08:06:00

Recenzja: Paski wybielające zęby Max White 3D White Teeth System

Recenzja: Paski wybielające zęby Max White 3D White Teeth System
O kuracji wybielającej Max White 3D White Teeth System możemy poczytać, że "jest to kilkufazowa, enzymatyczna formuła wybielająca umożliwiająca przeprowadzenie kuracji w domowych warunkach. To kompleksowy, skuteczny, a przede wszystkim wygodny system wybielania zębów. Dzięki konsystencji elastycznego żelu paski wybielające dobrze przylegają i nie odpadają łatwo od zębów, zapewniając dość czasu, aby osiągnąć doskonały efekt wybielania. Odpowiednia kuracja zapewni pożądany efekt w krótki czasie.".
W ramach współpracy z KS Installation, który zajmuje się importem owej kuracji, otrzymałam 14-dniową kurację składającą się z 28 jednorazowych pasków ( po jednym na górną i dolną linie zębów ) oraz papierowy miernik ze skalą odcieni kolorów zębów. Paski z substancją wybielającą zapakowane zostały do niedużych, pojedynczych saszetek. Moim zdaniem, jest to bardzo dobre rozwiązanie, bo zużyte paski i niepotrzebną już saszetkę można od razu wyrzucić do śmieci. Niewielkie torebki łatwo rozerwać i wyjąć z nich paski, które umieszczone są na cienkiej, plastikowej folii podkładowej. Co do miernika skali odcienia kolorów zębów, to został on nadrukowany na małym kartoniku i przedstawia 12 stopni kolorów zębów. Poszczególne odcienie wpadają w szarość, moje zęby zaś w żółte tony, więc początkowo miałam delikatne problemy z ustaleniem, który odcień koloru odpowiada moim zębom, ale poprosiłam męża o pomoc i razem ustaliliśmy, że najbliżej im do do nr 8 ;)
Używanie pasków jest dziecinnie proste. Po wyjęciu paska z saszetki, należy delikatnie odkleić go od folii podkładowej i nażelowaną stroną przyłożyć do zębów, tak aby całkowicie do nich przylegał, wyrównać do linii dziąseł i delikatnie przycisnąć, a nadmiar paska "zgarnąć" na tył zębów. Tak samo należy postąpić z drugim paskiem, po czym zostawić je na zębach na 30 minut. W tym czasie można normalnie rozmawiać i przełykać ślinę. Paski się nie przesuwają i są praktycznie niewyczuwalne. Przez większość dni trwania tej kuracji nie odczuwałam najmniejszego dyskomfortu, chociaż na początku raz lub dwa czułam delikatny ból zębów, który przechodził po zdjęciu pasków. Nie zaprzestałam jednak dalszej kuracji, bo nic poważniejszego się z zębami nie działo. Po upływie wskazanego czasu, paski łatwo zsuwają się z zębów, ale zawsze zostawał mi na nich żel, którego pozostałości wypłukiwałam zaraz po ściągnięciu pasków. Kurację przeprowadziłam sumiennie, codziennie przez 14 dni przyklejałam na zęby paski. Ostatniego dnia sprawdziłam stopień ich bieli i co się okazało? Kuracja wybieliła mi zęby aż o 4 odcienie! Ostatni pasek ściągnęłam około 3 tygodni temu i efekt bielszych zębów nadal się utrzymuje!
Na dołączonej do kuracji ulotce wyczytałam, że nie wolno stosować pasków zaraz po szczotkowaniu zębów, tylko odczekać przynajmniej godzinę. Znajdziemy też zapewnienie, że składniki pasków są bezpieczne. W ich składzie znajdziemy: 20% wody0,2% kojącego i odświeżającego mentolu10% zagęszczacza jakim jest guma celulozowa0,5% EDTA ( konserwant i stabilizator ), 1% chlorku sodu, który stosowany jest w higienie jamy ustnej jako substancja polerująca, 0,2% kwasu cytrynowego, który usuwa przebarwienia oraz 68,1% gliceryny, czyli substancji nawilżającej. 
Jeśli udało mi się zaciekawić Was kuracją wybielającą Max White 3D White Teeth System to możecie ją sobie zamówić na Allegro, dokładniej pod tym linkiem. KS Installation z Kalisza, który jest importerem tychże pasków wybielających, ma w swojej ofercie kuracje 7,14 i 21-dniowe, których ceny odpowiednio to: 22,00 zł, 39,60 zł oraz 49,50 zł. 

