07:17:00

Rozdanie z Drogerią Cytrynową :)

Rozdanie z Drogerią Cytrynową :)
Nie tak dawno stuknęło mi tysiąc obserwatorów i pomyślałam sobie, że trzeba to jakoś uczcić :) A że u mnie od pomysłu do realizacji krótka droga, to dziś mam zaszczyt i przyjemność zaprosić Was na rozdanie! W dodatku z nagrodami :D

Co trzeba zrobić, aby wziąć udział?
Po pierwsze, być lub zostać publicznym obserwatorem bloga ( Google+ także się liczy ).
Po drugie, wykonać zadanie konkursowe. 
Po trzecie, zostawić komentarz według wzoru, który znajdziecie niżej.

Miło będzie jeżeli także:
Po czwarte, polubicie FanPage Drogerii Cytrynowej oraz MintElegance.
Po piąte i ostatnie, udostępnicie informację o rozdaniu na blogu ( podlinkowane zdjęcie, które znajdziecie pod koniec wpisu ).

Wzór komentarza:
Obserwuję jako:
Adres e-mail:
Hasło reklamowe dla Drogerii Cytrynowej:
Lubię FanPage jako:
Udostępniłam informację o konkursie: + link do bloga

A teraz to co zapewne interesuje Was najbardziej, czyli zadanie konkursowe:
Wymyśl hasło reklamowe dla drogerii internetowej Cytrynowa

Liczę na Waszą szeroko pojętą kreatywność- może to być jedno zdanie, rymowany wierszyk, a nawet krótszy poemacik :)


Wygrać możecie zestaw składający się z żelu pod prysznic o zapachu Marakuji Balea i regenerującego peelingu do stóp Bania Agafii, które ufundowała dla Was Drogeria Cytrynowa oraz masła do ciała o zapachu pina colady Perfecta Spa, proteinowego serum modelującego biust Ziaja, kremu do rąk Z Apteczki Babuni oraz lakieru do paznokci Golden Rose, które z myślą o Was zakupiłam ja :)

Regulamin rozdania:
1. Organizatorem jest autorka bloga MintElegance.
2. Sponsorem nagrody jest autorka bloga MintElegance oraz drogeria internetowa Cytrynowa.
3. Wszystkie nagrody są nowe.
4. Rozdanie może wygrać jedna osoba.
5. Zwycięzca zostanie wyłoniony przez Szanowne Jury, czyli autorkę bloga MintElegance. 
6. Rozdanie trwa od 12 sierpnia do 12 września 2014 r. do godz. 23:59.
7. Zwycięzca zostanie ogłoszony w ciągu pięciu dni od daty zakończenia rozdania.
8. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu, a Zwycięzca dodatkowo otrzyma wiadomość e-mailową.
9. Jeśli Zwycięzca w ciągu trzech dni od ogłoszenia wyników nie poda danych do wysyłki, zostanie wybrana inna osoba.
10. Nagroda zostanie wysłana w ciągu pięciu dni od otrzymania danych do wysyłki. 
11. Nagroda zostanie wysłana za pośrednictwem Poczty Polskiej wyłącznie na terenie Polski  na koszt Organizatora.
12. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).


No to powodzenia! :)

07:34:00

Recenzja: Balsam do suchych miejsc 3 w 1 z masłem pomarańczowym Oleje Świata, Joanna

Recenzja: Balsam do suchych miejsc 3 w 1 z masłem pomarańczowym Oleje Świata, Joanna
Obietnice producenta:
Odkryj idealny sposób na przesuszoną skórę! Balsam 3 w 1 do ust, łokci i paznokci, przeznaczony jest do specyficznych i wymagających miejsc na skórze. Dzięki specjalnej recepturze opartej o naturalne składniki, takie jak masła, oleje i witaminy, cudownie odżywia, zregeneruje i nawilży Twój naskórek. Przekonaj się sama o jego wspaniałych właściwościach!

