06:27:00

Brokatowo

Brokatowo
baza: Miss Sporty, nr 031
brokat: Essence, nr 44 on air!

00:21:00

Odżywka do paznokci cienkich lub miękkich, Intensive Therapy II, Nail Tek

Odżywka do paznokci cienkich lub miękkich, Intensive Therapy II, Nail Tek
Zapewnienie producenta:
Odżywka w formie bezbarwnego lakieru, do stosowania zarówno na, jak i pod lakier kolorowy. Stosowana codziennie, bez konieczności zmywania uprzednio nałożonych warstw, pielęgnuje paznokcie oraz nabłyszcza i zabezpiecza lakier kolorowy. Stosowana bezpośrednio na płytkę paznokcia, pełni funkcję odżywczej bazy pod lakier kolorowy. Zalecana do paznokci wymagających intensywnego wzmocnienia. Utwardza płytkę paznokcia, spaja ze sobą jej warstwy oraz zapobiega jej rozdwajaniu.

15 ml kosztuje około 20,00 zł
Moim zdaniem:
Nail Tek- chyba nie ma blogerki, która nie używałaby lub chociaż nie słyszała o tych odżywkach do paznokci. Ja jedną z nich, a dokładnie Intensive Therapy II, kupiłam w kwietniu, od tamtego czasu stosuję ją regularnie i chociaż zużyłam dopiero 1/3 buteleczki, to zdążyłam wyrobić sobie o niej zdanie. Jeżeli jesteście ciekawe mojej opinii, to zapraszam do dalszej lektury :)
Szklana buteleczka schowana została w biały kartonik, a dołączona ulotka zawiera wszystkie niezbędne informacje, co zaspokoi nawet najbardziej wybrednego konsumenta. Butelka z odżywką jest przezroczysta, więc gołym okiem widać stopień jej zużycia. Zakończona jest białą, zaokrągloną nakrętką, która wygodnie leży w dłoni, nie wyślizguje się i pozwala na bezproblemowe pomalowanie paznokci. Aplikowanie odżywki szerokim pędzelkiem, równo ściętym i o odpowiednio gęstym włosiu, to czysta przyjemność. Sam preparat jest bezbarwny, pachnie jak większość lakierów do paznokci, ale wydaję mi się, że w przeciwieństwie do nich jest bardziej wodnisty, mimo to nie rozlewa się przy skórkach. Ponadto bardzo szybko wysycha, wygładzając płytkę paznokcia i stanowiąc znakomitą bazę pod lakiery. Odżywkę mam od kwietnia, czyli już prawie pół roku i wciąż ma taką samą konsystencję. 
Preparatu Nail Tek używam średnio co drugi-trzeci dzień, przed malowaniem paznokci na wybrany kolor. Jak wspomniałam w akapicie wyżej, bardzo dobrze sprawdza się jako baza pod lakier, chroniąc płytkę przed przebarwieniami i znacznie przedłużając trwałość samego lakieru. Skąd to wiem, skoro przed chwilą przyznałam się jak często maluję paznokcie? Sprawdziłam to przez kilka pierwszych tygodni jej stosowania, kiedy to nie musiałam malować paznokci nawet przez tydzień, a one nadal wyglądały jak w pierwszym dniu ;) Odżywka bardzo fajnie współpracuje z lakierami, które gładko suną po warstwie odżywki, nie tworząc smug. 
Jest to preparat, po którym paznokcie rosną jak szalone. Serio, nie nadążam z ich skracaniem, bo jak wiecie lubię króciutko spiłowane pazurki. Dzięki systematycznemu stosowaniu, paznokcie są odżywione, wzmocnione, dzięki czemu nie łamią się przy pierwszej lepszej okazji, ale niestety odżywka nie zapobiegła ich rozdwajaniu się, mimo że według producenta to też powinna robić. Niemniej jednak dzięki odżywce płytka paznokcia ładnie się wygładziła i zyskała zdrowszy kolor i wygląd. 
Aha, wiem, że wiele dziewczyn narzeka, iż wysusza skórki, ja jednak tego nie zauważyłam, pewnie dlatego, że traktuje je żelem do usuwania skórek Sally Hansen, o którym też w swoim czasie napiszę.
Jak dla mnie jest to bardzo dobra odżywka i nie żałuję wydania na nią ani złotówki- warto poszukać jej w Internecie, gdzie jej cena jest dużo korzystniejsza niż w popularnych drogeriach, np. Hebe. Co więcej, jestem pewna, że kupię jeszcze nie jedno jej opakowanie, a także zapoznam się z innymi preparatami Nail Tek :)

