06:41:00

Recenzja: Specjalistyczna emulsja, żel i probiotyk do higieny intymnej, Provag

Recenzja: Specjalistyczna emulsja, żel i probiotyk do higieny intymnej, Provag
Obietnice producenta:
prOVag® emulsja to specjalistyczna emulsja do higieny intymnej dla kobiet i dzieci, która:
  • pomaga zapobiegać problemom intymnym,
  • delikatnie myje i pielęgnuje,
  • łagodzi podrażnienia, nawilża, przyspiesza regenerację,
  • eliminuje nieprzyjemne zapachy.
Wykazuje działanie hamujące rozwój niekorzystnych drobnoustrojów, przy jednoczesnej promocji wzrostu Lactobacillus. Zawiera naturalne składniki aktywne w postaci metabolitów bakterii z rodzaju Lactobacillus. Bakterie te są nieodłącznym składnikiem prawidłowej mikroflory pochwy i stanowią naturalną barierę ochronną okolic intymnych. Zawarte w emulsji metabolity baterii z rodzaju Lactobacillus działają przeciwdrobnoustrojowo i pomagają zapobiegać rozwojowi niekorzystnych mikroorganizmów.

Skład: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Glycerin, PEG-18 Glyceryl Oleate/Cocoate, Lactobacillus Ferment, Cocamide DEA, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Allantoin, Panthenol, Lactic Acid, Phenethyl Alcohol, Caprylyl Glycol, Parfum.

150 ml kosztuje około 10,00 zł w dobrych aptekach
Moim zdaniem:
O ile żele pod prysznic zmieniam jak przysłowiowe rękawiczki, tak w kwestii płynów do higieny intymnej jestem monotematyczna. Od lat używam Ziaja Intima, chociaż zdarza się, że w łazience pojawi się coś innego, ale to przede wszystkim sprawka mojej mamy :P Wyjątkiem od tej reguły jest totalna dla mnie nowość, czyli specjalistyczna emulsja Provag, którą otrzymałam w ramach współpracy od portalu Uroda i Zdrowie
Emulsja mieści się w prostej, białej buteleczce o pojemności 150 ml. Jej szata graficzna jest przyjemna dla oka i estetyczna, ale też bardzo okrojona. Buteleczka zakończona jest higieniczną i wygodną pompką. Dozownik ten działa bez zarzutu, nic się nie zacina, i dozuje odpowiednią ilość produktu. Z ilością kosmetyków do higieny intymnej nie ma co przesadzać, jedna pompka żelu wystarczy na dokładne umycie miejsc intymnych. Emulsja jest bezbarwna i bezzapachowa. Ma wodnisto- żelową konsystencję, która w kontakcie z wodą delikatnie się pieni.
Emulsji używam codziennie, od dnia, w którym ją dostałam. Akurat tego samego dnia skończył mi się płyn Ziaja Intima ;) Zgodnie z poleceniem producenta, emulsję najpierw delikatnie rozcieńczam wodą i dopiero myję miejsca intymne. Kosmetyk myjący Provag zaskakuje swoją delikatności i skutecznością. Nie podrażnia ani nie wysusza skóry. Jest hipoalergiczny i może być stosowany u  kobiet, a także i dzieci, nawet z bardzo wrażliwą skórą, ze skłonnościami do podrażnień oraz atopowej. Bardzo dobrze o nią dba, nawilża i pielęgnuje. Ponadto działa łagodząco. Po użyciu emulsji czuję się komfortowo, świeżo i czysto przez długi czas. 
Emulsja zawiera tylko naturalne substancje myjące. Brak w niej konserwantów, barwników, parabenów, sls, sles i mydła. W jej składzie znajdziemy między innymi ekstrat z aloesu, który wspomaga naturalne procesy regeneracyjne skóry, odżywia i nawilża; kwas mlekowy, zapewniający kwaśne pH i tym samym zapewnia naturalną ochronę miejsc intymnych;  glikol kaprylowy, który nawilża i zmiękcza skórę; metabolity bakterii z rodzaju Lactobacillus, które chronią okolice intymne przed rozwojem niekorzystnych drobnoustrojów i wspomagają utrzymanie prawidłowej flory bakteryjnej, a także glicerynę, pantenol i alantoinę.
W skład linii Provag wchodzą jeszcze dwa produkty: żel, który zapobiega i wspomaga leczenie zakażeń okolic intymnych oraz łagodzi skutki tych zakażeń, a także probiotyk w postaci kapsułek, których doustne przyjmowanie wywiera korzystny wpływa na biocenozę pochwy, czyli stopień jej czystości. 
Żel Provag jest bezzapachowy i bezbarwny, dzięki czemu nie brudzi bielizny. Nie zawiera alergenów, konserwantów ani barwników. Znajduje się w opakowaniu z pompką typu air- less, która zapewnia higieniczne i wygodne korzystanie z produktu. Żel jest bardzo wydajny. Może być stosowany codziennie lub doraźnie, nie tylko przez kobiety, ale również dzieci od 3. roku życia. Pomaga utrzymać kwaśne pH, zapewniając tym samym naturalną ochronę miejsc intymnych. Działa też przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybiczo. Ponadto nawilża, odświeża i łagodzi podrażnienia. 
Kapsułki Provag są łatwe do przełykania. Trzeba je przyjmować przynajmniej przez 20 dni z rzędu, po 1 kapsułce dziennie. Zaleca się je stosować w przypadku problemów intymnych, szczególnie tych nawracających, oraz jako dodatkową osłonę układu pokarmowego i moczowo- płciowego podczas antybiotykoterapii i antykoncepcji. Polecane są także do stosowania w trakcie i po menstruacji, w okresie klimakterium, w połogu, po ingerencjach medycznych w obrębie układu moczowo- płciowego. A także dla kobiet które dużo podróżują, są aktywne fizycznie lub często korzystają z basenu, sauny lub jacuzzi. 
Tak jak emulsja, pozostałe produkty Provag są do kupienia w dobrych aptekach. Cena 30 ml żelu waha się w granicach 15-20 zł. Probiotyk dostępny jest w opakowaniach po 10 i 20 kapsułek. Mniejsze opakowanie kosztuje około 20 zł, większe około 30 zł. 

