13:52:00

Recenzja: Kolagenowe serum do ciała z olejkiem makadamia, Bingo Spa

Recenzja: Kolagenowe serum do ciała z olejkiem makadamia, Bingo Spa
Obietnice producenta:
Serum kolagenowe do ciała z olejkiem makadamia BingoSpa skutecznie zwalcza wolne rodniki. Jest odpowiednie dla wszystkich typów skóry, ale w szczególności dla suchej, łuszczącej się, wrażliwej i dojrzałej skóry. Kolagen to aktywny składnik, który spełnia funkcję naturalnego środka nawilżającego skórę, posiadając jednocześnie istotny wpływ na ochronę jej  przed procesami starzenia się. Kolagen działa na skórę regenerująco i wygładzająco, przywracając jej świeżość i właściwe nawilżenie. Wchodząc w skład naskórka i skóry właściwej, pełni funkcję naturalnego czynnika nawilżającego - wpływa na utrzymanie właściwego stopnia wilgotności skóry. Olejek makadamia zawiera cenne minerały, witaminy A, B, E oraz lecytynę. Dzięki temu ma działanie przeciwzmarszczkowe, hamuje starzenie się skóry oraz chroni cerę przed działaniem wolnych rodników. Olejek makadamia, wnikając głęboko w skórę łagodzi jej podrażnienia, poprawia napięcie oraz sprężystość. 

150 ml serum kosztuje 24,00 zł w sklepie internetowym Bingo Spa
Moim zdaniem:
W tym roku to już ostatni post, ostatnia recenzja. Następnym razem spotkamy się już w Nowym Roku, który zapowiada mi się bardzo intensywnie :) Mam nadzieję, że uda mi się zrealizować wszystkie moje plany- trzymajcie mocno kciuki, a w międzyczasie poczytajcie o kolagenowym serum z olejkiem makadamia do pielęgnacji ciała od Bingo Spa, które dostępne jest jeszcze w wersji z olejkiem arganowym, ze słodkich migdałów oraz morelowym :)
Chyba już o tym wspominałam przy okazji recenzji innego produktu Bingo Spa, że marka jest konsekwentna w opakowaniach swoich kosmetyków. W prostej, przezroczystej, wąskiej butelce zakończonej białą i plastikową pompką miałam płyn micelarny ( klik ) czy też inne serum do ciała, czekoladowo- pomarańczowe ( klik ). Pompka działa bez zarzutu, wyciskając z wnętrza serum o lekkiej, kremowej konsystencji, która dobrze rozprowadza się po skórze i szybko się wchłania, nie pozostawiając uczucia lepkości. Mimo iż na opakowaniu widnieje czarno na złotym, że serum nie zawiera kompozycji zapachowej, to niestety "pachnie" ohydnie! Śmierdzi czym zjełczałym,  skwaśniałym, nieświeżym, po prostu paskudnie. I jak na złość ten okropny zapach trzyma się uparcie skóry.
Moja skóra nie jest kapryśna, większość balsamów do ciała potrafi o nią odpowiednio zadbać, ale to serum nie do końca sprostało jej wymaganiom. Po nałożeniu zmiękcza i subtelnie wygładza skórę, sprawiając tym samym, że jest delikatna w dotyku, ale w tym wszystkim brakuje mi odpowiedniego nawilżenia skóry. Nie mogę napisać, że serum wcale nie nawilża,  bo to mija się z prawdą, ale poziom nawilżenia jest niestety zbyt słaby, za mało odczuwalny, nawet dla mojej niewymagającej szczególnej pielęgnacji skóry. 
Mam porównanie z innym serum do ciała Bingo Spa, o którym wspomniałam na wstępie recenzji, i gdybym miała polecić tylko jedno z nich, to bez wahania wskazałabym to, które miałam w tamtym roku, bo jest ociupinkę lepsze, a poza tym ma dużo ładniejszy zapach ;)


PS. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

00:07:00

Matowa pomadka do ust Rouge Edition Velvet, Bourjois

Matowa pomadka do ust Rouge Edition Velvet, Bourjois
Obietnice producenta:
Nowa pomadka od Bourjois z matowym wykończeniem i intensywnymi kolorami, o lekkiej, przyjemnie nakładającej się formule, której nie czuć na ustach, nie wspominając o łatwej aplikacji, poczuciu komfortu na ustach i 24 godzinnej trwałości. Rouge Edition Velvet ma niewiarygodną formułę, która tuż po aplikacji sprawia wrażenie lakieru do ust, ale po nałożeniu przemienia się w pięknie matową, jedwabiście gładką i lekką teksturę , która wygląda glamour i sexy! Prawdziwe odkrycie!

