Recenzja: Tusze do rzęs Volume Milion Lashes Feline oraz Volume Milion Lashes So Couture, L'Oreal Paris

sobota, 21 listopada 2015 55 komentarzy
Obietnice producenta:
So Couture to tusz do rzęs z nowej linii Volume Million Lashes zwiększający objętość. Z ekstraktem z jedwabiu o zniewalającym zapachu. Maskara L’Oreal Paris Volume Million Lashes Feline posiada wyprofilowaną szczoteczkę Millionizer, któa nadaje rzęsom objętość i podkręcenie, aż po same końce. Błyszcząca formuła z drogocennymi olejkami: arganowym, kameliowym i z kwiatu lotosu nadaje rzęsom zmysłową objętość.

oba tusze mają 9 ml pojemności, a ich cena waha się w okolicach 50-60 zł w większości drogerii stacjonarnych, np. w Rossmannie lub nawet połowę tej kwoty w dobrych drogeriach internetowych ;)
Moim zdaniem:
Kilka tygodni temu marka L'Oreal uraczyła mnie pięknym zestawem swoich czterech maskar: klasyczną Milion Lash, 'milionizującą' Excess, najnowszą So Couture oraz Feline, z drogocennymi olejkami. Dwie ostatnie są ochoczo używane przeze mnie i moją mamę, także dziś mogę Wam o nich co nieco opowiedzieć :)
Opakowania są charakterystyczne dla maskar Volumne Milion Lashes, są bardzo  do siebie podobne, a różni je tylko kolorystyka: Feline znajduje się w złoto-zielonym, a So Couture w złoto-fioletowym obłym, błyszczącym pojemniczku. Oba opakowania mają pojemność 9 ml oraz są bardzo eleganckie, wyglądają luksusowo, jak z tzw. górnej półki. W przeciwieństwie do opakowań, silikonowe szczoteczki maskar nie są do siebie już tak podobne: Feline posiada lekko wyprofilowaną szczoteczkę, łagodnie zwężającą się ku końcowi, zaś So Couture prostą i delikatnie wybrzuszoną. Nakrętki z szczoteczkami wygodnie trzymają się między palcami, nimi samymi z łatwością operuje się przy oku, a cieniutkie igiełki precyzyjnie docierają do wszystkich rzęs. Maskary L'Oreal mają to do siebie, że tuż po otwarciu są rzadkie lub, jak ja to nazywam, bardzo 'mokre', przez co sklejają rzęsy, ale po jakiś 2-3 tygodniach nieco gęstnieją i podsychają, w pełni ukazując całą swoją wielkość.
Efekt jaki dają na rzęsach obie maskary z gamy Volume Milion Lashes bardzo mi się podoba. Feline jest o jeden odcień ciemniejszą maskarą, która ładnie wydłuża rzęsy, ale nie tak dobrze, jak robi to So Couture, która wyciąga rzęsy mocno do góry. Obie maskary świetnie rozczesują rzęsy, przy czym, moim zdaniem, So Couture robi to lepiej, co fajnie widać na zdjęciu poniżej, na którym starałam się jak najlepiej ukazać Wam efekt obu tuszy :) Jeśli dobrze się przyjrzycie, to zauważycie też, że Feline nieco bardziej pogrubia rzęsy u ich nasady. Zarówno Feline, jak i So Couture pięknie podkręcają rzęsy, 'otwierając' oko. Im więcej warstw ( ale bez przesady, bo rzęsy się nieestetycznie posklejają! ), tym efekt jest wyraźniejszy. Maskary łączy to, że po aplikacji szybko wysychają, nie odbijają się na powiece i nie tworzą grudek, mogą się jednak rozmazywać w kąciku oka i chociaż tarcie im nie straszne, to kobiece łzy, przede wszystkim łzy szczęścia, już tak ;)
Cóż mogę jeszcze dodać na zakończenie, jeśli zainteresowałam Was tymi maskarami i macie chęć je wypróbować, to polecam poszukać ich w Internecie, gdzie ich ceny są mniejsze nawet o połowę od tych w drogeriach stacjonarnych, jak np. w Rossmannie. 
na górze So Couture, na dole Feline

55 komentarzy

  1. Obydwa mnie kuszą, ale mam mocne postanowienie najpierw pozużywać zapasy, albo chociaż część :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ochotę wypróować So Couture - jego efekt u Ciebie bardziej mi się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może przy okazji następnej promocji w Rossmanie się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bardzo lubię tusze L'oreal, so cuture już miałam, ale feline dopiero będę testować, już czeka w kolejce :)

    OdpowiedzUsuń
  5. mi podoba się bardziej ten pierwszy efekt :) ja zawsze stawiam na podkręcenie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam ochotę na So Couture. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja używam So couture i jestem zachwycona , zwłaszcza trwałością . :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Efekt dają chyba podobny, myślę cały czas nad kupnem fioletowej wersji :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To są jedne z lepszych mascar dostępnych obecnie na rynku. :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba w końcu skuszę się na ten fioletowy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Efekt ciekawy, nie powiem, choć ja te tusze nawet lubię, to jednak mam innych faworytów ;).

