Recenzja: Nawilżający mus do ciała Ciasteczko, Bioamare

poniedziałek, 20 lutego 2017 58 komentarzy
Obietnice producenta:
Lekki mus do ciała o wyjątkowych właściwościach ujędrniających. Zawartość oleju arganowego i oleju z pestek winogron doskonale nawilżają i regenerują skórę, nadając jej piękny, zdrowy wygląd. Ekstrakt z kakaowca posiada silne właściwości nawilżające, tonizujące i odżywcze, dzięki temu nasza skóra staje się jedwabiście gładka i ujędrniona.
Skład: Butyrospermum Parkii Butter, Vitis Vinifera Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Cera Alba, Helianthus Annus Sunflower Seed Oil, Glycerin, Argania Spinosa Kernel Oil, Cetyl Alcohol, Cocoa Bean Extract, Tocopheryl Acetate, Parfum

150 ml kosztuje około 25,00 zł ( w promocji w granicach 18,00 zł ) w Tesco
Moim zdaniem:
Znamy się już bardzo długo, więc wiecie, że moja skóra nie jest zbyt wymagająca. Nie oznacza to jednak, że odpuszczam sobie jej pielęgnację. Nic z tych rzeczy, każdego wieczoru dbam o to, aby odpowiednio ją nawilżyć. Przerobiłam już bardzo wiele balsamów do ciała, lepszych lub gorszych. Obecnie używam ciasteczkowego musu do ciała Bioamare.
Kosmetyk zamknięty jest w wygodnym słoiczku z aluminiową nakrętką. Opakowanie jest przezroczyste, więc jak na dłoni widać, ile produkty jeszcze zostało. W słoiczku podoba mi się jego szeroki otwór, umożliwiający bezproblemowe wydobycie musu i wykorzystanie go do ostatniego grama. Sam mus ma konsystencję puszystej pianki, która pod wpływem ciepła naszego ciała roztapia się, zmieniając swoją treściwą formułę w oleistą emulsję. Łatwo rozprowadza się po ciele, otulając zmysły swoim aromatycznym, słodkim zapachem kruchych ciasteczek z kawałkami czekolady. 
Wysoko w składzie kosmetyku znajduje się masło shea oraz olej z pestek winogron i ze względu na ich obecność mus natłuszcza skórę i nie od razu się wchłania, dlatego, moim zdaniem, lepiej jego aplikacje zostawić sobie na wieczór. Po wchłonięciu wyczuwalny jest jeszcze delikatny film na skórze, ale nie na tyle tłusty, by mocno przeszkadzać. Ja zakochałam się w tym balsamie od pierwszego użycia. Uwielbiam, wręcz ubóstwiam używać ciasteczkowego musu Bioamare, bo fantastycznie dba o moją skórę. Dogłębnie ją nawilża, mocno odżywia i wygładza. Po jego użyciu skóra jest elastyczna, mięciutka w dotyku i słodko pachnąca. Efekt wypielęgnowanej skóry jest bardzo trwały, nie znika po kolejnym myciu. Mus ten zdecydowanie skradł moje serce i chcę go więcej i więcej i więcej. 
Nie wiem czy wiecie, ale Bioamare to kosmetyki pochodzące od tego samego producenta, co Nacomi. Miałam przyjemność współpracować z tą marką i niektóre z Was mogą pamiętać, że jakieś dwa lata temu testowałam identyczny mus od Nacomi ( klik ). Ciasteczkowy zapach obu tych musów jest na pewno jednym z moich ukochanych kosmetycznych aromatów. Kosmetyki Bioamare, tak jak Nacomi, są w 100% naturalne, maja proste i przyjazne składy oraz nie są testowane na zwierzętach. Są jednak łatwiej dostępne, bo znaleźć je można w każdym markecie Tesco. Więc szukajcie ich, szukajcie :D

58 komentarzy

  1. I akurat dzisiaj będę w Tesco - skusiłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam od dawna ochotę na ciasteczkowy mus Nacomi ale skoro piszesz że ten jest prawie identyczny to na pewno się za nim rozejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. mmmm ja też chcę pachnieć jak ciasteczko;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam je ostatnio w Tesco właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nacomi? Fajnie, ostatnio odkrywam ich produkty, a skoro to ten sam producent, a łatwiej dostępny, to chętnie po nie sięgnę :P

    OdpowiedzUsuń
  6. uuu jak to jest w Tesco to ja chcę :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja także przetestowałam już mnóstwo balsamów, wciąż szukam ideału :) Wydaje mi się, że jego ciasteczkowy zapach podbiłby moje serce (lub nos :)). Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam kiedyś taki mus o zapachu "Creme brulee" i pachniał właśnie jak takie pyszne ciasteczko...