06:11:00

Mgiełka do utrwalania makijażu, Fixer Mist Make-up Academie, Bielenda

Mgiełka do utrwalania makijażu, Fixer Mist Make-up Academie, Bielenda
Obietnice producenta:
Mgiełka do utrwalania makijażu `Fixer Mist` marki Bielenda na wiele godzin utrzymuje make-up w nienagannym stanie, zachowuje właściwe kolory i długotrwały mat. Mgiełka błyskawicznie wysycha, nie zostawia na skórze tłustej warstwy, a jedynie transparentny ochronny film. Bardzo dobrze zmywa się klasycznymi środkami do demakijażu. Cera pokryta delikatną transparentną powłoką zabezpieczona jest przed niekorzystnymi warunkami zewnętrznymi (np. pot, upał, deszcz) rozmazywaniem i ścieraniem – sprawdza się w sytuacjach, w których makijaż musi pozostać nienaruszony na długi czas.

75 ml kosztuje około 10-15 zł w drogeriach, np. w Rossmannie
Moim zdaniem:
Swój pierwszy utrwalacz makijażu, marki TheaTric Professional, kupiłam rok temu w Rossmannie ( recenzja dla przypomnienia ). Byłam z niego bardzo zadowolona ( byłam, bo niedawno mi się skończył ) i przekonał mnie do stosowania tego typu kosmetyków, szczególnie na większe wyjścia. Dlatego też będąc na kosmetycznych zakupach rozglądałam się za kolejnym fixerem do przetestowania. Wiecie, jest tyle marek kosmetycznych, że szkoda ciągle trwać przy jednej i tej samej, prawda ;) ? Zdecydowałam się na utrwalającą mgiełkę Bielendy, czyli nowość w jej ofercie, ale dziś wiem, że nie był to mój najlepszy zakup.
Mgiełka znajduje się w niewielkiej, plastikowej buteleczce o pojemności 75 ml. Butelka jest przezroczysta, a więc gołym okiem widać, ile produktu już nam ubyło. U jej wylotu znajduje się zwykła pompka, która nie zacina się podczas stosowania. Naciśnięcie atomizera uwalnia pojedynczą mgiełkę- wiecie, tak jak w perfumach. Kosmetyk ma subtelny, cytrusowy zapach. Nie czuć w nim alkoholowej nuty, tak jak w fixerze TheaTric Professional.
Stosowanie mgiełki do utrwalania makijażu Bielendy jest proste- po ukończeniu makijażu zamykam oczy, wstrzymuje na chwilkę oddech i kilkakrotnie naciskając na atomizer, spryskuje delikatnie twarz, trzymając pojemnik na wyciągnięcie ręki. Bardziej odpowiadała mi aplikacja utrwalacza TheaTric Professional, ponieważ wystarczyło, abym raz nacisnęła aplikator, by uwolnić utrwalającą makijaż "chmurkę", taką jak w lakierze do włosów. Fixer Bielendy, w porównaniu do TheaTric Professional, jest bardziej "mokry" i chociaż nie spryskuję nim twarzy na odległość mniejszą niż na wyciągnięcie ręki, to za każdym użyciem odnoszę wrażenie, że na skórze lądują zbyt duże krople utrwalacza. Ponadto, fixer Bielenda, w przeciwieństwie do utrwalacza TheaTric Professional, który wchłania się błyskawicznie, potrzebuje chwili na całkowite wniknięcie w skórę.
Mgiełka do utrwalania makijażu Bielendy jest lżejsza od utrwalacza TheaTric Professional. W jej składzie również znajdziemy alkohol, ale mimo, iż zdarza mi się jej używać przez kilka dni z rzędu, nie pogorszyła stanu mojej cery. Co do jej głównego zadania, czyli utrwalenia makijażu i długotrwałego matu, to jest kiepsko. Nieważne czy użyję fixera Bielendy czy nie, trwałość mojego makijażu się nie zmienia. To samo tyczy się utrzymania matu. Oczekiwałam, że makijaż będzie nieskazitelny przez długie godziny, a okazało się, że obietnice producenta można włożyć między bajki... Aby nie być jednak tak bardzo krytyczną, to na plus mgiełki przemawia brak jakiegokolwiek dyskomfortu po zaaplikowaniu, np. uczucia ściągnięcia skóry.
Podsumowując, fixer Bielendy mnie nie zachwycił. Cieszę się, że nie jest to pierwszy utrwalacz makijażu, jaki przetestowałam, bo zraziłby mnie do wypróbowania innych,  jemu podobnych.  Utrwalacz TheaTric Professional jest jakby "cięższy", ale być może przez to też znacznie bardziej skuteczny od Bielendy. Więc, jeśli myślicie o wprowadzeniu tego typu produktu do swojego makijażu, to naprawdę, dołóżcie te kilka złotych i sprawdźcie TheaTric Professional. Fixer Bielenda może Was tylko zrazić. 