07:15:00

Odżywczy oleo krem do włosów z kawiorem i olejami indyjskimi, Caviar Biovax

Odżywczy oleo krem do włosów z kawiorem i olejami indyjskimi, Caviar Biovax
Obietnice producenta:
Luksusowy oleo krem to połączenie odżywczej mocy najlepszej jakości szlachetnych olejów z lekką, otulającą konsystencją kremu. Bez efektu obciążenia włosów. Odżywczy ole krem kryje w sobie unikalne wartości odżywcze pochodzące z naturalnych skarbów: delikatnego czarnego kawioru i cenionych indyjskich olejków, Moringa i Tamanu. Oleo krem to preparat, który doskonale uzupełni codzienną pielęgnację włosów, dopełni działanie odżywki bądź maski, potęgując efekt upiększenia fryzury. 

120 ml/ ok.17,00 zł w drogeriach
Moim zdaniem:
Producenci kosmetyczny prześcigają się w wymyślaniu coraz to nowszych produktów, które przyciągną, a jeszcze lepiej, zachwycą potencjalną konsumentkę. Jedną z takich innowacji jest połączenie kremu i olejku do pielęgnacji włosów w coś, co producent, czyli L'Biotica, nazwał oleo kremem. W swojej ofercie marka ma cztery takie kosmetyki: z perłami i olejami dalekowschodnimi ( tsubaki i perilla ), z diamentami i olejami amazońskimi ( pequi i babassu ), ze złotem i olejami afrykańskimi ( z nasion baobabu i arganowy ) oraz z kawiorem i olejami indyjskimi ( moringa i tamanu ), który przetestowałam na swoich włosach i już po pierwszym użyciu się zachwyciłam!  
Oleo krem znajduje się w wąskiej tubce, utrzymanej w złoto- czarnej kolorystyce. Moim zdaniem takie połączenie kolorów jest eleganckie, ponadczasowe i zawsze będzie się podobać. Smukła tubka ma pojemność 120 ml, zamykana jest na plastikową nakrętkę, na której produkt można stabilnie postawić. Wykonana jest z giętkiego, elastycznego tworzywa, dzięki czemu oleo krem bez problemu da się wycisnąć do ostatniego grama. 
Kosmetyk ma kremową, gęstą, a jednocześnie lekką formułę i przyjemny, delikatny, troszkę słodkawy, ale też nieco sztuczny zapach. Dzięki swojej konsystencji jest bardzo wydajny, albowiem wystarczy niewielka ilość oleo kremu, aby zapewnić włosom optymalną pielęgnację. W jego składzie znajdziemy ekstrakt z kawioru, który ma chronić włosy przed utratą koloru i je nawilżać; oraz dwa indyjskie oleje: moringa i tamanu. Pierwszy z nich odpowiada za wygładzenie, nawilżenie i zmiękczenie włosów, drugi ma ujarzmiać suche i puszące się włosy. 
Wszelkie kremy, olejki, balsamy, maski, itp. zawsze aplikuje od połowy włosów po same ich końce. Robię tak, głównie dlatego, że z natury są puszące i lubią się elektryzować, więc muszę je jakoś dyscyplinować. Poza tym szybko się przetłuszczają u nasady, więc staram się unikać nakładania czegokolwiek na włosy tuż przy skórze głowy. Oleo krem stosuję jako odżywkę bez spłukiwania, na wilgotne włosy. Jest to kosmetyk, który zgodnie z obietnicami producenta, ujarzmia niesforne włosy, wygładza je oraz zapewnia im optymalną dawkę nawilżenia. Nie obciąża włosów, ułatwia rozczesywanie, a także dodaje im blasku i sprawia, że są pachnące oraz zdrowo wyglądają. Oleo krem fajnie odżywia włosy, wizualnie poprawia ich wygląd, dodaje im elastyczności oraz niesamowitej miękkości.
Miałam już kilka produktów do pielęgnacji włosów Biovax i wszystkie bardzo dobrze się u mnie sprawdziły, a oleo krem nie jest wyjątkiem. Wszystko mi w nim odpowiada i na pewno jeszcze zagości w mojej kosmetyczce. Ale najpierw sprawdzę pozostałe trzy oleo kremy, które L'Biotica wypuściła na nasz kosmetyczny rynek ;)
Moje Drogie, z okazji naszego święta życzę Wam wszystkiego najlepszego! :)