10 g kosztuje około 6,00 zł
Moim zdaniem:
Na samym początku sierpnia podzieliłam się z Wami spostrzeżeniami na temat jednego z produktów z najnowszej serii Laboratorium Kosmetycznego Joanna, czyli olejku do twarzy i działa. A dziś, w kolejny słoneczny dzień ostatniego miesiąca wakacji ( chlip ) przygotowałam recenzję drugiego kosmetyku z linii Oleje Świata, czyli balsamu do suchych miejsc. Otrzymałam wersję z masłem pomarańczowym, ale dostępne są jeszcze dwie: z masłem oliwkowym oraz olejem kokosowym. 
Balsam znajduje się w malutkim, przezroczystym słoiczku o wadze całych 10 g, więc zmieści się praktycznie wszędzie. Plastik, z którego opakowanie zostało wykonane jest mocny i twardy, nawet jak upadnie nie ma obaw, że popęka. Korzystanie z balsamu nie wiąże się z higienicznością, chyba że do tego celu użyje się pędzelka. Jeżeli takowego nie mamy pod ręką, musimy radzić sobie palcami. Słoiczek po samiuśkie brzegi wypełniony jest balsamem o konsystencji wazeliny, która lekko i przyjemnie się rozprowadza. Kosmetyk ma miodowy kolor, a pachnie jak klasyczna Fanta :D, czyli pomarańczowo, słodko i orzeźwiająco. Taki zapach zdecydowanie sprzyja korzystaniu z produktu, w dodatku tak wydajnego jak ten balsam- używam go i używam, a nie widać nawet najmniejszego śladu ubytku.
Moje brwi żyją swoim własnym życiem, a moje prośby i groźby, aby wyglądałby tak jak powinny odbijają się jak groch od ściany. Dopiero ten balsam pozwolił mi na ich okiełznanie- nabieram odrobinę na koniuszek palca i przesuwam linii brwi, które zyskują połysk oraz trzymają się razem, żaden włosek nie odważy się już wystawać poza szereg :) Stosuję go także do pielęgnacji ust. Wystarczy niewielka ilość, aby stały się mięciutkie i błyszczące. Smaruje nim również łokcie, dzięki czemu skóra na nich jest gładka i nawilżona. Ponadto balsam świetnie spisuje się jako zamiennik kremu do pięt. Nałożony na noc sprawia, że rano skóra stóp jest zmiękczona, odżywiona i wygładzona. W pielęgnacji tej części ciała sprawdza się lepiej niż nie jeden specjalistyczny produkt.  
Już przy recenzji olejku do twarzy i ciała pisałam, że seria ta zrobi furorę i zyska wielu zwolenników. Nadal jestem tego samego zdania, bo za przysłowiowe grosze otrzymujemy dobrej jakości produkty, które wywiązują się ze wszystkich obietnic producenta :)

07:20:00

Nawilżająco- matujący krem do cery mieszanej 25+, Bioliq

Nawilżająco- matujący krem do cery mieszanej 25+, Bioliq
Obietnice producenta:
Bioliq 25+ to linia dla kobiet powyżej 25 roku życia. Zapewnia optymalne nawilżenie oraz intensywną pielęgnację cery. Zawarty w kremie wyciąg z aloesu wspomaga regenerację naskórka oraz pozwala zachować równowagę przetłuszczających się obszarów strefy T. Krem reguluje pracę gruczołów łojowych zapewniając widoczny efekt matujący. Wygładza i ujędrnia skórę oraz chroni przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Dodatkowo doskonale nawilża i odżywia głębokie warstwy skóry, stanowiąc idealne rozwiązanie dla cery mieszanej. 

Skład: Aqua, Cetearyl Ethylhexanoate, Cyclopentasiloxane, Cetyl Alcohol, Isohexadecane, Macadamia Integrifolia Seed Oil/ Tocopherol, Glicerin, Polyacrylamide / Hydrogenated Polydecene / Laureth-7, Glyceryl Stearate Citrate, Stearyl Alcohol, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Glycerin / Alcohol / Cimicifuga Racemosa roqt Extract, PEG-60 Almond Glycerides / Butylene Glycol / Caprylyl Glycol / Carbomer / Glycerin / Nordihydroguaiaretic Acid / Oleanolic Acid, Glycerin / Camelia Sinensis Leaf Extract, Dimethicone, Alcohol / Onopordum Acanthium Flower / Leaf/ Stem Extract, Tocopherol, DisodiumEDTA, Benzyl Alcohol / Methylchloroisothiazoline / Methylisothiazolinone, Lactic Acid, Parfum, BHA.