07:33:00

Zestaw do przygotowywania maseczek

Zestaw do przygotowywania maseczek
Nie jestem osobą, która lubi otaczać się różnymi fajnymi gadżetami. Są jednak takie, które warto mieć, bo są naprawdę przydatne. Dla mnie takim gadżetem jest zestaw do przygotowywania maseczek.
Swój zestaw kupiłam bodajże na Allegro za około 15, 00 zł z przesyłką. Z kilku dostępnych kolorów wybrałam odcień pastelowo niebieski, bo wydał mi się najładniejszy. W zestawie znajduje się miseczka, 3 miarki o różnych pojemnościach: 2,5 ml, 5 ml oraz 15 ml, pędzelek i szpatułka, której brakuje na zdjęciach. Nie używam jej, więc zapomniałam ją sfotografować... Miseczka jest giętka i elastyczna. Wykonana została z silikonu, który nie śmierdzi ani się nie odbarwia. Miarki oraz szpatułka są plastikowe, tak samo jak pędzelek. Jednak plastik, z którego został wykonany jest już inny. Włosie jest sztuczne, ale przyjemne i miłe w dotyku. Nie drapie po skórze ani też nie wypada. Całość jest bardzo łatwa w utrzymaniu w czystości. Resztki maseczki zmywają się pod bieżącą wodą, tak samo jak pozostałości na włosiu pędzelka. 
Zestawu używam do przygotowywania maseczek, głównie moich ulubionych, z glinek. Miarki są ze sobą połączone, więc jeszcze nigdzie mi się nie zawieruszyły :P Umożliwiają precyzyjne odmierzenie ilość proszku oraz wody, dzięki czemu po zmieszaniu maseczka ma idealną konsystencję, jest bez grudek i jest łatwa do nałożenia. Maseczkę mieszam pędzelkiem i nim też aplikuję ją na skórę. 
Jeśli jesteście fankami sproszkowanych maseczek, taki zestaw jest dla Was wręcz niezbędny. W łazience zajmuje niewiele miejsca, a jest bardzo praktyczny i pożyteczny, bo nadaje się także do rozdrabniania farb do włosów. Ja swojej miseczki używam też do przygotowywania "pasty" wybielającej do zębów z kapsułek ze sproszkowanym czarnym węglem ;)

