06:33:00

Recenzja: Czarne mydło w płynie pomarańczowe z olejem arganowym, Maroko Sklep

Recenzja: Czarne mydło w płynie pomarańczowe z olejem arganowym, Maroko Sklep
Obietnice producenta:
Naturalne czarne mydło jest produktem powstałym na bazie oliwy z oliwek, wody z kwiatu pomarańczy i oleju arganowego. Doskonale oczyszcza pory z toksyn i sebum oraz usuwa martwe komórki naskórka. Skóra odzyskuje miękkość, delikatność i zdrowy wygląd. Jest odżywiona, nawilżona, sprężysta i wygładzona. Czarne mydło pozostawia naskórek natłuszczony, zapewniając długotrwałą ochronę przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych. Savon noir może być stosowane do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju cery, nawet suchej i trądzikowej. Zwalcza bakterie odpowiedzialne za powstawanie zmian trądzikowych oraz przywraca naturalną równowagę płaszcza hydroplipidowego skóry. Jest szczególnie polecane do pielęgnacji cery tłustej, mieszanej oraz naczynkowej. Zawarty w savon noir olej arganowy poprawia ogólną kondycję cery.

250 ml kosztuje dokładnie 23,51 zł w MarokoSklep
Moim zdaniem:
Po raz pierwszy z czarnym mydłem spotkałam się dwa lata temu, które swoją konsystencja przypominało mi smar do samochodu ( dla zainteresowanych recenzja ). Pomimo ogólnego zachwytu wszystkich dookoła, na mnie nie zrobiło specjalnego wrażenia. Tym razem w moje ręce wpadła wersja płynna, wzbogacona o olejek arganowy i wodę z kwiatu pomarańczy. Czy spisała się lepiej? Odpowiedź znajdziecie w dzisiejszym poście.
Savon noir znajduje się w przezroczystej butelce zakończonej prostą, plastikową pompką, która sprawnie działa, dozując odpowiednią ilość żelu. Pompkę można zatkać, przekręcając w odpowiednią stronę i tym samym bez obaw, że coś się wyleje, zapakować kosmetyk do wyjazdowej kosmetyczki. 
Moje pierwsze czarne mydło miało postać ciągnącej się, lepkiej brązowej pasty o charakterystycznym zapachu oliwy z oliwek i czegoś ziołowo-pieprznego. Savon noir w płynie ma przyjemniejszą konsystencję, w mało przyjemnym kolorze zgniłej zieleni oraz ładniejszy zapach. Nadal wyraźnie przebija się oliwa z oliwek, ale ostrzejszy aromat pieprzu połączonego z ziołami został poskromiony przez słodszy kwiat pomarańczy. Oprócz wersji pomarańczowej, dostępne są jeszcze trzy inne: różana, lawendowa oraz arganowa w dwóch różnych pojemnościach, 100 ml i 250 ml. 
Początkowo myłam skórę twarzy tylko przy użyciu rąk i tak jak w przypadku wspomnianego już w tym poście mojego pierwszego czarnego mydła i tym razem nie odczuwałam najmniejszego zachwytu i ciągle zastanawiałam się co jest nie halo, że wszyscy tak się upajają tym mydłem, a ja mam ochotę wyrzucić je do kosza. Później jednak zamówiłam sobie soniczną szczoteczkę do mycia twarzy i dopiero przy niej mydło pokazało na co je stać. Jedną pompkę savon noir aplikuję na wypustki szczoteczki, a następnie wykonuję oczyszczający masaż wcześniej zwilżonej skóry. Szczoteczka sprawia, że mydło lepiej się pieni, a ja lubię jak jest dużo piany :) Jej wibrowanie powoduje, że produkt dociera głębiej, "wymiatając" wszystkie zanieczyszczenia i pozostawiając skórę doskonale oczyszczoną, ale tak, że z tej czystości aż piszczy. Ponadto to jest gładsza, miękka, ale jednocześnie też bardziej napięta. Regularne mycie twarzy czarnym mydłem znacznie wpłynęło na poprawę stanu i kondycji mojej skóry. W duecie ze szczoteczką świetnie sprawdza się na mojej cerze skłonnej do niedoskonałości: pory są bardzo dobrze oczyszczone, zaskórników jest zdecydowanie mniej, przebarwienia lekko rozjaśnione, a wydzielanie sebum unormowane. Ten pielęgnacyjny tandem funduje mojej skórze bardzo dokładny demakijaż, bez podrażnień czy wysuszania, ale to też dlatego, że po każdym użyciu czarnego mydła z Maroko Sklep zapewniam mojej skórze dużą dawkę nawilżenia stosując wszelkie olejki, w tym także arganowy. 
Podsumowując, zakup sonicznej szczoteczki uratował mydło przed nazwaniem je bublem. Stosowane samo daje tylko powierzchowne uczucie czystości, dopiero w połączeniu z wspomnianą szczoteczką do mycia twarzy ( lub z rękawicą Kessa przy rytuale Hammam ), pozwala odczuć, że skóra jest naprawdę czysta, że  po zanieczyszczeniach i pozostałościach po makijażu nie pozostał nawet ślad, a ona sama aż skrzypi z tej czystości.

