Produktem premium Shiny Box'a "Happy.Pretty.You" był niewątpliwie odżywczy krem do twarzy Naobay, którego cena to aż 210,00 zł za tubkę o pojemności 50 ml. Testuję go od ponad miesiąca, więc mogę Wam odpowiedzieć na pytanie czy jest wart swojej wysokiej ceny.
Krem na pewno wyróżnia się swoim opakowaniem. Jest to niby niepozorna, biała tubka z czarnymi napisami, o bardzo minimalistycznej szacie graficznej, ale tym czym się odznacza jest drewniana nakrętka. Jest ona charakterystyczna dla marki, jak popatrzycie na inne kosmetyki Naobay to zobaczycie, że jest wykorzystana w każdym rodzaju opakowania. Mnie ta nakrętka po prostu urzekła, mega mi się podoba i bezsprzecznie sprawia, że całość opakowania jest ozdobą toaletki.
Według mojego nosa odżywczy krem do twarzy pachnie specyficznie, ziołowo i jego zapach nie wszystkim może się spodobać, chociaż nie jest intensywny, ani tym bardziej męczący. Trzeba się po prostu do niego przyzwyczaić. Odżywcze kremy kojarzą mi się z treściwą konsystencją, dlatego lekka, na wpół wodnista formuła kremu troszkę mnie zaskoczyła. Zaletą konsystencji jest łatwość aplikacji, bo krem aż sam sunie po skórze, a poza tym ekspresowe wchłanianie oraz brak jakiejkolwiek odczuwalnej warstewki.
Producent zachwala swój krem tym, że aż 98,85% zawartych w nim składników jest pochodzenia naturalnego, a 20% wszystkich składników pochodzi z ekologicznych upraw. Patrząc na skład da się stwierdzić, że jest przyjemny, bo znajdziemy w nim między innymi masło shea, sok aloesowy, olej z awokado czy też oliwę z oliwek.
Kremu Naobay używam głównie w pielęgnacji skóry szyi i dekoltu, a także dłoni :P Nie często wklepuję go w skórę twarzy, ponieważ na noc stosuję krem Epiduo, a rano sięgam po inny krem, bo ten nie za bardzo chce współpracować z podkładami. Fluidy nałożone na Naobay mocniej ciemnieją, a poza tym wpadają w jakieś takie szarawe tony. Sprawdziłam to na dwóch podkładach, których używam najczęściej i to już od dłuższego czasu, czyli z Revlona oraz z Bielendy, i za każdym razem działo się tak samo, dlatego sobie odpuściłam. Poza tym, krem ten bardzo fajnie spisuje się w pielęgnacji szyi i dekoltu. Codziennie wieczorem wsmarowuję niemałą jego porcję, zaczynając od dekoltu, przesuwając się po szyi w stronę brody. Podobno taki sposób aplikacji ma sprawić, że skóra mojej szyi i dekoltu dłużej będzie w dobrej kondycji ;) Póki co krem świetnie o nią dba mocno ją nawilżając, dodając jej elastyczności i przynosząc jej ukojenie. Skóra jest przyjemnie odżywiona, miękka i delikatna w dotyku. Krem sprawdza się także w pielęgnacji dłoni, więc mogę chyba powiedzieć, że jest wielozadaniowy :D
Podsumowując, z odżywczym kremem do twarzy Naobay polubiłam się, mimo iż nie potrafi współpracować z podkładami, ale też nie na tyle, aby uważać, że jest wart swojej ceny. Jest wiele kremów, które kosztują dużo, dużo mniej, a mają porównywalne działanie. Na korzyść tego kremu na pewno przemawia jego skład, wydajność, urocze opakowanie oraz to, że naprawdę ma dobry wpływ na moją skórę szyi i dekoltu. Jest to jednak moje pierwsze i zarazem ostatnie spotkanie z tym kremem, ponieważ jest po prostu za drogi. Bo naprawdę nie wiem co krem musiałby zrobić, abym chciała wydać na niego ponad 200,00 zł ;)
Przyznam szczerze, że nie jest to znany mi kremik.
OdpowiedzUsuńMogłabym z wielką chęcią go przetestować.
Naprawdę świetna sprawa.
Pozdrowionka poniedziałkowe! :)
Dla mnie też stanowczo za drogi.
OdpowiedzUsuńTeż mam ten krem z beutybox'a, ale jeszcze czeka na swoją kolej...w sensie na to jak się skończy ten krem, który teraz używam ;). Bardzo jestem ciekawa jak się sprawdzi u mnie.
OdpowiedzUsuńMa piękne opakowanie i ecocert, także chciałabym... :)
OdpowiedzUsuńbardzo dobrze ten krem się u mnie spisuje jednak od samego początku się rozwarstwia i przed użyciem muszę nim dobrze wstrząsnąć. ja go używam głównie na noc a nie pod makijaż obecnie
OdpowiedzUsuńWow centa jest wysoka, miałam od nich zdaje się żel tylko, ale nie zachwycił mnie niczym, więc przy tych cenach mnie do firmy nie ciągnie :P
OdpowiedzUsuńCena dość wysoka, marki kompletnie niestety nie znam ..
OdpowiedzUsuń:)
powiem Ci szczerze, że cena trochę szokuje, a działanie w sumie takie standardowe dosyć ;)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że nie idzie mu po drodze z podkładami.
OdpowiedzUsuńWidziałam kilka postów o tym kremie, wygląda ciekawie jednak cena zdecydowanie za wysoka:(
OdpowiedzUsuńsandziv.blogspot.com
Cena jest powalająca i myślałam, że spisze się jednak na medal
OdpowiedzUsuńbardzo go lubię, u mnie tez doskonale nawilża
OdpowiedzUsuńDałabym tyle kasy ale musiałaby być naprawdę dobry ;)
OdpowiedzUsuńSkład i działanie niby fajne, ale 210 zł to przesada...
OdpowiedzUsuńIle kosztuje?.... jak to mówi nasza babcia "jak wygram w totka" :P
OdpowiedzUsuńLubię tego typu kosmetyki, więc chętnie bym przetestowała i ten :)
OdpowiedzUsuńU mnie ten krem testuje mój Ukochany, ciekawe jak się u niego pisze.
OdpowiedzUsuńLubię tę firmę, chociaż jak działanie podobne do tańszych opcji to na razie sobie go odpuszczę :P
OdpowiedzUsuńU mnie sprawdził się genialnie! Szkoda tylko, że jest aż tak drogi :(
OdpowiedzUsuńWiele już słyszałam o tej marce i mam ochotę przetestować :D
OdpowiedzUsuńCena dość wysoka. :)
OdpowiedzUsuńcena jego nie jest przyjazna...
OdpowiedzUsuństrasznie drogi... ja coś miałam z tej marki, ale nie pamiętam co i nie pamiętam coz tym zrobiłam xDDD
OdpowiedzUsuńHm..jak na tak drogi produkt to spodziewałabym się samych zachwytów ;)
OdpowiedzUsuńCena odstrasza :)
OdpowiedzUsuńOj, cena rzeczywiście spora ;O
OdpowiedzUsuńCena lekko przesadzona. Osobiscie jestem zdania, ze nie ma kosmetyku, ktory musialby az tyle kosztowac, chyba ze bylby ze zlota
OdpowiedzUsuńPo pierwszych testach nie wypadł u mnie zbyt dobrze, bo miałam wrażenie, że stan cery po nim mi się nieco pogorszył. Nie mniej jednak dam mu jeszcze szansę i zobaczymy co z tego będzie :)
OdpowiedzUsuń