00:06:00

Recenzja: Odprężający peeling do ciała z kamelią japońską, Cosmepick

Recenzja: Odprężający peeling do ciała z kamelią japońską, Cosmepick
Obietnice producenta:
Specjalnie opracowana, bogata receptura na bazie 3 olejów - z kamelii japońskiej, słodkich migdałów oraz winogron. Peeling wspomaga wyszczuplanie oraz odżywia i doskonale wygładza ciało. Wyselekcjonowane kryształki cukru usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka, poprawiając mikrokrążenie i jędrność skóry. Regularne stosowanie peelingu do ciała zapewnia uczucie wypielęgnowanej i jedwabiście gładkiej skóry, a zniewalający orientalny zapach relaksuje zmysły, odpręża umysł i wyraźnie poprawia nastrój.
200 ml kosztuje 17,99 zł, a do kupienia jest między innymi w tym sklepie internetowym
Moim zdaniem: 
Kamelia japońska, ze względu na swoje właściwości dogłębnego nawilżania, odżywiania i zmiękczania, jest wykorzystywana w pielęgnacji włosów i skóry już od starożytnych czasów. Dzięki marce Cosmepick mogłam poznać jej oddziaływanie na skórę, dlatego teraz zamierzam opowiedzieć Wam o swoich odczuciach :)
W ramach współpracy otrzymałam odprężający peeling, w składzie którego tytułowa japońska kamelia znajduje się na 7 miejscu w składzie, między innymi za olejem z pestek winogron, olejem migdałowym i parafinowym. 
Plastikowy, okrągły słoiczek z szerokim otworem kryje w sobie 200 ml cukrowego peelingu w mocno fioletowym kolorze i o urzekającym, słodko-kwiatowym zapachu, umilającym zabieg złuszczania naskórka, pobudzającym i odprężającym. Produkt jest bardzo dobrze zabezpieczony przed zanieczyszczeniem i wścibskimi paluchami, ale plastik, z którego zostało wykonane opakowanie jest niestety kiepskiej jakości: przy upadku nawet w niewielkiej wysokości zaczyna rozpękać, a powstałe odłamki rozpryskiwać. Ratuje je tylko to, iż jest bardzo wygodne w użytkowaniu, a znajdujący się w środku peeling wydajny i skuteczny w działaniu.
Zawarte w produkcie kryształki cukru są tak ostre, jak to lubię. Podczas masowania przyjemnie drapią skórę, usuwając z niej martwy naskórek, wygładzając i delikatnie napinając. Zaś mieszanka olejków pozwala na odpowiednie nawilżenie skóry, czyniąc ją mięciutką w dotyku i elastyczną. Mimo zawartości parafiny, po spłukaniu na skórze nie pozostaje żadna warstewka ochronna, którą część z Was lubi, kilka akceptuje, a reszta totalnie jej nie dzierży ;) 
Cóż mogę więcej napisać, peeling spełnia swoje podstawowe zadanie, czyli ściera martwy naskórek, dzięki czemu skóra jest gładka, miękka i po prostu lepiej wygląda. Mnie bardzo przypadł do gustu i jedyne na co mogę się poskarżyć to to, że nie jest dostępny stacjonarnie.
PS. W wersji z kamelią japońską dostępne są jeszcze: relaksujące masło i orientalny balsam do ciała :)

EDIT: Dowiedziałam się, że kosmetyki pielęgnacyjne Cosmepick jednak są dostępne stacjonarnie, między innymi w Super Pharm :)