06:25:00

Upominki z Meet Beauty :)

Upominki z Meet Beauty :)
Wiem, że już na wielu blogach mogłyście zobaczyć upominki od sponsorów dla uczestniczek II Konferencji Meet Beauty, ale przecież ja też muszę się pochwalić :P
Zaczniemy od największej paczki, którą sprezentowała każde blogerce marka Indigo. Ojej, czego tam nie było! Nawet coś dla mojej strzały się znalazło, czyli zapachy do samochodu :D A oprócz tego zestaw pięciu lakierów do paznokci w odcieniach czerwieni, który możecie wygrać u mnie w rozdaniu ( klik ), zestawy próbek kremów i perfum, masło shea, dwa kremy do rąk, balsam do ciała, dwa lakiery- olejki do paznokci i pilniczek oraz olejek do ciała . Wszystko to zapakowane było w wielką złotą torbę, którą naprawdę trudno było przeoczyć ;)
Schwarzkopf przygotował pełen zestaw do pielęgnacji i stylizacji włosów: eliksir do suchych i zniszczonych włosów, odżywkę bez spłukiwania w spray'u, maskę regenerującą do włosów, puder dodający włosom objętości, a także lakier do włosów. Konsultantka marki Pilomax również zadbała o kondycję moich włosów dobierając produkty do ich potrzeb: w paczce znalazły się dwie maski do ciemnych włosów, odżywka oraz głęboko oczyszczający szampon. Marka Tołpa postanowiła obdarować nas nowością w swojej ofercie, czyli upiększającym kremem BB. 
W torbach z prezentami od Bielendy znalazł się balsam do ciała, podkład oraz pomadka do ust. Drugi balsam dostałam przy stoisku- zapas do końca roku, jak nic :P Moja kolekcja kosmetyków mineralnych powiększyła się dzięki Annabelle Minerals, która sprezentowała zestaw do makijażu składający się z różu, podkładu, pudru i cieni do powiek. Każda z uczestniczek panelu makijażowego Lirene otrzymała najnowszy podkład No Mask oraz kosmetyk do pielęgnacji, mnie trafił się płyn do demakijażu oczu, po którym moje rzęsy mają urosnąć nawet o 15%! Dodatkowo na stoisku marki otrzymałam zestaw próbek: żelu do mycia twarzy, żurawinowego peelingu oraz kremu do stóp.
Konsultantki Eveline pozwoliły każdej z dziewczyn wybrać sobie te kosmetyki, które najbardziej chciały. Mój wybór padł na dwa nowe sera z serii Slim Extreme 4D, a dodatkowo maskarę do rzęs oraz najnowszą pomadkę do ust w odcieniu nudziaka. Również przy stoisku Palmer's można było wybrać samej sobie produkt, więc zdecydowałam się na olejek, który ma wspomóc moje zmagania z przebarwieniami skóry, oraz dwie próbki balsamów do ciała. Golden Rose obdarował wszystkie uczestniczki pomadką do ust oraz lakierem do paznokci, a także uroczym długopisem w kształcie szminki :)  

Uff, to już wszystko, dobrnęłyśmy do końca i myślę, że o niczym nie zapomniałam :)