50 ml kosztuje około 15,00 zł w aptekach
Moim zdaniem:
Marka Bioliq zainteresowała mnie w dniu, w którym po raz pierwszy zobaczyłam reklamę intensywnego serum rewitalizującego- od razu wiedziałam, że muszę je mieć! Od tamtego dnia minęło już kilka miesięcy, a mi ciągle nie po drodze z tym serum... Za to z innymi produktami Bioliq już tak, np. z kremem pod oczy czy kremem nawilżająco- matującym, o którym dziś mowa.
W białej tubce znajduje się 50 ml kremu o przyjemnej, lekkiej konsystencji. Dobrze rozprowadza się po skórze i szybko wchłania, nie pozostawiając tłustej czy lepkiej warstewki. Krem nadaje się pod makijaż, nie waży się ani nie roluje. Ma lekko ziołowy zapach, którego praktycznie w ogóle nie czuć, ulatnia się zaraz po nałożeniu. Delikatna konsystencja sprawia, że na posmarowanie wystarczy malutka ilość, dzięki czemu krem okazał się tak wydajny, że myślałam, iż nigdy nie dobije dna.
Według producenta krem ma "intensywnie nawilżać, jednocześnie matując błyszczące partie skóry". Kupując go liczyłam przede wszystkim ma matowienie, jednak srodze się zawiodłam... Obok kremu naprawdę matującego ten nawet nie leżał... Nie mogę jednak odmówić mu odpowiedniego nawilżenia, może nie tak intensywnego jak obiecuje producent, ale takiego, z którego naprawdę byłam zadowolona. Krem nie zapchał mojej cery, ogólnie nie miał negatywnego wpływu na jej stan, ale też nie przyczynił się do jej poprawy. Po kilku tygodniach systematycznego wklepywania kremu zauważyłam, że skóra jest delikatniejsza w dotyku, bardziej miękka, a jednocześnie napięta i wygładzona.
Podsumowując, krem Bioliq zapewnił mojej skórze optymalne nawilżenie, takiego jakiego potrzebowała na co dzień. Dlatego jeśli szukacie dobrego kremu nawilżającego, to serdecznie Wam go polecam. Jeśli jednak potrzebny Wam jest krem dobrze matujący, to poszukajcie lepiej innego.

04:03:00

Recenzja: Kremowy żel pod prysznic Kwiat Pomarańczy, Le Petit Marseillais

Recenzja: Kremowy żel pod prysznic Kwiat Pomarańczy, Le Petit Marseillais
Obietnice producenta:
Kremowy żel pod prysznic z kwiatem pomarańczy delikatnie oczyszcza i nawilża skórę. Gładka i łatwo spłukująca się piana daje wyrafinowany i relaksujący zapach. Twoja skóra pozostanie miękka, nawilżona i odżywiona. Nawilża górne warstwy naskórka. Kwiat pomarańczy znany jest z właściwości relaksujących, które koją zmysły. Bogata w witaminę C pomarańcza odświeża i tonizuje. Jak wszystkie żele pod prysznic tej francuskiej firmy zawiera naturalne składniki, ma neutralne pH dla skóry, nie testowany na zwierzętach.

250ml/ około 8-9zł, np. w Rossmannie
Moim zdaniem:
W lipcu, dokładnie w tym poście, pochwaliłam się, iż zostałam jedną z ambasadorek francuskich kosmetyków Le Petit Marseillais. W ambasadorskiej paczce dostałam dwa pełnowymiarowe produkty, mleczko nawilżające oraz kremowy żel pod prysznic, a także bardzo dużo próbek do rozdania. Próbki poszły w świat, mleczko jest w ciągłym użyciu, tylko żel dobił dna, więc pora napisać o nim co nieco. 
Napiszę szczerze, że opakowanie żelu nie przykułoby mojej uwagi w drogerii. Jest jakieś takie...nijakie, nieszczególne, niczym niewyróżniające się, trochę takie męskie ( tzn. bardziej pasujące do męskich żeli pod prysznic ). Zwykła, biała, kanciasta butelka wykonana z plastiku, na tyle giętkiego, by bez problemu wycisnąć zawartość, którą kryje. Jest poręczne, nie wyślizguje się z mokrych dłoni, ale nieprzezroczyste ścianki nie pozwalają na kontrolowanie zużywania żelu. Nakrętka w kremowym kolorze, także plastikowa, szczelnie chroni żel przed wylaniem się, łatwo się otwiera/zamyka i nie ma obawy, że połamie się przy tym wszystkie paznokcie. 
Jak sama nazwa wskazuje, konsystencja żelu jest kremowa, mlecznobiała, odpowiednio gęsta. W kontakcie z wodą tworzy dużo delikatnej piany. Nie wiem jak pachnie kwiat pomarańczy, ale zapach żelu nie kojarzy mi się ani z kwiatami ani tym bardziej z pomarańczą. Pachnie trochę jak mydło, a trochę jak krem do rąk.
Żel Le Petit Marseillais nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych tego typu produktów. Dobrze oczyszcza skórę, nie wysusza jej ani w żaden inny sposób nie podrażnia. Jest delikatny dla skóry, po spłukaniu pozostawia ją przyjemnie czystą i świeżą oraz gładką i miękką w dotyku. 
Podsumowując, szału nie ma, żel jak tysiące innych, spełniający swoje podstawowe zadanie. Niczym mnie nie zaskoczył, niczym nie zadziwił, ale i tak chętnie poznam inne wariaty zapachowe żeli Le Petit Marseillais :)
Ciekawostka: Wszystkie opakowania Le Petit Marseillais w 30 proc. wytwarzane są z przetworzonych surowców i wszystkie w 100 proc. nadają się do powtórnego przetworzenia.