    OdpowiedzUsuń
  12. Marzą mi się te tusze, ale chciałabym zacząć od wersji klasycznej :).

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam Je ^^ Chociaż mimo wszystko wolę so coutre :) Moje zdanie jest takie jak Twoje - lepiej unosi i bardziej prezycyjnie rozdziela nooo i obie mają boskie zapachy! W porównaniu z nimi klasyczna VML i Exssces śmiedzą xD

    OdpowiedzUsuń
  14. Cena mnie odstrasza, więc z najbliższej przyszłości nie kupię. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ładny efekt, bardziej wygodna byłaby dla mnie ta z prostą szczoteczką :)

    OdpowiedzUsuń
  16. średnio mi się szczoteczki podobają, lubie grube z dużą ilością włosków

    OdpowiedzUsuń
  17. Tych dwóch tuszy L'Oreala nie miałam okazji jeszcze używać :) Podoba mi się ta szczoteczka w Felinę, chyba muszę się skusić na tę mascarę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. dla mnie lepszy efekt daje Feline i u mnie jest to zauważalne

    OdpowiedzUsuń
  19. Kuszą mnie te tusze, ale mam na razie zapas.

    OdpowiedzUsuń
  20. podoba mi się to,że podkręcają rzęsy - nie miałam ani jednego z tych tuszy, ale może się skuszę;p
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  21. Efekty są podobne. Oba mi się podobają. Tuszów z Loreala jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo udany post! Chyba skuszę się na jeden z tuszy.
    Zapraszam na mojego bloga http://pisarek-ania.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  23. oba super wyglądają, ja teraz będę sprawdzać extra black :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jestem wierna swojemu "Biedronkowemu" tuszowi :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie lubię takich szczoteczek więc dla mnie raczej nie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. właśnie obczajam promocję na tego drugiego tusza xd

    OdpowiedzUsuń
  27. Wiele dobrego słyszałam o tych mascarach, więc mam zamiar je niebawem wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  28. W sumie oba mi się podobają :) Muszę w końcu je wypróbować :D

    OdpowiedzUsuń
  29. jeśli chodzi o efekt na rzęsach to ja niewiedzę dużej różnicy, wygodniej mi za to używać wygiętych szczoteczek

    OdpowiedzUsuń
  30. So Couture podoba nam się chyba bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie znam tych maskar, a obie mi sie spodobały :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Obie dobrze się prezentują :)
    /kwiatusia - mam nowy nick/

    OdpowiedzUsuń
  33. Mam wrażenie, że So Couture prezentuje się trochę lepiej i to po nią sięgnęłabym kolejny raz :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Byłam ciekawa tych maskar, teraz wiem, że So Couture jest warta uwagi i to właśnie jej efekt jaki funduje bardziej mi się podoba :) poza tym szczoteczka bardziej by mi odpowiadała ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Lubię tuszy tej firmy, zawsze ich kupuję, jeżeli mam pieniędze. Poszukam w drogeriach internetowych, to dobry pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Uwielbiam silikonowe szczoteczki :) Efekt na rzęsach całkiem ładny.

    OdpowiedzUsuń
  37. Żałuję, że nie kupiłam któregoś z nich na promocji w Ross, ale za jakieś pół roku to nadrobię:)

    OdpowiedzUsuń
  38. Kiedyś się skuszę na tusz L'Oreal'a, tylko ciągle nie wiem na który :P

    OdpowiedzUsuń
  39. Kocham ten fioletowy, ostatnio właśnie używałam tego zielonego i on mi mniej przypadł do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  40. So Couture kocham, Feline muszę wypróbować!! :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Uwielbiam tusze z L'Oreal Paris, ceny są wysokie, ale nie ma to jak promocje -49% ;p

    OdpowiedzUsuń

SZABLON BY: PANNA VEJJS.