06:40:00

Recenzja: Dezodorant w kulce, Lilia Wodna i Kwiat Pomarańczy, CD

Recenzja: Dezodorant w kulce, Lilia Wodna i Kwiat Pomarańczy, CD
Kilka słów o producencie:
Od kilkudziesięciu lat dewiza CD jest niezmiennie taka sama:
„Moja skóra potrzebuje tylko wody i CD”– to hasło reklamowe z 1971 roku jest rozpoznawalne jak niemal żadne inne i świadczy o realizowanej od samego początku filozofii marki, której CD pozostaje wierna do dziś. Naturalna pielęgnacja i łagodne preparaty wzbogacone o składniki roślinne stanowią o zasadniczych walorach produktów CD. Zawsze zwracano i nadal nieustannie zwraca się przy tym uwagę na to, by łączyć ze sobą wyselekcjonowane, sprawdzone i szczególnie dobrze tolerowane przez skórę, a przy tym skutecznie działające składniki. Nie dziwi zatem fakt, że wiele osób używających kosmetyków – nawet te o wrażliwej skórze – zaufało marce CD.
50 ml kosztuje około 12,00 zł, a kosmetyki CD dostępne są podobno w drogeriach Hebe 
Moim zdaniem:
O kosmetykach marki CD po raz pierwszy wspomniałam Wam w połowie marca, przy okazji recenzji żelu pod prysznic ( klik ). Dziś przygotowałam dla Was post o dezodorantach w kulce o zapachach lilii wodnej i kwiatu pomarańczy, a za jakiś czas podzielę się swoimi spostrzeżeniami na temat podobnych dezodorantów, ale w formie atomizera, rozpylającego delikatną mgiełkę :)
Dezodoranty zostały zamknięte w szklanych, poręcznych i wygodnych buteleczkach o pojemności 50 ml, których szata graficzna jest miła dla oka, przejrzysta i nieprzesadzona. U ich wylotu znajdują się gładkie kuleczki, które są sprawne i łatwe w użyciu, gładko suną po skórze, równomiernie rozprowadzając produkt pod pachą. 
Roll-ony mają przyjemne, subtelne zapachy. Znając mnie już tyle czasu, zapewne domyślacie się, że bardziej spodobał mi się zapach słodszego kwiatu pomarańczy niż lilii wodnej, ale obu dezodorantów używam z przyjemnością. Szybko wysychają na skórze, nie "sklejają" jej ( miałam kiedyś antyperspirant w kulce, którego nawet cienka warstwa powodowała zlepianie się skóry tak, że ledwo mogłam podnieść rękę do góry. szybko znalazł się w koszu, a ja zaczęłam używać dezodorantów w sprayu ), nie odbarwiają ani nie brudzą ubrań. Dezodoranty nie hamują w 100% wydzielania potu, ale tak jak ałun, przede wszystkim neutralizują jego brzydki zapach, przez który czujemy się niekomfortowo. Roll-ony są łagodne dla skóry, ale ja nie mogę ich używać zaraz po depilacji, ponieważ potrafią mnie podrażnić, powodując szczypanie. Są bezpieczne dla skóry i dla nas samych, ponieważ nie zawierają soli aluminium- z tego co się orientuję nie jest to jeszcze udowodnione naukowo, ale jest to substancja łączona z występowaniem choroby Alzheimera czy rakiem piersi. 
Dezodoranty w kulce marki CD na nowo przekonały mnie do stosowania roll-on'ów, które mimo swojej niewielkiej pojemności są znacznie bardziej wydajniejsze od antyperspirantów w spray'u. Roll-on'y CD charakteryzują się naturalnym składem przy jednoczesnym dobrym działaniu. Na plus marki przemawia także to, że nie testuje swoich produktów na zwierzętach. 

00:01:00

Rozświetlacz Hihglighter Gold, Lovely

Rozświetlacz Hihglighter Gold, Lovely
Obietnice producenta:
Wyjątkowy roświetlacz do twarzy w kamieniu. Formuła skomponowana tak, by nadać maximum blasku, bez śladu koloru. Nadaje świeżość cerze, usuwa zmęczenie i uwydatnia kości policzkowe. Formuła zawiera proteiny jedwabiu, które nawilżają skórę. Roświetlacz dostępny w dwóch wersjach kolorystycznych: ciepłym (gold) i chłodnym (silver).

