10:22:00

4 kosmetyki, których nie polubiłam, czyli buble kosmetyczne okiem MintElegance

Dziś mam dla Was post, którego do tej pory nie było na moim blogu. Albo jestem niezbyt wymagającą konsumentką albo miałam to szczęście, że zawsze trafiałam na kosmetyki, które mniej lub bardziej, ale jednak mi pasowały. Jednak od kilku tygodni mam w swoich zapasach kosmetycznych 4 produkty, których nie polubiłam i przed którymi chciałabym Was, moje drogie Czytelniczki, przestrzec. 
Pierwszym z nich jest korektor Liquid Concealer Golden Rose. Na stronie producenta wyczytamy, że przeznaczony jest do ukrycia drobnych zmian na twarzy lub rozjaśnienia cieni pod oczami. Jedyne, co mi pasuje w tym korektorze, to forma aplikatora, czyli wygodny pędzelek. Reszta jest do kitu: opakowanie jest kiepsko wykonane, pokrętło lubi się zacinać i wysuwać na pędzelek zbyt dużą ilość korektora, a on sam niewiele sobie robi z tego, co pisze o nim producent. Nie miałam wobec niego wielkich wymagań, potrzebowałam czegoś lekkiego na cienie pod oczami i Pani na stoisku poleciła mi właśnie tego gagatka. I na tym poleceniu przejechałam się jak Zabłocki na mydle, bo korektor Golden Rose okazał się po prostu bublem, który ani nie tuszuje drobnych, najdrobniejszych niedoskonałości, ani, tym bardziej, nie radzi sobie z cieniami pod oczami.
Drugim niewypałem kosmetycznym jest szminka w płynie Lip Tint Bell. Do opakowania nic nie mam, jest solidnie wykonane, szczelne i ogólnie dość przyjemne dla oka. Pędzelek jest moim zdaniem nieco za duży, ale dość szybko nauczyłam się z nim współpracować. Kolor, który wybrałam dla siebie to nr 4, czyli ładna, średnio intensywna czerwień delikatnie przełamana różem. I to, co dobre tutaj się kończy. Szminka Lip Tint jest słabo napigmentowana i tym samym ma słabe krycie. Aby równomiernie umalować usta, pokryć je jednolitą warstewką koloru, potrzebowałam ją nałożyć wiele, wiele razy. I nigdy to się nie opłaciło. Pomadka Bell, po mniej więcej godzinie od nałożenia, zaczyna jakby wysychać i tracić kolor, co na ustach wygląda tak, że do pewnego momentu są wyblakłe, w małej części widać na nich nałożony odcień szminki, ale już przy złączeniu warg, tego koloru nie ma, bo schodzi i to w dodatku nierównomiernie. Na myśl, w ramach porównania, przychodzi mi zima, kiedy drogi i chodniki posypywane są piaskiem i solą, która wżera się w buty i tworzy takie białe smugi. Mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi. Jeśli tak, to przyznacie mi rację, że wygląda to tragicznie. Być może  do Biedronki, w której kupiłam pomadkę, trafił gorszy sort?
W kosmetykach do pielęgnacji też znalazłam dwa buble. Jednym z nich jest olejek wzmacniający włosy z serii Olejki Orientalne Marion. Początkowo, nie miałam do tego olejku żadnych zastrzeżeń. Jego niewielka ilość nałożona na włosy delikatnie je zmiękczała, sklejała końcówki, przez co wyglądały zdrowiej, i ujarzmiała moje niesforne kłaczki. Jednak im dłużej nakładałam olejek na włosy, tym gorzej na nie oddziaływał. Mimo iż uważam, aby nie przesadzić z ilością olejku i zawsze nakładam go taką samą porcję, to zamiast dodawać włosom miękkości i delikatnie je nawilżać, szybko je przetłuszczał. Zamiast dyscyplinować włosy, zdarzało się, że wzmagał ich puszenie. Zamiast dodawać im blasku i zdrowszego wyglądu, w moich oczach wyglądały jak siano. Opakowanie też zostawia wiele do życzenia, bo chociaż sama buteleczka wykonana jest z solidnego plastiku, to nasadka chroniąca pompkę popękała mi bardzo szybko, co jednak udało mi się sprytnie ukryć na zdjęciu ;) Aplikator też jest średni, bo zamiast łagodnie dozować olejek, agresywnie go z siebie wypluwa i jak się zapomnę, to mam umycia, np. umywalkę.
I ostatnim produktem, który zyskał u mnie miano bubla, jest matujący krem korygujący Dermo face Sebio Tołpa. I jest to moje największe rozczarowanie, bo markę sobie naprawdę cenię i lubię jej produkty. Jednak z tym kremem nie da się polubić. O tubce nie będę nic pisać, bo jest charakterystyczna dla Tołpy i naprawdę dobrze wykonana. Jednak jej zawartość to inna para kaloszy. Krem ma leciutką konsystencję, subtelny, kremowy zapach i kolor ubrudzonej białej skarpetki. I nie robi kompletnie nic. Stosowałam go systematycznie, kilka długich tygodni, ale efektów jak nie było, tak nie było. Żadnych. Ani nawilżenia, ani zmatowienia. Zero ukojenia, zero regulacji wydzielania serum. Najmniejszego wpływu na niedoskonałości, najmniejszego odblokowania porów. Zero, nul, nada.

