09:01:00

Recenzja: Olejek do twarzy i ciała z olejkiem arganowym Oleje Świata, Joanna

Recenzja: Olejek do twarzy i ciała z olejkiem arganowym Oleje Świata, Joanna
Obietnice producenta:
Olej arganowy to obecnie jeden z najczęściej wykorzystywanych naturalnych składników. Kompletny hit kosmetologii ma właściwości pielęgnacyjne oraz regeneracyjne. Po zastosowaniu olejku arganowego skóra staje się nawilżona i zregenerowana, a wydzielanie jej sebum znacząco się obniża. Formuła kosmetyku została wzbogacona o olej, który w fantastyczny sposób wygładza i ujednolica skórę. Olejek arganowy jest bogaty w kwas linolowy przyśpieszający procesy regeneracyjne.

 100 ml kosztuje około 10,00 zł 
Moim zdaniem:
Parę lat temu olejki do ciała mogłyby dla mnie nie istnieć, dziś nie wyobrażam sobie bez nich codziennej pielęgnacji. Więc gdy Laboratorium Kosmetyczne Joanna poprosiło mnie o przetestowanie ich najnowszej serii Oleje Świata wiedziałam, że nie mogę odmówić :) Otrzymałam balsam na suche miejsca 3 w 1 oraz olejek do twarzy i ciała z olejkiem arganowym, który całkowicie mną zawładnął, dla którego straciłam głowę. Dlaczego? O tym w dalszej części wpisu :)
Olejek znajduje się w małej buteleczce, wykonanej z plastiku. Posiada wygodny dziubek, który dozuje taką ilość olejku, ile aktualnie jest potrzebne. Całość utrzymana jest w złotawej tonacji, co przywodzi mi na myśl marokańskie klimaty :) Olejek ma jasno bursztynowy kolor, typową oleistą konsystencję, ale nieco rzadszą od innych olejków, które miałam okazję testować. Dobrze wiecie, że zapach używanych przeze mnie kosmetyków ma dla mnie duże znaczenie i ten olejek sprostał moim oczekiwaniom z nawiązką. Pachnie naprawdę pięknie, delikatnie i co najlepsze, wyczuwam w nim kokosową nutę :) 
Specjalnie dla Was przeszukałam Internet, aby móc chociaż krótko napisać o składzie, który okazał się całkiem przyjemny, bo już na pierwszym miejscu znajduje się olej słonecznikowy, zaraz za nim olej ze słodkich migdałów, a nieco dalej olej arganowy. 
Efekty stosowania olejku są więcej niż rewelacyjne :) Przeznaczyłam go do pielęgnacji ciała, stosuję jako balsam do ciała, krem do stóp i rąk, a także do peelingu, a czasami dodaję kilka kropel do kąpieli. Skóra jest niesamowicie gładka, miękka i miła w dotyku. Olejek głęboko nawilża, lekko natłuszcza, a uczucie to utrzymuje się dwa- trzy dni. Bardzo dobrze radzi sobie z przesuszonymi partiami ciała, jak łokcie czy kolana. Jak to przy stosowaniu olejków bywa i po tym skóra nabiera blasku- wiecie jak bosko wyglądają opalone nogi po wysmarowaniu ich tym olejkiem? Jak u modelki z żurnala :D Od czasu do czasu malutką ilość olejku wcieram również w końcówki włosów, w celu ich zabezpieczenia, nawilżenia i poskromienia przed puszeniem się- tak stosowany sprawdza się równie dobrze jak w pielęgnacji ciała :) 
Olejek nie dość, że jest bardzo wydajny, to jeszcze wielofunkcyjny, a jego jedynym, w dodatku niezbyt wielkim mankamentem jest to, że potrzebuje dłuższej chwili na całkowite wchłonięcie się w skórę. Po przetestowaniu olejku ( i balsamu, ale o tym za jakiś czas ) śmiem twierdzić, że seria Oleje Świata zrobi furorę i będzie cieszyć się ogromnym powodzeniem :) 
Starałam się jak mogłam uchwycić konsystencję olejku, mam nadzieję że co nieco widać.

