Recenzja: Mineralny podkład od Lily Lolo

poniedziałek, 14 grudnia 2015 41 komentarzy
Obietnice producenta:
Jasny mineralny podkład o ciepłym kolorycie dla cery jasnej. Posiada naturalny filtr przeciwsłoneczny SPF 15. Jeden z najchętniej kupowanych jasnych odcieni podkładu. Nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków, wypełniaczy, syntetycznych substancji zapachowych ani konserwantów. Zawiera naturalny filtr przeciwsłoneczny SPF 15 i jest w 100% naturalny oraz może być używany przez wegan i wegetarian.

10 g podkładu kosztuje 81,90 zł w sklepie internetowym Costasy
Moim zdaniem:
W mineralnych kosmetykach zakochałam się od pierwszego użycia, zachwycam się nimi każdego dnia i przestać nie mogę. Od kilku tygodni królują w moim codziennym makijażu, więc wypadałoby co nieco o nich napisać. O korektorze w odcieniu Barely Beige pisałam już jakiś czas temu, dziś zapraszam Was na recenzję podkładu, a za kilka tygodni na tekst o pudrze oraz pędzlu Super Kabuki :)
Z 18 dostępnych odcieni wybrałam Warm Peach, który jest jasnym podkładem o ciepłych, żółtych tonach. Wybór okazał się strzałem w dziesiątkę, bo idealnie wpasował się w koloryt mojej cery. 
Podkład, tak jak i korektor oraz pozostałe sypkie produkty Lily Lolo znajdują się w takich samych matowych słoiczkach z sitkiem zakręcanych na czarną zakrętkę, dodatkowo zabezpieczonych folią i schowanych w białe kartoniki z czarnymi detalami. Wykonane elegancko i solidnie są ozdobą każdej toaletki. Szczelna zakrętka umożliwia bezpieczne przewożenie kosmetyku, bez obaw, że wysypie się w kosmetyczce, poza tym ułatwia aplikowanie pudru na pędzel: wystarczy odrobinę wysypać na wieczko, zanurzyć pędzel, otrzepać z nadmiaru i już można nakładać kosmetyk na skórę. Skoro już o tym mowa, to wspomnę o tym jak ja to robię, a robię to zgodnie ze wskazówkami, które znalazłam na stronie Costasy, tj. ruchem kolistym delikatnie przyciskając pędzel do skóry, przy czym z przyzwyczajenia aplikowanie podkładu zaczynam od czoła i w kierunku brody, a nie na odwrót, jak jest to zalecane na stronie polskiego dystrybutora tych kosmetyków. Niemniej jednak, efekt jaki zyskuję jest dla mnie satysfakcjonujący, więc robię jak mi wygodnie :) Przy mojej niezbyt jednolitej cerze, z kilkoma niedoskonałościami i zaczerwienieniami, pojedyncza warstwa mineralnego podkładu nie zapewnia pożądanego przeze mnie efektu, dlatego na jednej się nie kończy, przeważnie potrzebuję kilku warstw. Może się wydawać, że to dużo, ale podkład w postaci drobniutko zmielonego proszku naprawdę daje naturalne, subtelne wykończenie makijażu, nie ma nawet mowy o tworzeniu się maski, osypywaniu podkładu, który jest naprawdę lekki i niewidoczny na skórze. 
Co takiego urzekło mnie w tym podkładzie? Mogłabym napisać krótko "wszystko" i na tym zakończyć recenzję, ale śmiem wątpić, żeby Was to usatysfakcjonowało ;) Więc zacznijmy od początku, pierwszą rzeczą jaka zachwyciła mnie w podkładzie Lily Lolo jest jego trwałość, to że utrzymuje się  w nienaruszonym stanie przez większość dnia, to że nie zbiera się w załamaniach, że nie podkreśla ewentualnych zmarszczek, chociaż może uwidocznić suche skórki, ale te 'większe', bo pojedyncze ładnie tuszuje. Skóra po zastosowaniu mineralnego podkładu jest jedwabiście gładka w dotyku, wygląda świeżo, promiennie i naturalnie. Krycie podkładu jest bardzo delikatne, ale da się je stopniować, jeśli występuje taka potrzeba. Odcień, który posiadam, czyli Warm Peach, świetnie radzi sobie z neutralizowaniem zaczerwienień, tych mniejszych i tych większych również. Podkład wygładza skórę, zapewniając jej zdrowy wygląd o naturalnie wyglądającym matowym i jednocześnie jakby satynowym wykończeniu. 
Mineralny podkład Lily Lolo jest świetną alternatywą dla płynnych, cięższych podkładów drogeryjnych. Używam go na co dzień, pozwalając tym samym oddychać mojej skórze, a inne zostawiam sobie na większe wyjścia :)