7,7 ml kosztuje około 50,00 zł w Rossmannie, w drogeriach internetowych około 30,00 zł
Moim zdaniem:
Matowe pomadki nie od razu zyskały moją sympatię. Byłam fanką błyszczyków i raczej transparentnych kolorów, ale wystarczyło kilka przeczytanych recenzji i masa obejrzanych zdjęć, by z czasem przełamać mój opór. O ile dobrze pamiętam, moja miłość do matowych pomadek zaczęła się od Velvet Matte Golden Rose ( klik ), a drugą z kolei, tą która utwierdziła mnie w tym uczuciu, jest pomadka w płynie Rouge Edition Velvet Bourjois.
Pomadkę kupiłam w jednej z internetowych drogerii za niecałe 30,00 zł, czyli o prawie połowę taniej niż w Rossmannie! Kolor wybierałam w ciemno, na podstawie zdjęć w internecie i chociaż było to ryzykowne posunięcie, to opłacało się, bo odcień, który mam, czyli 07 Nude-ist, idealnie trafił w moje gusta :) Jest to zgaszony, stonowany, ciemny róż, który z odcieniem nude raczej nie ma wiele wspólnego, więc nie wiem skąd jego nazwa ;) Jest sporo ciemniejszy od mojego naturalnego koloru warg, ale nie jest na tyle intensywny, by mocno rzucać się w oczy, więc bardzo dobrze sprawdza się w codziennym makijażu. 
Tym, co odróżnia matową pomadkę Bourjois od innych mi znanych jest jej trwałość. Nałożona na usta aż wżera się w nie i jedynie płyn micelarny jest w stanie ją usunąć z warg. Niestraszne tej pomadce jedzenie czy picie, nawet nie odbija się na kubku czy chusteczce. Zaskakująco lekka i kremowa konsystencja ma okropny zapach farby do malowania ścian wyczuwalny podczas nakładania na wargi. Na ustach nie tworzy suchej skorupy ani ich nie skleja, zapewniając im miękki, jakby welurowy efekt. Początkowo pomadka delikatnie się błyszczy, jednak powoli zastyga, zostawiając matowe usta w jednolitym kolorze. Jak na matową pomadkę przystało, wymaga idealnie wypielęgnowanych ust, inaczej uwydatni każdą ich niedoskonałość. Matowe pomadki maja też tendencję do przesuszania ust, ale Rouge Edition Velvet wysusza usta minimalnie, mimo to nie zapominam nałożyć na nie przed snem pomadki nawilżającej. Pomadka jest bardzo dobrze napigmentowana, a stopień nasycenia koloru można stopniować ( na zdjęciu poniżej pomalowałam usta dwoma warstwami ).
Zaskoczyło mnie to, że na ustach jest praktycznie niewyczuwalna, zaś ewentualne poprawki w ciągu dnia czy dołożenie koloru można spokojnie wykonywać bez obawy o nierównomiernie pomalowane usta. Przyjemną niespodzianką jest także pozostawiany przez pomadkę Bourjois efekt matu, który jest nie jest zwykły ani płaski, tylko taki... aksamitny i miękki, dzięki czemu usta nie wyglądają nienaturalnie. 
Pomadka Rouge Edition Velvet jest starszą siostrą Rouge Edition Aqua Laque, o której pisałam już w tym poście. Mają takie same, niewielkie, eleganckie opakowania, które różnią się tylko tym, że nakrętka pierwszej z nich jest matowa, a drugiej błyszcząca. Posiadają również identyczne pędzelki, ukośnie ścięte z miękkim włosiem, którym wygodnie maluje się usta. A skoro już o tym mowa to warto, żebyście wiedziały, że ja bez lusterka nie umalowałabym sobie warg tą pomadką, albowiem wymaga ona perfekcyjnego nałożenia, szczególnie przy konturach, albowiem Rouge Edition Velvet uwydatni każdą nierówność. Mnie czasami dłużej zajmuje pomalowanie nią ust niż wykonanie całego makijażu :P 
Pomadka Rouge Edition Velvet nawet po całym dniu nie rozmazuje się, nie wylewa poza wyznaczony kontur, zapewniając tym samym długotrwałe i jednolite krycie. Dostępna jest w 12 odcieniach, od delikatnych nudziaków, które będą idealnym dopełnieniem codziennego makijażu, po intensywne róże i czerwienie, które  sprawdzą się na wielkie wyjścia. 