07:05:00

Recenzja: Perfumy w kamieniu Relax, Song of India

Recenzja: Perfumy w kamieniu Relax, Song of India
Obietnice producenta:
Perfumy w kamieniu Relaz Song of India to zapach, który orzeźwia i dodaje energii. Odrobina zapachu roztoczy wokół Ciebie kojącą cytrusowo- kwiatową aurę. Wystarczy wetrzeć niewielką ilość na nadgarstek lub za uchem. Perfumy zamknięte są w uroczym, kamiennym opakowaniu. Idealne na prezent. 
Moim zdaniem:
Song of India jest indyjską marką znaną na całym świecie, która od prawie 100 lat zajmuje się produkcją olejków zapachowych wyłącznie z kwiatów, liści, korzeni i drzew. W swojej ofercie marka ma między innymi olejki do kąpieli, kadzidełka, ziołowe maseczki do twarzy oraz perfumy, na przykład takie w kamieniu :)
Perfumy Song of India są nieszablonowe. Nie mają typowej, wodnistej konsystencji ani nie znajdują się w szklanym flakonie. Mają postać zbitego, białego kremu, który znajduje się w kamiennej szkatułce z przykrywką. Puzdereczko jest niewielkie, bez problemu zmieści się nawet w niedużej torebce, więc ukochany zapach może towarzyszyć nam w każdej chwili. Perfumy w pokojowej temperaturze nie zmieniają swojej formuły, ale wystarczy na dłużej zostawić je w większym cieple, aby zaczęły się roztapiać, zmieniając się tym samym w olejek. Perfumy te same w sobie są intensywne, więc nie warto przesadzać z ich ilością, którą należy wetrzeć w pulsujące miejsca na ciele, przez co są bardzo, ale to bardzo wydajne. Ich skład jest bardzo krótki i myślę, że osobom zwracającym uwagę na składy stosowanych kosmetyków może się spodobać. Perfumy te przede wszystkim nie zawierają alkoholu, a więc nie działają wysuszająco na skórę. W ich składzie znajdziemy za to tylko pszczeli wosk, olejek jojoba, olejek z kiełków pszenicy oraz naturalne olejki eteryczne.
Jak to bywa przy zakupie nieznanych perfum przez internet, przy wyborze kierowałam się opisem na stronie sklepu. To tam wyczytałam, że Relax jest orzeźwiającym zapachem o kwiatowo- cytrusowej nucie. Początkowo, zapach jest typowo orientalny, mocny i egzotyczny. I tak też pachnie w szkatułce. Dopiero po chwili, pod wpływem ciepła skóry, uwalnia się wspomniana już cytrusowa woń, która wybija się na pierwszy plan, w tle pozostawiając subtelne kwiatowe aromaty. Po "zgraniu się" ze skórą, zapach staje się delikatniejszy, bardziej otulający, a jednocześnie cały czas pozostaje świeży, energetyzujący i pobudzający. 
W sklepie internetowym Magiczne Indie oprócz posiadanego przeze mnie zapachu, znajdziecie jeszcze siedem innych: Pure Musk, który jest połączeniem piżma i drzewno-kwiatowych nut, White Flowers o zapachu białych kwiatów ( jak sama nazwa wskazuje ;), Jasmine Orient o jaśminowej woni, Pink Honeysuckle, które są kwiatowo-owocową kompozycją zapachową, Indian summer, który ma w sobie nutkę orientu i słodyczy, a także romantyczny i zmysłowy zapach Love oraz różany Wild Rose. Wszystkie mają po 6 g i kosztują 25,00 zł. Jeśli któryś zapach Was zainteresował, a okazałoby się, że jest chwilowo niedostępny, to sklep Magiczne Indie posiada opcję powiadamiania klienta o pojawieniu się kosmetyku w asortymencie. Wystarczy tylko podać swój adres e-mail :)

07:23:00

Intensywnie odżywczy krem do twarzy na noc, Vianek

Intensywnie odżywczy krem do twarzy na noc, Vianek
Obietnice producenta:
Bogaty w składniki odżywcze krem do twarzy na noc pozwala zregenerować każdy rodzaj cery. Zawiera olej sojowy, z pestek morelirokitnikowy, a także masło avocadowosk pszczeli i lecytynę sojową. Uzupełnia niedobory lipidów, wzmacnia strukturę skóry i przywraca jej właściwy poziom nawilżenia. Ekstrakt z szyszek chmielu zwiększa przyswajalność składników odżywczych do głębszych warstw naskórka.