04:53:00

Matowa pomadka do ust w płynie, Longstay Liquid Matte Lipstick, Golden Rose

Matowa pomadka do ust w płynie, Longstay Liquid Matte Lipstick, Golden Rose
Obietnice producenta:
Pomadka w płynie gwarantuje perfekcyjne, pełne pokrycie ust matowym kolorem przez wiele godzin, bez uczucia przesuszenia i lepkości. Lekka formuła wzbogacona w witaminę E i olej z awokado sprawia, że usta stają się niezwykle nawilżone i gładkie. Elastyczny aplikator i kremowa konsystencja zapewniają wygodne rozprowadzanie produktu. Po aplikacji należy odczekać chwilę, aby uniknąć rozmazania. Produkt łatwo można zmyć przy pomocy dwufazowego płynu do demakijażu.
5,5 ml/ 19,90 zł na stoiskach Golden Rose, w drogeriach i sklepach z szafami marki lub w sklepie internetowym
Moim zdaniem:
Lekką ręką licząc, mazideł do ust wszelkiej maści mam kilkadziesiąt. Nie przeszkodziło mi to jednak w zakupie kolejnej sztuki, czyli matowej pomadki w płynie Longstay Liquid Matte Lipstick od Golden Rose ;)
Z 12 dostępnych odcieni, dla siebie wybrałam nr 04. Jest to kolor, który zaskakuje, bo w opakowaniu wygląda na ciemniejszy koral, na aplikatorze wpada w intensywny róż, tak jak na zdjęciach poniżej, a na ustach, po kilku godzinach od aplikacji, przybiera bardzo ładny, przygaszony odcień malinowej czerwieni. 
Aplikator, jaki jest każdy widzi na zdjęciu wyżej. To miękka, nieduża gąbeczka, bardzo wygodna w używaniu. Jest zaokrąglona na końcu, co nieco ułatwia obrysowanie konturu ust bez wspomagania się konturówką ( którą jednak warto mieć ). Konsystencja i formuła pomadki mają to do siebie, że wymagają precyzyjnego pomalowania ust, a to już wyższa szkoła jazdy :P Która jeszcze wymaga czasu! Jeśli jednak rano poświęci się kilka minut więcej na dokładny makijaż ust, to później w ciągu dnia wystarczą delikatne i nieliczne poprawki, aby ich wygląd cały czas był nieskazitelny. Pomadka Golden Rose jest mega trwała, przez co demakijaż nie należy do najłatwiejszych. Mocno "wżera" się w skórę, zmyć ją może tylko produkt o nieco tłustej konsystencji, np. z zawartością olejku lub płyn dwufazowy. Zwykły micel jej nie ruszy, o czym przestrzega producent. Sprawdziłam i ma rację.  
Pomadka Longstay Liquid Matte Lipstick przepięknie pachnie! Jej zapach jest słodki, waniliowy, cukierkowy. Ma kremową konsystencję, jest mocno napigmentowana, więc zapewnia pełne pokrycie kolorem już przy jednej warstwie. Szybko zasycha i wtedy jest już praktycznie nie do zdarcia. Co prawda, lekko zjada się od środka i z czasem traci też na swej intensywności, ale jak wspomniałam akapit wcześniej, wystarczy lekka poprawka, wyrównanie "ubytków" odrobiną koloru, by dalej cieszyć się pięknie pomalowanymi ustami. 
Matową pomadką w płynie Golden Rose nie maluję ust codziennie, więc nie zauważyłam, by je mocno wysuszała. Nie bez znaczenia jest jednak to, że co wieczór na noc nakładam na wargi pomadkę nawilżającą, a kilka razy w tygodniu wykonuję delikatny masaż peelingującą pomadką Sylveco. Bo usta pod matową pomadką muszą być bardzo zadbane, gładkie, bez suchych skórek, które przez pomadkę o takiej, a nie innej formule, zostają mocno i nieładnie podkreślone. Zgodnie z tym, co obiecuje producent, pomadka nie skleja ust i jeśli nałożymy ją w rozsądnej ilości, nie robi się "ciężka". Gwarantuje matowo- satynowe wykończenie, które bardzo mi odpowiada. 
Ja, ze swojej pomadki Golden Rose, jestem bardzo zadowolona. Za niewielką kwotę znalazłam bardzo dobrą matową pomadkę, która jakością dorównuje tym z wyższej półki za dużo większe sumy. Jestem z niej zadowolona na tyle, że waham się czy nie domówić jeszcze jednego koloru... Albo i dwóch :P