2 g produktu kosztują około 8-9 zł w drogeriach Rossmann i wszędzie tam, gdzie są szafy z kosmetykami Lovely
Moim zdaniem:
Już od jakiegoś czasu czytałam same ochy i achy o nowych rozświetlaczach Lovely. Początkowo te wszystkie pochlebne recenzje nie robiły na mnie większego wrażenia, ale będąc w Rossmannie przy okazji przedostatniej akcji promocyjnej -49% na kosmetyki kolorowe ( tej jeszcze z tamtego roku ) stwierdziłam, że grzechem było by nie wziąć tak chwalonego kosmetyku za 5,00 zł ;) 
Za wspomnianego piątaka ( lub około 9,00 zł bez promocji, co dużym wydatkiem też nie jest ) otrzymujemy 2 g pięknego kosmetyku w ciepłym odcieniu ( dla osób o chłodniejszej cerze jest odcień Silver ), drobno zmielonego i miałkiego, o przyjemnej konsystencji. Schowany został w nieco tandetne, bo skore na pęknięcia i urazy, okrągłe, zakręcane pudełeczko. Jest malutkie, zmieści się w każdej damskiej kosmetyczce. 
Rozświetlacz jest stałym punktem mojego makijażu, jeśli nie ma go na kościach policzkowych, to jest pod łukiem brwiowym, ładnie rozjaśniając spojrzenie. Po nałożeniu nie osypuje się ani nie pyli. Ma przepiękny odcień, który z łatwością się aplikuje i blenduje za pomocą pędzla ( w tym celu używam Hakuro H14 ). Jest na tyle dobrze napigmentowany, że już jedna jego warstwa ładnie rozpromienia skórę. Produkt świetnie wtapia się w skórę, rozświetlając ją delikatną poświatą, bez brokatowych drobinek, które mogłyby migrować po twarzy lub jeszcze gorzej, stworzyć efekt dyskotekowej kuli. Na wiele godzin dodaje blasku i ożywia twarz, dzięki czemu skóra wygląda promiennie i świeżo. Jeśli się nie zapominam i nie macam twarzy w ciągu dnia, to rozświetlacz przez dłuższy czas praktycznie się nie ściera, dopiero później delikatnie "schodzi". Jest bardzo dobrym kosmetykiem dla osób, które nie tylko lubią subtelny efekt, ale też dla tych, które przygodę z rozświetlaczami dopiero zaczynają- Hihglighter Gold jest bezpiecznym produktem, który nie robi plam i z którym naprawdę ciężko przesadzić. 
Rozświetlacz Lovely ciągle cieszy się dużą popularnością, bo za każdym razem, gdy jestem w Rossmannie widzę pustki w miejscu, gdzie powinien być. Mam jednak nadzieję, że uda mi się go jeszcze kupić :)

06:26:00

Rozdanie z okazji 5 urodzin bloga:)

Rozdanie z okazji 5 urodzin bloga:)
Nie mam pojęcia kiedy to minęło. To już 5 lat odkąd tu jestem, odkąd tworzę to swoje małe miejsce w blogosferze. Nie byłoby mnie jednak tutaj, gdyby nie Wy, moje czytelniczki i obserwatorki, gdyby nie Wasze komentarze, maile, wszystkie miłe słowa, a takie te krytyki :) Za wszystko należą Wam się ogromne podziękowania, które tym razem przygotowałam w formie niewielkiego rozdania, oczywiście z nagrodami :)
Do wygrania jest zestaw nowiusieńkich kosmetyków, a w nim:
* nowość Tołpy, czyli upiększający krem BB
* kuracja wzmacniająca do paznokci Foltene
* jedna z moich ulubionych pomadek, Velvet Matte Golden Rose w odcieniu 05
* niezastąpiony tusz do rzęs Curling Pump Up Lovely
* zestaw lakierów do paznokci Indigo w pięciu odcieniach czerwieni
* kremowy żel pod prysznic z malinową nutą Balea
* ekspresowa odżywka regeneracyjna Ultimate Resist Gliss Kur
* suchy szampon Batiste w wersji Floral Essences

Jedyne co musicie zrobić, aby wziąć udział w losowaniu powyżej nagrody, to być lub zostać obserwatorem mojego bloga oraz pozostawić w komentarzu swój adres mailowy i napisać dlaczego odwiedzacie mojego bloga/ co się Wam w nim najbardziej podoba/ czy jest co byście zmieniły :) 

Regulamin konkursu: 
1. Organizatorem rozdania jest właścicielka bloga mintelegance,blogspot.com.
2. Konkurs trwa od 19 maja 2016 r. do 19 czerwca 2016 r. do godz. 23:59.
3. Nagrodą w konkursie jest zestaw nowych kosmetyków, który zostanie wysłany na koszt organizatora. 
4. Zwycięzca zostanie wyłoniony w drodze losowania. Wygrywa jedna osoba.
5. Wyniki losowania zostaną opublikowane na blogu w ciągu 5 dni od zakończenia rozdania. Ze zwycięzcą skontaktuję się mailowo, na odpowiedź będę czekać 3 dni, po czym wylosowany zostanie kolejny szczęśliwiec. 
6. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny na terenie Polski.
7. Warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest bycie publicznym obserwatorem bloga oraz pozostawienie komentarza z adresem mailowym i odpowiedzią na pytanie konkursowe. 
8. 
Wzięcie udziału w konkursie jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.

9. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).



Zapraszam do udziału i życzę powodzenia! :)
Copyright © 2016 MintElegance , Blogger