50 ml/21,99 zł do kupienia na przykład w sklepie internetowym Vianek
Moim zdaniem:
Moja znajomość z kosmetykami Vianek trwa raptem kilka tygodni, ale już mogę Wam zdradzić, że nie będzie to przygoda na jeden raz ;) Być może pamiętacie, że w moich styczniowych nowościach kosmetycznych pojawiły się trzy produkty Vianka z serii pomarańczowej, czyli odżywczej przeznaczonej do pielęgnacji każdego rodzaju skóry. Płyn micelarny- tonik, maseczkę- peelingi krem do twarzy na noc udało mi się nabyć w bardzo okazjonalnej cenie 35,00 zł. Dziś przygotowałam dla Was recenzje intensywnie odżywczego kremu na noc z ekstraktem z szyszek chmielu, w przygotowaniu są też wpisy o pozostałych dwóch kosmetykach.
Nieduża butelka utrzymana jest w minimalistycznej, wręcz skromnej szacie graficznej. Dużo bieli i pomarańczy oraz troszkę czerni to jedyne kolory na opakowaniu. Buteleczka z pompką air- less oraz przezroczystą nasadką jest bardzo wygodna i higieniczna. Tego typu opakowanie ogranicza dostęp powietrza podczas używania produktu, a ponadto rozwiązanie typu air- less zapewnia jego precyzyjne dozowanie: jedna pompka zapewnia odpowiednią ilość na wklepanie kremu w skórę twarzy oraz szyi. Na samej butelce widnieje niewiele informacji ( skład, sposób użycia, termin przydatności i kontakt do producenta ), dużo więcej znajdziemy na kartoniku, do którego został schowany krem. 
Odżywcza seria kosmetyków Vianek oczarowuje zapachem. Bardzo podoba mi się wyrazisty, a zarazem łagodny, miodowo- kwiatowy zapach kremu. Jest po prostu prześliczny! Płyn micelarny- tonik z tej samej serii również tak ładnie pachnie, jednak czuć subtelną różnicę w zapachu obu tych kosmetyków. Krem zaskakuje też swoim kolorem, który jest energicznie pomarańczowy :) Jego konsystencja jest lekka, nie obciąża skóry, łatwo się rozprowadza i szybko wchłania. 
Zgodnie z jego przeznaczeniem, po krem sięgam na noc. Po miesiącach używania olejków w wieczornej pielęgnacji, to miła odmiana dla mojej skóry. Kilka razy spotkałam się z tym kremem na Waszych blogach, gdzie wyczytałam, że niektóre z Was używają go również na dzień i że stanowi fajną bazę pod makijaż. Wierzę Wam na słowo, bo sama tak go nie stosowałam; rano używam nawilżającego kremu przeciw niedoskonałościom Mixa :) Wróćmy jednak do Vianka. O to, aby składniki odżywcze kremu lepiej się przyswajały i docierały do głębszych warstw naskórka dba ekstrakt z szyszek chmielu, który dodatkowo ma działanie przeciwstarzeniowe. Krem Vianek świetnie nawilża skórę, dodaje jej miękkości i elastyczności. Dodatkowo potrafi ją ukoić i dobrze odżywić, a także łagodzi wszelkie podrażnienia oraz delikatnie wygładza skórę. Jest łagodny dla skóry, nie podrażnia ani nie wywołuje reakcji alergicznych.
Krem, jak i inne kosmetyki marki Vianek, nie był testowany na zwierzętach, jego kompozycja zapachowa wolna jest od alergenów, a do jego produkcji wykorzystano zioła z ekologicznych upraw oraz składniki naturalnego pochodzenia, takie jak olej z pestek moreli, rokitnikowy, masło avocado oraz, wspomniany już w tekście, ekstrakt z szyszek chmielu. Termin ważności kremu mija po 18 miesiącach od daty produkcji i po 6 miesiącach od momentu jego otwarcia. Krem cechuje się dobrą wydajnością, ale myślę, że spokojnie zdążę go zużyć w ciągu pół roku :)

