20:04:00

Mój pierwszy be Glossy :)

"Jestem Kobietą" to mój pierwszy box beGlossy :) Na początku miesiąca kupiłam sobie trzymiesięczną subskrypcję, bo Shiny Box to dla mnie chyba za mało :P Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne, ale o tym za chwilę. Na początku chciałam pochwalić ekipę beGlossy za ekspresową przesyłkę- w czwartek wieczorem otrzymałam wiadomość, że pudełko zostało wysłane, a w piątek do południa było już w moich rękach! Utrzymując to tempo, już dziś, w sobotę, zapraszam Was na moją opinię o tym co się w tym box'ie znalazło. 
Na początku porozmawiajmy o mniejszych produktach z pudełka, czyli ochronnej pomadce do ust, hybrydowym lakierze do paznokci oraz miniaturce kremu do twarzy. Regenerującą pomadkę Enilome zdążyłam poznać na początku zimy, kiedy to kupiłam ją sobie, aby mieć czym nawilżać usta w pracy. Jest to taka najzwyklejsza ochronna pomadka, bezbarwna, bezzapachowa i bez smaku. Trochę taka nijaka, tak samo jak jej opakowanie ;) Proste, plastikowe, minimalistyczne, wizualnie nie przykuwające wzorku. Pomadka spełnia jednak swoje podstawowe, czyli dba o to, aby usta były nawilżone, gładkie i miękkie. Na stronie apteki DOZ kosztuje 4,99 zł. Wiecie jakiego kosmetyku zawsze brakowało mi w Shiny Box? Lakieru hybrydowego. Dlatego niezmiernie ucieszyłam się, gdy do moich uszu doszła wieść, że w box'ie beGlossy znajdę właśnie jeden z nich. Jest to lakier hybrydowy z NeoNail, z najnowszej kolekcji Boho. Kolory wysyłane były losowo, mnie trafił się Violet Garden, który jest odcieniem fioletowo- różowym. Jeszcze nie pomalowałam nim paznokci, ale mam nadzieję, że bardziej będzie wpadał w róż niż w fiolet ;) Buteleczka ma pojemność 6 ml i na stronie producenta kosztuje 28,90 zł. W tym uroczo wyglądającym, malutkim słoiczku znajduje się miniaturka kremu do twarzy Aqualia Thermal od Vichy. Pełnowymiarowe opakowanie ma pojemność 50 ml i kosztuje około 70,00 zł. Wersja z boxa ma 15 ml, więc pi razy drzwi, mogłaby kosztować około 20,00 zł. Krem ma ziołowy zapach i konsystencję podobną do śmietanki do kawy. Póki co użyłam go tylko raz, więc za wiele nie mogę Wam o nim opowiedzieć. Jednak póki co jestem nim mocno zauroczona, bo cudownie lekko się rozprowadza po skórze, dając jej natychmiastowe uczucie ukojenia, miękkości i nawilżenia. I są to efekty, które utrzymują się naprawdę przez długi czas. 
Doskonale wiecie, że uwielbiam kokosowe kosmetyki, bo często gęsto o tym piszę. Dlatego pewnie zaskoczy Was to, że z kremu do rąk Botame Body o zapachy kokosa niezbyt się ucieszyłam... Ale tylko i wyłącznie dlatego, że na początku miesiąca kupiłam go sobie sama w aptece DOZ :P I nie wierzę, że to piszę, ale w box'ie wolałabym natrafić na wersję borówkową tego kremu :P Ech, być kobietą :D Mimo wszystko, kremu i tak nikomu nie oddam, bo jestem w nim zakochana po uszy. Fenomenalnie pachnie i jest to zapach, który czuć jeszcze długo po zaaplikowaniu go na skórę. Poza zjawiskowym aromatem, charakteryzuje się również godnym podziwu działaniem, albowiem super nawilża skórę, regeneruje i odżywia, pozostawiając ją niesamowicie miękką i gładką. Myślę, że jest to krem, który sprosta wymaganiom nawet mocniej wysuszonej skóry dłoni.  Ma pojemność 30 ml, więc jest naprawdę niewielki i można go nosić ze sobą wszędzie, a kosztuje tylko 9,99 zł. Kolejnym pełnowymiarowym produktem z box'a jest serum do twarzy BotoLift X od Mincer Pharma. Jest przeznaczone dla osób 40+, czyli nieco ponad dekadę starszych ode mnie ;) Myślę jednak, że nikomu go nie oddam, na własnej skórze chcę przetestować jak się sprawdza. Bo producent obiecuje naprawdę wiele: napiętą, nawilżoną, wygładzoną i dogłębnie zregenerowaną skórę; natychmiastową poprawę wyglądu cery, a także świetną bazę pod makijaż. Szklana buteleczka zakończona wygodną i higieniczną pompką ma pojemność 30  ml i w Rossmannie kosztuje ponad 45,00 zł. 
Na koniec zostawiłam produkty w saszetkach. Pierwszy z nich to samoopalająca chusteczka do twarzy i ciała Efektima. Ja nie używam żadnych samoopalaczy, balsamów brązujących, itp., więc dla mnie jest to kosmetyk zbędny, mogłoby go nie być, a z pozostałej zawartości boxa i tak byłabym zadowolona. Jeszcze nie wiem w czyje ręce trafi, ale mam nadzieję, że u tej osoby sprawdzą się obietnice producenta, czyli że skóra będzie opalona i zadbana, bez smug i przebarwień. Opakowanie zawiera jedną chusteczkę i kosztuje 2,49 zł. Druga saszetka skrywa próbkę nawilżająco- wzmacniającego boostera od Vichy. Poczytałam sobie trochę o tym kosmetyku w Internecie i przyznam, że wolałabym pełnowymiarową jego wersję :P Niestety, w życiu nie można mieć wszystkiego... Chlip, chlip :P
Jak już wspomniałam, w marcu zamówiłam trzymiesięczną subskrypcję beGlossy. Za całość zapłaciłam jednorazowo 141,00 zł, czyli 47,00 zł za jedno pudełko. Po podliczeniu wyszło mi, że gdybym chciała kupić każdy produkt osobno, musiałabym wydać ponad 110,00 zł. Wychodzi na to, że inwestycja w beGlossy bardziej mi się opłaciła ;) Oprócz chusteczek samoopalających, nie znalazłam produktu, którego obecność w pudełku by mi przeszkadzała. Oby tak dalej!