07:29:00

Lipiec na zdjęciach

Lipiec na zdjęciach
 małe zakupy rossmannowskie, na antyperspiranty była duża promocja :D | liczba obserwatorów przekroczyła tysiąc, za co bardzo Wam dziękuję :* | mój najlepszy przyjaciel w upalne dni | znów cierpię na bezsenność, więc nocami nadrabiam zaległości książkowe | testowanie skarpetek, o moim wrażeniach poczytacie za jakiś czas
 letni, prosty mani w różowym kolorze | dzięki trnd mam okazję wypróbować ulepszone podpaski Always. muszę Wam powiedzieć, że są naprawdę świetne- cieniutkie jak bibułka, ale bardzo chłonne, nic nie przecieka, nic się nie przesuwa, pełna ochrona i komfort | przerwa śniadaniowa w pracy | moje cudo z SH, czyli kombinezon zapinany na plecach na złoty ekspres za całe 15,00zł :) | cała seria Liście Manuka u mnie :D 
 fotele w neonowej zieleni przy przymierzalni w Marks&Spencer tak mi się spodobały, że po prostu musiałam Wam je pokazać :D | najlepsza kawa mrożona jaką ostatnio piłam | małe zakupy z Biedronki ( ps. szampony Batiste są rewelacyjne! ale o nich będzie oddzielna notka :) | nowości książkowe, zarówno zakupione jak i wymienione | uwielbiam te lody! potrafię sama opędzlować cały kubeczek :P
 widok z latarni w Krynicy Morskiej na nasze piękne morze | pamiątki z urlopu :) kubek, magnes i cały stos książek z kiermaszy, który kosztował mnie tylko 80,00zł :D | na plaży człowiek się smaży :) | zwiedzając i spacerując po miasteczku | w drodze z plaży na rybkę i piwko :D
nic tak nie relaksuje jak spacer brzegiem morza z ukochaną osobbą :) | nowości, czyli współpraca z drogerią internetową BodyLand oraz marką Evree | orzeźwiający napój z KFC | pogromca boczków ! na razie nabiera mocy urzędowej, czyli czeka aż wygospodaruję kilka minut wolnego czasu w ciągu dnia ;) | moja mama wie co lubię :)

07:52:00

Recenzja: Naturalne masło karite do ust z rokitnikiem Spf 15, Laura Conti

Recenzja: Naturalne masło karite do ust z rokitnikiem Spf 15, Laura Conti
Obietnice producenta:
Unikalna kompozycja masła Karite i olejku z owoców rokitnika przeznaczona do pielęgnacji skóry zniszczonej, przesuszonej, łuszczącej się i wymagającej regeneracji. Olej z owoców rokitnika wykazuje zdolność częściowej absorpcji promieniowania słonecznego z zakresu UVB oraz wysoką aktywność antyoksydacyjną zwalczającą wolne rodniki, co zalicza je do naturalnych filtrów przeciwsłonecznych. Wysoka zawartości witaminy A w postaci karotenoidów odpowiada za własności regeneracyjne olejku, chroni przedwczesnym starzeniem się skóry, wzmacnia włókna kolagenowe. Błyskawicznie przynosi ulgę spierzchniętym, przesuszonym ustom.  Bez konserwantów, parabenów, kompozycji zapachowych I barwników.

4,8g kosztuje 6,99zł w Rossmannie lub w sklepie internetowym producenta
Moim zdaniem:
Wróciłam !! Jestem opalona, wypoczęta i naładowana pozytywną energią :) W najbliższym poście pokażę Wam kilka migawek z urlopu, a już dziś zapraszam do poczytania o produkcie, dzięki któremu nie spaliłam sobie ust wylegując się w słoneczku na plaży, czyli o sztyftcie do ust z Spf 15. 
Prosty sztyft, w którym znajduje się produkt zapakowany jest w kartonik, na którym widnieją wszystkie istotne informacje. Sam sztyft wykonany jest z białego, twardego plastiku  wytrzymałego na upadki. Oklejony jest zielono- czerwoną nakleją, w tej samej kolorystyce jest wspomniany wyżej kartonik. Na spodzie opakowania znajduje się małe pokrętełko, dzięki któremu masło sprawnie wysuwa się i wsuwa z powrotem. Sztyft jest niewielkich rozmiarów, zmieści się w każdej kosmetyczce, w najmniejszej kopertówce, a także w kieszeni spodenek.
Konsystencja masła jest zbita, a jednocześnie na tyle miękka, że dobrze rozprowadza się po usta, z łatwością po nich sunie. I na tyle lekka, że nawet po nałożeniu kilku warstw nie czuć jej na ustach. Bardzo dobrze trzyma się ust, nie wylewa się poza ich kontur, nie pozostawia nielubianego przeze mnie chemicznego posmaku. Jest bezzapachowe i bezbarwne.
Mam nawyk oblizywania ust, więc bywają spierzchnięte i suche, dlatego po pomadkę sięgam kilka razy dziennie. Wygląda ona dość niepozornie i być może dlatego nie oczekiwałam po niej nie wiadomo jakich cudów, ale po raz kolejny przekonałam się, że pozory mogą mylić :) Po nałożeniu masła usta stają się takie 'śliskie', delikatnie połyskliwe, a kolorowe szminki suną po nich jak... po maśle :P Masło dba i pielęgnuje usta, nawilża je i zmiękcza, przynosi szybką ulgę przesuszonym ustom. Zawarty olej rokitnika uważany jest za naturalny filtr przeciwsłoneczny, dlatego balsam świetnie chronił moje usta na urlopie. A dzięki witaminie A są wygładzone i zregenerowane.
Podsumowując, masło wywiązuje się ze wszystkich obietnic producenta. Oprócz tego jest niedrogie, wydajne i dostępne w drogeriach stacjonarnych. Dzielnie troszczyło się o moje usta na urlopie, więc nie wróciłam z poparzonymi i wysuszonymi :) Naprawdę polecam! 