07:21:00

Winter Spa, ShinyBox

Winter Spa, ShinyBox
Wiem, że już na kilku blogach można obejrzeć zawartość lutowego ShinyBoxa "WinterSpa", ale ja też chciałabym poświęcić mu osobny post i napisać o swoich pierwszych wrażeniach po jego otwarciu :) Właściwie to po otwarciu aż dwóch boxów, bo jako Ambasadorka Shiny otrzymałam dodatkowe pudełko wypełnione po brzegi kosmetykami ElfaPharm. Zaczniemy jednak od zawartości boxa, które możecie zamówić za 49,00 zł. Znajduje się w nim 8 kosmetyków i kilka małych upominków :)
Pierwszy kosmetyk to krem do suchych i normalnych włosów Iconic Cream Il Salone ( 250 ml/29,99 zł ). Bardzo cieszę się z tego produktu, bo ma fajny, orzeźwiający zapach i jest dopasowany do potrzeb moich włosów. Liczę, że sprawdzą się zapewnienia producenta i krem da zastrzyk moim włosom, a dodatkowo sprawi, że będą mile zmiękczone i dobrze odżywione. W Waszym boxie może znaleźć się maska do włosów farbowanych.
Żeli pod prysznic nigdy dość, dlatego cieszę się, że w boxie znalazłam żel z oliwką i mlekiem ryżowym Green Pharmacy ( 500 ml/8,99 zł ). Wam może trafić się wersja z masłem shea i zieloną oliwką. Jest to kosmetyk myjący, w którego składzie nie ma silikonów ani parabenów. Ładnie pachnie i ma fajną konsystencję, więc myślę, że się polubimy. 
Rozświetlająca maska w kremie Mincer Pharma ( 75 ml/16,99 zł ) to dodatek dla ambasadorek, w zamówionym dla siebie boxie nie znajdziecie tego produktu. Dzięki ShinyBox będę miała okazję poznać drugi kosmetyk tej marki, bo może pamiętacie, że w boxie InspiredBy U.R.O.K. dostałam tonik nawilżający. Z toniku jestem bardzo zadowolona, więc wiążę spore nadzieję z tą maseczką, która ma za zadanie rozświetlić skórę, nawilżyć ją oraz odżywić. 
W moim pudełku znalazł się również krem do pielęgnacji biustu Mama's o pojemności 50 ml ( pełnowymiarowe opakowanie ma 125 ml/34,90 zł ), ale u Was może to być krem przeciw rozstępom. Marki Mama's nie znam, ale kosmetyk bardzo chętnie zużyję, bo ostatnio nawet miałam kupić sobie jakiś balsam do pielęgnacji biustu. Z tego co wyczytałam, ten produkt ma chronić skórę przed wysuszeniem, poprawiać napięcie, elastyczność i jędrność, a także  zapobiegać wiotczeniu. Jego plusem jest to, iż nie zawiera barwników, parabenów ani substancji zapachowych. 
Odżywczy peeling do ciała z filtratem ze śluzu ślimaka Vis Plantis ( 200 ml/14,99 zł ) jest kolejną dla mnie nowością- właściwie jak wszystko w tym boxie :P Składnikiem wiodącym peelingu są naturalne, ekologiczne i biodegradowalne drobinki, które są wytworzone z pulpy drzewnej certyfikowanych lasów o zrównoważonej gospodarce. Dodatkowe składniki to wspomniany śluz ślimaka, ekstrakty z owoców goji i acai, gliceryna oraz olej macadamia i masło shea. Dostępny jest jeszcze w kilku innych wariantach: nawilżającym, wyszczuplającym i odmładzającym. 
Musujące kulki do kąpieli stóp GoodFoot Delia ( 12 sztuk/7,60 zł ) są wolne od parabenów. Wystarczy wrzucić je do ciepłej wody i moczyć stopy przez min. 5 minut, aby oczyścić skórę stóp, zmiękczyć naskórek, odświeżyć oraz przygotować stopy do pedicure. Trochę szkoda, że kuleczki nie są pakowane oddzielnie, tylko wszystkie są w jednej torebeczce. Plus jednak za to, że jest to torebka strunowa, więc ich intensywnie miętowy zapach szybko nie wywietrzeje. 