Na koniec chciałabym jeszcze przypomnieć Wam o trwającym konkursie na stronie Bangla.pl :)

41 komentarzy

  1. Jakoś podkład kojarzy mi się jedynie z płynną wersją, ale jestem otwarta na nowości i chętnie bym coś takiego na sobie wypróbowała :) Ciekawe czy też by mi się sprawdziło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. hm miałam raz puder mineralny ale nie powalił mnie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawi mnie jak wygląda na skórze po kilku warstwach ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja z minerałów zrezygnowałem na rzecz wygody :P

    OdpowiedzUsuń
  5. ten podkład musi być cudowny, ja jestem zachwycona kremami bb skin 79 które używam ale teraz zacznę myśleć o tym.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy jeszcze nie miałam podkładu mineralnego :p ani produktów tej firmy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja to się jakoś boje minerałów szczerze mówiąc. Chociaż przychodzą takie chwile, że mam ochotę bliżej się z nimi zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja mam odcień Warm Honey i jestem z niego mega zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie się cały czas wydaje że mam z suchą skórę na podkład mineralny w proszku :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba się skusze na niego :) zawsze chciałam wypróbować mineralnego pudru pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Do mnie leci podkład z Anabelle, ale te z Lilly lolo wyglądaja bardzo ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurczę już tyle osób pisze o tych podkładach mineralnych a ja jakoś nie mogę się do nich przekonać, mam wrażenie że w ogóle nie będzie ich widać na skórze :(

    imaginiankaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. ja jakoś nie mogę się przekonać do mineralnych produktów, ale może się przełamie niebawem :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiele pozytywnych opinii czytałam o tych kosmetykach :) Kiedyś może na coś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam podkład LL i bardzo go lubię. Kiedy moja cera jest w dobrym stanie to go używam i bardzo fajnie wtedy wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Również testuję ten podkład w tym samym odcieniu :) Ja niestety nie mogę się do końca przekonać do tej formy podkładu ...

    OdpowiedzUsuń
  17. zraziłam się do mineralnych pudrów, miałam kiedyś z Avonu i bardzo się ważyłam i pozostawiał smugi miałam straszny problem by rozprowadzić go równomiernie, więc w końcu go zostawiłam ...

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie miałam jeszcze żadnego mineralnego podkładu, ale pewnie z czasem się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Lubię takie recenzje, są rzetelne i na pewno jeśli będę chciała coś kupić, najpierw poczytam recezje u Ciebie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja z kosmetyków mineralnych używałam na razie tylko cieni :) Być może kiedyś się skuszę, ale póki co jesrem wierna płynnym podkładom :)

    OdpowiedzUsuń
  21. I właśnie to, że skór oddycha mnie pociesza. To bardzo ważne.

    OdpowiedzUsuń
  22. Mineralne kosmetyki są genialne ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. No no :) ja ciągle poszukuje tego idealnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo lubię ten podkład z LL, mam go już bardzo długo i nadal się nie kończy :) W lecie używałam go solo na twarz, tylko z korektorem pod oczy, a teraz jesienią służy mi jako puder wykańczający zwykły podkład i też spisuje się super, zapewniając dodatkowe krycie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam słabość do kosmetyków Lilu lolo. :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie miałam jeszcze podkładu mineralnego i jestem bardzo ciekawa jakby się u mnie sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Moja cera nie dalaby z nim rady :(

    OdpowiedzUsuń
  28. Lubię kosmetyki tej marki, dobrze się u mnie sprawdziły :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Marzy nam sie taki podkłada z tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Jestem bardzo ciekawa kosmetyków tej firmy - jeszcze nic od nich nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja posiadam Warm Honey. Mógłby być trochę ciemniejszy bo na lato będzie za jasny, ale na zimę w miarę ok.

    OdpowiedzUsuń
  32. W zasadzie przez większość czasu nie używam podkładu, nie chce mi się ;) Aczkolwiek być może gdybym sięgnęła po mineralne to by mi się bardziej chciało - każda kolejna recenzja mnie zachęca :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Też uważam że to podkład idealny.

    OdpowiedzUsuń
  34. Miałam przyjemność go poznać i jestem zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń

SZABLON BY: PANNA VEJJS.