08:40:00

Moja wakacyjna kosmetyczka

Moja wakacyjna kosmetyczka
Już za parę dni , za dni parę, Wezmę plecak swój i gitarę... Wróć, nie za parę dni tylko już jutro ( !! ), zamiast plecaka wezmę walizkę na kółkach, a miejsce gitary zajmie wakacyjna kosmetyczka, której zawartość chciałam Wam dziś pokazać. Mam ten komfort, iż nad morze jedziemy z TŻ samochodem, więc nie muszę chodzić do drogerii i szukać najpotrzebniejszych kosmetyków w wersjach mini lub przelewać do mniejszych buteleczek. Nawet gdy moja kosmetyczka będzie nieco ciężka, mój dżentelmen będzie ją dźwigać za mnie :P 
Ja tu gadu-gadu, a Was pewnie ciekawi co takiego zabieram ze sobą nad morze? Liczę, iż pogoda będzie mnie rozpieszczać, że będę mogła nieco się opalić, więc podstawą mojej kosmetyczki jest wodoodporna emulsja do opalania oraz krem do twarzy Sopot Sun Ziaja. Nie wiem czy moje cera jest fotowrażliwa, ale na pewno będzie mi wdzięczna za wklepywanie tego kremu w ciągu dnia. Kupując wspomniane produkty otrzymałam gratis w postaci orzeźwiającej mgiełki, którą również wrzuciłam do kosmetyczki. Pozostając przy kosmetykach do ciała, zabieram także małą buteleczkę płynu do higieny intymnej Ziaja, żel pod prysznic Luksja, który kupiłam z ostatnim numerem Party oraz krem do rąk Biały Jeleń, który będzie pełnił również rolę balsamu do ciała. Dorzucam jeszcze masło karite z Spf 15 do pielęgnacji ust.
W wyborze pielęgnacji twarzy ograniczyłam się tylko do dwóch produktów, żelu oraz kremu z serii Liście Manuka Ziaja. Nie szalałam też pakując kosmetyki do włosów, zabieram tylko szampon Yves Rocher oraz odżywkę Elisse
W mojej wakacyjnej kosmetyczce znajdzie się też miejsce na troszkę kolorówki, czyli korektor Eveline, podkład Perfect 123 Bourjois, błyszczyk Astor tusz do rzęs Lovely, a także płyn micelarny do demakijażu BeBeauty. Oczywiście nie będę malować się przed wyjściem na plażę, tylko wieczorami, gdy wraz z TŻ będziemy chodzić na kolacje, koncerty czy inne letnie wojaże :) Jako lakieromaniaczka muszę zabrać ze sobą zmywacz BeBeauty i chociaż jeden lakier do paznokci :D Mój wybór padł na miętowy lakier z Golden Rose, ale zastanawiam się jeszcze nad jednym :P
Pakując wakacyjną kosmetyczkę nie zapomniałam także o małej paście do zębów, antybakteryjnym żelu, maszynce do golenia, antyperspirancie i lekkiej wodzie toaletowej
I to by było wszystko. Niektórym z Was będzie się wydawać, że to dużo, że mogłabym się bardziej ograniczyć. Znajdą się wśród Was takie, które będą zdania, że tak naprawdę zabieram ze sobą niewiele. Ale ja wiem, że wybrałam te produkty, które na pewno okażą się przydatne, które podczas mojego pobytu nad morzem na pewno będą w stałym użyciu :)


PS. Następnej notki spodziewajcie się w połowie przyszłego tygodnia :)