W boxie znalazłam też coś z kolorówki, mianowicie korektor pod oczy Reviving Pixie Cosmetics ( 48,00 zł ) w odcieniu creme brulee. O marce czytałam na Waszych blogach, ale dopiero teraz dane mi jest poznać jakiś jej kosmetyk. Jest to produkt naturalny, który ma skorygować niedoskonałości, neutralizować oraz rozjaśniać przebarwienia skóry, a także ukryć cienie pod oczami. Trochę ubolewam nad jego krótkim terminem przydatności, który jest tylko do czerwca, bo tego typu kosmetyki są raczej mocno wydajne. Ale i tak myślę, że za jakiś czas pokuszę się o jego osobną recenzję. 
Ostatnimi pełnowymiarowymi produktami są maseczki Beauty Bar od AA ( sztuka za 3,00 zł/8 ml ). Jedną z nich jest nawilżająca z masłem shea i masłem cupuacu, a druga to oczyszczająca z aktywnym węglem, tlenkiem cynku i peelingującymi drobinkami. Nawilżająca polecana jest do każdego rodzaju cery i ma chronić skórę przed utratą wody oraz niwelować objawy przesuszenia, a zadaniem oczyszczającej jest usuwanie zanieczyszczeń i przywrócenie świeżości cerze tłustej i trądzikowej. 
W boxie znalazłam również próbkę kremu z witaminą C od Farmony oraz miniaturkę preparatu odbudowującego Alpha-H, która jest jedną z kosmetycznych niespodzianek dla osób, które zamówiły pudełko do 19 lutego. A ponieważ nie samymi kosmetykami kobiety żyją, ekipa ShinyBox zadbała o to, aby w pudełku znalazło się też ciasteczko owsiane Consonni ( 200 g/10,50 zł ) o wadze 25 g, które wypieczone zostało zgodnie z amerykańską recepturą. Ja dostałam ciasteczko z czekoladą, które skonsumowałam z aromatyczną herbatką PuErh pomarańcza i imbir Cup&You ( 12 sztuk/39,00 zł ), którą też znalazłam w boxie :) 
Podsumowując, box WinterSpa okazał się pełen dla mnie pełen niespodzianek i samych nowości. Nigdy nie miałam żadnego z pokazanych kosmetyków, dlatego moja ekscytacja ShinyBox'em jest podwójna. Każdy produkt z przyjemnością wypróbuję, z nikim się nie podzielę :P Bo jest to kolejne pudełko, którym jestem zachwycona i z podekscytowaniem czekam już na następne:D
Jako ambasadorka ShinyBox dostałam jeszcze jedno pudełko, a w nim same kosmetyki pielęgnacyjne od Elfa Pharm. Marka postarała się o to, abym była zadbana od stóp po czubek głowy. Naprawdę, zobaczcie same: mamy maskę wzmacniającą do włosów O'Herbal z ekstraktem z korzenia tataraku. Zielony słój ma pojemność 500 ml i kryje w sobie gęstą, kremową konsystencję o trawiastym zapachu :P Następny kosmetyk to orzeźwiający balsam do ciała z werbeną O'Herbal. Kolejne 500 ml opakowanie, tym razem przezroczysta butla z zieloną pompką. Super, tylko kiedy ja zużyję ten i inne balsamy, które mam pochowane po szafkach, bo w jednej się nie mieszczą:P?
O zachowanie młodego wyglądu ma zadbać odmładzające serum z filtratem ze śluzu ślimaka Helic Vital Care Cis Plantis. Według obietnicom producenta, serum sprawi między innymi, że drobne zmarszczki zostaną spłycone, przebarwienia będę rozjaśnione, naskórek delikatnie złuszczony, poprawi się elastyczność skóry, a ona sama sama będzie zauważalnie młodsza i piękniejsza :D Nie zabrakło też kojącego kremu do stóp przeciw pęknięciom Green Pharmacy. W jego składzie mamy działający kojąco olejek z orzechów włoskich, olejek z drzewa herbacianego o działaniu relaksującym oraz ekstrakt z babki szerokolistnej o właściwościach regenerujących. 
Kolejne pudełko, które moim zdaniem skrywa fajną zawartość. Te cztery kosmetyki to też dla mnie same nowości. Jestem monotematyczna, ale tym boxem też jestem zauroczona :D
Copyright © 2016 MintElegance , Blogger