18:18:00

"Inferno" Dan Brown

Na najnowszą powieść Dana Browna czekałam od dnia, w którym poznałam ostateczną datę premiery książki w Polsce. Było to przeszło rok temu, a dziś- niecały miesiąc od premiery "Inferno" jestem po jej lekturze i z nieco zmieszanymi uczuciami...
Dan Brown zyskał rozgłos książką pt. "Kod Leonadra da Vinci", która wzbudziła nie małe kontrowersje założeniem, że potomek samego Jezusa żyje wśród nad, ot zwykłych ludzi. Jego kolejne dzieła również budziły szok i zdumienie- w "Aniołach i Demonach" odkrywał sekrety i zbrodnie watykańskie, a w "Zaginionym Symbolu" tajemnice loży masońskiej. W swojej najnowszej powieści również szokuje, budzi kontrowersje i zaskakuje.
Robert Langdon, profesor, historyk i symbolista, budzi się w szpitalu. Okazuje się, że ktoś chciał go zabić, a na domiar złego w wyniku postrzału w głowę stracił pamięć i zupełnie nie pamięta ostatnich kilku dni- tego co robił, co jadł, z kim się spotkał, ani tego jakim cudem znalazł się we Florencji, co takiego zrobił, że szuka go policja, dlaczego w jego marynarce znalazł się radioaktywny pojemnik, który otwiera się tylko i wyłącznie na jego dotyk ani dlaczego amerykańska ambasada nasłała na niego zabójcę. Z pomocą młodej i ślicznej lekarki ( jakże by mogła być inaczej ;)? ) udaje mu się uciec przed zabójczynią, jednak od tego momentu musi uciekać próbując jednocześnie ratować swoje życie oraz swojej towarzyszki, a także rozwikłać zagadkę tajemniczego pojemnika i jego zawartości. Dzięki urywkowym wizjom z przeszłości wie gdzie ma się udać by odnaleźć odpowiedzi na nurtujące go pytania. Sporo wyjaśnień dostarcza mu tytułowe "Inferno", czyli jedna z części znanego wszystkim dzieła "Boska Komedia" Dantego. Odkrycie drugiego dna utworu tego włoskiego pisarza i filozofa pozwoli na to by Langdon po raz kolejny ocalił świat od zguby. Od zguby, którą jesteśmy my sami, ludzie. Dlaczego? Albowiem światowej sławy genetyk odkrył, iż liczba ludzi na świecie wzrasta z zatrważającą szybkością, co za kilkadziesiąt lat może skutkować tym, że zabraknie surowców naturalnych i ludzie zaczną walczyć między sobą o przetrwanie, aż w końcu wszyscy wyginą... Aby zapobiec tej katastrofie stwarza groźnego wirusa, który doprowadzi do zagłady połowy ludzkości...
Wszystkie poprzednie powieści Dana Browna czytałam z zapartym tchem, z każdą stroną moje serce biło coraz szybciej, czytając niektóre fragmenty mamrotałam pod nosem "nie, to nie możliwe...", zarywałam noce byle by jak najszybciej dowiedzieć się jakie jeszcze tajemnice zostaną ujawnione, jak zakończy się niesamowita przygoda dojrzałego profesora noszącego na nadgarstku zegarek z Myszką Miki. Tego samego oczekiwałam czytając "Inferno" jednak żadne z wymienionych przeze mnie emocji, stanów, uczuć nie miało miejsca. Nie zrozumcie mnie źle, książkę czyta się przyjemnie, ale jak to mówią "dupy nie urywa". Nic mnie w tej ksiażce nie zaskoczyło, nic nie sprawiło, że puls mi przyspieszał, myśli kotłowały, a oczy robiły się coraz większe ze zdumienia. Rozwiązanie tajemnicy, samo zakończenie książki pozostawia także wiele do życzenia. Albo mi się wydaje albo pomysłowość i kreatywność Dana Browna powoli wygasa...
Czy poleciłabym książkę? Myślę, że tak, albowiem zawarta została w niej teza, która daje bardzo dużo do myślenia, do refleksji nad ludzkością, nad tym do czego zmierzamy, nad tym czy faktycznie na własne życzenie nie stwarzamy sobie piekła na Ziemi...

O "Inferno" możecie poczytać także tutaj.

20 komentarzy:

  1. Jest na mojej liście do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Córka mi o nim często mówiła, ale jakoś do tej pory nie czytałam...

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie wczoraj z mężem nie mogliśmy sobie przypomnieć tego tytułu, także dziękuję za podpowiedź ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie jakoś Brown nigdy "nie porwał" ...

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam jego książki! patrzyłam na tę już kilka razy, ale nie kupiłam

    OdpowiedzUsuń
  6. książka ta czeka u mnie w kolejce...więc musisz mi wybaczyć ale przeczytałam tylko początek i zakończenie Twojego postu:DD...cały środek czyli to jak opisujesz fabułę z oczywistych przyczyn ominęłam:)
    Jak zmęczę Kinga, to biorę się za Browna; ciekawa jestem czy po Kodzie, Symbolu zaskoczy mnie czymś jeszcze:)
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam już jakiś czas temu w oryginale.
    Podobała mi się.

    OdpowiedzUsuń
  8. muszę przeczytać tą książkę, czytałam wszystkie wcześniejsze tego autora

    OdpowiedzUsuń
  9. Zazdroszczę, że już masz tę książkę za sobą. Jestem jej strasznie ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  10. To ulubione klimaty mojego męża, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie przepadam za tym autorem, raczej po Inferno nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  12. dla mnie jest to jedna zlepszych jego książek ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kupiłam ją gdy tylko pojawiła się w księgarniach, leży i czeka na swoją kolej. Z jednej strony jestem ciekawa, z drugiej mam obawy, czy Brown z każdą kolejną powieścią nie zalicza spadku formy - o ile "Kod..." i "Anioły..." podobały mi się bardzo, o tyle Zaginiony Symbol już nieco mniej.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie czytałam jej, ale może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyznam szczerze, że żadnej jego książki nie czytałam ... jakoś mnie nigdy nie pokusiły :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Skomentuje po przeczytaniu kilku zdań bo nie chce mieć spoilera :D Czekam do 1 stycznia az ruszy wersja w miekkiej okładce :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 MintElegance , Blogger