Przez tyle lat prowadzenia bloga czy w ogóle używania kosmetyków, tak bardzo się nie zawiodłam, jak teraz na tej czwórce. Wszystkie lądują od razu w koszu na śmieci, ja trzymam się od nich z daleka i Wam radzę to samo. 

51 komentarzy:

  1. A u mnie te olejki z Mariona dosyć dobrze się sprawdziły :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że przestrzegasz przed takimi bublami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten tint od Bell wysuszyl mi usta masakrycznie. Marki Marion w ogole nie lubię

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja z GR ostatnio trafiłam na eyeliner, który też okazał się kompletnym bublem... (Dipliner Water Resistant) Więcej nie kupię innej czerni, niż tej z serii metalicznej :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Kilka razy przymierzałam się do zakupu tego olejku z Mariona. I nawet wczoraj jeszcze raz go w sklepie oglądałam, ale jednak zrezygnowałam. Teraz już wiem, że nieświadomie podjęłam dobrą decyzję. Dziękuję Ci za tę recenzję, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam różową wersję olejku firmy Marion i go uwielbiam :) tej wersji nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaskoczyłam się obecnością olejku Marion w tym zestawieniu. Sama nie miałam, ale z tego co pamiętam, to pozytywne opinie czytałam na jego temat.

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam inny olejek Marion i takich złych wrażeń nie mam. Zasmuciła mnie Tołpa bo miałam ochotę wypróbować, ale teraz to nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  9. Na szczęście nie trafiłam na żadne z tych bubli.

    OdpowiedzUsuń
  10. nie miałam żadnego z tych produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ha, Marion i mnie zawiódł i to dzisiaj, bo rano umyłam włosy i nałożyłam olejek a teraz mam piękne siano <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Co do olejku z Marion mam podobne odczucia - najpierw wydaje się, że działa ok, a potem kończy się sianowatymi włosami ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. O, u mnie te olejki mariona też słabiuutko :( właśnie przygotowuję post na ten temat i niestety nie będzie to pozytywna recenzja.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. u mnie zarówno olejek tamanu jak i kokos na włosach nie sprawdzają się więc ten olejek także nie jest dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. O ta szminka też jest na liście moich bubli.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiele osób sobie chwali ten krem matujący Tołpy, a tu taka niespodzianka ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale buble! Cieszę się, że na nich nie trafiłam. Do Tołpy w ogóle nie mam przekonania, żaden produkt mi się nie sprawdził poza jedną maską.

    OdpowiedzUsuń
  18. U mnie Lip Tint sprawdza się bardzo dobrze, aż dziwię się, że znalazł się u Ciebie w bublach ;) Ten krem z Tołpy też się u mnie nie spisał. Strasznie wysuszał skórę, a oprócz tego nie robił nic.