07:12:00

Lipcowy projekt denko

Lipcowy projekt denko
Lipiec za nami ( połowa wakacji niestety też... ), przyszedł więc czas na co miesięczne podsumowanie zużyć.
Zawsze jesteście zaskoczone ile żeli pod prysznic zużywam w miesiącu. Już raz Wam o tym pisałam, ale chętnie się powtórzę- razem ze mną mieszkają jeszcze dwie inne osoby, które także się myją i podkradają mi moje kosmetyki :P Tajemnica rozwiązana! :)  Najpierw zużyliśmy żel Isana o zapachu limonki i mięty ( 1 ), następnie Original Source pachnący malinami i kakao ( 2 ), a w ostatnie dni lipca towarzyszył nam kremowy żel o zapachu kwiatu pomarańczy Le Petit Marseillais ( 3 ), który otrzymałam w ramach ambasadorowania ze strony Rekomenduj.to- niedługo pojawi się jego recenzja. Wszystkie trzy spełniły moje oczekiwania, czyli dobrze myły, nie wysuszały skóry i pięknie pachniały ( najładniej Original Source, a najmniej Le Petit Marseillais ). Peeling gruboziarnisty Joanna ( 6 ) okazał się przeciętniakiem, słabo wydajnym, więc ucieszyłam się gdy szybko dobił dna. Mniej cieszy mnie już kiepska wydajność żelu do depilacji Satin Care Garnier ( 4 ), bo swoje kosztuje, a jest naprawdę dobrym produktem, dlatego często kupuję go na promocjach. Ten z dodatkiem produkty Olay ma fantastyczny niebieski kolor. Równie ładny niebieski odcień ma płyn do higieny intymnej z Biedronki ( 8 ). Początkowo obawiałam się troszkę, że może mnie podrażnić, ale nic takiego nie miało miejsca, a sam płyn okazał się delikatny i skuteczny. Antyperspirant Nivea ( 5 ) kupuję rzadko, ale akurat przypomniało mi się o deficycie tego kosmetyku w Biedronce, a że innego nie było, do koszyka wrzuciłam ten. Lipiec ma 31 dni i w ciągu tych dni zużyłam tylko jeden balsam do ciała z serii Amazonia od APN ( 7 ), o którym możecie poczytać tutaj
W lipcu dna dobiły aż dwa szampony: keratynowy od Joanny ( 9 ), o którym pisałam tutaj oraz oczyszczający z Yves Rocher ( 11 ), który ma fajny orzeźwiająco- ziołowy zapach, dobrze oczyszcza włosy i ich nie plączę ani nie robi z nich siana. Z serii Keratyna Joanny zużyłam też odżywkę ( 10 ), o której możecie poczytać pod tym linkiem. Wstępną recenzję, wymagającą jeszcze kosmetycznych poprawek, odżywki 12 w 1 Montibel ( 12 ) napisałam jakiś czas temu, zaraz jak wydała z siebie ostatnie psiknięcie, więc wypatrujcie wpisu jej poświęconego lada dzień.
Zużywanie kolorówki idzie mi jak po grudzie, zresztą zobaczcie same: ponad 30 dni lipca, a w denku znalazł się tylko fluid Pharmaceris ( 15 ), o którym pisałam tutaj oraz błyszczyk do ust Lovely od Eveline ( 18 ), któremu poświęciłam ten wpis. O kremie Biliq 25+ ( 16 ) przygotowałam już opinię, czeka tylko na opublikowanie. Tak samo ma się sprawa z olejkiem z nasion konopi indyjskiej Nacomi ( 17 ) oraz scrubem- gomażem z Planeta Organica ( 14 ). Za to recenzję płynu micelarnego Garnier ( 13 ) opublikowałam już na początku roku i od tamtej pory zużyłam kilka opakowań, a kolejne mam w zapasie :)
Copyright © 2016 MintElegance , Blogger