12:01:00

Recenzja: Olej kokosowy nierafinowany, Nacomi

Recenzja: Olej kokosowy nierafinowany, Nacomi
Obietnice producenta:
Można stosować jako balsam do ciała. Jest idealny do cery suchej i łuszczącej się, swędzącej. Najlepsze rezultaty można uzyskać wcierając olej w jeszcze wilgotna skórę,tuż po kąpieli. Łagodzi objawy związane z łuszczycą, zapaleniem skóry i egzemą. Używany do masażu wspomaga naturalną, równowagę skóry. Zmiękcza skórę zapobiegając jej przesuszeniu oraz łuszczeniu się. Zapobiega zmarszczkom, obwisłej skórze oraz plamkom na ciele. Sprzyja zdrowemu i promiennemu wyglądowi skóry. Dostarcza ochrony przed szkodliwymi skutkami ultrafioletowego promieniowania słonecznego.

W sklepie internetowym Skarby Świata olej kokosowy dostępny jest w słoiczkach o pojemności 100g za 18,50zł lub 200g za 35,00zł
Moim zdaniem:
Pomiędzy gotowaniem obiadu, pakowaniem na wakacyjny wyjazd, praniem, prasowaniem i bieganiem do krawcowej na przymiarki sukienki znalazłam jeszcze czas na napisanie recenzji nierafinowanego oleju kokosowego Nacomi :) 
Opakowanie, w którym otrzymałam olej to 100ml słoiczek o grubych, plastikowych ściankach w mlecznym kolorze, zamykany na białą nakrętkę z dodatkowym wieczkiem chroniącym produkt. Uważam, iż jest to odpowiedni rodzaj opakowania, umożliwiający bezproblemowe wydobywanie kosmetyku.
W zależności od temperatury olej przybiera różne postaci- gdy jest zimno jego konsystencja jest zbita, przypominająca masło kosmetyczne, a gdy tylko robi się nieco cieplej zmienia się w klarowną ciecz. Przy pielęgnacji ciała czy włosów bardziej odpowiada mi jego stała konsystencja, gdy mam zamiar dodać odrobinę do maseczki na twarz wolę jak jest płynny. Zapach olejku jest bardzo apetyczny, pachnie prawdziwym rajskim kokosem! Dobrze wiecie, że jest to jeden z moich najukochańszych zapachów, więc używanie olejku to dla mnie czysta przyjemność :) A stosuje go różnorodnie:
* jako dodatek do maseczki do twarzy- mam wrażenie, iż dodanie oleju do maseczki wzmacnia jej działanie. Po zmyciu skóra jest dobrze nawilżona, miękka, jednocześnie jakby napięta, odzyskuje równomierny koloryt, nabiera sprężystości i promienistości. Olej nie przyczynił się do zniwelowania moich niedoskonałości, ale też nie zadziałał w drugą stronę- i chwała mu za to ;)
* jako balsam do ciała- stosuję jak każde inne mazidło do pielęgnacji ciała, ale tylko w wolne wieczory, ponieważ olej potrzebuje dłuższej chwili, aby wchłonąć się w ciało. Olej dogłębnie nawilża skórę, zmiękcza oraz regeneruje. Sprawdza się także jako krem do dłoni, które zyskują na delikatności, miękkości i gładkości. 
* jako baza do peelingu- olej mieszam z kilkoma łyżkami cukru, po czym powstałą masę wsmarowuję w ciało, najczęściej w nogi dzień przed depilacją. Tak przygotowany peeling nie tylko zapobiega wrastaniu się włosków, ale też złuszcza martwy naskórek, wygładza skórę, optymalnie ją natłuszcza, odżywia i regeneruje, pozostawiają niesamowicie delikatną i aksamitną w dotyku. I pachnącą, oczywiście :)  
* jako serum na końcówki włosów- bardzo malutką ilość olejku ( odrobinkę więcej i włosy wyglądają jakby były nie myte przez tydzień... ) wcieram w same końcówki. Olej widocznie poprawia ich kondycję i stan, świetnie je nawilża, skleja te po rozdwajane, dzięki czemu włosy wyglądają na zadbane i zdrowe. Są dociążone, więc nie puszą się ani nie elektryzują.
* jako balsam do ust- wystarczy zanurzyć opuszek palca, a następnie rozsmarować po ustach, by momentalnie poczuć jak produkt je natłuszcza, odżywia i niesamowicie zmiękcza. 
Olej kokosowy jest u mnie w stałym użyciu, więc niestety dobija już dna... A szkoda, bo chyba się od niego uzależniłam... Od jego słodkiego zapachu i kapitalnego oddziaływania na moją skórę i włosy :)
Copyright © 2016 MintElegance , Blogger