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam słodko pachnące kosmetyki do ciała, zapach ciasteczek długo utrzymuje się na skórze? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ciasteczkowy mus Nacomi i jest świetny, ale niestety już mi się kończy. Pisałam o nim ostatnio na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mus z Nacomi kusi mnie od dawna, więc w czasie wizyty w Tesco chętnie się skuszę na jego brata bliźniaka. Czuję, że ciasteczkowy zapach podbije moje serce :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie brakuje systematyczności, jeśli chodzi o używanie kosmetyków pielęgnacyjnych do ciała...

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciasteczkowy bym chętnie przygarnęła ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. To chyba odłam Nacomi. ja właśnie miałam ten ciasteczkowy mus z Nacomi i był ekstra

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię Nacomi, więc i Bioamare mogłabym polubić :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Hm, ciekawa jestem jak pachnie, bo uwielbiam ciasteczka z czekoladą, ale nie wiem, czy w kosmetykach by mi to pasowało :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Będę musiała się zaopatrzyć :)

    nicoolsblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam na nie chęć tylko muszę uszczuplić maślane zapasy :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Takie ciasteczko to ja chętnie :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie słyszałam o tej marce, a tym bardziej nie wiedziałam, że mają tego samego producenta. Ja właśnie testuję ten mus tylko Nacomi i jestem bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie mam żadnego kosmetyku tej marki, ale Twoja recenzja mnie przekonała. Zresztą uwielbiam słodkie zapachy , więc taki ciasteczkowy byłby dla mnie idealny :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Rzeczywiście musi przepięknie pachnieć. W dodatku ma w składzie masło shea... mmmm:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Aaaa, to jest jeden z produktów Nacomi dla Tesco! Jak znajdę sklep to coś na pewno kupię. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Uwielbiam musy, ale nie wiem czy ten zapach by mi się podobał ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Miałam ciasteczkowy mus innej firmy, i zapach mnie oczarował. Z tym produktem pewnie byłoby tak samo ;)
    Pozdrawiam,
    Urban Vagabond

    OdpowiedzUsuń
  26. Uwielbiam Nacomi, ciasteczkowy mus chodzi za mną

    OdpowiedzUsuń
  27. Konsystencja i skład jak najbardziej do mnie przemawiają.

    OdpowiedzUsuń
  28. Coś dla mojej żony- dam namiary :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Wygląda ciekawie. Chociaż ja jak na razie jestem wierna swojemu masłu kokosowemu z Bielendy

    OdpowiedzUsuń
  30. Przede wszystkim zapach ciasteczkowy do mnie przemawia. Ale nie tylko. To, że balsam wchłania się jest ważną informacją. Niektóre "obietnice" producentów są bez pokrycia, bo okazuje się, że się kosmetyk marze a potem długo ciało pozostaje lepkie :/ Zatem jak tylko zobaczę balsam w sklepie, to na pewno po niego sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Uwielbiam kosmetyki o zapachu jedzenia :)
    Mam czekoladowy szampon i odżywkę <3

    OdpowiedzUsuń
  32. Rozmawiamy o kosmetykach a mnie ochota na coś słodkiego naszła :-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie miałam jeszcze ale już sama nazwa kusi mega. :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Mmm...pachnieć jak ciasteczko :) Cudownie ;)
    Muszę się na niego skusić ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Uwielbiam wszystko o zapachu ciasteczek ( same ciasteczka też ) ! Bardzo lubię używać musów, bo są lżejsze niż niektóre balsamy, więc muszę się chyba wybrać do Tesco :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Przydałby mi się teraz taki mus, który dobrze dba o skórę :)

    OdpowiedzUsuń
  37. czekam na nowy wpis :) buziaki

    nicoolsblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  38. W tesco powiadasz... ?
    Trzeba go kupić! :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Chyba się skuszę... no i ta nazwa :) Tak nakremować się i zabrać za jedzenie ciasteczek... ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Świetny post, myślę że też się skuszę. Zapraszam również do siebie - https://kahsdesign.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  41. Czuję, że bym się z nim polubiła :)

    OdpowiedzUsuń
  42. szkoda, że mam dużo mazideł do pielęgnacji ciała, bo z chęcią bym go kupiła :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Ciasteczkowa woń? Bierzemy i nie mamy więcej pytań xD

    OdpowiedzUsuń
  44. O ciasteczkowym zapachu, jeszcze nic nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Miałam ten mus od Nacomi i w opakowaniu szalenie podobał mi się zapach. Niestety na skórze gubił się i był przytłumiany zapachem naturalnego masła shea, którego nie potrafię znieść. Po kilku podejściach poddałam się i wyrzuciłam.

    OdpowiedzUsuń

SZABLON BY: PANNA VEJJS.