26 komentarzy:

  1. Bardzo fajne wydanie boxa!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Akurat całkiem fajne produkty się trafiły :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Tez bym wolała, aby lakier bardziej wchodził w róż niż w fiolet. Chociaż fioletowy modny w tym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. muszę przyznać , że zawartość jest spoko :) ja gdy jeszcze nie miałam bloga to subskrybowałam glossybox

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja się cieszę, ze moja subskrypcja już się skończyła, bo w tego pudełka jedynie krem Vichy mi się spodobał

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie ta edycja jest taka średniawa - bywały lepsze boxy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyszło im całkiem fajnie, a zaskoczeniem była obecność hybrydy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajne oraz przydatne produkty :)

    Zapraszam CAKEMONIKA :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie zachwyca mnie ta zawartość :/ Lata temu miałam subskrypcję, ale już dawno z niej zrezygnowałam i nie korci mnie powrót :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Całkiem fajna zawartość :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmm nie kupuję takich pudełek bo nie widzę w tym zbyt dużego sensu :) Z zawartości tego pudełeczka najbardziej podoba mi się lakier NeoNail :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetnie, że się nie zawiodłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedy beGLOSSY ujawniło, że w tym pudełku znajdzie się lakier NeoNail, miałam je zamówić. Rozmyśliłam się, kiedy się okazało, że nie będą to lakiery z najnowszej kolekcji, a z kolekcji BOHO. Bałam się, że nie będę mieć szczęścia do koloru ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jedyne co, to faktycznie chusteczka może się okazać nieprzydatna ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zawartość wydaje się ciekawa, dla nas są to nowosci :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Też mam taką miniaturkę Vichy aqualia i zawsze zabieram w podróż. Bardzo fajnie nawilża :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo fajne pudełko :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Forgo other jewelry when wearing such a fetching item.

    OdpowiedzUsuń
  19. To faktycznie ci się opłacało i całkiem niezłe są niezłe są produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Podoba mi się ta edycja BeGlossy:)Te chusteczki samoopalające w boxach to ostatnio jakaś plaga:)

    OdpowiedzUsuń
  21. całość mi się podoba, łącznie z lakierem ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 MintElegance , Blogger