05:55:00

Plastyka piersi, czyli o ich pomniejszaniu i powiększaniu

Plastyka piersi, czyli o ich pomniejszaniu i powiększaniu
Kobiecy biust jest pierwszą częścią ciała, na którą uwagę zwraca brzydsza płeć ;) I możecie wierzyć mi na słowo, nieważne czy nasze piersi są duże jak u Pameli Anderson czy znacznie mniejsze, podobają im się tak samo. To my, kobiety, dopatrujemy się w nich jakiś mankamentów: że za  duże, że nie asymetryczne, że nie taki mają kształt, itp. Niektórym te drobne niedoskonałości przeszkadzają na tyle, że decydują się na ich koretkę. I ten temat chciałabym dziś poruszyć na blogu.
Zabieg powiększania piersi to inaczej augmentacja,  a ich pomniejszania mammoplastyka. Oba polegają na chirurgicznej korekcie wielkości i rozmiaru kobiecego biustu. I oba cieszą się bardzo dużą popularność wśród kobiet. W samych Stanach Zjednoczonych w 2013 roku przeprowadzono 313 000 operacji powiększania biustu! Powody, dla których kobiety decydują się na plastykę piersi, są różne: ogólna chęć poprawy swojego wyglądu, w przypadku znacznej asymetrii biustu, po przebytej mastektomii , po ciąży, czy przy zaburzeniach, np. zespole Polanda, czyli rzadkim zespole wad wrodzonych, które charakteryzują się jednostronnym niedorozwojem klatki piersiowej.
Są jednak pewne przeciwwskazania, które wykluczają możliwość poddania się korekcie biustu. Zabiegu powiększania bądź pomniejszania piersi nie można wykonać, jeżeli u pacjentki występuje jakakolwiek infekcja. Augmentacji czy mammoplastyki, z przyczyn oczywistych, nie przeprowadza się u kobiet w ciąży i karmiących. Ponadto u pacjentki, która ma jakiekolwiek zmiany w piersiach, jest obciążona genetycznie, występuje u niej ryzyko nowotworu, ma problemy z krzepliwością krwi, cukrzycą cz nadciśnieniem, również nie wykonuje się tego rodzaju operacji.
Korektora wielkości i rozmiaru biustu to poważna operacja, którą powinny ( !!! ) poprzedzić konsultacje z lekarzem i szereg badań. Przez zabiegiem lekarz chirurg ocenia wzrost, wagę, umiejscowienie piersi oraz kształt klatki piersiowej, aby następnie przedstawić zainteresowanej informacje na temat efektu pooperacyjnego. Bada się także ogólny stan zdrowia pacjentki oraz wykonuje mammografię. Kobieta musi udać się również na konsultacje ginekologiczną. Prowadzący ją lekarz ginekolog musi wydać opinię o stanie zdrowia pacjentki, zwłaszcza, jeżeli przyjmuje ona antykoncepcję hormonalną, którą należy odstawić najmniej miesiąc przed zabiegiem. Obowiązkowy jest także wywiad, uwzględniający informacje o przyjmowanych lekach, szczególnie zawierających witaminę E oraz kwas acetylosalicylowy, które mogą spowodować zwiększenie krwawienia podczas operacji. Na co najmniej 6 godzin przez operacją nie można jeść, pić i palić papierosów.  
Operacja biustu jest stosunkowo bezpieczną procedurą. Nie mniej jednak jak każda ingerencja, zabieg plastyki biustu niesie ze sobą ryzyko pewnych komplikacji, o których pacjentka powinna zostać poinformowana przez chirurga, który będzie ja operował. Zabieg trwa około 1-2 godzin. Przeprowadza się go na bloku operacyjnym, w znieczuleniu ogólnym, pod nadzorem anestezjologa i pielęgniarki, która stale monitoruje parametry medyczne.
Czas rekonwalescencji różni się od indywidualnych cech pacjentki, średnio trwa 6-9 tygodni. Pierwsze dni pacjentka spędza w szpitalu, jest pod stałą kontrolą lekarzy i pielęgniarek. Po mniej więcej tygodniu szwy są ściągane, a po dwóch zasinienia i obrzęki zmniejszają się, ale trzeba pamiętać o regularnym stosowaniu maści na blizny. Aby były jak najmniej widoczne, trzeba odczekać około pół roku.
Na wstępie recenzji proteinowego serum modelującego biust Ziaja ( klik ) napisałam, że ja ze swoich piersi jestem zadowolona ( narzeczony też nie narzeka :P ) i na zabieg ich korekty się nie zdecyduję. Wpływ na moją decyzję ma także to, że w swoich życiu przeszłam już tyle operacji, że dobrowolnie nie dam się pokroić.  Niemniej ciekawi mnie jednak czy Wy jesteście zadowolone ze swoich biustów? Myślałyście o ich zmniejszeniu czy też powiększeniu? Jeśli rozważacie którąś z opcji, to pod tym linkiem  znajdziecie listę klinik oferujących takie zabiegi wraz z cenami. 
Copyright © 2016 MintElegance , Blogger