym go znów ;) Raz, że lubiłam siebie z aparatem na zębach, dwa chętnie znów chciałabym mieć tak proste zęby jak od razu po zdjęciu - generalnie, zęby mam bardzo proste, jednak mam wrażenie, że tuż po zdjęciu były zdecydowanie bardziej proste ;)

    Dodatkowy psikus sprawił mi aparat retencyjny, który zbyt długo noszony skrzywił mi jednego zęba, ale co ciekawe tuż po jego zdjęciu wszystko wróciło do normy! :)

    OdpowiedzUsuń
  34. a jesli chodzi o higienę, to wiele osób mówi mi że ma słabe zęby a myje je 2 razy dziennie. Gdybym myła zęby 2 razy dziennie, to pewnie też by mi powypadały

    OdpowiedzUsuń

SZABLON BY: PANNA VEJJS.