07:02:00

Lipcowy projekt denko

Lipcowy projekt denko
1. Łagodzący żel do golenia, Skino- nie wiem już ile opakowań tego żelu zużyłam, ale zapewniam Was, że to które tu widzicie nie będzie ostatnim :) Żel Skino ma bardzo podobną konsystencję jak dobrze Wam znane żele Satin Care z Gillette, a kosztują około 10,00 zł mniej. 
2. Płyn do higieny intymnej Konwalia, Ziaja Intima- po raz kolejny się powtórzę, że płynom z serii Intima jestem wierna od wielu, wielu lat. W 100% spełniają moje wszystkie oczekiwania. 
3. Olejek do kąpieli Brzoskwinia&Mango, Tutti Frutti- nie wiem dlaczego producent nazwał ten produkt olejkiem, skoro ma typowo żelową konsystencję. Pewnie to taki chwyt marketingowy ;) Tak czy siak bardzo go lubię, głównie dlatego, że przepięknie pachnie ( jak wszystkie olejki i inne kosmetyki z serii Tutti Frutti ), fantastycznie się pieni i dobrze oczyszcza, nie wysuszając jednocześnie skóry. 
4. Odżywka do włosów suchych i zniszczonych, Total Repair Gliss Kur- wiem, że produkty Gliss Kur są wręcz przeładowane silikonami, ale moim włosom to kompletnie nie przeszkadza i dlatego z chęcią ich używam. Odżywkę stosuję w celu dociążenia włosów, które mają tendencję do puszenia się. A w gratisie otrzymuję nawilżenie czupryny, zmiękczenie i blask :)
5. Szampon odżywczy z cudownymi olejkami arganowym i kameliowym, Ultra Doux Garnier- miało być tak pięknie, a wyszło...nijak. Szampon znalazł się na jednej z moich wishlist, ale po zużyciu całej butelki, drugi raz bym go tam nie umieściła. Spełnia swoje podstawowe zadanie, czyli myje, oczyszcza, odświeża włosy, ale poza tym nie robi z włosami nic a nic.
6. Kremowy żel pod prysznic Orzechy Macadamia z Gwatemali, Yves Rocher- mimo niewielkiej wydajności, lubię żele z serii Jardins du Monde. Ten, jak i pozostałe, dobrze oczyszcza i myję skórę, nie wysuszając jej i umilając swym zapachem codzienny prysznic. Warto wspomnieć, że w składzie nie znajdziecie ani SLES ani SLS :)
7. Olejek arganowy do włosów, Chi- kiedyś w podobnych buteleczkach kupowałam jedwab do włosów :) Olejek Chi ma identyczną, tłustawą konsystencję. Używałam go tylko na końcówki, do pielęgnacji których wystarczyła malutka kropelka. Olejek ujarzmia puszące się włosy, skleja rozdwojone końce, dzięki czemu wyglądają na odżywione i zdrowsze. Dodaje też włosom delikatnego blasku i łagodnego zapachu, utrzymującego się nawet do następnego mycia. 
8. Naturalny peeling solno- błotny z Morza Martwego z dodatkiem olejku arganowego, White Flower's- jak ten peeling cudownie pachnie! Naprawdę, warto go kupić tylko ze względu na sam jego zapach :) O właściwościach pielęgnacyjnych też mogę napisać dużo dobrego, bo świetnie radzi sobie ze ścieraniem martwego naskórka, pozostawiając skórę przyjemnie gładką, miękką i nawilżoną. Tak, tak, nawilżoną na tyle, by nie musieć używać balsamu. 
9. Antyperspirant Ultra Dry, Garnier Mineral- ten i inne jego wersje to moi niekwestionowani ulubieńcy już od kilku lat.
10. Płyn micelarny 3w1 Owiec, Green Pharmacy- recenzja jeszcze w tym miesiącu, obiecuję!
11. Ziołowy żel do mycia twarzy do cery tłustej i trądzikowej, Fitomed- recenzja wkrótce :)
12. Pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom, Ziaja Liście Manuka- recenzja tutaj. Po zużyciu kilku tubek tejże pasty robię sobie przerwę, albowiem mimo dobrego wpływu na moją cerę, najzwyczajniej w świecie mi się znudziła :P
13. Dwufazowy płyn do demakijażu oczy z wyciągiem z bławatka, Pur Bleuet Yves Rocher- recenzja tutaj, a kolejną buteleczkę już mam w zapasie :)
14. Dwufazowy olejek do ciała, Power Fruit Evree- recenzja tutaj
15. Pomadka nawilżająca Glam&Sexy, Bell- recenzja tutaj
16. Błyszczyk do ust, Luxury Rich Color Golden Rose- recenzja tutaj
17.  Puder bambusowy, Paese- sypkie pudry transparentne są jednymi z moich ulubionych. Miałam ryżowy, w lipcu dna dobił bambusowy i oba są godne polecenia, albowiem ładnie matują, utrwalają makijaż, a co najważniejsze nie zapychają i nie obciążają skóry. 

00:01:00

Lipiec na zdjęciach

Lipiec na zdjęciach
gadżet z Tchibo pozytywnie przeszedł pierwsze testy :) | z tej bajki chyba nigdy nie wyrosnę :P | skromne nowości kosmetyczne |wyrzutki lakierowe
 już prawie go kupiłam :P | kolejne szkolenie zakończone | w drodze powrotnej z aquaparku | malusia filiżaneczka na poranną kawkę :)
 lipcowe pazurki czyli:  soczyście z nr 12 Mandarine Bay | elegancko z Rich Color nr 64 i Galaxy nr 21 | oczodajnie z czyli nr 3 | i stonowanie z nr 19
 przeczytane w lipcu | przyszedł czas na nowe wyzwania zawodowe | zamiast szukać sukni ślubnej, przeglądam katalogi z projektami domów :P | wymianka książkowa z Agatą z bloga Naczytane
 mało wakacyjna ta pogoda... | te napisy na butelkach Coca Coli takie mądre :P | gdyby ktoś mi powiedział, że kiedyś będę miała 'aż' tyle pędzli, to bym go wyśmiała :P | gdyby kózka nie skakała... 
 lipcowe współprace, w ramach których testować będę: tonik ze srebrem | puder mineralny oraz ogórkowy żel do mycia | mydełka | tusz do rzęs aż z trzema różnymi szczoteczkami
a na koniec coś dla zaspokojenia zmysłu smaku, czyli nowa Mamba z kokosowym posmakiem | wizyta w Mc'Donald'sie| malinki prosto z krzaczka | mrożona kawa też mi smakuje ;)
Copyright © 2016 MintElegance , Blogger