    OdpowiedzUsuń
  19. Żadnego z nich nie miałam. I widzę że nic nie tracę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie znamy tych kosmetyków, więc na szczęście się na nich nie przejechałyśmy :P

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie znam żadnego z tych produktów. Szkoda, że się nie sprawdziły ;/

    OdpowiedzUsuń
  22. Szkoda, że się u Ciebie nie sprawdziły, ja osobiście bardzo lubię te olejki orientalne. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. przydatny post ;) zapamiętam czego lepiej unikać

    http://creamshine.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. O proszę widzę że nie tylko mi korektor z GR się nie sprawdził .
    Kupiłam go z polecenia RLM do której mam duże zaufanie w kwestii kosmetycznej. Chyba będę musiała go zużyć jako bazę pod cienie bo niestety do niczego innego się nie nadaje .

    OdpowiedzUsuń
  25. Na szczęście żadnego z nich nie miałam:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Szkoda, że nie sprawdziły Ci się te kosmetyki, ja z nich mam ten tint z Bell, ale fioletowy i powiem szczerze, że nieźle się sprawdza, długo się trzyma może zależy to od koloru ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Zasmucilas mnie umieszczeniem w tym zestawieniu produktu Tolpy. Ostatnio kupilam serum matujace tej marki. Mam nadzieje, ze nie okaze sie bublem.

    OdpowiedzUsuń
  28. produkty do włosów z MArion to dla mnie buble nad buble...

    OdpowiedzUsuń
  29. U mnie szminka bell jest nie do zdarcia, ale nie lubie jej, bo wywołuje u mnie uczulenie :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Żadnego z nich nie miałam, ale na pewno nie kupię -dzięki za ostrzeżenie :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Na całe szczęście żadnego z nich nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Na szczęście nie miałam żadnego z tych kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Byłam bardzo ciekawa tej wersji olejku na końcówki, używałam kiedyś tego w kolorze pomarańczowym i był całkiem okej.

    OdpowiedzUsuń
  34. a mi właśnie koleżanka polecała ten korektor z gr... ja średnio w sumie przepadam za ich kosmetykami (ich puder mnie uczulił) więc na bank nie skorzystam również z tego produktu :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Dobrze, że nie skusiłam się na ten korektor z GR. Ogólnie bez korektora nie wychodzę z domu, takie mam cienie pod oczami :/ Za to bardzo polubiłam ten z Wibo ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. nie próbowałam tego kremu Tołpy ale to dziwne bo wszystkie kosmetyki tej firmy które miałam były naprawdę super...

    OdpowiedzUsuń
  37. Dzięki za ostrzeżenie, lubie produkty Tołpy, ale widać i u nich można trafić na byle co.

    OdpowiedzUsuń
  38. na szczęście nie miałam z nimi do czynienia :D

    OdpowiedzUsuń
  39. a właśnie zastanawiałam się nad tym kremem Tołpy, a teraz musżę szukać coś innego :(

    OdpowiedzUsuń
  40. a właśnie zastanawiałam się nad tym kremem Tołpy, a teraz musżę szukać coś innego :(

    OdpowiedzUsuń
  41. A szkoda, bo o tym produkcie z Golden Rose akurat słyszałam dobre opinie.

    OdpowiedzUsuń
  42. Z tej listy znam tylko krem Tołpy. Mnie odpowiadał.

    OdpowiedzUsuń
  43. Mam różowy tint i aż tak źle się nie dogadujemy, choć fakt, jakiś rewelacyjny nie jest. :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Co do kosmetyków Bell, sama ich często używałam lata temu, teraz niestety odnotowałam, że ich jakość się pogorszyła. Nie umiem trafić na dobry tusz, a przetestowałam już wiele. Co do Mariona, ja używałam tego z 5 olejkami i niestety zauważyłam, że po nim zaczęły mi się końcówki rozdwajać - po nim lub też on temu nie zapobiegł, a powinien. Przez to też kosmetyki Bell i Marion traktuję jako kosmetyki z niższej półki.

    OdpowiedzUsuń
  45. Ten tint Bell to koszmar, nie wiem ,czemu jest dosc lubiany przez spore grono blogerek :P

    OdpowiedzUsuń
  46. Dobrze, że nie skusiłam się na ten krem z Tołpy.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  47. Cieszę się, ze zerknęłam na Twój wpis. ostatnio widziałam w gazetce reklamowej olejki Marion i planowałam zakup. Teraz już się wstrzymam (poczekam, aż coś polecisz)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 MintElegance , Blogger