00:02:00

Recenzja: Arganowy krem na noc z kwasem hialuronowym, Nacomi

Recenzja: Arganowy krem na noc z kwasem hialuronowym, Nacomi
Obietnice producenta:
Marokański, arganowy krem na noc z kwasem hialuronowym przeznaczony do skóry kobiet po 30 roku życia. Nacomi dba o kobiety. By jeszcze przyjemniej używało się naszego kremu, ma on delikatny pudrowy zapach. Bez alergenów, parabenów i barwników. 

50 ml kosztuje 35,76 zł w sklepie internetowym Nacomi
Moim zdaniem:
Olej arganowy jest bardzo popularnym naturalnym kosmetykiem, a jego właściwości pielęgnacyjne można wymieniać i wymieniać bez końca. Sama jestem jego wierną miłośniczką, głównie w jego czystej postaci, chciałam jednak sprawdzić czy kosmetyk z jego dodatkiem również spełni moje oczekiwania. I tak padło na krem na noc z kwasem hialuronowym, w składzie którego olej arganowy znajduje się już na drugim miejscu.
Jak możecie zobaczyć na zdjęciach, niewielki szklany słoiczek został zapakowany w kartonik o przyjemnej dla oka szacie graficznej. Po odkręceniu mlecznobiałej nakrętki i zdjęciu ochronnego wieczka widać, że konsystencja jest w kolorze ecru ( oczywiście na zdjęciu kolor musiał wyjść biały jak śnieg... ), a także czuć trochę pudrowy, trochę słodkawy zapach, który jest najmocniejszym ogniwem tego kremu. Wracając jeszcze na moment do samej konsystencji produkty, to zapomniałam nadmienić, że jest ona półtłusta i jakby satynowa w dotyku, gładziutko sunie po skórze, ale sprawia, że niemiłosiernie się świeci jeszcze dłuższą chwilę po aplikacji.
Używam tego kremu już od kilku tygodni, zgodnie z jego przeznaczeniem, co noc, oczywiście po dokładnym demakijażu. I kurczę, zastrzelcie mnie, ale nie wiem co mam o nim napisać, ponieważ krem ten nie robi kompletnie nic: nie nawilża, nie odżywia skóry, nie uelastycznia jej, nie regeneruje. Kurczę, nawet nie podrażnia, nie wysusza, ani tym bardziej nie zapycha! W moim przypadku okazał się bezpłciowy i tylko  zabił mi ćwieka, bo jest to pierwszy kosmetyk, na temat którego po prostu nie mam zdania, mimo iż testuję go od blisko dwóch miesięcy, co w moim odczuciu jest aż nazbyt wystarczającą ilością czasu na wyrobienie sobie jakiejkolwiek opinii. Stąd też moja prośba, jeśli któraś z Was miała z nim do czynienia, to napiszcie czy tylko u mnie wzbudza takie... osłupienie i totalne zdezorientowanie?

00:08:00

Wesołych Świąt

Wesołych Świąt
Nie mam daru do pisania ani życzeń wymyślania,
więc w sposób tradycyjny chciałabym Wam życzyć, 
aby Święta Bożego Narodzenia
były czasem spędzonym w ciepłej, rodzinnej atmosferze.
Niech to będzie chwila wytchnienia i odpoczynku, 
wypełniona kolędami i śmiechem bliskich Wam osób.
Życzę Wam również szampańskiej i niezapomnianej zabawy sylwestrowej
oraz samych najszczęśliwszych chwil w Nowym Roku :)

08:18:00

Moje świąteczne zdobienie paznokci :)

Moje świąteczne zdobienie paznokci :)
Na kilka dni przed Wigilią mam dla Was lekki, przyjemny post, z małą ilością tekstu, bo przedstawiający tylko mój najnowszy hybrydowy manicure ze świątecznym akcentem :)  W tym roku postawiłam przede wszystkim na czarny kolor, który ożywiłam czerwienią na palcu wskazującym oraz złotym brokatem, którym pomalowałam kciuk. Żeby nie było nudno, całość ubarwiłam jeszcze kolorowymi naklejkami w postaci bałwanka, choinki i śnieżynki :)
Właśnie te trzy lakiery stanowią bazę mojego świątecznego manicure- wierzcie mi, na żywo prezentują się jeszcze piękniej! W szczególności My Love mieniący się delikatnymi drobinkami :)
Copyright © 2016 MintElegance , Blogger